Piątek czy Milik? Komu miano pierwszego po Lewandowskim?
Weszło Extra

Piątek czy Milik? Komu miano pierwszego po Lewandowskim?

Robert Lewandowski i… kto dalej? Rok, dwa i trzy lata temu z odpowiedzią na pytanie o drugiego najlepszego polskiego napastnika nie byłoby problemu. Arkadiusz Milik i basta. Pół roku temu zawodnikiem Genoa CFC został jednak o rok młodszy od Milika Krzysztof Piątek. Dziś – wicelider strzelców Serie A, ustępujący wyłącznie Cristiano Ronaldo. Czy to już czas, by w rankingu polskich snajperów dokonać zmiany na drugiej pozycji?

W rankingu Weszło za rok 2018 umieściliśmy Piątka przed Milikiem, co jest raczej zrozumiałe – to ten pierwszy rzucił rękawicę Cristiano Ronaldo, drugi uzbierał zdecydowanie mniej minut i nie było o nim w połowie tak głośno we Włoszech, jak o byłym snajperze Cracovii. Wiosną zaś Milik tylko dwa razy wybiegł w podstawowym składzie Napoli zdobywając 4 gole, podczas gdy Piątek uzbierał 12 trafień dla Pasów, grając niemal wszystkie spotkania od pierwszej minuty. W jedynym meczu z ławki zdobył hat-tricka w 10 minut.

Gdybyśmy jednak nie oceniali przede wszystkim ostatnich dwunastu miesięcy, a doświadczenie, ogranie na międzynarodowym poziomie – Milik nadal byłby bezapelacyjnie pierwszym po Lewandowskim. To on już od sześciu lat gra poza granicami naszego kraju, który opuszczał jeszcze przed dziewiętnastymi urodzinami. To on może się pochwalić bramkami dla zespołów z Bundesligi (Bayer Leverkusen i FC Augsburg), Eredivisie (Ajax Amsterdam) i Serie A (Napoli).

1 - lNy0TJE

Jeśli chodzi o odbiór tej dwójki w naszym kraju, Piątek w ostatnim czasie zdecydowanie wygrywa. Milik kojarzy się z partaczonymi setkami – w reprezentacji, a ostatnio w meczu Napoli z Liverpoolem, gdy jego niewykorzystana sytuacja w końcówce kosztowała Włochów odpadnięcie z Ligi Mistrzów. Dla klubu z Neapolu jest jednak naprawdę cenny, co potwierdza piątkowy tweet Piotra Koźmińskiego z „Super Expressu”. „Jak się to wszystko szybko zmienia… Na początku sezonu mówiło się tyle o Zielińskim i mega klauzulach, a Milik miał być niemal na wylocie. Teraz słyszę z Neapolu, że po wyjaśnieniu sprawy Allana, priorytetem jest przedłużenie właśnie z Milikiem. Z dwóch Polaków on najpierw.”

Milikowi zdecydowanie pomogła zmiana trenera, co podkreśla w rozmowie ze mną Jacopo Piotto, dziennikarz pracujący między innymi dla WhoScored.com czy Sky Italia. – Na pewno od kiedy do Napoli przyszedł Carlo Ancelotti, zmienił się sposób, w jaki Milik jest wykorzystywany. Tak naprawdę nigdy nie dowiemy się, jaki był plan Sarriego na Polaka na samym początku, bo ten szybko doznał poważnej kontuzji, a w tym samym czasie Mertens został przekwalifikowany na wysuniętego napastnika. Czy Sarri nadal chciałby grać trzema szybkimi, niskimi zawodnikami z przodu, a więc stylem faworyzującym Mertensa, czy nie. Mając Milika w składzie ekipa z Neapolu mogła atakować flankami, wrzucać piłki w pole karne na wysokiego snajpera, nie bazować głównie na grze po ziemi. Dla Sarriego Milik po kontuzji był opcją zmiany taktyki w trakcie meczu. U Ancelottiego jest częścią głównego planu. Nawet gdy Napoli gra bez niego, gra inaczej niż za Sarriego – wykorzystuje skrzydła, więcej dośrodkowuje. 

