post Krzysztof Stanowski

Opublikowane 22.01.2019 16:07 przez

Krzysztof Stanowski

Jeśli rozłożymy tragedię z Gdańska na czynniki pierwsze to okaże się, że po prostu musiało do niej dojść. Sumiennie wszyscy na nią zapracowaliśmy.

W teorii istniały przynajmniej trzy zawory bezpieczeństwa, które musiały puścić, żeby Stefan Wilmont wszedł na scenę i zamordował prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Ale w praktyce tych zaworów nie było, ponieważ my się tylko umówiliśmy na to, że one są i działają. To znaczy wiemy, że jest inaczej, ale dla świętego spokoju uznajemy, że są i działają. Tak sobie powtarzamy.

ZAWÓR PIERWSZY

Pierwszym zaworem czysto teoretycznym jest resocjalizacja. To zdumiewające, ile osób potrafi samych siebie przekonać, że wtłoczenie drobnego przestępcy do zatłoczonej i śmierdzącej celi, gdzie spotka innych drobnych oraz poważniejszych przestępców skończy się „nawróceniem”. Przecież to oczywiste, że człowiek w takich warunkach powoli się odczłowiecza, jednocześnie tracąc kontakt ze światem traci możliwości zdobycia uczciwej pracy po wyjściu. Nie jest do tego wyjścia przygotowywany, nie pracuje się nad tym, by pokazać mu perspektywę legalnego, szczęśliwego życia, by zmądrzał, by nauczył się fachu innego niż otwieranie zamków agrafką. Istnieje bowiem w społeczeństwie mocne przekonanie, że więzienie to w pierwszej kolejności kara (słusznie), której odbywanie ma być jak najdotkliwsze (dyskusyjne). Kpimy się z więzień w Skandynawii, nazywamy je hotelami, ale z jakichś powodów do tych skandynawskich hoteli ludzie chcą wracać / wracają znacznie rzadziej niż do naszych przepełnionych cel.

Używanie w Polsce słowa resocjalizacja to co najmniej nadużycie. Nasz wymiar sprawiedliwości skazując na karę bezwzględnego więzienia nie ma ambicji zresocjalizować skazanego. Chodzi wyłącznie o odizolowanie go od zwykłych ludzi na określony czas, a gadka o resocjalizacji jest chyba wyłącznie dla lepszego samopoczucia. Po prostu wrzucamy do lochu i na ileś lat zapominamy. Z punktu widzenia sprawiedliwości jest to często całkiem racjonalne, też mi pasuje, gdy przestępca dostaje za swoje, jest we mnie cząstka, która życzy wielu z zamkniętych drani, by odsiadka była piekłem. Gdyby ktoś mi powiedział, że tego czy tamtego będą przypalać żelazem, część mnie uznałaby to za dobry plan.

Ale przecież trzeba jeszcze kalkulować, że ci ludzie wyjdą kiedyś na wolność i wówczas dobrze by było, gdyby nie popełniali ponownie tego samego przestępstwa (albo co gorsza – poważniejszego). To w naszym – normalsów – interesie. Jeśli więzienie nie ma być fabryką potworów, trzeba mieć na nie plan. Wydaje mi się, że aktualnie takiego planu nie mamy. W więzieniu raczej przygotowujemy ludzi do popełniania kolejnych przestępstw niż do legalnego, przyzwoitego życia. Prowadzimy Uniwersytet Zbrodni z pieniędzy podatników. Nie uczymy, nie tłumaczymy, nie inspirujemy, tylko się mścimy. OK, w porządku. Ale potem nie bądźmy zdziwieni Wilmontami.

ZAWÓR DRUGI

Wilmont był chory na schizofrenie paranoidalną. To poważna choroba, którą trzeba leczyć. Może niesłusznie, ale mam takie wrażenie, że w Polsce jeśli chory jest żołądek, płuca, albo mały palec u nogi, to wtedy jest to traktowane poważnie, jest stawiana diagnoza i wprowadzone leczenie. Natomiast w przypadku chorób psychicznych często rodzi się przekonanie, że „jakoś to będzie”.

Znajduję tekst z 2013 roku na portalu TVP Info.

