Liczba Polaków w Genoi musi się zgadzać. Filip Jagiełło na celowniku
Włochy

Liczba Polaków w Genoi musi się zgadzać. Filip Jagiełło na celowniku

Dzień bez transferu polskiego piłkarza w Serie A dniem straconym. Wczoraj oficjalnie ogłoszone zostało to, o czym bębniliśmy od dłuższego czasu i Krzysztof Piątek został piłkarzem Milanu. Później okazało się, że parol na Szymona Żurkowskiego zagięła Fiorentina, ale na tym wcale nie muszą się skończyć wyloty w kierunku Italii. W Genoi uznali, że liczba polskich zawodników w klubie musi się zgadzać. Nie udało się z Karolem Świderskim, który wybrał Grecję, więc do drużyny prawdopodobnie dołączy inny zawodnik naszej młodzieżówki. Konkretnie Filip Jagiełło z Zagłębia Lubin. 

Zazwyczaj nie piszemy o transferach na tak wczesnym etapie, tu jeszcze dużo może się wysypać, ale skoro i tak wczoraj puściliśmy parę na Twitterze, nie ma sensu się krygować. Według naszej wiedzy Szymon Żurkowski we Florencji zostanie sfinalizowany w przyszłym tygodniu, Jagiełło ma duże szanse być następnym zawodnikiem na tej liście migracji Polaków do klubów we Włoszech.

Chętnie ponarzekalibyśmy na drenowanie Ekstraklasy, ale gdy polski zawodnik trafia właśnie do Serie A, a nie do MLS, rosyjskiego średniaka czy Kazachstanu, naprawdę szkoda stękania. Czy Filip Jagiełło jest oczywistym kandydatem do takiego wyjazdu? Chyba nie do końca. Czy to powód, żeby postawić na nim krzyżyk i wyczekiwać powrotu, zanim jeszcze spakował walizkę? Zdecydowanie nie. 

Jagiełło nie wyjeżdża jako gwiazda Zagłębia Lubin, a tym bardziej całej ligi, ale to na pewno zawodnik z potencjałem, który pokazywał zarówno w meczach ligowych, jak i w kadrze prowadzonej przez Czesława Michniewicza. Włosi ten potencjał zauważyli i – co ważniejsze – Włosi uznali, że są w stanie ten potencjał z niego wydobyć. Ujmijmy to tak – gdyby chcieli najlepszego w tym momencie, musieliby wziąć Filipa Starzyńskiego, który do większej piłki nie pasuje, co dobitnie pokazał w Belgii. Oni chcieli jednak materiał na piłkarza na miarę zachodniego klubu w niedalekiej przyszłości. 

Nie da się ukryć, że dużym plusem tej przeprowadzki będzie wejście do drużyny, gdy pamięć po osiągnięciach Krzysztofa Piątka jest jeszcze bardzo świeża. Napastnik w Genui zrobił naszym taką reklamę, że z miejsca spory kredyt zaufania powinien dostać tam nawet Mariusz Pawelec. Miejsce do życia jest kapitalne, więc jeśli chłopak poważnie podchodzi do swojej kariery, to z aklimatyzacją nie powinien mieć większych problemów. 

Jego zaletą z pewnością jest uniwersalność – w środku pola może wystąpić w zasadzie na każdej pozycji. Powinno mu się to przydać w nowym klubie, bo konkurencja w aktualnie czternastej ekipie Serie A jest spora. Od najbardziej defensywnych, ale mogących grać też trochę wyżej pomocników znajdziemy w tej drużynie: Sandro (były reprezentant Brazylii i zawodnik m.in. Tottenhamu), Miguela Veloso (56 razy zagrał w portugalskiej kadrze) i Estebana Rolona (23-letniego Argentyńczyka wypożyczonego z Malagi, który zaczął dużo grać po objęciu drużyny przez Cesare Prandellego). A bardziej bezpośrednich rywali Jagiełly w walce o skład można by się doszukiwać w osobach: Daniela Bessy (wypożyczonego z Hellasu), Oscara Hiljemarka (reprezentant Szwecji odniósł ostatnio dość poważną kontuzję), Luki Mazzitellego (po sezonie ma zostać wykupiony z Sassuolo za 8 milionów) i Romulo (grającego ostatnio głównie na skrzydle). 

Nazwisk jest dużo, do tego moglibyśmy dorzucić jeszcze choćby grającego bezpośredniego za napastnikiem Pandeva, ale prawda jest taka, że na brak rotacji nikt narzekać nie może – wszyscy swoje szanse dostają. Jeśli chodzi o kwestie sportowe, już sama wizja współpracy z Cesare Prandellim, byłym selekcjonerem włoskiej kadry, jest dość kusząca. Zwłaszcza, że nie trzeba być największym fanatykiem Zagłębia Lubin, by dostrzec, że koledzy momentami nie nadążają za Filipem. Nie chodzi już nawet o nieszablonowe podania, ale i bardziej trywialne rzeczy – nam w pamięci utkwiły szczególnie dryblingi, po których Jagiełło podnosił głowę i widział kompletnie wolne od zawodników Zagłębia pole karne rywala. 

W obliczu ostatnich wydarzeń to oczywiście formalność, ale wypada wspomnieć, że z Genoi w dość łatwy sposób można się wybić. Rekord transferowy od wczoraj należy do Piątka, ale lista graczy, którzy w ostatniej dekadzie przewinęli się przez ten klub, a później trafili dalej za dobre pieniądze, jest imponująca. Znajdziemy na niej między innymi: Diego Milito, Giovanniego Simeone, Thiago Mottę, Pietro Pellegriego, Andreę Ranocchię, Leonardo Pavolettiego, Mattię Perina, Stefano Sturaro, Diego Perottiego i wielu, wielu innych. Jeśli wczoraj przekonywaliśmy, że Florencja grająca tuż za ligowym topem jest idealnym miejscem dla Żurkowskiego, to dziś trzeba przyznać, że posiadająca o poziom niższy potencjał Genoa jest wyśmienita dla Jagiełły. 

To jednak melodia przyszłości, na razie nie warto wybiegać aż tak daleko, zwłaszcza, że do samej finalizacji transferu jeszcze długa droga. Na razie zakładamy, że już samo zaistnienie w Genoi będzie dla Jagielły sporym osiągnięciem, przy czym to jeden z tych piłkarzy, u których trudno z miejsca wskazać sufit. Poza tym zaznaczaliśmy to wczoraj przy Żurkowskim – kto jak kto, ale środkowi pomocnicy z umiejętnością dryblowania powinni z naszej ligi uciekać jak najszybciej, zanim któryś defensywny pomocnik czy stoper odeśle ich do szpitala. Trzymamy więc kciuki i za ten transfer, i za dalszą karierę Jagiełły.

KOMENTARZE (13)