Pierwszy wagon szrotu zajechał do stacji „Ekstraklasa”
Blogi i felietony

Pierwszy wagon szrotu zajechał do stacji „Ekstraklasa”

Myślę sobie: okno transferowe jeszcze nie jest otwarte, ale polskie kluby już na pewno działają, nie ma czasu, one przecież chcą być piekielnie mocne. Odpalam 90minut.pl, wchodzę w transfery i widzę. Widzę to, co widzę rok w rok. Tabun obcokrajowców ściąganych z zakątków świata czasem tak dziwnych, że aż może zszokować fakt grania tam w piłkę. Mamy 11 stycznia, a Ekstraklasa zdążyła zaprosić już do siebie 14 potencjalnych szrociarzy.

Jest Gruzin w Sosnowcu, co ma 29 lat i dopiero w ostatnim sezonie gruzińskiej ligi zdołał przekroczyć magiczną barierę 10 bramek, a mówi się, że facet to napastnik. Jest dwóch Portugalczyków w Warszawie, bo skoro trener też Portugalczyk, to naturalnie jego domowy atlas zaczyna się na Porto, kończy na Lizbonie. Jest Meksykanin w Gdyni, który dwa lata nie grał w piłkę, ale słyszę, że nie ma sportowo pomóc, tylko marketingowo, więc nie do końca rozumiem, dlaczego dali mu koszulkę. Wisła Płock też wzięła gościa bez kontraktu, czyli musi być absolutnym kozakiem, tylko że niezrozumianym przez rynek.

Natomiast całkowicie w modzie jest w tym okienku kierunek na Trnawę, która przecież ogoliła Legię. Musi być mocna. Klafurić powinien zostać menadżerem, bo kapitalnie wypromował tych chłopaków (choć nie tych co trzeba było). Czterech piłkarzy przeszło już stamtąd do Ekstraklasy, ja proponuję jeszcze dać szansę Grendelowi, Slobodzie i Małeckiemu, przecież lecznicza słowacka ziemia musiała z nich zrobić panów piłkarzy.

Dobra, wyzłośliwiam się, ale naprawdę nie widzę wśród tych gości nawet jednego, co do którego miałbym przekonanie, że znacząco podniesie poziom ligi. Na chwilę obecną jest to banda cudaków i nawet jak dwóch wypali, to rachunek się nie będzie zgadzał. Reszta swoje zarobi, choć gówno zrobi i pojedzie szukać frajera gdzie indziej. Tak jak ucieka w tym okienku Ayong z Piasta albo Torunarigha z Zagłębia Sosnowiec. Rządzący będą się chwalić, że robią porządki i wzmacniają zespół, tylko że kolejnych Ayongów będzie można z powodzeniem szukać w bieżącym naborze.

Rany, nie ma jeszcze połowy stycznia. 14 nazwisk. Przecież z końcem okna ta liczba może wzrosnąć i do 50. A uchowa się ilu? Pięciu?

Żebyśmy się dobrze zrozumieli – ja nie oczekuję od prezesów Ekstraklasy, żeby kładli od ręki sześć baniek na stół i brali prawdziwych kozaków, którzy rzeczywiście podniosą poziom ligi. Natomiast nie rozumiem, dlaczego lata mijają, a Ekstraklasa wciąż idzie w liczebność, nie w jakość. Dlaczego zamiast czterech szrociarzy nie można sprowadzić jednego porządnego piłkarza, którego pensja kosztowałaby tyle, ile tych czterech łebków razem wziętych? Fajnie się mówi w mediach, że jesteśmy mocni, bo mamy 25 piłkarzy w kadrze. Gorzej, że gdy zagłębić się w tę paplaninę, to do grania można tam znaleźć dwunastu (i tak jestem optymistą, bo w Sosnowcu znaleziono w porywach czterech).

Budujcie te kadry 18-osobowe, ale takie, że jak gość z numerem osiemnaście będzie potrzebny, to nie zapyta, w która stroną musi biec z piłką. Przy pladze kontuzji można wspomóc się młodzieżą i nawet jak nie jest ona przekonująca, to mnie jednak zawsze będzie przekonywała bardziej, niż 33-latek wyciągnięty z regionalnej ligi Czelabińska.

Potem Zagłębie Sosnowiec pozbywa się Nuno Malheiro. Kto to jest, kurwa, Nuno Malheiro?

KOMENTARZE (46)