31-letni Krystian dwa lata temu na własnych nogach wszedł za bramy zakładu karnego we Wrocławiu, dziś opuścił więzienie podtrzymywany przez matkę. Stan jego zdrowia drastycznie się pogorszył, bo sądowi lekarze odmówili cierpiącemu na schizofrenię mężczyźnie leczenia, twierdząc, że symuluje.

 Czuję, że skrzywdzili moje dziecko. Do więzienia poszedł na własnych nogach, leczył się psychiatrycznie na wolności, przyjmował regularnie leki. Tutaj nie dawano mu żadnych leków – mówi pani Krystyna.

 Zatrudniałam prawników i walczyłam o to, żeby był leczony, żeby dostawał leki. Lekarz, który leczył go na wolności ostrzegał, do czego może doprowadzić długotrwały brak leczenia i przebywanie w zamkniętym zakładzie – dodaje.

Matka chorego mężczyzny podkreśla, że nie raz próbowała przekazać synowi leki. – Zawoziłam leki, recepty, lekarz przekazywał informacje o tym, co Krystian powinien otrzymywać, jednak on nic z tego nie dostawał – mówi.

Inna sprawa. Fragment pisma Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

W wypisie ze szpitala czytamy, że powinien być dalej leczony w warunkach ambulatoryjnych. Pan Daniel w swoich listach wskazywał, że leki, które otrzymuje w zakładzie karnym, to nie te, które zostały mu przypisane. Z powodu niewłaściwego leczenia pan Daniel rozpoczął głodówkę. Spowodowało to przeniesienie go do dozorowanej celi jednoosobowej. „Jednakże, nawet po umieszczeniu w izolatce pan Daniel kontynuował głodówkę. Z obawy o jego zdrowie zapadła decyzja o przetransportowaniu pana Daniela do innego zakładu karnego, który w swoim oddziale szpitalnym od razu stwierdził, że jest osobą ze schizofrenią paranoidalną” – dodaje Adam Klepczyński. Jak powinny wyglądać warunki odbywania kary pozbawienia wolności dla osób ze stwierdzoną niepełnosprawnością psychiczną?

„Na proces leczenia osób ze schizofrenią składa się wiele czynników” – mówi Piotr Kubaszewski, prawnik HFPC. „Opierając się na literaturze fachowej z dziedziny psychiatrii, wskazaliśmy w skardze, że farmakoterapia jest tylko jednym z elementów skutecznego procesu leczenia. Choremu należy ponadto zapewnić psychoterapię, psychoedukację i terapię rodzin” – dodaje Piotr Kubaszewski. Leczenie schizofrenii powinno być zatem kompleksowe oraz dopasowane do potrzeb i stanu zdrowia pacjenta.

Bardzo ważnym elementem rehabilitacji jest także aktywność zawodowa. Pan Daniel Boczarski wielokrotnie starał się o uzyskanie pracy. W swoich listach do HFPC podkreślał, że: „poprzez pracę mógłby pokazać siebie jako wartościowego człowieka”. Niestety, ze względu na przydzieloną mu grupę penitencjarną, starania te okazały się bezskuteczne.

Kolejna sprawa. Rok 2012, „Rzeczpospolita”.

Jeszcze bardziej bulwersujące jest zachowanie wymiaru sprawiedliwości. Chory na schizofrenię człowiek odsiedział już za kratami kilkanaście wyroków. Wytaczano mu kolejne procesy, wożąc na rozprawy z aresztu do aresztu, mimo że już w wieku 12 lat stwierdzono u niego schizofrenię, a w 2001 r. sąd w Łodzi uznał – w pierwszej ze spraw karnych, jakie dotknęły Zawadzkiego – nasilenie tej choroby w takim stopniu, że wykluczała ona odpowiedzialność karną.

– Łukasz Zawadzki wymaga profesjonalnej pomocy terapeutycznej. Jego zachowań nie można traktować w kategoriach przestępstwa, bo wynikają one z zaburzeń psychiatrycznych – mówiła Maria Rotkiel, psycholog i terapeuta, w niedzielnym programie „Państwo w państwie” telewizji Polsat.

