Legia jest młoda i polska, a nie portugalska
Weszło

Legia jest młoda i polska, a nie portugalska

– Jaka portugalska Legia? Bzdura. Legia jest młoda i polska, a nie portugalska. Wkurza mnie, gdy słyszę, że trener u nas wybiera sobie zawodników – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prezes Legii Warszawa Dariusz Mioduski.

RZECZPOSPOLITA

W „RP” dziś dwa duże, godne zacytowania wywiady. Z Dariuszem Mioduskim o tym, czy Legia staje się portugalska, choć chwilę temu miała być chorwacka.

– Dopiero była Legia chorwacka, a teraz już jest portugalska.
– Jaka portugalska Legia? Bzdura.

– Ricardo Sá Pinto jest w klubie od połowy sierpnia i już ma czterech Portugalczyków w kadrze.
– Ale Cafú był już wcześniej. Więc trzech. W składzie liczącym 30 zawodników, to daje 10 procent. A ilu mamy młodych Polaków? Legia jest młoda i polska, a nie portugalska. Wkurza mnie, gdy słyszę, że trener u nas wybiera sobie zawodników.

– A nie wybiera?
– Dostaje listę piłkarzy, z których ma wskazać najbardziej mu pasującego. Zawodnicy na liście są do siebie podobni. Jeden jest szybszy, drugi wolniejszy, jeden grał w słabym klubie, drugi siedział na ławce w mocnym. Zawsze trzeba iść na kompromisy. Jeśli mamy podobnych, kosztujących tyle samo zawodników z Białorusi i Portugalii, to naturalne, że wybierzemy tego, o którym w danym momencie możemy się więcej dowiedzieć. A Portugalczycy dają dobrą jakość za dobrą cenę, a przy tym jest tam cywilizowany rynek agentów.

Zrzut ekranu 2019-01-14 o 08.11.32

I z Jarosławem Królewskim. Oczywiście o krakowskiej Wiśle i jej wsparciu.

– Do ilu drzwi pan musiał zapukać, żeby zdobyć wsparcie? Namawia pan kolegów na darowizny, szuka osoby, która udzieli pożyczki wspólnie z panem i Jakubem Błaszczykowskim…
– To trzeba rozdzielić. Jeśli chodzi o zbiórkę, to nawet nie wykorzystuję w pełni swoich możliwości. Pamiętajmy, że równolegle prowadzę własny biznes. Ta sprawa jest świeża, ma niecały tydzień i uważam, że jeszcze wiele osób się przyłączy. Biznesmeni mnie znają z współpracy i wiedzą, że warto. Nigdy nie biegam za inwestorami, nawet jeśli chodzi o moją firmę Synerise, raczej to oni walą drzwiami i oknami. Podobnie jest w przypadku Wisły. Jeśli chodzi o „trio pożyczkowe”, to nie miałbym żadnego problemu, żeby znaleźć wielu chętnych. Nawet w tej sytuacji było co najmniej pięć osób, gotowych wyłożyć pieniądze. Wybrałem osobę, która według mnie jest najbardziej związana z klubem i w przyszłości jeszcze może wnieść kolejne wsparcie dla Wisły.

Zrzut ekranu 2019-01-14 o 08.11.39

GAZETA WYBORCZA

Agent Stasi, który pracował dla Husajna i Łukaszenki, a dziś prowadzi reprezentację Syrii. Kim jest Bernd Stange?

Kiedy upadał mur berliński, Stange miał 43 lata, doświadczenie z pracy w klubach (Carl-Zeiss Jena) i reprezentacji NRD. W zjednoczonych Niemczech jego kariera skończyła się, gdy okazało się, że jako Kurt Wegner 14 lat donosił Stasi na podwładnych i współpracowników. W połowie lat 80. skontaktował się z poprzednim selekcjonerem NRD Jörgem Bergerem, który uciekł na Zachód, i wypytywał o kontakty z piłkarzami. Po rozmowie powstała notatka, z której wynikało, że Berger chciał pomóc w ucieczce kilku zawodnikom. Stange wydał też szykującego się do wyjazdu przyjaciela (…).

