Borussia po frajersku, Lewandowski po profesorsku – topnieje przewaga lidera
Niemcy

Borussia po frajersku, Lewandowski po profesorsku – topnieje przewaga lidera

Teza wielu ekspertów Bundesligi „Borussia wreszcie musi zacząć tracić punkty” zdaje się ziszczać. Problemy kadrowe dortmundczyków nie usprawiedliwiają jednak wypuszczenia z rąk zwycięstwa w starciu z Hoffenheim. Jeszcze kwadrans przed końcem meczu Łukasz Piszczek i spółka prowadzili 3:0, a ostatecznie zdobyli ledwie punkt. Tym razem nie potknął się Bayern, który ograł Schalke 3:1. Znakomity mecz rozegrał Robert Lewandowski – autor gola i pięknej asysty.

Tydzień temu Borussia była o krok od porażki w starciu z Eintrachtem Frankfurt, gdy przez prawie całą drugą połowę desperacko odpierała ataki trio Rebić-Haller-Jović. Wtedy jednak udało się dortmundczykom ugrać remis, który w ostatecznym rozrachunku pozwolił powiększyć przewagę nad Bayernem, który przyjął bęcki od Bayeru Leverkusen. Z sześciu punktów przewagi nad wiceliderem zrobiło się siedem oczek nadwyżki.

I po pierwszej połowie wydawało się, że piłkarze BVB będą mogli spokojnie usiąść do wieczornego meczu Bayernu. Na luzie ograją Hoffenheim, a później będą trzymać kciuki za Schalke. W Dortmundzie szalał Jadon Sancho, który swoimi rajdami kpił z obrońców ekipy Nagelsmanna – a to rozrywał prawą flankę, a to wkręcał w ziemię defensorów po przeciwległej stronie. Gola na 1:0 strzelił sam (asysta Piszczka), przy drugim trafieniu odegrał dużą rolę, bo to jego strzał do bramki dobił Goetze. W 65. minucie zaliczył jeszcze asystę drugiego stopnia, gdy podał piętą do Goetze, a ten wyłożył piłkę Raphaelowi Guerreiro i było już 3:0. A przecież wydawało, że ofensywa Borussii poważnie ucierpi na nieobecności najlepszego ich piłkarza, czyli Marco Reusa. Natomiast młodziutki Anglik wziął sprawy w swoje ręce i to głównie dzięki niemu BVB grało dziś z takim polotem.

Sancho w 75. minucie był o krok kolejnego trafienia, ale jego płaskie uderzenie wylądowało na słupku. I wtedy zaczęły się problemy Borussii. BVB poważnie odczuło, że wciąż niezdolni do gry są podstawowi stoperzy. Odczuło też, że na ławce zabrakło Luciena Favre’a, który rozchorował się i mecz obejrzał pod kołderką dzierżąc w dłoni herbatkę z miodem.

75. minuta – wrzutka Kaderabka z prawej flanki, defensywa Borussii odwala kabarte, Belfodil ucieka Piszczkowi i jest 1:3.

83. minuta – kolejne dośrodkowanie, Kaderabek przeskakuje rywala i jest 2:3.

86. minuta – wrzutka z rzutu wolnego, kolejny raz do głosu dochodzi Belfodil i Borussia tylko remisuje z Hoffenheim.

Takiego frajerstwa Borussii nie mógł nie wykorzystać Bayern, którego czekało wyzwanie mniej wymagające niż przed tygodniem. I właściwie ani przez chwilę nie odczuliśmy, że w tym starciu z Schalke monachijczycy mogą stracić punkty. Znakomite spotkanie rozgrywali Lewandowski i James, wtórowali im Gnabry oraz Coman. Widać było, że to jest ten dzień, w którym Bayernowi gra się klei. Bo że mistrzowie Niemiec są w tym sezonie zespołem nierównym, to wiemy. Ale wiemy też, że gdy są w sztosie, to mało kto może ich powstrzymać.

Bayern wygrał 3:1, a przy każdej z bramek swój udział zaliczył kapitan reprezentacji Polski. Przy 1:0 – tak naciskał Brumę, że ten dzióbnął sobie piłkę do bramki. Przy 2:1 – z zimą krwią wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem. Przy 3:1 – popisał się nieco przypadkową, ale przepiękną asystą po kopnięciu piłki z przewrotki.

Gdybyśmy byli złośliwi, to byśmy zapytali Dietmara Hamanna czy nadal twierdzi, że Lewandowski jest jednym z większym problemów Bayernu. Ale że fajne z nas chłopaki, to sobie odpuścimy. Schalke w tym starciu było stać na gola Kutucu po błyskawicznej kontrze i po uderzenie z słupek Brumy. Natomiast gościom brakowało po prostu amunicji – do Bayernu nie mieli z czego strzelać.

Przewaga Borussii nad Bayernem stopniała zatem do pięciu oczek. BVB w ciągu tygodnia roztrwoniła prowadzenie z Eintrachtem, roztrwoniła trzybramkową przewagę nad Hoffenheim, a ponadto odpadło z Pucharu Niemiec. Problemy kadrowe dają się dortmundczykom we znaki, a za chwilę dojdą przecież jeszcze mecze w Lidze Mistrzów… Kluczowe pytanie jest zatem jasne – czy fantastyczny lider z jesieni obroni się przed wzmagającym na silę naporem aktualnego mistrza?

buli

fot. NewsPix

KOMENTARZE (2)