Leśnodorski: Nikt normalny nie chce braku Wisły w Ekstraklasie
Weszło

Leśnodorski: Nikt normalny nie chce braku Wisły w Ekstraklasie

Krzysztof Stanowski rozmawiał na antenie Weszło FM z Bogusławem Leśnodorskim, który pomaga odbić się od dna Wiśle Kraków i był po spotkaniu z piłkarzami.

Poniżej zapis tekstowy rozmowy.

*

Na początku spotkania przekazałem chłopakom, że ani nie będę inwestorem, ani nie będę zarządzał klubem. Wszyscy tę sytuację rozumieją. Szatnia jest pełna sensownych gości, którzy dużo w piłce widzieli, więc wiedzą, jak jest.

Co powiedziałeś piłkarzom i w jakich nastrojach wychodzili na trening?

To co jest w szatni, powinno zostać w szatni. Byli ze mną Rafał Wisłocki i Jarosław Królewski. Powiedzieliśmy prawdę.

A jak wygląda prawda?

Jest trochę lepiej niż było pięć dni temu. Jeżeli uda się zorganizować kasę – wcale nie taką dużą, jak się mówi – to jesteśmy przekonani, że Wisła zagra wiosną w lidze. Nikt normalny nie chce braku Wisły w Ekstraklasie. Takie rzeczy nie dzieją się nawet w Kongo.

Zorganizować kasę. Łatwo mówić trudniej zrobić, czy jak to jest?

Jest dużo chętnych osób. Są potencjalni inwestorzy, którzy zgłaszają się sami, do tego ludzie, którzy już pomagają. My zajmujemy się aspektem formalnym, pilnujemy tego, żeby nie było sytuacji, jaka miała miejsce wcześniej. W pierwszej kolejności piłkarze muszą mieć z czego żyć, to jest najważniejsze. Wszystko, co uda się pozyskać, w pierwszej kolejności trafi do zawodników.

Powiedziałeś, że Wisła raczej zagra na wiosnę w Ekstraklasie. Pytanie – w jakim składzie? Dzisiejsze spotkanie sprawiło, że zawodnicy chcę dać szansę klubowi, czy właśnie jadą na pocztę, by wysłać do PZPN-u wniosek o rozwiązanie umów?

Nie mam pojęcia, wielu zawodników mówiło o tym już jakiś czas temu pewne procedury zostały wszczęte. Trzeba rozmawiać z nimi, wydaje mi się, że potrzebny jest spokój.

Masz przeczucie, że chcą zostać, czy są sceptyczni?

Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Według mnie wielu się boi, ale chciałoby zostać. Zawodnicy sporo przeszli, wykazali się do tej pory bardzo dużą cierpliwością i wiarą. Nie wiem, jak było wcześniej, być może różni ludzie przychodzili do szatni i opowiadali różne rzeczy. Patrząc na nich, miałem szacunek, że stawili się na treningu, na klubie im na pewno zależy.

Zawodnicy dostali obietnicę, że jeśli do końca miesiąca pieniądze się nie pojawią, to klub wyda im karty zawodnicze i pójdzie na rękę?

Moim zdaniem jeśli dany zawodnik będzie chciał odejść z Wisły, powinien dostać kartę do ręki bez zbędnych procedur. Ci ludzie dużo przeszli. Ale to moja prywatna opinia.

Dziś podwyższono kapitał Wisły o 4 miliony złotych. Co to oznacza?

Zarząd ma możliwość sprzedaży tych akcji konkretnym ludziom, którzy wpłacą pieniądze do klubu. To instrument, który pozwala wykonywać zarządowi pewne ruchy.

Rozumiem, że skoro taka decyzja została podjęta, to na horyzoncie są konkretne osoby, które chcą iść do banku i wykonać przelew szybciej niż Vanna Ly.

Jest kilka osób z krakowskiego środowiska, oni sporo pomagają, ale chcą być w cieniu. Mają wiarę, że wszystko powinno się dość szybko udać.

Dość szybko, czyli – według ciebie – kiedy 4 miliony złotych mogą się pojawić na koncie?

Powiem inaczej – jeśli cztery miliony złotych nie pojawią się na koncie Wisły do końca stycznia, będzie za późno na wszystko. Ale wydaje mi się, że klub zacznie działać szybciej.

Kwestia tygodnia-dwóch?

Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.

4 miliony to zastrzyk na już, a co oznacza docelowy kapitał, czyli 100 milionów?