Resort sprawiedliwości nie ma sobie nic do zarzucenia. – Łukaszowi Zawadzkiemu zarzucono m.in. popełnienie przestępstw przeciwko działalności instytucji państwowych oraz samorządu terytorialnego. Informował on również o podłożeniu bomby, groził wysadzeniem budynków razem z ludźmi. Są to niewątpliwie groźne przestępstwa – tak ministerstwo komentuje działania człowieka chorego na schizofrenię.

Jednak dr Maria Niełaczna, ekspert ds. kryminalistyki z Instytutu Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego, w swojej ekspertyzie wytknęła, że w tym przypadku doszło ze strony organów wymiaru sprawiedliwości do naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Konwencja zakazuje nieludzkiego i poniżającego traktowania. Dodała, że choć wydane w tej sprawie diagnozy i sformułowane opinie stały się podstawą orzeczenia przez trzy sądy „specjalistycznych oddziaływań i środków leczniczych”, to jednak „nie zostały one podjęte”. Ekspertka zaleca też, by umieścić Zawadzkiego na zamkniętym oddziale psychiatrycznym, dzięki czemu władze będą mogły pogodzić interes publiczny z interesem indywidualnym, godnością osobistą skazanego oraz jego matki.

Takich spraw jest mnóstwo. Czy naprawdę wychodzimy z założenia, że chory psychicznie człowiek wyleczy się w więziennej celi bez odpowiedniej terapii? Czy może potęgujemy niebezpieczeństwo, jakim bez dwóch zdań będzie wyjście takiej nieleczonej osoby na wolność?

Można się dzisiaj zastanawiać, czy Stefan Wilmont zabiłby prezydenta Gdańska, gdyby go leczono.

ZAWÓR TRZECI

No dobrze, ale uznajmy, że zależy nam wyłącznie na tym, by przestępca miał jak najgorzej: niech gnije w lochu, a jak jest chory – niech zachoruje jeszcze poważniej. Rozumiem to. Wprawdzie jest to igranie ze śmiercią (naszą własną), ale rozumiem.

Jeśli jednak wychodzimy z założenia, że mamy w dupie, w jakim stanie wyjdzie z więzienia przestępca i jak będzie przygotowany do legalnego życia, to należałoby się przed nim chociaż w maksymalny sposób zabezpieczyć. Tymczasem w Polsce nie dbamy o bezpieczeństwo, tylko o pozory. Jest groteską to, że prezydent Gdańska został zamordowany podczas imprezy, którą w zasadzie sam zabezpieczał, ale tak tylko trochę, ponieważ uznano, że to bardziej wyścig kolarski niż impreza masowa. Jedno wielkie oszukiwanie się, aby tylko spełnić wymogi ustawy. Nie zdrowy rozsądek ma znaczenie, ale nieżyciowa ustawa.

Organizujemy więc wyścig kolarski zamiast imprezy masowej, zatrudniamy inwalidów i studentów jako ochroniarzy, stwarzamy pozory, bo w tym zawsze byliśmy dość mocni.

Dzień dobry, proszę otworzyć bagażnik – ten tekst zawsze wypowiadany przy wjeździe na stadion niezmiennie mnie rozbawia.

Otwieram.

Podchodzi chłopak do bagażnika i zagląda. Leży torba. To torby nie zagląda, ważne, że zajrzał do bagażnika. Nie zagląda do środka samochodu, nie zagląda pod siedzenia, nie zagląda do schowków. Po prostu: otwierasz bagażnik, on rzuca okiem w taki sposób, by nikt mu nie zarzucił niewywiązywania się z obowiązków.

Wjeżdżam więc z czymkolwiek, a jednak w teorii zostałem skontrolowany.

Organizator wie, że to pic na wodę, ale przecież nie ma wyjścia: gdyby chciał przeszukać każde auto w sposób drobiazgowy (czyli taki, by miało to sens), należałoby na mecz przyjechać dwa dni wcześniej.

Dobrze wiemy, że nie da się drobiazgowo skontrolować kilkudziesięciu tysięcy ludzi w tak krótkim czasie i w takich warunkach, ale jednak pozorujemy te kontrole nie wiadomo po co. Rozsądniejszym byłaby rezygnacja z nich, ale na to nie jesteśmy mentalnie gotowi: musimy udawać, to jest w naszym DNA. Czujemy się bezpiecznej, gdy ktoś nas oszuka, że o nasze bezpieczeństwo dba. A że ktoś potem wniesie rakietnicę? Będzie z niej strzelał do ludzi? Nic z tym nie zrobimy, nawet nie będziemy go ścigać.

