Rezerwowi Barcelony nie zdali testu. Mała zaliczka Levante przed rewanżem
Hiszpania

Rezerwowi Barcelony nie zdali testu. Mała zaliczka Levante przed rewanżem

Szczerze mówiąc niespecjalnie grzaliśmy się tym spotkaniem, ale byliśmy trochę ciekawi, jak zaprezentuje się barcelońska młodzież na tle średniaka La Liga. Nie przypuszczaliśmy jednak, że weryfikacja niektórych zawodników będzie aż tak brutalna. Piłkarze Levante momentami nie tylko zdecydowanie przeważali, a wręcz miażdżyli rezerwowych mistrza Hiszpanii. Ba, starzy wyjadacze, tacy jak Arturo Vidal i Sergio Busquets także lepiej nie wyglądali.

Ernesto Valverde chyba trochę zlekceważył Levante, o czym świadczy zestawienie linii obrony z Mirandy, Chumiego, Murillo i Semedo. Dwóch pierwszych zagrało tak słabo, że trudno przypuszczać, by dostali jeszcze szansę na grę w pierwszej drużynie w tym sezonie. Sprowadzony zimą Murillo także nie wygląda na gościa, który w razie potrzeby zastąpi godnie Lengleta albo Pique.

Coś nam się wydaje, że Paco Lopez zobaczył skład Barcelony i stwierdził, że dziś albo nigdy. Jego piłkarze od pierwszej minuty wyszli wysokim pressingiem na przeciwników, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Para stoperów – szczególnie Chumi – nie potrafiła wyprowadzić piłki. Trudno zresztą, żeby się to udało, jeśli 19-latek bał się podać do kolegi, który oddalony był od niego o kilka metrów. Oczywiście na podstawie jednego meczu nie powinno się wyciągać daleko idących wniosków, ale nie bardzo widzimy tego gościa na Camp Nou za kilka lat. Dlaczego? Tak fatalnego występu stopera Blaugrany nie widzieliśmy od czasu, gdy Pep Guardiola ogrywał Czyhrynskiego.

Leo Messi został w domu, ale momentami mieliśmy wrażenie, że widzimy go na boisku. Z tą różnicą, że w koszulce Levante. Borja Mayoral na tle przeciwników wyglądał dziś jak pan piłkarz. Dryblował z gracją, dogrywał z chirurgiczną precyzją i strzelał jak profesor… Po stracie Mirandy piłkę przejął Boateng, który dograł do Mayorala. Ten pomimo tego, że szybko doskoczył do niego Murillo, oddał precyzyjny strzał, a co za tym idzie wpisał się na listę strzelców.

Gdyby nie Cillessen, zawodnik wypożyczony z Realu Madryt skończyłby ten mecz z jeszcze lepszymi liczbami. Hiszpan oddał dwa naprawdę dobre strzały, ale za każdym razem dobrą interwencją popisywał się holenderski golkiper. Podobnie zresztą było, gdy Mayoral dograł prostopadle do Moralesa, ale ten także przegrał pojedynek z Holendrem. Generalnie rezerwowy bramkarz Barcelony był dziś najlepszy w swojej drużynie, a wpuścił przecież dwie bramki. Trudno jednak go winić za wpuszczone gole, ponieważ Cabaco uderzył głową – po dośrodkowaniu z rzutu wolnego – niezwykle mocno i precyzyjnie.

Ernesto Valverde bardzo szybko przekonał się, że zostawienie w domu Luisa Suareza i Leo Messiego nie było najlepszym pomysłem. Atak złożony z Dembele, Coutinho i Malcoma niezwykle rzadko potrafił stworzyć groźną sytuację pod bramką Aitora. Francuza dość mocno to irytowało, dlatego próbował w pojedynkę coś zdziałać. Po jednej z akcji oddał niezły strzał, ale dobrze interweniował golkiper gospodarzy. Innym razem były zawodnik BVB uderzał z kilku metrów, ale strzał zablokowali defensorzy Levante.

Po raz kolejny już w pelerynie niewidce grał Coutinho, który swoje winy trochę odpokutował strzelając bramkę z rzutu karnego. Większe zasługi należą się tutaj jednak Denisowi Suarezowi, który zmienił Malcoma w 68. minucie. Hiszpan przeprowadził niezły atak na prawym skrzydle, co skończyło się faulem Coke. Suarez więc przez trochę ponad 20 minut zrobił znacznie więcej niż Dembele, Coutinho i Malcom razem wzięci. Ten ostatni w pierwszej połowie zmarnował znakomitą okazję, gdy przegrał pojedynek jeden na jednego z Aitorem.

Cóż, Barcelona przegrywa mecz z Levante (traci dwie bramki), a jej najlepszym zawodnikiem był rezerwowy bramkarz. Wiele to mówi o tym spotkaniu. Blaugrana B zagrała naprawdę fatalnie, ale pomimo tego drużynie z Walencji należą się ogromne brawa, bo zaprezentowała dziś kawał dobrego futbolu. Jeśli podobnie zagra na Camp Nou ma całkiem spore szanse, by obronić zaliczkę z pierwszego meczu. Choć trzeba pamiętać, że zadanie będzie znacznie trudniejsze, ponieważ Valverde z całą pewnością nie będzie już oszczędzał swoich najlepszych graczy.

Levante – Barcelona 2:1 (2:0)

1:0 Cabaco 4′

2:0 Mayoral 18′

2:1 Coutinho (rzut karny) 85′

Fot. NewsPix