„Sebastian chciał tylko do Włoch, Anglię i Niemcy od razu odrzucał”
Weszło

„Sebastian chciał tylko do Włoch, Anglię i Niemcy od razu odrzucał”

Pogoń Szczecin zapłaciła za Sebastiana Walukiewicza 60 tys. zł, a półtora roku później sprzedaje go do Cagliari za rekordowe w swojej historii 4 mln euro i jeszcze zatrzymuje u siebie do końca sezonu. Stoper, który dopiero w kwietniu skończy 19 lat, okazał się transferowym strzałem w dziesiątkę, a patrząc na to, jak rozsądnie wybierał nowy klub, można zakładać, że średniak Serie A nie jest szczytem jego możliwości. O wszystkich kulisach tego transferu rozmawiamy z agentem piłkarza Tomaszem Suwarym. Analizując punkt po punkcie, trudno się do czegoś przyczepić.

Prezes Pogoni, Jarosław Mroczek na oficjalnej stronie mówi, że ten transfer to sukces klubu, ale też piłkarza i agenta. Rzadko się zdarza, żeby przedstawiciel pana zawodu był tak chwalony przez klubowych szefów.

Wielu ludzi lubi sobie przypisywać każdy sukces i lansować się, my tego nie chcemy, nie o to chodzi. Ten sukces to był długi proces. Zaczął się tak naprawdę już w momencie przejścia Sebastiana do Pogoni. Już wtedy zostały podjęte pierwsze kroki w kontekście przyszłości – zaczynając od ówczesnego dyrektora sportowego Macieja Stolarczyka. On był osobą, która w największym stopniu przekonała nas, że Pogoń będzie odpowiednim miejscem dla Sebastiana.

Czyli już w tamtym czasie mieliście w głowie, że przyjście do zespołu „Portowców” jest tylko pewnym etapem?

Tak. Byliśmy przekonani, że w Pogoni piłkarz może najbardziej zyskać sportowo. Sebastian miał rozeznanie, grał we wszystkich juniorskich reprezentacjach, rozmawiał z chłopakami i wiedział, jak się pracuje w poszczególnych klubach. Sam miał pełne przekonanie, że podejmuje dobrą decyzję. A później on miał robić swoje na boisku, a agent poza nim. Wszystko przy ścisłej współpracy – najpierw z Maciejem Stolarczykiem, a później Dariuszem Adamczukiem. Oni przez wiele lat grali na dobrym poziomie, są w stanie rozpoznać jakość piłkarza i wiedzą, jak go rozwinąć. Być może pan prezes chwali również zawodnika i agenta, bo cały czas działaliśmy razem. Nie było sytuacji, że ktoś coś przed kimś ukrywa czy działa na własną rękę. Pełna rzetelność i transparentność. To także sukces, bo wiemy, jak to nieraz wygląda.

Fakty są takie, że mowa o najdroższym 19-latku w polskiej piłce i transferowym rekordzie Pogoni. Swoje miejsce w historii już macie. 

Cagliari i Pogoń mają ze sobą wiele wspólnego. Nawet barwy są takie same (śmiech). Od 2014 roku właścicielem i prezesem Cagliari jest Tommaso Giulini. Facet ma ambicje i wizję budowy silnego klubu. Zaczyna od zdrowych fundamentów, czyli postawienia porządnej bazy treningowej czy rozbudowy stadionu. To samo w ten sam sposób chce zrobić Pogoń, jest dużo podobieństw. Giulini to nadal młody facet, dopiero 40-latek, ma swoje firmy, gwarantuje finansowy spokój. Chce iść do przodu, nie zadowala go kończenie sezonu na dwunastym miejscu w tabeli. Niedawno zatrudnił nowego dyrektora sportowego Marcello Carliego. Wcześniej pracował on w Empoli, miał tam dobre doświadczenia z Piotrem Zielińskim i Łukaszem Skorupskim. W Cagliari są więc głównie „swoi” ludzie, ale jest też człowiek z zewnątrz, pozytywna jednostka, która przede wszystkim kreuje kariery innych, a nie własną. Sebastian jest jednym z ich pierwszych kroków zmierzających do pchnięcia klubu na trochę wyższy poziom.