Agencja Tajfun będzie miała problemy. Powstanie więc agencja Wicher, Halny albo Monsun. Też zatrudni studentów i inwalidów. Też będą to osoby bez jakichkolwiek kompetencji do zabezpieczenia kolacji wigilijnej, a co dopiero imprezy masowej. Nie będą wyszkolone w obezwładnianiu ludzi, ale to nie szkodzi, bo żadna z tych osób za tak marną stawkę i tak nie nadstawi karku i nie będzie z nikim walczyła. Pamiętacie ochroniarza na murawie Legii, przyglądającego się jak dwóch bandytów kopie po głowie innego kibica? Nie, ten ochroniarz zapewne już miał swoją grupę inwalidzką, nie potrzebna mu nowa, dlatego nie stanie do walki. Nie za tę psią stawkę.

Jeśli chcemy wyciągnąć z gdańskiej tragedii jakiekolwiek wnioski, zacznijmy od tych najprostszych – zastanówmy się, czy inwalidzi powinni mieć możliwość pracy w agencjach ochrony? Zastanówmy się, czy w agencji ochrony może pracować każdy, dorywczo? Zastanówmy się, czy lepszych jest 500 studentów, czy 50 przeszkolonych byłych wojskowych? Taka, a nie inna ustawa sprawia, że na rynku funkcjonują bieda-agencje, które istnieją nie po to, by zapewnić bezpieczeństwo, ale po to, by wymogi ustawy były spełnione i pieczątka przybita. Wyrzucamy pieniądze w błoto, palimy nimi w kominku. Nakręcamy biznes agencjom, podczas gdy cała ta branża jest przeżarta kłamstwem.

Stefanowi Wilmontowi w więzieniu nie daliśmy nadziei na normalne życie na wolności i nie przygotowaliśmy go na wyjście, nie próbowaliśmy leczyć jego choroby, a na koniec się przed nim nie zabezpieczyliśmy. To naprawdę prosty przepis na tragedię.

Mam przeczucie, że więzienia pełne są Stefanów Wilmontów. Nie każdy zabije znanego polityka. Będą tacy, którzy zabiją rodzinę, sąsiada, przypadkowego przechodnia. Ciebie albo mnie. Ponad 50 procent skazanych, którzy po wyjściu zza krat popełniają kolejne przestępstwo to znacznie większy problem niż mowa nienawiści.

KRZYSZTOF STANOWSKI

Opublikowane 22.01.2019 16:07 przez

Krzysztof Stanowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
09.07.2020

Solidni Linetty i Walukiewicz, bohater Drągowski, czyli polska środa w Serie A

Polska środa w Serie A za nami. Dziś we Włoszech mieliśmy swoje małe święto, bo w sześciu spotkaniach zobaczyliśmy aż siedmiu Polaków (do tego ósmy na ławce). Tyle że nie każdy z nich miał powody do optymizmu. Najlepiej wypadł na pewno Bartłomiej Drągowski, którego włoskie media już zdążyły okrzyknąć bohaterem Fiorentiny. Nieźle w starciu z […]
09.07.2020
Hiszpania
09.07.2020

Barca wciąż ściga Real, a przy okazji spuszcza Espanyol z ligi

Wysokie zwycięstwo w starciu z Villarrealem wlało w serca kibiców Barcelony trochę optymizmu. Gra katalońskiej ekipy wreszcie wyglądała tak, jak by sobie tego życzyli fani. Barca grała dynamicznie, finezyjnie, z rozmachem. Świetnie funkcjonowała współpraca między Leo Messim i Antoinem Griezmannem. Ale dzisiejsze starcie derbowe z Espanyolem to był już powrót tej Barcelony, do której się […]
09.07.2020
Weszło
08.07.2020

Dariusz Żuraw dzisiaj nie pomógł

Tak, Lech był lepszy od Lechii (co przyznał nawet Piotr Stokowiec), tak, może mówić o pechu, bo jednak czasami piłka była jak zaczarowana, a zmarnowanie trzech karnych z rzędu można w pewien sposób podciągnąć pod złą fortunę. Ale czy możemy powiedzieć, że tak, Dariusz Żuraw zrobił dziś wszystko, by pomóc swojej drużynie postawić ostatni krok? […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech Poznań – jeśli coś może pójść źle, to na pewno pójdzie źle

