Jan Dijk. Bednarek z asystą w pechowym meczu Southampton
Anglia

Jan Dijk. Bednarek z asystą w pechowym meczu Southampton

Jan Bednarek z najwyższą notą w zespole? Było. Jan Bednarek ze znakomitą liczbą wygranych pojedynków? Stare, znamy to. Jan Bednarek pomaga w zachowaniu czystego konta? Eee, to też widzieliśmy. No to tym razem stoper Southampton zaprezentował nam coś nowego – asystę przy jedynym trafieniu Southampton.

To było cholernie ważne starcie dla drużyn Burnley i Southampton. Przed tą kolejką obie ekipy miały po 23 punkty i wisiały tuż nad strefą spadkową. Kto wygrywał – ten kupował sobie sporo spokoju, bo przy korzystnym układzie pozostałych wyników przewaga zwycięskiej ekipy nad strefą spadkową mogła wzrosnąć do siedmiu punktów. Delikatnym faworytem tego starcia było Burnley, które wygrało dwa ostatnie mecze rozgrywane na własnym boisku. Natomiast „Święci” ostatnio stanęli na nogi i dzięki Ralphowi Hasenhuttlowi zdecydowanie poprawili swoją grę. Spodziewaliśmy się zatem ciasnego, zamkniętego i bardzo zaciętego meczu.

I tak też było. To nie było starcie obfitujące w dziesiątki świetnych okazji. Tutaj trzy punkty trzeba było wydrzeć rywalowi z gardła, a o ostatecznym triumfie mógł decydować indywidualny zryw. Przed przerwą świetną okazję na objecie prowadzenia mieli goście, ale Danny Ings nie wykorzystał tej znakomitej sytuacji. Futbolowy los szybko go dopadł, bo po chwili doznał kontuzji i musiał zejść z boiska. Sporą kontrowersją zapachniało pod drugą bramką, gdy wychodzący z bramki McCarthy wyciął w polu karnym Barnesa, ale sędzia nie tylko uznał, że faulu nie było, ale jeszcze ukarał zawodnika Burnley żółtą kartką.

A co tam u Bednarka? Tym razem był nieco w cieniu świetnego dziś w defensywie Vestergaarda. Polak swoje w obronie zrobił – zaliczył trzy wybicia, wygrał pięć pojedynków powietrznych, zablokował jeden strzał. Natomiast najważniejsze zagranie wykonał w 55. minucie, gdy posłał mocne, płaskie podanie na 25-30 metrów do Nathana Redmonda, ten podciągnął akcję bliżej bramki i silnym strzałem przy słupku dał gościom prowadzenie.

W tym momencie „Święci” mieli już siedem punktów przewagi nad strefą spadkową. I utrzymaliby taką przewagę, gdyby nie idiotyczne zachowanie Jacka Stephensa w trzeciej minucie doliczonego czasu gry. Wówczas stoper gości nabił sobie piłką rękę po zagraniu głową i sędzia wskazał na wapno, a rzut karny w ostatnich sekundach meczu wykorzystał Ashley Barnes.

Dwóch rannych, zero zabitych, ale Southampton może mieć ogromne poczucie niedosytu po tym starciu. Już witali się z gąską, a tu – trach! – głupia ręka i wracają do punktu wyjścia. Nas cieszyć może świetna forma Bednarka – gola strzelił już w zeszłym sezonie, teraz zaliczył asystę, a po raz kolejny w defensywie zagrał bez zarzutów. Dzisiaj skończył z szóstą najwyższą notą spośród wszystkich piłkarzy (według algorytmów WhoScored). To MUSI być podstawowy stoper na wiosenne mecze eliminacyjne.

Burnley – Southampton 1:1 (0:0)

Nathan Redmond (55.) – Ashley Barnes (90+3.)

KOMENTARZE (8)