Kiedy dekadę temu był selekcjonerem Białorusi, opowiadał, że w kraju Aleksandra Łukaszenki „przestępczość nie istnieje”. Gdy wcześniej prowadził Irak, fotografował się z portretem Saddama Husajna i opowiadał, że „nie chce się mieszać do polityki”.

Marcelo Bielsa z licencją na podglądanie – czytamy w felietonie Rafała Steca.

Dotąd jednak angielski świat zbawiał, wzbudzając powszechny zachwyt. Reputację zszargał, dopiero gdy beztrosko przyznał się, że przed meczem z Derby County – hitem na szczycie drugiej ligi – wysłał zwiadowcę, by ten podglądał, jak ćwiczą rywale. Zatrzęśli się nie tylko rozhisteryzowani publicyści, według których Bielsa „wykazał kompletny brak szacunku dla kolegów po fachu”, ale również byli piłkarze, jak Martin Keown dramatyzujący o „złamaniu etycznych zasad”.

Za swojego trenera przepraszają szefowie Leeds, wyrok skazujący ogłosił również prowadzący rywali Frank Lampard – jego zdaniem Argentyńczyk nie przekroczył granicy o paznokieć, lecz całym sobą wtargnął na terytorium niegodziwości, popełnił raczej sportową zbrodnię niż występek, należy go za nikczemne oszustwo przykładnie ukarać. Istny sąd ostateczny. Sąd ostateczny nad potworem, przed którym 007 uciekłby, gdzie pieprz rośnie.

Zrzut ekranu 2019-01-14 o 08.03.19

SUPER EXPRESS

W „SE” dziś słabiutko z piłką – krótko o tym, że Błaszczykowski pomoże Wiśle, Fabiański zatrzymał Arsenal, a Lewandowski straszy muskułami dzięki tonom żelastwa przerzuconego na siłowni i kulkom mocy od Ani. 

Zrzut ekranu 2019-01-14 o 08.08.05

PRZEGLĄD SPORTOWY

Zrzut ekranu 2019-01-14 o 07.42.39

Przemysław Rudzki w swoim felietonie pisze o szpiegowaniu w piłce nożnej. Temat nośny, w końcu dopiero co przyznał się do tego Marcelo Bielsa przed meczem z Derby County.

Szpiegowanie w futbolu to temat stary jak świat, a w życiu codziennym, w każdej niemal dziedzinie, stało się czymś normalnym. Nie mówię, że zasługuje na pochwały, pokazuje natomiast stopień determinacji – w tym konkretnym przypadku – Bielsy, nie chcącego niczego zostawiać przypadkowi. Gdybym ja był przełożonym Argentyńczyka, z pewnością bym go nie ganił, lecz poprosił tylko o większą dyskrecję następnym razem… 

Znalazłem bez trudu różne historie z przeszłości, świadczące o tym, że Bielsa nie jest prekursorem. W 2009 roku przed derbami Manchesteru nad boiskiem treningowym City miał fruwać helikopter sir Alexa Fergusona, a usadowiony w nim szpieg podglądać warianty taktyczne. Gary Taylor-Fletcher przypomniał pyszną anegdotkę z meczu Huddersfield – Lincoln, kiedy to menedżer gości przemawiał do drużyny w przerwie i nagle odpadła jedna z płytek na suficie. Oczom piłkarzy ukazał się Brooky, kitman Huddersfield, który podsłuchiwał.

Zrzut ekranu 2019-01-14 o 07.42.54

Damian Kądzior Rafałem Kurzawą Dinama Zagrzeb. Polak ma udział przy największej liczbie goli w całej lidze chorwackiej.

– Oprócz czterech goli ma pan już dziewięć asyst, czyli więcej niż przez cały sezon w Górniku Zabrze.

– Jeżeli policzyć też tak zwane asysty drugiego stopnia, miałem udział przy największej liczbie goli w całej lidze chorwackiej. Więcej asyst? Składa się na to kilka spraw. Jestem lepszym piłkarzem niż rok temu, to jest klucz. Poza tym Dinamo gra inaczej niż Górnik, bazuje na ataku pozycyjnym. Często zbiegam do środka i szukam napastników w polu karnym. 90 procent stałych fragmentów, oprócz rzutów karnych, wykonuję ja i często jest z tego coś dobrego, jak we wspomnianym meczu z Hajdukiem.

