Drugi do spadku? Miedź, Górnik Zabrze albo… Wisła Kraków
Blogi i felietony

Drugi do spadku? Miedź, Górnik Zabrze albo… Wisła Kraków

Tak jak pisałem, według mnie jednego spadkowicza już znamy, będzie nim Zagłębie Sosnowiec. Mojego zdania nie zmienia zaciąg nowych piłkarzy, bo żadni to herosi, ot, zgraja przeciętniaków, którą jeszcze trzeba zgrać, a czas nie jest z gumy. Natomiast zostawmy już ten biedny Sosnowiec i zastanówmy się, kto dołączy do niego w zjeździe piętro niżej? Myślę, że Górnik albo Miedź. Choć nie skreślałbym w tym wyścigu… Wisły Kraków.

Pewnie, najnowsza historia Wisły jest bardzo ładna, bo i łzawa, i krzepiąca, ale po wyjściu na boisko to wszystko zniknie. Nikt się przed tą ekipą nie położy, bo sprzedała tyle i tyle koszulek, bo kibice zebrali tyle i tyle pieniędzy. Nie, trzeba będzie zapieprzać przez 90 minut w każdym meczu i mam wątpliwości, czy ta ekipa sportowo to dźwignie. Kogo mają tam na skrzydłach? Z jednej strony Błaszczykowskiego, który od bardzo dawna nie gra regularnie w piłkę. Czasem pokazywał klasę w reprezentacji, ale przyjechać na kadrę co miesiąc i zagrać meczyk, dwa, to jednak inna sprawa niż dawać radę nawet i co trzy dni. Z drugiej mańki jest z kolei Peszko, który nie grał przez pół roku. W jego przypadku nie można wykluczyć też kartek, a co za tym idzie wykluczeń, bo przecież chyba wszyscy wiemy, że jest to człowiek… Dobra, powiem impulsywny, ale mam w głowie inny przymiotnik.

I w razie kontuzji czy kartek – już nawet nie samego Peszki – będzie trzeba odwoływać się do głębi składu. A ta jest uboga, bo jak wypadnie Wasilewski, to trzeba wstawić Klemenza. Był we Francji, ale drugim Blankiem to on nie jest i właściwie wolałbym mieć dziś w ekipie 53-letniego Blanca. Wypadnie Savicević, do gry wejdzie Wojtkowski z opaską. Bynajmniej nie kapitańską. Coś tam zaboli Kolara, trzeba będzie się uśmiechnąć do Brożka, a i sam Kolar nie jest jakimś goleadorem. I tak dalej, i tak dalej.

Naprawdę dobrze byłoby dla Wisły wejść na tej euforii mocno w ligę, bo przy kłopotach na początku, potem może zabraknąć pary, by się z tego wszystkiego wyplątać.

Jest też dwanaście punktów przewagi, dlatego na spadek Wisły zostawiam sobie tylko margines błędu. Natomiast Miedź i Górnik Zabrze, to jest zupełnie inna historia. Ci drudzy odeszli od polityki albo Polak, albo Hiszpan i ściągnęli Greków czy innych Gruzinów, ale to nie jest najważniejsze – choć mówię wam, że pachnie to szrotem. Ciekawe jest co innego: Górnik ma 37 bramek w plecy i nie łata dziur w obronie. To znaczy, ściągnął Chudego na bramkę, a moim zdaniem to nie Loska był tam głównym problemem, tylko beznadziejna czwórka przed nim. Szczególnie na prawej stronie istniał lej po bombie, który nie został w żaden sposób załatany. Nie wiem, dlaczego Górnik chce kontynuować ten kabaret, ale biorąc pod uwagę to i dość przeciętną resztę linii obrony, może go kontynuować w pierwszej lidze.

Miedź? Miała lepszą końcówkę rundy, do zdrowia wrócili ważni piłkarze, ale kołderka jest krótka. Kartki, kolejne urazy, gorsza forma. Być może wtedy tego pożaru już nie da się ugasić, a dawno nie spadło dwóch beniaminków, więc czemu by nie teraz?

Nie widzę wśród spadkowiczów Śląska, Wisły Płock i Zagłębia Lubin. Trochę więcej już wiedzą o tej lidze od Górnika i Miedzi. Wiedzą, są też całkiem przyzwoici kadrowo i po prostu muszą grać lepiej. Dlatego Sosnowiec i Miedź albo Górnik, a w scenariuszu dramatycznym Wisła Kraków.

KOMENTARZE (28)

WordPress Lightbox