Temat Cagliari pojawił się nagle i okazał się na tyle ciekawy, że go sfinalizowaliście, czy od dłuższego czasu dostawaliście stamtąd sygnały o zainteresowaniu Walukiewiczem?

Jakoś we wrześniu wyselekcjonowaliśmy wszystkie kluby, do których mógłby trafić Sebastian. Skupialiśmy się na Włoszech, mimo że możliwe były inne kierunki. Pojawiło się zainteresowanie z Anglii, której jednak nawet nie braliśmy pod uwagę. Byli chętni z Niemiec, kluby idealne do rozwoju dla młodego zawodnika, ale Sebastian stwierdził, że chce trafić do Włoch. Uznał, że tam jako stoper może najwięcej skorzystać. Wie, że przed nim nadal dużo pracy nad sobą. Nie bez powodu mówi się czasami, że Serie A to uniwersytet dla obrońców i jeśli któryś tam sobie poradzi, to da radę wszędzie.

Przeprowadziliśmy więc selekcję włoską – od klubów najsilniejszych, bo one również były zainteresowane Sebastianem. Im jednak odmawialiśmy, czuliśmy, że to nie ten moment, że aktualnie nie pasują do naszego planu. Chcieliśmy klub ze średniej półki, mający na środku obrony takich ludzi, że jeśli się na niego zdecydujemy, to Sebastian od początku będzie miał realne szanse na grę. A że za chłopakiem udana runda, on i Pogoń mieli z czego wybierać, nie byli skazani na jeden wariant. I tak krok po kroku zawężając grono potencjalnych kupców, finalnie braliśmy pod uwagę trzy kluby – wszystkie z Serie A. Każdy z nich śledził grę Sebastiana. Z Cagliari obserwowały go cztery osoby i wszystkie niezależnie wydały bardzo pozytywną opinię.

Na dziś faktycznie wydaje się, że Walukiewicz przynajmniej ocierałby się o skład w Cagliari. Jest doświadczony Estończyk Ragnar Klavan i młody Filippo Romagna, ale oprócz tego sami przeciętni Włosi, na dodatek wiekowi.

Dwóm z tych Włochów latem wygasają kontrakty. Romagna to kapitan włoskiej młodzieżówki, możliwe, że już po sezonie pójdzie wyżej. Tego jednak nie wiemy. W każdym razie, dano nam odczuć, że klub ma czas, by przyszykować Sebastianowi miejsce – o ile oczywiście znajdzie się na odpowiednim poziomie. Robimy wszystko, żeby na tym poziomie był. Powiem panu, że najtrudniejszym punktem rozmów okazało się przekonanie właściciela Cagliari na pozostanie Sebastiana w Pogoni do końca sezonu. Chciał go od razu i ciężko było mu się pogodzić z tym, że zapłaci za piłkarza, a jego jeszcze w zespole nie będzie. Udało nam się jednak przedstawić racjonalne argumenty. Najbliższe pół roku będzie dla Sebastiana bardzo ważne. Przejdzie zimowy obóz przygotowawczy i atletycznie jeszcze się wzmocni. Zakładamy, że Pogoń trafi do grupy mistrzowskiej, więc powinien móc częściej rywalizować na nieco wyższym poziomie od dotychczasowego. A kulminacją tego półrocza ma być występ na wielkiej imprezie – MŚ U-20 lub Euro U-21. Kto wie, może już za pół roku Sebastian zapuka jeszcze wyżej. W piłce niczego nie można wykluczać, choć oczywiście dziś nawet o tym nie myślimy. Myślimy o tym, co już teraz jest realne, a na to, co obecnie jest nierealne, dopiero pracujemy. Chłopak ma to w głowie, jest ukierunkowany na rozwój krok po kroku.

walukiewicz cagliari

Gdyby nie młodzieżowe turnieje latem, też tak mocno byście obstawali, żeby Walukiewicz pozostał w Pogoni na wiosnę?