– Czyli można powiedzieć, że w Dinamie jest pan tym, kim w Górniku był Rafał Kurzawa?

– Trochę tak. Rafał wykonywał w Górniku 70 procent stałych fragmentów, a ja 30. W Zagrzebiu doceniono moją lewą nogę.

Zrzut ekranu 2019-01-14 o 07.42.58

Kiko Ramirez, którego Biała Gwiazda zastąpiła poprzedniej zimy Joanem Carrillo, da Wiśle więcej czasu na spłatę zaległości wobec niego.

– Dam klubowi jeszcze piętnaście dni, w tym czasie nie będę składał żadnego pisma. Później podejmę decyzję, co dalej. Mam wrażenie, że teraz poważni ludzie starają się pomóc Wiśle, ale potrzebują trochę czasu. Boli mnie, co dzieje się z tym klubem. Coś takiego nigdy nie powinno się przytrafić. Przeżywałem na Reymonta różne momenty. Były trudne chwile, ale wolę pamiętać o tych dobrych – podkreśla Ramirez w rozmowie z „PS”.

Po tym, jak nie grał wiele w Legii Warszawa, Łukasz Moneta nie zaistniał też w Zagłębiu Lubin. Większość jego meczów, to te w III-ligowych rezerwach.

– Ktoś powie: to tylko trzecia liga. Ale w tej trzeciej lidze też nie tak łatwo o liczby, a ja w 18 meczach zdobyłem dziewięć bramek i zaliczyłem siedem asyst. Dawałem sygnały, że jestem gotowy, czekałem na szansę, której tak naprawdę nie dostałem. Nie czułem się słaby. Nie czułem zaufania u trenera. Tak już jest: albo ktoś da ci się pokazać w dłuższym wymiarze czasowym, albo nie. Ja przez pierwsze pół roku nie otrzymałem kredytu zaufania, a potem decydowały sprawy pozasportowe. Jest mi przykro, że nie mogłem się pokazać, ale nie mogę mówić o szczegółach, nie chcę dostać kary finansowej – ucina temat.

Teraz Moneta trenuje z III-ligowymi rezerwami Legii. 

Lasza Dwali odejdzie z Pogoni Szczecin do węgierskiego Ferencvarosu za pół miliona euro, co otwiera szansę na granie przed Mateuszem Malcem.

Zrzut ekranu 2019-01-14 o 07.43.03

Z kolei Śląsk bardzo chętnie pozbyłby się Dragoljuba Srnicia, jednak ten nieszczególnie pali się do skrócenia kontraktu wiążącego go z wrocławskim klubem.

Według naszych informacji pożegnanie Serba, który jesień spędził w czwartoligowych rezerwach z kontraktem zapewniającym mu około 8 tys. euro miesięcznie, jest możliwe. Menedżer szuka Srniciowi klubu w Stanach Zjednoczonych. 27-letni defensywny pomocnik już latem wiedział, że przy Oporowskiej go nie chcą. Jednak w odróżnieniu od ostatecznie spłaconego (a wcześniej nieporównywalnie droższego w utrzymaniu niż Srnić) Kamila Vacka nie palił się do rozwiązania umowy, która powinna być ważna do czerwca 2019 roku.

Giorgi Merebaszwili może odejść z Wisły Płock. Gruziński piłkarz ma oferty ze wschodu Europy, jego kontrakt wygasa w czerwcu.

Ponoć Gruzinem interesują się kluby ze Wschodu. Już w zeszłym roku w analogicznej sytuacji miał zapytania z Arabii Saudyjskiej. Teraz zwróciły na niego uwagę zespoły z Kazachstanu. Wśród nich jest podobno Kajsar Kyzyłorda. To piąty zespół ostatniego sezonu kazachskiej ligi (rozgrywki toczą się tam systemem wiosna-jesień i skończyły się w listopadzie). – Tak, mam kilka ofert transferowych, w tym jedną z Kazachstanu. Za mną całkiem niezła runda, strzeliłem pięć goli w ekstraklasie, trafiłem też w meczu reprezentacji Gruzji, dlatego to normalne, że pojawiło się zainteresowanie.