Piątek jest zaś fenomenem ostatnich miesięcy. Gościem który jak zaczął strzelać w Genui, tak długo nie potrafił przestać. Kojarzy się zupełnie inaczej niż Milik – ze strzelaniem z sytuacji 20-, 30- czy 50-procentowych, o setkach nie wspominając. Jego cieszynka – dwie dłonie imitujące dwa rewolwery – jest już w Ligurii kultowa.

Nic w tym dziwnego, skoro Polak wyrównał między innymi osiągnięcie Andrija Szewczenki, który był ostatnim debiutantem w Serie A z 5 bramkami w swoich pierwszych 4 meczach. Mało tego, mając 8 trafień po 6 kolejkach wyrównał rekord Karla Aage Hansena z 1949 roku. Od momentu debiutu w Genui Polak strzelał w ośmiu kolejnych meczach, w tym w siedmiu ligowych. Do rekordu Gabriela Batistuty, który trafiał w jedenastu kolejnych starciach w Serie A dla Fiorentiny w 1994 roku, brakło Polakowi czterech spotkań.

Nie można przy tym nie docenić tego, dla jakiego zespołu Piątek zdobył swoich 13 bramek w lidze włoskiej. Genoa to dopiero 17. zespół Serie A pod względem posiadania piłki – zawodnicy tej drużyny średnio mają piłkę przy nodze przez 44,4% czasu gry. Dość spojrzeć na najlepszych strzelców pięciu najmniej operujących futbolówką ekip, by zrozumieć, jak trudne to zadanie. I jak cennym atutem jest dla Rossoblu tak bezwzględny snajper.

16. Chievo – 45,3% posiadania piłki – Mariusz Stępiński – 4 gole
17. Genoa – 44,4% posiadania piłki – Krzysztof Piątek – 13 goli
18. Bologna – 42,7% posiadania piłki – Federico Santander – 5 goli
19. Frosinone – 41,9% posiadania piłki – Camilo Ciano – 4 gole
20. Parma – 40,8% posiadania piłki – Gervinho i Roberto Inglese – 5 goli

Statystyki jasno wskazują, że to właśnie Piątek wśród najlepszych strzelców Serie A jest tym, o którym słusznie można mówić, że trzeba mu do zdobycia gola pół sytuacji. Wśród najwięcej strzelających zawodników w TOP5 ligach Starego Kontynentu, lepszy procent strzałów zamienionych na bramkę ma tylko Leo Messi.

DwiVBhBXgAA9Lt4

Z kolei według współczynnika xG, oddane przez niego strzały powinny dać mu 9 bramek, Polak wychodzi jednak na +4,04. Najbardziej wymowne jest zestawienie z Cristiano Ronaldo – Portugalczyk ma o jedną bramkę więcej od Piątka, choć model xG wskazuje, że powinien być lepszy od polskiego bombera o jakieś osiem trafień.

Zrzut ekranu 2019-01-11 o 14.45.26

Akurat w zestawieniu z czołówką ligowych strzelców Piątek nie wybija się w żadnej znaczącej ofensywnej statystyce. Na tle strzeleckiego TOP10 lepszy od większości jest tylko właśnie w liczbie strzelonych bramek. Na co oczywiście ma wielki wpływ klub Polaka i jego styl gry. Genoa, co już ustaliliśmy, ma problem z utrzymaniem się przy piłce, nie unika długich zagrań i dośrodkowań, kreując przy tym raczej mało sytuacji przez prostopadłe podania z centralnych rejonów boiska. 75% akcji granych jest skrzydłami, to 6. najchętniej grająca w ten sposób ekipa ligi. Trzeba jednak zauważyć, że snajper Rossoblu oddaje strzały rzadziej tylko od Cristiano Ronaldo. W całej lidze jest w ogóle tylko czterech zawodników decydujących się na uderzenie częściej od Piątka. Poza Ronaldo są to: Lorenzo Insigne, Edin Dzeko oraz Federico Chiesa.

