Pierwsza runda i do domu? Linette znów miała pecha
Inne sporty

Pierwsza runda i do domu? Linette znów miała pecha

Najlepszą zawodniczką świata z pewnością nie jest, najbardziej rozpoznawalną tym bardziej. Ale jest coś w czym Magda Linette się wyróżnia, choć nie jest to z pewnością coś, na czym szczególnie jej zależy. Wygląda na to, że Polka jest ostatnio najbardziej niefartowną tenisistką na świecie. W drugim turnieju wielkoszlemowym z rzędu trafia na przeszkodę z najwyższej możliwej półki. Hubert Hurkacz też miał w Melbourne ciężkie losowanie, ale przy koleżance po fachu i tak jest farciarzem.

Magda Linette jest w światowym rankingu 81. To daje jej prawo gry bez eliminacji w wielkoszlemowym Australian Open. Zasady są proste: 32 najwyżej notowane tenisistki są rozstawione. Do nich dolosowywane jest pozostałych 96. Inaczej mówiąc: kiedy nie jesteś rozstawiony w pierwszej rundzie, masz dwa razy większe na wylosowanie kogoś nierozstawionego niż rywala z czołówki. Co więcej, nawet jak masz pecha i trafisz kogoś rozstawionego, to najpewniej będzie to ktoś z okoli 30., ewentualnie 20. miejsca w rankingu. No chyba że jesteś Magdą Linette w ostatnich losowaniach. Wtedy raczej na pewno możesz spodziewać się Sereny Williams, albo przeszkody podobnego kalibru…

Wrzesień, US Open. Magda Linette ma za sobą dobry okres, w rankingu wspięła się na jedną z najwyższych pozycji (60.). Nie ma żadnego powodu, dla którego nie mogłaby liczyć na solidny wynik w Nowym Jorku. Aż do ceremonii losowania, po której w zasadzie może się spakować i wrócić do domu. Jedyny plus wylosowania Sereny Williams jest taki, że na wracającą po urodzeniu córki gwiazdę patrzy cały świat, więc przy okazji może zauważyć też Polkę. Magda robi, co może, ale może niewiele. Przegrywa 4:6, 0:6, nie mając w całym meczu ani jednej szansy na przełamanie słynnej rywalki. Serena w całym turnieju dochodzi zresztą do finału, w którym nadspodziewanie łatwo przegrywa z Naomi Osaką 2:6, 4:6. Dla Japonki to oczywiście największy sukces w karierze i pierwszy tytuł wielkoszlemowy.

Mija kilka miesięcy. Naomi Osaka jest czwarta w światowym rankingu. Do Melbourne leci jako jedna z głównych kandydatek do zdobycia tytułu. Kogo losuje w pierwszej rundzie? Dokładnie – Magdę Linette. Cóż, farta to ta nasza dziewczyna nie ma. Ale znów – jeśli ma się kiedyś przebić w poważnym tenisie, a nie tylko być zawodniczką z szeroko pojętej światowej czołówki, to może błysnąć właśnie w takim momencie. Co ciekawe, Linette z Osaką grała do tej pory raz i… wygrała. To było w lecie w Waszyngtonie. Potem Osaka uległa Carli Suarez Navarro, potem Marii Sakkari, a następnie… wygrała US Open.

W Australii rozlosowano także męski turniej. Nasz jedynak Hubert Hurkacz wpadł w pierwszej rundzie na zbliżającego się do czterdziestki Ivo Karlovicia. Chorwat nie jest już tak mocny, jak kiedyś, ale wciąż potężnie serwuje i z byle kim nie przegrywa.

Jest spora szansa, że do dwójki Polaków, którzy w Melbourne zagrają dzięki wysokiemu rankingowi, dołączy jeszcze ktoś z kwalifikacji. Iga Świątek i Kamil Majchrzak przebili się do trzeciej rundy eliminacji i od udziału w turnieju głównym dzieli ich jedno zwycięstwo. 176. w rankingu Majchrzak w pierwszej rundzie ograł Kanadyjczyka Braydena Schnura (#197), a w drugiej Amerykanina Noaha Rubina (#141). Teraz teoretycznie czeka go nieco łatwiejsza przeszkoda. W walce o wielkoszlemowy debiut zagra z Niemcem Matsem Moraingiem, notowanym na 150. pozycji. W ubiegłym roku Majchrzak bez powodzenia próbował się przebić przez wielkoszlemowe eliminacje. Jeśli teraz upora się z Niemcem, zagra w głównej drabince. Trudno sobie wyobrazić lepszy prezent na 23. urodziny, które będzie obchodził w niedzielę.

foto: newspix.pl