Zrzut ekranu 2019-01-14 o 07.43.09

W „Prześwietleniu” wywiad Łukasza Olkowicza z bramkarzem Miłoszem Mleczko i jego ojcem Stefanem, działaczem piłkarskim. 

– A dlaczego w ogóle Miłosz nie gra teraz w drużynie Pepa Guardioli?
STEFAN: – Ha, ha. Kiedyś pojechał z drużyną Ruchu na turniej na Słowację. Miał siedem lat, grał z trzy lata starszymi. Różnica nie była widoczna przez jego wzrost, wysoki był. Jest gdzieś zdjęcie z turnieju Deichmanna. Tam akurat stoi z rówieśnikami, a od pozostałych jest wyższy o głowę, półtora. Na Słowacji wypatrzył go trener serbskiej drużyny, którego brat współpracował z Manchesterem City.

– I polecieliście do Anglii. O tym wyjeździe mówili w Wiadomościach TVP. I to nie w sporcie, a w głównym wydaniu. Głośno się zrobiło.
STEFAN: – Poleciał sam Miłosz. W samolocie był pod opieką stewardessy, a na lotnisku czekali na niego ludzie z klubu. Spędził tam tydzień, mieszkał u angielskiej rodziny. Ale co się okazało? Anglicy myśleli, że skoro gra z dziesięciolatkami, to tyle ma lat. Na miejscu wypytali się go o wiek i zrobili wielkie oczy, gdy usłyszeli, że przyleciał siedmiolatek.

– Miłosz, pamiętasz coś z tamtej wyprawy?
MIŁOSZ: – Niewiele.

Zrzut ekranu 2019-01-14 o 07.43.15

SPORT

Zrzut ekranu 2019-01-14 o 07.12.04

W „Sporcie” dziś sporo wieści transferowych, ale zaczynamy od wywiadu z Martinem Chudym, a więc podpisanym już przez Górnika Zabrze bramkarzem.

– Piłkarze masowo opuszczają Spartaka, pan jest czwartym, który zamienił Trnawę na polską ekstraklasę. Nasza liga jest dla was tak atrakcyjna?
– Polska liga jest niezła, choć akurat my wyeliminowaliśmy w pucharach Legię. Macie większą ligę, a przez to gra więcej zawodników i skauci chętniej pojawiają się na meczach ekstraklasy, by obserwować wyróżniających się piłkarzy. Po dobrym sezonie w ekstraklasie można trafić do najsilniejszych lig za dobre pieniądze. To dobra liga do rozwoju i promocji. Z tego, co wiem, już 10 chłopaków opuściło Spartaka, nie wiem, czy kolejni trafią do ekstraklasy. Być może. Wiem, że Erik Grendel także szuka sobie nowego pracodawcy, ale nie wiem, gdzie zagra.

Polscy piłkarze są zdaniem Artura Płatka przepłaceni, dlatego Górnik wzmocni się przed wiosną głównie obcokrajowcami.

W Zabrzu zdradzają niewiele szczegółów – nauczeni choćby doświadczeniem z Ołeksijem Dytjatjewem sprzed półtora roku. Po pierwszych zajęciach z Górnikiem – i informacji o uczestnictwie w nich Ukraińca – dzień później były obrońca Karpat Lwów był już na treningu Cracovii. Dlatego o nowych twarzach w klubie z Roosevelta mówi się bardzo niewiele. Bliski przeprowadzki do Polski jest ponoć młodzieżowy reprezentant Grecji, ale – wobec wspomnianego wyżej argumentu – w odpowiedzi na pytanie o niego usłyszeć można jedynie „pomidor”… Jedno jest wszakże pewne: będzie jeszcze w Górniku „ruch w interesie”. – Wiele jeszcze rzeczy się zdarzy. Chciałbym oczywiście mieć określoną grupę zawodników jak najszybciej, ale na razie to okres przejściowy – dodaje Brosz.

Konrad Wrzesiński po rundzie życia zapracował na kontrakt życia na wschodzie. Kierunek? Wszystko wskazuje na to, że Kazachstan.

