Marsylii i Monaco solidaryzują się w kryzysie. 90 minut Glika
Francja

Marsylii i Monaco solidaryzują się w kryzysie. 90 minut Glika

Co się dzieje, gdy drużyna w totalnym kryzysie spotyka się z zespołem w poważnym dołku? Oczywiście, że pada remis. Przedostatnie w Ligue 1 Monaco przyjeżdżało do Marsylii, która w kompromitującym stylu odpadła z Ligi Europy, następnie z Pucharu Francji i Pucharu Ligi, a na dodatek męczy bułę w lidze.

I nic dziwnego, że kibice gospodarzy przed meczem przywitali zespół cierpkimi transparentami – „Jesteście jak mafia” i nieco wyżej „Upokorzeni w Europie, Pucharze Ligi i w Pucharze Francji – prezes, piłkarze i trener, jesteście wstydem Marsylii”. Gdy goście nieco dłużej utrzymywali się przy piłce, to fani miejscowych wykpiwali pressing zespołu Garcii gromkim „ole!” przy każdym podaniu rywali.

Nie ma się co dziwić. Marsylia jeszcze w zeszłym sezonie biła się przecież z Atletico Madryt o triumf w Lidze Europy. Ale dziś to cień tamtego zespołu. W lidze zajmują dziewiąte miejsce (ale mają dwa mecze zaległe do rozegrania), w Lidze Europy zdobyli zaledwie jeden punkt w sześciu meczach, w Pucharze Ligi odpadli po karnych ze Strasbourgiem, a z Pucharu Francji z czwartoligowym Andrézieux. Miejscowi głośno domagali się zwolnienia trenera Garcii, którego posada wisi na włosku już od listopada. Aż dziw, że do tego meczu podchodził jeszcze jako trener marsylczyków.

Szczęściem Marsylii było to, że naprzeciw nich stało rozczarowanie sezonu we Francji, a może i w całej Europie. Monaco zajmowało przed tym meczem przedostatnie miejsce w tabeli i nad ostatnim Guingamp mieli ledwie dwa punkty przewagi. W ostatnich tygodniach ekipa Thierry’ego Henry’ego jakby lekko się budziła, ponadto do zespołu dołączył Cesc Fabregas oraz Naldo (obaj znaleźli się w wyjściowym składzie).

Na boisku też było widać, że to nie jest TO Monaco i to nie jest TA Marsylia. Przewagę mieli gospodarze i to oni objęli prowadzenie, gdy piłka spadła przed pole karne, goście przysnęli w pressingu i Maxime Lopez silnym, płaskim strzałem zdobył bramkę na 1:0. Kibice Marsylii żartowali na Twitterze, że to był dość symptomatyczny gol – pierwsze trafienie Lopeza w tym sezonie musiało paść w trzynastej minucie i w najgłębszym dołku w tym sezonie.

Czy więcej przy tym trafieniu mógł zrobić grający od początku Kamil Glik? I tak, i nie. Piłka przefrunęła najbliżej jego nogi, ale to koledzy z linii pomocy byli odpowiedzialni za to, żeby wyskoczyć przed pole karne i zablokować tę bombę. Sam Polak radził sobie nieźle, wygrywał pojedynki główkowe, kasował dośrodkowania. Trudno przypisać mu winę przy którejś z akcji rywali.

Monaco odpowiedziało jeszcze przed przerwą. Youri Tielemans miał chrapkę na to trafienie przez całą pierwszą połowę – dwukrotnie uderzał w swoim stylu z dystansu, ale dwukrotnie nieznacznie się pomylił. Do siatki trafił dopiero po wyłożeniu piłki przez Henrichsa.

To był niezły mecz do oglądania. Przyzwoite tempo, błyszczący Thauvain, niezły Tielemans, szalejący Amavi. Ale co z tego, gdy starania zespołu niweczyli napastnicy. Ocampos w Marsylii nie nawiązuje choćby w ułamku do swoich znakomitych poprzedników, a Gołowin to chodząca wtopa. Zresztą zerknijcie na to spektakularne pudło Rosjanina:

W końcówce po dobrej sytuacji zmarnowali gospodarze i goście, ale największą kontrowersję mieliśmy nieco wcześniej, gdy Marsylia strzeliła drugiego gola. Thauvin wepchnął z bliska piłkę do siatki, piłkarze obu ekip ustawili się już do wznowienia gry, ale sędzia podbiegł do monitora i czemuś się przyglądał. Na początku nie wiedzieliśmy o co tam chodzi – spalony odpadał, to może jakaś ręka albo faul wcześniej? No i wreszcie realizator rozwiał nasze wątpliwości – chodziło o nadepnięcie Ocamposa na nogę Benaglio.

Okej, kontakt jest ewidentny, ponadto Ocampos pada na bramkarza i uniemożliwia mu interwencję. Natomiast mamy poważne wątpliwości, czy napastnik gospodarzy wiedział w ogóle co się wokół niego dzieje. Chciał trafić w piłkę, bramkarz mu ją wybił, po czym obaj się ze sobą zderzyli. Sędzia bramki nie uznał i już teraz widzimy, że we Francji ta sytuacja jest szeroko omawiana.

Monaco nie odbiło się od dna, a Marsylia nadal tkwi w dołku. Nasłuchujemy kolejnych transferów do ekipy Henry’ego (mówi się o Michym Batshuayiu) i wieści o zwolnieniu Rudy’ego Garcii. 

Marsylia – Monaco 1:1 (1:1)

Maxime Lopez (13′) – Youri Tielemans (38′)

fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (0)