PSG jednak nie jak „Invincibles”. Porażka na oczach Solskjaera
Francja

PSG jednak nie jak „Invincibles”. Porażka na oczach Solskjaera

Osiemnaście zwycięstw i dwa remisy w dwudziestu kolejkach. Przewaga dziesięciu punktów i trzech meczów zaległych nad wiceliderem. Bilans bramek +55. A jednak Paris Saint-Germain na tle Lyonu zaprezentowało się blado. Na tyle blado, że Depay i spółka przerwali fantastyczną serię paryżan i ograli ich na własnym stadionie. Jedynym niepokonanym zespołem w TOP5 lig Europy pozostaje już tylko Juventus.

Tym samym zespół Thomasa Tuchela nie powtórzy fantastycznego wyczynu np. Arsenalu z sezonu 2003/04. „Kanonierzy” przebrnęli wówczas przez 38 kolejek bez porażki i oczywiście sięgnęli po mistrzostwo kraju. Tamten zespół został okrzyknięty mianem The Invincibles, czyli Niezwyciężeni. PSG tytuł mistrzowski też zdobędzie, ale wiemy już, że nie przejdzie przez sezon suchą stopą. W niedzielę ich znakomita seria została przerwana przez Olympique Lyon.

PSG zmaga się z problemami kadrowymi i było to widać po składzie wystawionym przez Tuchela. Brak kontuzjowanego Neymara, leczącego uraz Diarry, dochodzącego do zdrowia Verrattiego, wysłanego do rezerw Rabiot spowodował, że w środku pola znów musiał zagrać nominalny stoper Marquinhos. Ale trudno tłumaczyć porażkę tym, że paryżanom brakowało kilku piłkarzy. Wciąż po boisku hasali Cavani, Mbappe, Draxler czy Di Maria. I to właśnie Argentyńczyk otworzył wynik tego starcia. W 6. minucie Aouar na własnej połowie stracił piłkę na rzecz Draxlera, ten dograł na skrzydło, a Di Maria sprytnym strzałem dał gościom prowadzenie.

Ale do przerwy Lyon przeprowadził tyle ataków, że mógł prowadzić nawet i 4:1, ale świetnie w bramce sparował się Areola. Francuz łapał co się dało, sparował nawet strzał Depaya z odległości trzech metrów. Ale co z tego, skoro do wrzutki Duboisa wyszedł za późno, dzięki czemu Dembele strzałem głową doprowadził do wyrównania. Zapachniało trzecią wpadką PSG w tym sezonie – wcześniej dwukrotnie remisowali (z Bordeaux i Strasbourgiem). Ale posucha w ataku, niewidoczny Mbappe i kiepsko funkcjonujący środek pola nie dawał wielkich powodów do optymizmu Thomasowi Tuchelowi.

Jakby problemów było mało, to po przerwie Thiago Silva sfaulował wbiegającego w pole karne Dembele, a sędzia słusznie wskazał na „wapno”. Rzut karny pewnie wykorzystał Nabil Fekir i było już 2:1 dla Lyonu. Trener gości wpuszczał kolejnych zmienników, na boisku pojawił się m.in. kupiony niedawno za 50 milionów Paredes, ale skromnej porażki nie udało się przekuć choćby na remis.

To pierwsza porażka PSG od przedostatniej kolejki poprzedniego sezonu, gdy mieli już mistrzostwo w kieszeni i wystawiali pół-rezerwowy skład. A wcześniej? Zimą w Lyonie, 1:2, a jednego z goli strzelił wówczas Fekir. Brzmi znajomo, prawda?

Wpadkę mistrzów Francji z trybun oglądał Ole Gunnar Solskjaer, który tuż po dzisiejszym meczu Manchesteru United śmignął nad kanałem La Manche i oglądał zespół, z którym już za półtora tygodnia zmierzy się w Lidze Mistrzów. Kursy na awans „Czerwonych Diabłów” topnieją. A pamiętajmy, że w tym dwumeczu paryżanie wciąż będą musieli sobie radzić bez Neymara.

Olympique Lyon – Paris Saint-Germain 2:1 (1:1)

Moussa Dembele (33.), Nabil Fekir (49.) – Angel Di Maria (6.)

Fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (3)