Jeszcze tuż przed weekendem na 25-latka czekało miejsce w samolocie, którym jutro Zagłębie uda się na zgrupowanie w Chorwacji. Sprawy potoczyły się jednak innym torem. Dzisiaj piłkarz przekroczy wschodnią granicę kraju. Wybiera się na badania lekarskie do klubu, który w najbliższych dniach stać się ma jego nowym pracodawcą. Cel podróży trzymany jest w tajemnicy. Niewykluczone, że zawodnik lądował będzie już na kontynencie azjatyckim.

Na bocznym pasku info również o tym, że Adama Hlouska chce jego macierzysty klub FK Jablonec, a Lechia Gdańsk stara się o pozyskanie Niki Kaczarawy. 

Zrzut ekranu 2019-01-14 o 07.12.12

Na kolejnych stronach czytamy, że Piast szuka młodzieżowca wśród zawodników z drużyn juniorskich – z zespołem trenują Mateusz Broda, Wojciech Kamiński, Kacper Marcinkowski, Michał Rakowiecki i Piotr Spende. Ale niewykluczone, że wzorem Legii gliwiczanie poszukają kogoś takiego jak Kacper Kosotrz i Kacper Skibicki z niższych lig polskich. 

Dalej – o Wojciechu Łobodzińskim kończącym piłkarską karierę i wchodzącym bezpośrednio w trenerkę. O Kubie Błaszczykowskim ratującym Wisłę Kraków wpłatą w wysokości 1,333 miliona złotych. O powrocie Łukasza Sekulskiego do Polski – konkretnie do ŁKS-u. O rozstaniu Samuela Stefanika z Bruk-Bet Termaliką. A także o tym, że w Stomilu może się wreszcie pojawić inwestor. Konkretów w tym temacie „Sport” jednak nie podaje.

Zrzut ekranu 2019-01-14 o 07.12.22

GKS Katowice jesienią grał marnie, ale najprawdopodobniej nie zrazi to miasta, które ma przekazać klubowi ponad 15 mln zł.

Wznowienie treningów zbiega się w czasie z rozstrzygnięciem konkursu ogłoszonego przez urząd miasta w Katowicach z budżetu na realizację zadania pod nazwą: „Organizacja uprawiania sportu ” w 2019. W tym roku na ten cel włodarze gminy przeznaczyli 16,8 mln zł, co stanowi istotny wzrost w stosunku do lat poprzednich (11,5 mln w roku minionym i 9,5 mln w 2017). Konkretne kwoty, przyznane klubom i stowarzyszeniom na najbliższych 12 miesięcy poznamy najprawdopodobniej we wtorek. Z nieoficjalnych informacji wynika, że ponad 15 mln zł przypadnie GKS-owi, przy czym w prezydenckim zarządzeniu – taka jest forma ogłaszania wyników konkursu – zapisany zostanie konkretny podział środków na poszczególne sekcje klubowe (piłkę nożną, siatkówkę, hokej). Podobnie jak w latach minionych, środki z dotacji trafiać będą na Bukową w paru transzach, w ciągu całego roku.

Zrzut ekranu 2019-01-14 o 07.13.08

Żurkowski zagra z Piątkiem? Polaka chce Juventus, później planem jest natychmiastowe wypożyczenie do Genoi.

Z informacji nadchodzących z siedziby klubu wynika jednak, że w tych dniach Juventus od fazy obserwacji przechodzi do działania. Poszukuje już klubu, do którego po transferze z Górnika Żurkowski zostałby przekazany, żeby tam się ograć i przyzwyczaić do warunków w Italii. Wiele wskazuje na to, że byłaby to Genoa, w której znakomicie spisuje się Krzysztof Piątek i z którą „bianconeri” mają stały kontakt. Tej zimy finalizują z nią dwa kontrakty. Włosi uważają, że Żurkowski byłby dużym wzmocnieniem dla linii pomocy drużyny trenera Cesare Prandellego i od razu otrzyma szansę regularnej gry. Kwota transferu ma wynieść 5 mln euro plus bonusy.

Zrzut ekranu 2019-01-14 o 07.13.17

fot. FotoPyK

KOMENTARZE (11)