Lechowi Poznań zalałoby piwnicę, gdyby mieszkał na Saharze. Lech Poznań doznałby udaru z przegrzania na środku Antarktydy. Lech Poznań złamałby sobie ząb jedząc watę cukrową. Lech Poznań nadepnąłby na klocek Lego pośrodku Pacyfiku. Lech Poznań jest klubem przeklętym i na miejscu władz Kolejorza sprawdzilibyśmy, czy gdzieś pod murawą przy Bułgarskiej nie ma zakopanej żaby. Dzisiejszy […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech Poznań jest klubem przeklętym

Grali u siebie półfinał Pucharu Polski. Mieli przewagę przez cały mecz. Posyłali strzał za strzałem na bramkę Lechii. A jednak doszło do rzutów karnych. Prowadzili w nich 3:2. W czwartej serii Van der Hart obronił drugą jedenastkę i to mimo kontuzji. W tamtym momencie wystarczyła Lechowi jedna udana jedenastka w dwóch ostatnich seriach. A jednak […]
08.07.2020
Anglia
08.07.2020

City – Newcastle. Mecz, na który „Sroki” nie doleciały

Tylko jeden celny strzał. Posiadanie piłki na poziomie 26%. Problemy z wyjściem z własnej połowy. Jeden rzut rożny. Mecz Manchesteru City z Newcastle nie miał większego sensu. A statystyki drużyny „Srok” dobitnie do pokazują. Maszynka Pepa Guardioli kompletnie zdemolowała drużynę Newcastle. Kompletnie. Wyglądało to tak, jakby do Manchesteru przyjechała drużyna ze środka tabeli League One, […]
08.07.2020
Blogi i felietony
08.07.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Istnieje grupa ludzi, która wierzy, że Janusz Korwin-Mikke jest podstawionym agentem mrocznych sił, który ma za zadanie kompromitować słuszne idee środowiska polskiego konserwatywnego liberalizmu. Trudno nie zauważyć, że podobnych „agentów” moglibyśmy znaleźć więcej przy innych nurtach – na przykład istnieją trenerzy „cruyffiści”, których drużyny w istocie prezentują wypaczenie futbolu wyznawanego przez Johana Cruyffa. Być może […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech włoży wielkie pieniądze w akademię. Zaczyna się wyścig zbrojeń

Wciąż możemy wrzucać tony kamyczków do ogródków prezesów polskich klubów. Że transfery słabe, że dyrektorzy sportowi z łapanki, że zarządzanie do kitu. Ale cieszy nas pewien powolny, aczkolwiek sukcesywny zwrot ku szkoleniu. Kolejne kluby stawiają na budowę baz i na mądre zarządzanie swoimi akademiami. Jednym z pierwszych klubów w Polsce, który odkrył potencjał drzemiący w […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Na ten triumf czeka niejedna zakurzona gablota

Gdyby zebrać wszystkie tytuły i trofea Michała Probierza, Janusza Filipiaka i samej Cracovii w ostatnich dziesięciu latach, zmieściłyby się w szklance, mogłaby nawet być już zapełniona whisky. Choć trudno w to uwierzyć, finał Pucharu Polski to okazja, by przerwać aż trzy kiepskie serie – samego klubu, dość zachowawczo uzupełniającego swoją gablotę, jego trenera, który rzadko […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lechii nie stać już nawet na obóz

Na początku czerwca Lechia zamieniła 39 milionów długów na akcje dla większościowego właściciela, o co przez wiele lat zabiegał między innymi Adam Mandziara, tłumacząc, że bez tego klub wygląda jak Ferrari z silnikiem Golfa. Można było się więc zastanawiać, czy teraz będzie już pięknie i przyjemnie, jeśli chodzi o finanse. Cóż, nie mamy w tej […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Prezes podkarpackiego klubu aresztowany za treści pedofilskie

Bardzo, ale to bardzo przykra, niezmiernie bulwersująca informacja z Podkarpacia. Jak poinformował serwis TVN24.pl, jeden z prezesów klubów piłkarskich został zatrzymany w związku z posiadaniem materiałów pedofilskich. WIĘKSZA SPRAWA Cała sprawa jest znacznie szerzej zakrojona, bo to tylko jeden z elementów śledztwa rozpoczętego w 2017 roku, a w którą zaangażowała się policja z kilku krajów. […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Dlaczego Legia złapała zadyszkę?