Tak, z wielu powodów. Sebastian to nadal młody chłopak, a wiemy, jakie błędy w ostatnich latach popełniali inni młodzi zawodnicy wyjeżdżający z Polski do lepszych lig. Zamierzamy ich uniknąć. Chcemy, żeby Sebastian zdążył nauczyć się języka włoskiego, żeby zamknął sprawy prywatne, czyli na przykład skończył szkołę i wyjechał z czystą głową. Pogoni też zależy, aby odszedł od niej jak najlepiej przygotowany, on ma być jej transferową wizytówką na przyszłość. Trenując i grając jeszcze kilka miesięcy u wymagającego trenera jakim jest Kosta Runjaić, sportowo na pewno też jeszcze trochę pójdzie do przodu.

Były kluby oferujące więcej niż Cagliari?

W tym temacie trzeba sobie uświadomić ważną rzecz, niektórzy muszą ją zrozumieć. Nie płaci się za liczbę występów w Ekstraklasie, bo wiemy, jaka jest nasza liga. Kwotę transferu winduje jakość piłkarza na daną chwilę i potencjał do podnoszenia tej jakości. Prawda jest taka, że Sebastian będąc w Ekstraklasie za dużo swojej jakości już nie podniesie. To samo dotyczy kwoty transferowej, którą uzyskaliśmy. Ona mogłaby się zwiększyć tylko wtedy, gdyby zaczął występować w pierwszej reprezentacji lub – co właśnie się stało – trafił do silniejszej ligi. Mówię o tym, bo u nas niektórzy zaczęli dywagować „a dlaczego transfer już teraz, zagrałby na młodzieżowym mundialu, to jego wartość byłaby jeszcze większa”. No właśnie trudno byłoby jeszcze podbić stawkę.

Widzimy teraz po Krzysztofie Piątku, jak szybko wartość piłkarza rośnie po dobrych meczach w lepszej lidze. 

Dokładnie. Ale to musiało się już stać w innym otoczeniu. Piątek zostając w Polsce raczej nie byłby dziś wart więcej niż latem.

Przy transferze Walukiewicza pośredniczył Giovanni Branchini, którego uważa pan za agenta nr 1 na świecie.

Zgadza się, ale nie jest to postać będąca na świeczniku w mediach. Nie ma za sobą skandali i afer. Jest za to w tym biznesie od trzydziestu lat. To on wykreował karierę Ronaldo, tego brazylijskiego. Reprezentował Romario, Pepa Guardiolę, Carlo Ancelottiego, Massimiliano Allegrego. Jego klientami często są i byli ci najwięksi, ma piłkarzy w Juventusie, Milanie i tak dalej. Ostatnio pośredniczył przy przejściu Cristiano Ronaldo i Joao Cancelo do Juve czy Jamesa Rodrigueza do Bayernu. Sebastian mocno zaimponował Branchiniemu – nie tylko umiejętnościami, ale również jako człowiek. Coś w nim widzi, być może nawet więcej niż my. Facet jest na szczycie w tym fachu, ma ugruntowaną pozycję, jednak dla niego często liczy się to, czy dany projekt jest po prostu ciekawy.

Cagliari ma siedem punktów przewagi nad strefą spadkową, więc do komfortu dość daleko. Nie obawiacie się, że w razie gorszej passy drużyna może się zaplątać w rozpaczliwą walkę o utrzymanie?

Nie myślimy o tym. Skupiamy się na jak najlepszym przygotowaniu Sebastiana do gry we Włoszech, na to on i my mamy wpływ. A w razie czego rozwiązań może być wiele, taka jest piłka. Sebastian jest zabezpieczony, Pogoń jest zadowolona i to najważniejsze. Być może ten transfer to projekt nieco inny od tego, co do tej pory robiono na polskim rynku, ale mamy przekonanie, że dobrze wybraliśmy. Kierowaliśmy się rozsądkiem, pamiętając, że Sebastian nie skończył jeszcze nawet dziewiętnastu lat.

Krótko mówiąc, możemy się nastawiać, że Cagliari też będzie tylko przystankiem w karierze Walukiewicza?

Chłopak jest bardzo ambitny, ale nie wybiegajmy za bardzo do przodu. Niech najpierw stanie się mocny w Cagliari. Jeśli się stanie, będziemy myśleli dalej. Po to jest też pan Branchini. Obyśmy kiedyś mogli być dumni z miejsca, w którym Sebastian się znajdzie.

rozmawiał Przemysław Michalak

Fot. newspix.pl

KOMENTARZE (26)