Czy to będzie polska walka roku? Głowacki – Briedis 15 czerwca w Rydze
Inne sporty

Czy to będzie polska walka roku? Głowacki – Briedis 15 czerwca w Rydze

Miał być marzec, będzie czerwiec. Dziś oficjalnie został ogłoszony termin prawdopodobnie najważniejszej polskiej walki 2019 roku (prawdopodobnie, bo oczywiście po cichu liczymy na mistrzowską szansę Adama Kownackiego). Krzysztof Głowacki 15 czerwca w Rydze zmierzy się z Mairisem Briedisem w półfinale turnieju World Boxing Super Series. Stawką będą dwa mistrzowskie pasy i finał niezwykle prestiżowej imprezy. Prawda jest taka, że dawno tak ważna dla polskiego boksu walka nie odbywała się tak blisko.

Ryga to stolica Łotwy. Od Warszawy dzieli ją niespełna 700 kilometrów, a od północno-wschodniej granicy Polski jakieś 350 – szybki skok przez Litwę i już. Do tej pory polscy bokserzy naprawdę ważne walki toczyli najczęściej w Stanach Zjednoczonych, a Krzysztof „Diablo” Włodarczyk kiedyś bronił swojego pasa mistrza świata wagi junior ciężkiej nawet w dalekiej Australii. Porównując te odległości, jego imiennik Głowacki najważniejszy pojedynek w dotychczasowej karierze stoczy niemal pod domem.

„Główka” trzy i pół roku temu sensacyjnie znokautował Marco Hucka (w Newark, USA) i odebrał mu pas czempiona federacji WBO. Potem wypunktował Steve’a Cunninghama (Brooklyn, USA), broniąc tytułu. Nieco ponad dwa lata temu w Gdańsku podjął Ołeksandra Usyka. Ukrainiec nie był jednak miłym gościem, bo wyraźnie pobił polskiego mistrza. W ciągu kolejnych miesięcy udowodnił, że w wadze junior ciężkiej nie ma na niego mocnych. W wielkim stylu wygrał pierwszą edycję turnieju World Boxing Super Series, kończąc ją ze wszystkimi pasami mistrzowskimi (WBC, WBA, WBO i IBF). W listopadzie znokautował Tony’ego Bellew i wszyscy spodziewali się, że lada moment zrobi skok na kasę do wagi ciężkiej. Póki co nie wykonał go, ale wciąż wydaje się, że jest to tylko kwestia czasu.

Federacja WBO nie czekała na ruch Ukraińca i do stawki ćwierćfinału World Boxing Super Series pomiędzy Głowackim, a Maksimem Własowem (w Chicago) dołożyła pas tymczasowego mistrza świata. Głowacki w bardzo dobrym stylu wypunktował Rosjanina i pas zgarnął. Na tej samej gali Mairis Briedis mierzył się z Noelem Gevorem. Zdaniem większości obserwatorów Łotysz przegrał pojedynek, ale akurat Hubert Minn, Steve Morrow i Benjamin Rendon mieli odwrotne zdanie i dali byłemu czempionowi WBC jednogłośną wygraną. Stawką tego pojedynku był kolejny wynalazek – diamentowy pas czempiona WBC.

Nie brakowało głosów, że werdykt był z góry ustalony, bo łotewska strona już paliła się do organizacji półfinału (w Rydze odbyły się także ćwierćfinał i półfinał poprzedniej edycji). W międzyczasie okazało się, że organizator turnieju ma problemy z wypłacalnością, bokserzy jeszcze niedawno wciąż czekali na część kasy za listopadowe walki. Teraz wszystko ma być już w porządku, dziś ogłoszono datę i termin półfinału: Głowacki pojedzie do Rygi.

Co ciekawe, „Główka” już tam boksował. Kiedy Briedis walczył w ćwierćfinale poprzedniej edycji z Mikiem Perezem, Polak tego samego wieczoru wcześniej znokautował solidnego Leonardo Bruzesse.

Nie mogę się już doczekać walki w Rydze. Pamiętam, jaka panowała tam atmosfera. Pamiętam tysiące kibiców, wspierających Briedisa – mówi Krzysztof. – Kilka lat temu trenowałem z nim w jednej sali, wiem, na co go stać. Szanuję go, ale jestem pewien, że 15 czerwca go pokonam. Szykuję się na najlepszą wersję Briedisa, więc bądźcie gotowi na najlepszą wersję Głowackiego. Zawszę walczę do ostatniego gongu, albo ostatniego ciosu. Główka nadchodzi – groźnie zapowiada Polak.

Głowackiego i Briedisa łączy znacznie więcej niż wspólne treningi i występ na jednej gali półtora roku temu. Obaj mają na koncie po jednej porażce, w obu przypadkach – z rąk Ołeksandra Usyka. Mają w miarę podobny bilans (Polak 31-1, 19 KO, Łotysz 25-1, 18 KO) i podobne cele (zwycięstwo w turnieju WBSS). Póki co faworytem bukmacherów jest ten drugi, którego wygraną wyceniają na niespełna półtora. Za triumf Polaka płacą nieco ponad 3:1. Do połowy czerwca wszystko może się jednak zmienić. Głowacki nie ukrywa, że mocno liczy na wsparcie polskich kibiców, którzy do Rygi będą mieli zdecydowanie bliżej niż do Stanów Zjednoczonych.

Fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (0)