Bilans Legii Warszawa w sześciu ostatnich meczach jest zatrważający. Tylko jedno zwycięstwo, dwa remisy i aż trzy porażki, w tym ta wczorajsza, przekreślająca szansę na dublet w sezonie 2019/20. To już nie jest tymczasowy spadek formy, to jest poważna zadyszka. Zadyszka, której prawdopodobnie nie dało się uniknąć, ale też zadyszka, która ma swoje bardzo konkretne […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lopes – van Amersfoort. Duet, który solidnie zastapił Cabrerę i Hernandeza

Airam Cabrera i Javi Hernandez – ten duet miał swoje mankamenty, ale jak na warunki Ekstraklasy wzbijał się ponad zwykłą solidność. Pierwszy zdobył w zeszłym sezonie czternaście bramek. Drugi – dziesięć. Obaj zmyli się z Krakowa po sezonie, a „Pasy” stanęły przed trudnym zadaniem – jak zastąpić ofensywną dwójkę, która dobrze funkcjonowała? DUET, KTÓRY GRAŁ Z GŁOWĄ […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lokomotywa Lecha zdewastowana. Wiara w szare komórki autora też

Nie wiemy kto w Lechu odpowiada dokładnie za motywację zespołu, za podkręcenie jego woli i determinacji na ostatniej prostej przed ostatnim meczem – dziś ta osoba może mieć jednak wolne. Wandal wycierający sobie gębę kibicowaniem Lechii zadbał o to, by Kolejorz dzisiaj wyszedł na boisko z pianą na ustach. O co chodzi? O to, że […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Crnomarković faktycznie powtarza casus Arajuuriego?

Władze Lecha Poznań lubują się w wykorzystywaniu przykładu Paulusa Arajuuriego przy zawodnikach, którzy na początku w Kolejorzu zawodzą. Przypomnijmy – Fin przez pierwsze miesiące w Poznaniu wyglądał jak parodia piłkarza, a z czasem wyrósł na czołowego stopera ligi. I wydaje się, że dziś podobną ścieżkę przechodzi Djordje Crnomarković. Do miana jednego z najlepszych obrońców Ekstraklasy […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Damian, trzymajcie się w tym Dinamie!

Przyzwyczailiśmy się już, że w Dinamie Zagrzeb nigdy nie będzie do końca normalnie. Bo czy może być normalnie w klubie, którego nieformalny właściciel i prezes ukrywa się przed służbami ścigania w sąsiednim państwie? Ale takich żartów, jak na finiszu obecnego sezonu, mimo wszystko się nie spodziewaliśmy. Najpierw klub ze stolicy Chorwacji w wybitnie nieelegancki sposób […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Pociąg do Europy odjeżdża. Czy Lechia spróbuje go dogonić?

Lechia Gdańsk staje przed szansą na drugi z rzędu awans do finału Pucharu Polski. Jeśli jednak przyjrzeć się kadrze biało-zielonych, łatwo zauważyć, że w tym sezonie Piotr Stokowiec dowodzi w dużej mierze inną ekipą niż jeszcze wiosną 2019 roku. Czy gorszą? Patrząc po prostu na personalia – niekoniecznie. Lecz z pewnością nie tak dobrze poukładaną […]
08.07.2020
Weszło Extra
08.07.2020

„Z Polską łączy mnie dziś więcej, ale nigdy nie żałowałem gry dla Kanady”

Zapewne większość z was doskonale kojarzy postać Tomasza Radzińskiego, który jako nastolatek wyjechał z Polski, robiąc później poważną karierę i grając dla reprezentacji Kanady. Nie każdy pewnie pamięta, że podobną historię ma Michael Klukowski. Rodzice byli Polakami, urodził się już za granicą, a potem w pierwszej dekadzie tego wieku należał do najlepszych lewych obrońców ligi […]
08.07.2020