Nic do stracenia. W nocy Świątek zagra o III rundę AO
Inne sporty

Nic do stracenia. W nocy Świątek zagra o III rundę AO

To dopiero czwarty dzień Australian Open, a my w turnieju singlowym możemy dopingować już tylko jedną tenisistkę. Ale nie byle jaką, bo Iga Świątek regularnie zachwyca nas swoimi wynikami. Już za kilka godzin zagra o awans do III rundy Wielkiego Szlema. Jak na swój wiek i debiut w turnieju tej rangi – wynik fantastyczny. Czy ma szansę wygrać z Camilą Giorgi?

Najkrócej rzecz ujmując: tak, ma. Włoszka to żadna supertenisistka. I jasne, poprzedni sezon był najlepszym w jej karierze (jeden wygrany turniej, awans na najwyższą pozycję w rankingu), ale wciąż potrafiła zaliczać spore wpadki. Wystarczy tu wspomnieć porażki z Aleksandrą Krunić czy Oceane Dodin. Ta druga zajmowała wtedy w rankingu niższą pozycję, niż obecnie Iga Świątek. Śmiemy też twierdzić, że jej zasoby talentu również nie dorównywały tym, jakie ma Polka.

Inna sprawa, że obok tych porażek, Giorgi potrafiła pokonywać rywalki z czołówki. W nieco odleglejszej przeszłości udało jej się ograć m.in. Agnieszkę Radwańską. Zresztą na katowickich kortach. W tamtejszym turnieju trzy razy z rzędu była w finale… i wszystkie te mecze przegrała, pozostawiają po sobie jednak dobre wrażenie. Ale tam odpowiadała jej nawierzchnia, wolniejsza, bardziej pasująca do jej stylu gry. Na Australian Open nie będzie miała tej przewagi. Przez to tym trudniej przewidzieć, jak zaprezentuje się w danym meczu. Choć to u niej norma (nie żeby inaczej było u reszty tenisistek…). Mówi nam o tym Adam Romer, redaktor naczelny magazynu Tenisklub:

– W tym meczu mniej będzie zależeć od Igi, a więcej od tego, jak ta Włoszka zacznie grać. Bo to dziewczyna, która gra specyficzny tenis: jest mała, chuda, drobna, a po prostu biega po korcie jak oszalała i strzela, ile tylko się da. Jak jej wchodzi, to może ograć najgroźniejszą zawodniczkę. A jak nie, to może przegrać z dużo słabszą rywalką. Powiedziałbym, że łatwo można ją rozchwiać. Może to zrobić umiejętnie grająca rywalka, ale nawet wiatr, który będzie podwiewał piłkę. Wtedy ona może się zacząć mylić. A jak zacznie, to Iga ją wtedy rozstrzela.

Wydaje się, że ten mecz skupi się właśnie na takim rozstrzeliwaniu i wszystko będzie zależało od tego, która z nich lepiej nastawi celownik. Bo obie potrafią fenomenalnie zagrywać piłki kończące, wolą przejmować inicjatywę i napierać na rywalkę. Zresztą dokładnie tego spodziewamy się po Idze, która nie ma nic do stracenia. Jeśli odpadnie, nikt nie uzna tego za rozczarowanie. To powinna być odpowiednia strategia i mamy wielką nadzieję, że właśnie tak nastawioną Polkę zobaczymy dziś o 1:00 naszego czasu na australijskich kortach.

Gdybyście teraz zapytali nas, czy wierzymy, że Świątek ma szansę na awans do trzeciej rundy, z miejsca odpowiedzielibyśmy, że tak. Ale potem dodalibyśmy, że musi zagrać dużo lepiej niż w meczu pierwszej rundy z Aną Bogdan. Tam drugi set zdecydowanie wymknął się Idze spod kontroli i to w sposób, który mocno nas zaniepokoił. Jasne, to że ostatecznie wygrała, pokazuje, jak spory ma potencjał, ale obraz tamtego spotkania pozostał nam w głowach.

Adam Romer:

– Faktycznie, w pewnym momencie ten mecz przestał się toczyć tak, jak ona by chciała. Na pewno lekko zdekoncentrowała się po wygranej pierwszej partii. Pewnie zakiełkowała jej w głowie myśl, że może ten mecz wygrać. A druga rzecz jest taka – mówił o niej Piotr Sierzputowski w rozmowie z nami – że tam wyjątkowo źle zachowywali się kibice. I to polscy. Piotrek powiedział, że to szczególnie dało się odczuć właśnie w tym przegranym secie. Tam był nawet moment, w którym ona wręcz zwracała się do trybun po przegranej piłce. Zawodniczki różnie reagują na takie rzeczy, a Iga jest młodą dziewczyną, nieobytą z takimi sytuacjami. Widać było, że jej to przeszkadza. I to był główny powód porażki w drugim secie.

Fanów poprosimy więc o odpowiednie zachowanie, a Igę… o to, by nie zwracała uwagi, jeśli takiego zabraknie. Choć wiemy, że to nie zawsze łatwe. Mamy jednak nadzieję, że Świątek i jej sztabowi udało się wyciągnąć odpowiednie wnioski, bo w meczu z Giorgi dużo trudniej będzie wrócić do gry, jeśli Włoszka się rozpędzi. Wtedy wszystko może skończyć się porażką.

Nawet gdyby tak jednak było, to mamy dobrą wiadomość. Iga swojej przygody z Australian Open na pewno nie zakończy już tej nocy. Wiemy już bowiem, że Świątek, wraz z Łukaszem Kubotem (który swoją drogą mógłby być jej ojcem, jest o 19 lat starszy) stworzy parę w turnieju miksta. W pierwszej rundzie natkną się jednak na bardzo trudną przeszkodę – zeszłorocznych finalistów US Open. Czyli Nikolę Mekticia i… Alicję Rosolską. Cóż, możemy oficjalnie ogłosić, że na pewno będziemy mieli kogoś z Polski w drugiej rundzie.

Wspólna gra Kubota i Świątek, to dla nas świetna wiadomość. Nie tylko dlatego, że zwiększa się szansa dla Polski na jakiś sukces w tym turnieju, ale – przede wszystkim – w kontekście przyszłorocznych igrzysk olimpijskich. O tym już zresztą pisaliśmy. Od razu pragniemy też przypomnieć, że, za juniorskich czasów, Iga była finalistką Australian Open i mistrzynią Roland Garros w deblu. Ona wie, o co w tym chodzi, i, jesteśmy co do tego przekonani, na pewno zaprezentuje swoje umiejętności w najbliższych dniach.

Ale po kolei. Najpierw wspaniale byłoby wygrać z Camilą Giorgi. I za to będziemy dziś w nocy trzymać kciuki.

Fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (0)