3 - bIxQZ3T

Wśród czołowych strzelców ligi jest za to statystyka, która wyróżnia Arkadiusza Milika. W całej Serie A jest tylko jeden piłkarz mogący się pochwalić lepszym stosunkiem bramek do rozegranych minut od snajpera Napoli. Jest nim pomocnik Fiorentiny Bryan Dabo, który jednak zdobył tylko jednego gola podczas 93 minut łącznie spędzonych na placu gry. Pośród strzelców więcej niż jednej bramki Milik prowadzi jednak bezapelacyjnie.

Ale zapomnijmy na moment o innych snajperach, skupmy się tylko na porównaniu Piątek vs. Milik.

2 - 8HTGEtm

Pierwsze wnioski są raczej łatwe do wysnucia. Milik gra w zespole, który piłkę posiada rzadziej tylko od Interu i Juventusu, a więc liczba podań w przeliczeniu na 90 minut gry musi więc siłą rzeczy być w jego przypadku wyższa. Zwykle ma też więcej opcji do podania, bo neapolitańczycy jako jeden z kandydatów do scudetto atakują większą liczbą zawodników. To, co może jednak w pewnej mierze zaskakiwać, to fakt, że Piątek drybluje na wyższej skuteczności niż Milik. To, że robi to częściej jest mniejszą niespodzianką, bo będąc najwyżej grającym piłkarzem Genoi czasami po prostu nie ma innego wyjścia, jeśli chce posunąć akcję do przodu. Gracz Napoli uderza za to z większą celnością od swojego kolegi z ligi i reprezentacji (47,6% vs. 41,8%).

Liczby z obecnego sezonu to jedno. Ale żeby nie bazować tylko na nich, porozmawiałem z trzema dziennikarzami oddychającymi Serie A na co dzień – Matthew Santangelo piszącym dla Football Italia, These Football Times i Gentleman Ultra, wspomnianym wcześniej Jacopo Piotto, autorem zapowiedzi meczowych Serie A na WhoScored.com oraz analitykiem SkyItalia, a także Conorem Clancym, redaktorem naczelnym Forza Italian Football.

– Podstawowa różnica pomiędzy tymi dwoma, to że Milik jest bardziej wszechstronny taktycznie – może grać jako samotna „dziewiątka”, dobrze czuje się też jako napastnik mający obok siebie partnera w którymś z systemów 4-4-2 lub 4-3-1-2. Milik nie wydaje się też być tak zależny od partnerów jak Piątek – jego zdolność do gry kombinacyjnej jest zdecydowanie większa, mimo że jest przecież tylko o rok starszy. Kouame, partner Piątka, stanowił potężne wsparcie dla napastnika Genoi, miałem wrażenie, że jest nieco niedoceniany, przeoczony, gdy mówiło się o osiągnięciach Piątka – mówi Santangelo pytany o przewagi Milika nad Piątkiem.

– Przede wszystkim uważam, że Milik dał dowód swoich umiejętności w więcej niż jednym sezonie, podczas gdy Piątek dopiero pół roku temu zadebiutował w dużej lidze, jaką jest Serie A. Może to ze względu na to, jak ich zespoły są budowane, ale odnoszę wrażenie, że Milik potrafi grać z zespołem w większej mierze niż Piątek. Po tym, jak w Genoi zorientowali się, jak skutecznego snajpera pozyskali, wszyscy zaczęli pracować na Piątka zamiast zmuszać go do brania udziału w konstrukcji akcji. Milik musi natomiast odegrać swoją rolę w tym aspekcie, mimo że wszyscy wiedzą, że również jest świetnym strzelcem – dodaje Piotto.

