Przed nami potrójna dawka El Clasico
Hiszpania

Przed nami potrójna dawka El Clasico

El Clasico elektryzuje niemal cały piłkarski świat. Wielu kibiców uznaje ten mecz jako najważniejszy w sezonie. Fani odliczają dni aż dwóch hiszpańskich hegemonów ponownie stanie do walki. Jaka więc musiała być dziś radość w ich domach, gdy okazało się, że Barcelona zmierzy się z Realem Madryt w półfinale Puchar Króla. Oznacza to, że w ciągu miesiąca rozegrane zostaną trzy hiszpańskie klasyki, ponieważ mecz ligowy zaplanowany jest na początek marca. 

Mało brakowało, a do tego dwumeczu, by nie doszło. Żadną tajemnicą nie jest, że Barcelona niespecjalnie poważnie podeszła do Copa del Rey w tym sezonie. Dla Ernesto Valverde liczy się przede wszystkim liga i Liga Mistrzów, w której Barcelona po kilku latach posuchy zamierza wrócić na tron. Mówią o tym działacze, piłkarze, sztab szkoleniowy. Ba, Gerard Pique po pierwszym meczu ćwierćfinałowym z Sevillą (Sevilla – Barcelona 2:0) zasugerował, że właściwie nic się nie stanie, jeśli Barcelona odpadnie z tych rozgrywek. Później szkoleniowiec Blaugrany prostował jego słowa i mówił, że stoper nie to miał na myśli. Dodał przy tym, że jego zespół bardzo chce awansować. I to zresztą potwierdził na boisku, ponieważ na Camp Nou Barcelona Sevillę rozniosła (6:1). Stało się więc dokładnie to samo, co w 1/8 finału. Wówczas kataloński zespół w starciu z Levante także musiał odrabiać straty z pierwszego meczu, w którym zwiedli rezerwowi.

Odrobienie strat z drużyną z Walencji na boisku mogło jednak nie wystarczyć. Prezydent Levante już przed rewanżowym meczem stwierdził, że złoży oficjalny donos na Barcelonę, ponieważ ta miała złamać regulamin w pierwszym meczu, gdyż rzekomo wystawiła do gry nieuprawnionego zawodnika. Ostatecznie Sędzia ds. Rozgrywek stwierdziła, że Barcelona gra dalej, ponieważ wniosek Levante wpłynął o kilka dni za późno. Więcej o tej sprawie pisaliśmy dwa tygodnie temu [KLIK].

Po raz kolejny więc Barcelona wyszła z opresji i awansowała. Nie zmienia to jednak faktu, że jak na dwa dwumecze, miała sporo problemów różnej natury. Teraz możemy jednak powiedzieć, że dobrze wszystko się skończyło, bo jednak wolimy oglądać El Clasico, a nie starcie Królewskich z Levante albo Sevillą.

Real Madryt od początku sezonu boryka się z wieloma problemami. Złe przygotowanie fizyczne większości zawodników, zmiana trenera, konflikty w szatni. Można by wymieniać długo, ale trzeba oddać Królewskim, iż w tym trudnym okresie akurat w krajowym pucharze radzili sobie dobrze. Kolejnych rywali – w przeciwieństwie do Barcelony – przechodzili bez żadnych problemów. W lidze oczywiście tak dobrze już nie było, co doprowadziło do tego, że trudno myśleć, by podopieczni Solariego dopadli jeszcze Barcelonę. Obecnie tracą do niej 10 punktów i nie zapowiada się na to, żeby ta przewaga miała stopnieć.

Puchar Króla może być więc szansą Realu Madryt na sprawienie bólu odwiecznemu rywalowi. Jasne, rozgrywki dużo mniej prestiżowe, ale warto zaznaczyć fakt, iż Barcelona w tym roku może wygrać je piąty raz z rzędu. Będzie to absolutny rekord. Podopieczni Solariego mają zatem szansę przerwać hegemonię Barcelony w Copa del Rey, odnieść ważne zwycięstwo, a także nabrać pewności siebie. Stawka tego dwumeczu będzie większa niż się początkowo może się wydawać. Jasnym też jest, że Valverde tym razem od początku potraktuje przeciwnika poważnie. Bardzo wątpliwym jest, by pojechał na Santiago Bernabeu bez Leo Messiego czy Luisa Suareza. Gdyby kataloński klub w losowaniu trafił na Betis albo Valencię, pewnie znowu byłoby kalkulowanie. El Clasico nie sprzyja jednak eksperymentom i oszczędzaniu sił. Ten mecz jest wyjątkowy w jakichkolwiek rozgrywkach nie jest rozgrywany.

Półfinały Copa del Rey

Rela Betis – Valencia

Barcelona – Real Madryt

Pierwsze spotkania odbędą się 6 i 7 lutego. Rewanże zaplanowano natomiast na 27 i 28 lutego. Finał zostanie rozegrany 25 maja na Estadio Benito Villamarin.

Fot. NewsPix

KOMENTARZE (2)