Gdy zobaczyłem wszystko od środka, naszła mnie refleksja. Na tym klubie się nie da nie zarabiać, więc sytuacja jest niewiarygodna. Tam są tak niskie koszty, że obecna sytuacja to katharsis. Jak pojawią się sensowni ludzie, nie ma możliwości, żeby klub nie zarabiał, żeby nie spłacał długów. Żeby tracić, trzeba się mocno nagimnastykować.

Potrzeba finansowania zewnętrznego powoduje zmienne, ale na ten moment kilka milionów pozwoli normalnie funkcjonować. Tak mi się wydaje.

Opcją jest jeden większy inwestor, czy kilku solidnych, którzy wezmą to solidarnie na siebie?

Wisła powinna mieć wszelkie możliwości otwarte, bo nie ma dużo czasu, żeby sobie wybierać. Ten czas minął, teraz priorytetem jest spowodowanie, żeby sytuacja stała się stabilna. Plus jest taki, że kilka poważnych osób chce pomóc.

Cała sytuacja chyba pokazuje, że Wisła jest klubem możliwym do sprzedania. Kwestia normalnych okoliczności, dania sobie pół roku albo roku, a poprzedni zarząd miał sporo czasu.

Nie no, to proste. Wisła to jeden z kilku klubów, gdzie sprzedaż – jeżeli ktoś wie, jak ją zrobić – nie jest skomplikowana. Ale jak ze wszystkim w życiu – jak nie wiesz, to nie zrobisz.

Rozumiem, że ty wiesz?

Coś tam w życiu widziałem i wydaje mi się, że wiem.

Są zarzuty wobec ciebie. Mats Hartling, renomowany biznesmen ze Szwecji, skarży się, że nie odpisujesz na jego e-maile.

(śmiech) Szczerze mówiąc, nie czytam ich. Media też powinny przestać promować takie osoby. Jesteśmy poważnym krajem, a cała sytuacja nie wygląda poważnie. Nie powinniśmy o nim gadać, nie powinniśmy traktować go jako partnera czy strony w rozmowach. Wydaje mi się, że ten facet robi to po to, żeby ludzie o nim mówili. Niezrozumiała sytuacja.

Jestem przekonany, że do KTS-u na inwestora byś go nie wpuścił.

No nie wpuściłbym go. Ale skoro poruszyłeś temat KTS-u Weszło Warszawa, to muszę zapytać cię o inny warszawski klub, o Legię. Nie masz poczucia, że część kibiców Legii może się czuć przez ciebie zdradzona?

Jeżeli ktoś ma swoje dziwne samopoczucia, to nic na to nie poradzę. Uważam, że każdy sensowny człowiek powinien starać się, żeby grać mecze z Wisłą Kraków, a nie z Niecieczą. Zakładam, że jak się uda uratować Wisłę, to wszyscy powinni być zadowoleni. Jeździłem na mecze do Krakowa i było fajnie. Jeżeli chcemy, żeby nasza piłka jakoś wyglądała, to Wisła powinna być jednym z klubów, który będzie nasz futbol ciągnąć do przodu.

Możesz być pierwszą osobą, która chodzi w koszulce Legii po stadionie Wisły i nie dostanie w cymbał.

Chodziłem już i nie miałem żadnych kłopotów. Tak samo jak w Poznaniu.

Ale teraz możesz odwiedzić inne sektory.

Chodziłem, gdzie chciałem i żadnych problemów nie miałem. Nigdy.

Co do Błaszczykowskiego. Jego stanowisko jest jasne – jeżeli będzie nadzieja, że Wisła zagra w Ekstraklasie, to on wystąpi w jej barwach. I chyba nawet za darmo.

Nie chciałbym wypowiadać się w imieniu Kuby. Prawda jest taka, że kiedyś miałem pomysł i marzenie – chciałem sprowadzić go na Łazienkowską. Wierzyłem, że się uda.

Pamiętasz, co ci mówiłem? Że to byłby wielki cios dla środowiska krakowskiego i niedobrze, żebyś to robił.

No właśnie, ale Kuba chyba sam wówczas nie chciał. Zresztą, to, że jest w Wiśle, to żadna sensacja. Sensacją było to, co pisały media. Nie świadczy dobrze o dziennikarzach, skoro pisali o Lechu czy Górniku. Wiedziałem, że jeżeli Kuba zagra w Polsce, to tylko w Wiśle. Wydaje mi się, że wszyscy to wiedzieli, to nie była tajemnica.

Kuba Błaszczykowski ma do odegrania rolę tylko i wyłącznie na boisk czy też poza nim?

Nie chcę nikogo urazić, ale nie pamiętam, żebyśmy mieli w ostatnich latach w lidze takiego piłkarza.