Clancy zwraca z kolei uwagę na coś, co – jego zdaniem – wielu kibicom umyka. – Technika Milika jest często niedoceniana przez to, że jest stosunkowo wysokim zawodnikiem, który bardzo dobrze zastawia piłkę. A napastnik Napoli dysponuje doskonałym przyjęciem, pierwszy kontakt z piłką w jego wykonaniu jest świetny. Chyba najlepszym tego dowodem jest jego bramka z Atalantą.

A jak jest w drugą stronę? W przypadku Piątka na pierwszy plan wysuwa się jedna, szczególna umiejętność.

– Śmiercionośne wykończenie. Z tego, co jak dotąd widziałem w jego wykonaniu, jest zaledwie kilku lepszych niż w Serie A i w ogóle w Europie w tym aspekcie – zachwyca się Clancy.

– Piątek to bardziej płodny, bezwzględny snajper, z tego co można było zaobserwować do tej pory. Były napastnik Cracovii bardzo rzadko marnuje swoje sytuacje i prezentuje świetną świadomość przestrzeni w polu karnym – doskonale wie, gdzie musi się znaleźć, by stanowić zagrożenie. Wciąż trudno jednak stwierdzić, jak spisywałby się w zespole o większej jakości reszty drużyny, gdy mógłby skupić się w stu procentach na tym, co robi najlepiej – ocenia Santangelo.

Piotto jest jedynym, który nie jest w stanie wskazać, w czym wicelider strzelców Serie A zdecydowanie przewyższa swojego reprezentacyjnego kolegę z Neapolu – Piątek jest w Genoi tak naprawdę jedynym zawodnikiem, na którym można polegać, gdy chodzi o strzelanie goli. Odpowiedzialnym za ponad połowę zdobytych bramek, 13 z 25 trafień jest jego autorstwa. Ale nie wiem, czy jest coś, w czym Piątek jest od Milika zdecydowanie lepszy, nie mogę o żadnym jego atrybucie powiedzieć tego z pełnym przekonaniem. Liczby napastnika Genoi mówią same za siebie, oczywiście, ale rozegrał też znacznie więcej minut. I jeśli chodzi o stosunek minut na boisku do goli, u Milika jest on lepszy. 

Pytam jeszcze o szacunkową wycenę.

Santangelo jest raczej ostrożny: – Piątek jest zawodnikiem na fali, bardzo modnym nazwiskiem w tej chwili, dlatego jego cena poszła zdecydowanie w górę względem kwoty jego zakupu. Myślę, że na ten moment wycena w okolicach 20-22 miliony euro byłaby w pełni uzasadniona. Ale Enrico Preziosi potrafi robić interesy i wie, że ze swojej czteromilionowej inwestycji może wyciągnąć jeszcze więcej. Za Milika Napoli zapłaciło dwa i pół roku temu 35 milionów euro i wierzę, że jest w stanie prezentować się na miarę tej kwoty. Dwie poważne kontuzje sprawiły, że wypadł z właściwych torów, jednak gdy był zdrowy i dostawał szanse od Sarriego, a później Ancelottiego, pokazał że warto na niego stawiać. na dziś jest moim zdaniem wart około 25-27 milionów euro.

Piotto: – Nie mam wątpliwości – droższy w tym momencie byłby Milik. Z dwóch przyczyn – doświadczenie i ogranie na arenie międzynarodowej to jedna, druga – Napoli nie ma potrzeby sprzedawania istotnych dla klubu zawodników. Genoa z kolei jest znana z tego, że zawsze do samego końca trzyma swoje karty zakryte. Klub nieustannie powtarza, że nie chce tego czy tamtego zawodnika sprzedać, szczególnie w styczniu, ale jest jednocześnie znany z ciągłej rotacji piłkarzy. Ich właściciel Enrico Preziosi jest znany z wyszukiwania utalentowanych piłkarzy i sprzedawania ich po roku-dwóch za dużo większe pieniądze. Cena zależy oczywiście od kupującego, ale jako że Genoa zwykle nie sprzedaje poza Włochy – wielką niespodzianką było odejście Pellegriego do Monaco – to spodziewałbym się transferu Piątka w lecie za sumę pomiędzy 20 a 30 milionami euro. 

