Bartkowski w Pogoni, czyli transfer do bólu logiczny i rozsądny
Weszło

Bartkowski w Pogoni, czyli transfer do bólu logiczny i rozsądny

Zapowiadaliśmy ten transfer już dwa dni temu i wszystko się potwierdziło. Jakub Bartkowski po rozwiązaniu kontraktu z Wisłą Kraków (ostatecznie za porozumieniem stron, a nie z winy klubu) przeszedł do Pogoni Szczecin, która dzięki turbulencjom u ligowego rywala prawdopodobnie rozwiązała problemy na prawej stronie obrony.

Jesienią ta pozycja nie była pewnym punktem „Portowców”. Cornel Rapa odszedł do Cracovii, David Stec najczęściej grał bardzo przeciętnie, a David Niepsuj oszukiwał na nazwisku i tradycyjnie nie zawsze był zdrowy. Jak już mógł wystąpić, wyglądało to nieźle – poza trzema pierwszymi meczami – ale jest on bardzo podatny na kontuzje. Z tego powodu w grudniowych meczach zabrakło go w składzie, ucierpiało kolano. Powrót do pełni sprawności może jeszcze potrwać nawet dwa miesiące. Dłuższych przerw Niepsuj miał więcej, że wspomnimy tylko pierwsze pół roku po jego przyjściu do Szczecina, gdy leczył mięsień przywodziciela i zadebiutował dopiero w rundzie wiosennej. Sprowadzenie Bartkowskiego w praktyce oznacza zatem, że kontrakt Niepsuja nie zostanie przedłużony i latem odejdzie.

Nowy piłkarz Pogoni nigdy nie będzie gwiazdą ligi, ma swoje ograniczenia, rzadko wyraźnie wybija się ponad przeciętność, ale jest w stanie zapewnić solidność. Jesienią najczęściej ją dawał, poza wybitnie nieudanym występem w Gliwicach, gdy otrzymał od nas najniższą możliwą notę. Miał pewne miejsce u Macieja Stolarczyka, uzbierał 18 meczów ligowych, strzelił jednego gola i zaliczył jedną asystę.

Jego transfer to dla Kosty Runjaicia zabezpieczenie także lewej strony defensywy. W czasach Widzewa Łódź Bartkowski występował tylko tam, a dla Wisły rozegrał tak wszystkie spotkania w grupie mistrzowskiej w ubiegłym sezonie.

Teraz chciał go również Górnik Zabrze, który na prawej obronie wyglądał dramatycznie. Ktokolwiek tam grał (Adam Wolniewicz, Kacper Michalski, Przemysław Wiśniewski) przeważnie zawodził – i to delikatnie mówiąc. Nic więc dziwnego, że wzmocnienie tej pozycji jest jednym z priorytetów klubu na zimę, ale rozmowy z Bartkowskim się przeciągały, zresztą – nie czarujmy się – Pogoń pod każdym względem miała po prostu więcej argumentów.

Fot. Pogoń Szczecin/Accredito