Wyobrażam sobie, że to świetna wiadomość dla szatni, świetna dla klubu marketingowo i świetna dla potencjalnych inwestorów, którzy widzą, że mogą do Wisły przyjść i mieć jedną mega gwiazdę od razy na pokładzie.

To również świetna wiadomość dla ligi. Podejrzewam się, że jeśli Kuba zdecyduje się grać w Wiśle, to przez kilka dni poważne media w poważnych piłkarskich krajach będą miały o czym pisać.

Na razie, formalnie, jest tylko gościem na treningach.

Tak. Na pewno nie będzie chciał grać w czwartej lidze. Chce grać w Ekstraklasie, o resztę trzeba pytać jego. Osobiście, kiedy go zobaczyłem, to się ucieszyłem, bo jego ewentualne przyjście to fajna rzecz dla każdego kibica polskiej piłki.

Na początku rozmowy powiedziałeś, że Wisła raczej zagra w Ekstraklasie, a teraz, że jeżeli Wisła zagra w Ekstraklasie, to raczej zagra w niej Błaszczykowski, więc tę sprawę mamy chyba przesądzoną.

Wydaje się to dość oczywiste, ale wiemy, że polska piłka nie rządzi się logiką, wszystko jest możliwe do końca. Ale logicznie sprawa wygląda tak, że nikt nie dopuści do tego, żeby Wisła na wiosnę w Ekstraklasie nie zagrała.

Dzisiaj były rozwiązywane kolejne niekorzystne umowy w Wiśle. Jak to ładnie określił Mateusz Miga – umowy w „klubie rodzinnym”, bo wszystkie były zawierane na najbliższą rodzinę, a pieniądze rozchodziły się na cztery strony świata.

Nie znam tych ludzi. Poza Rafałem Wisłockim nie miałem okazji nikogo poznać. Rafał jest prezesem i jakoś wewnętrznie sobie z tym wszystkim radzi, tak słyszałem, ale nie steruję rozwiązywaniem przez Wisłę kolejnych umów.

Pojutrze odbędzie się spotkanie w PZPN-ie w sprawie licencji. Czego można się spodziewać?

Wydaje mi się, że wszelkie argumenty są po stronie Wisły. Jestem przekonany, że działania PZPN-u są nastawione na to, żeby pomóc klubowi i zapadnie decyzja, która będzie dla Wisły najlepsza. Sądzę, że zaangażowani w sprawę ludzie mają jeden cel – sprawić, by Wisła funkcjonowała na normalnych zasadach i zagrała w Ekstraklasie.

Zawieszenie licencji było dla Wisły dobrą wiadomością. Zmobilizowało klub i środowisko wokół. Pokazało, że trzeba działać, a nie tracić czas.

Tak mi się wydaje, tak to odbiera. Bo zawieszenie licencji nic więcej nie wniosło, może poza tym, że pokazało, iż żarty się skończyły i trzeba coś z tym wszystkim zrobić. Dobrze się stało, od tego jest komisja.

Kibice Wisły mają kupować karnety i szykować się na nową rundę, czy powinni się na razie wstrzymać?

Jako obserwator myślę, że jeśli kibicom Wisły zależy na klubie, to powinni kupować karnety właśnie teraz. Ciekawe będzie, jak to się ułoży. Ile jest deklaracji, a ile osób rzeczywiście zdecyduje się takiego zakupu dokonać.

Nie ma już ryzyka, że pieniądze pójdą nie wiadomo gdzie?

Nie, nie. Dopóki staram się pomagać, nie wyobrażam sobie, żeby miały miejsce takie rzeczy jak wcześniej.

Nie obawiasz się, że grupy, które trzymały łapę na klubie mogą się wycofać, ale tylko na miesiąc-dwa, by wrócić ze zdwojoną siłą, gdy sprawa przycichnie?

To trochę nie jest mój problem. Jak środowisko samo sobie z tym nie poradzi, to znaczy, że nikt nie pomoże. Nie jestem od tego, żeby się tym zajmować. Ludzie, którzy są na miejscu muszą sami decydować, czego chcą. Czy chcą Wisły, która jest poważnym klubem w poważnym kraju w Europie, czy chcą mieć przygody, których doświadczyli w ostatnich miesiącach.

Wczorajsza akcja prokuratury krzyżuje plany inwestycyjne, czy daje sygnał, że środowisko będzie wyczyszczone?

Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Wszystko zależy od tego, na ile to był medialny show, a na ile rzeczywista sytuacja. Wszystko pokażą najbliższe tygodnie i miesiące, ale ja w to nie wchodzę. Na pewno pokazano jasno, że pewien rozdział się zamknął.

Fot. FotoPyk