Zdecydowanie wyższymi kwotami operuje Clancy, uzasadniając to warunkami rynkowymi, jakie narzucili włodarze PSG wykładając ponad 200 milionów euro za Neymara. – Rynek został wysadzony w powietrze, w dzisiejszych warunkach nie zdziwiłby mnie transfer Piątka po tak udanej rundzie za sumę w okolicach 60 milionów euro, jeśli mówilibyśmy o klubie z Premier League – nawet i wyższej, dochodzącej do 80 milionów. Jeśli chodzi o Milika – nie wiem, czy w związku z jego historią kontuzji wielkie kluby byłyby skłonne aż tak bardzo szastać gotówką. Do tego cały czas Polak nie wyszedł w pełni z cienia Driesa Mertensa, nie jest pierwszoplanową postacią.

MILIK PIĄTEK

Na koniec wszystkim moim rozmówcom zadałem to samo pytanie. Gdyby byli odpowiedzialni za transfery dowolnego klubu, mieli na biurku kandydatury Milika i Piątka i musieli dziś wybrać jednego z nich, na kogo by się zdecydowali?

– Ciężko powiedzieć. Myślę, że wybrałbym Piątka głównie dlatego, że to świeże, ekscytujące nazwisko i sprawia wrażenie, że wciąż daleko mu do osiągnięcia swojego limitu. Patrząc na Milika masz poczucie, że to finalny produkt, z kolei Piątek daje większą nadzieję na to, że rozwinie się w jeszcze lepszego zawodnika – stwierdza Clancy.

Matthew Santangelo stawia na innego konia: – W dzisiejszej piłkarskiej rzeczywistości chciałbym, żeby moja „dziewiątka” była kimś więcej, niż tylko łowcą goli. Piłkarzem linii ataku, który potrafi wpłynąć na wynik spotkania na różny sposób, którego wkład nie jest policzalny i nie ogranicza się do bramek czy asyst. Przede wszystkim pracowitego. Bramki i asysty są kluczowe, często by odpłacić za zaufanie i „spłacić” kwotę transferową, to właśnie one są najtwardszą walutą, ale żeby poradzić sobie w wielkim klubie – i w takim pozostać – musisz w swoim arsenale mieć znacznie więcej niż tylko umiejętność bezwzględnego wykańczania akcji w polu karnym. Piątek, podobnie jak Milik, wciąż się rozwija. Patrząc na ich obecne umiejętności, skłaniałbym się jednak ku Milikowi. Wydaje mi się, że stawiając na niego, otrzymujesz napastnika zdolnego odegrać różne role w pierwszej linii i wystawienie go poza nominalną pozycją nie będzie powodowało wielkiej utraty jakości. Piątek wciąż jeszcze ma co poprawić w swojej grze, dlatego na dziś moim wyborem byłby Milik.

Podobnie Piotto: – Zdecydowanie postawiłbym na Milika. Pytanie, w jakim klubie bym pracował – myślę, że taki Milan byłoby dziś stać na Polaka, ale wątpliwe, by Milik chciał zrobić krok do tyłu. 

Nam, w domyśle wszystkim ściskającym kciuki za powodzenie polskich piłkarzy, pozostaje się tylko cieszyć, że napastnicy Genoi i Napoli powodują tak duży ból głowy, gdy trzeba jednego postawić nad drugim. Bo wcale nie tak odległe są przecież czasy, gdy w ataku reprezentacji nie grali czołowi strzelcy Bundesligi czy Serie A, a napastnicy Wisły Kraków, Legii Warszawa czy Groclinu Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski.

SZYMON PODSTUFKA

fot. NewsPix.pl

Statystyki w tekście: WhoScored.com, InStat, Row-Z Report, Understat.com

***

Ostatnie słowo należy do was:

Arkadiusz Milik czy Krzysztof Piątek – kto jest 2. najlepszym polskim napastnikiem?

Arkadiusz Milik
Krzysztof Piątek

KOMENTARZE (22)