Czy to aby najlepszy moment na pożegnanie z Kucharczykiem?
Blogi i felietony

Czy to aby najlepszy moment na pożegnanie z Kucharczykiem?

Nie jest żadną tajemnicą, że Legia potrzebuje pieniędzy i każdy z jej zawodników jest na sprzedaż w zimowym okienku transferowym. Już kilka tygodni temu można było się spodziewać wielu plotek w temacie takich piłkarzy jak Szymański, Nagy, a także Wieteska czy Majecki. Trudno jednak było przypuszczać, że pierwszym nazwiskiem, które trafi na giełdę, będzie nazwisko Kucharczyka. Jak donoszą tureckie media, bardzo poważne zainteresowanie skrzydłowym Legii wyraził Akhisarspor, czyli 15. drużyna tamtejszej ekstraklasy. Z kolei znany z pewnych informacji Janekx89 dodał, że – o ile piłkarz się zdecyduje – warszawianie mogą zainkasować 300 tysięcy euro.

Pytanie tylko, czy to dla Legii aby najlepszy moment na sprzedaż Kucharczyka? I czy taki moment w ogóle kiedyś nastanie?

Zimą Legia może dokonać wielu transakcji. Może na przykład przeprowadzić takie, na których sporo zarobi, i które nie osłabią znacząco siły pierwszej drużyny – jak na przykład sprzedaż Szymańskiego czy Majeckiego. Może też zdecydować się na takie, na których niewiele zarobi, a przy tym będą one oznaczać znacznie większy problem dla Ricardo Sa Pinto. I do tych drugi z pewnością zalicza się potencjalna sprzedaż Kucharczyka.

Ledwie wczoraj opublikowaliśmy roczny ranking najlepszych polskich skrzydłowych (KLIK), w którym Kucharczyk zajął wysokie, piąte miejsce. Jasne, z całego zestawienia bije wielka bieda, ale to także pokazuje, jak rzadkim u nas towarem jest solidny, polski skrzydłowy. A Kucharczyk na przestrzeni roku pokazał końskie zdrowie, rozgrywając aż 44 spotkania. Jego bramki czy asysty pomogły zdobyć Puchar Polski (m.in. wyrównujące trafienie w rewanżowym półfinale z Górnikiem), zdobyć tytuł mistrzowski (2 gole w 3 ostatnich kolejkach) oraz pozwoliły ponownie bardzo poważnie liczyć się w wyścigu o kolejne mistrzostwo (m.in. asysta przy ostatnim w tym roku golu Legii na wagę 3 punktów w Sosnowcu). Łącznie we wszystkich rozgrywkach Kuchy uzbierał naprawdę przyzwoity w naszych warunkach dorobek 11 goli i 7 asyst, którym zawstydza całą krajową konkurencję. Spójrzmy na bilanse innych skrzydłowych z czołowej dziesiątki naszego rankingu, którzy rozegrali pełny rok w ekstraklasie:

– Przemysław Frankowski w 42 meczach zaliczył 5 goli i 5 asyst,
– Kamil Jóźwiak w 40 meczach zaliczył 2 gole i 5 asyst,
– Bartłomiej Pawłowski w 30 meczach zaliczył 6 goli i 6 asyst.

Wiadomo, Kuchy nigdy nie był piłkarzem, który nogą – nawet tą lepszą – wiązał krawaty. Nigdy nie był mistrzem dryblingu czy małej gry, a jego piłkarskie ograniczenia znane są niemal wszystkim. Co więcej, to gość, który lubi strzelić focha – czy to na boisku, gdzie zdarza mu się ostentacyjnie olewać grę w defensywie, czy też poza nim, chociażby w strefie mieszanej, gdzie lubi się powykłócać. To jednak jeden z nielicznych piłkarzy w legijnej szatni, który – ujmijmy to górnolotnie – ma L-kę w sercu, a nie tylko na koszulce. I często widać to w najważniejszych momentach sezonu, kiedy to Kuchy potrafi dać z siebie maksa i realnie pomaga drużynie wygrać jakieś trofeum.

I tych trofeów uzbierał już w Legii naprawdę wiele. Pięć mistrzostw i sześć Pucharów Polski, co czyni go, obok Jakuba Rzeźniczaka, najbardziej utytułowanym piłkarzem w historii warszawskiego klubu. Co więcej, notując 18 występów w lidze i 3 pucharowe w bieżącym sezonie będzie miał pełne prawo dopisać sobie każde kolejne trofeum, jakie uda się Legii wygrać – nawet jeśli zdecyduje się teraz odejść. A wtedy zostanie samodzielnym liderem tej klasyfikacji. Jeśli dodamy do tego, że Kuchy jest dziś 9. piłkarzem z największą liczbą występów w Legii w rankingu wszech czasów oraz 10. najlepszym strzelcem drużyny w całej jej historii… Cóż, jeśli 27-skrzydłowy zdecyduje się na odejście, warszawianie utracą jedną ze swoich ikon – czy to się komuś podoba, czy nie.

Pytanie, czy to się Legii opłaci, zwłaszcza mając w pamięci leżącą na stole kwotę zaledwie 300 tysięcy euro. Inna sprawa, że Wojskowi mogą tu nie mieć za wiele do powiedzenia – Kucharczykowi za pół roku wygasa kontrakt i to on dyktuje tutaj warunki. Spójrzmy jednak z drugiej strony – czy potencjalny transfer opłaci się Kucharczykowi? W Legii trafił na idealny moment – pod względem trofeów najlepszy w całej historii klubu. Niemal co roku może święcić sukcesy, a przy tym może być spokojny o swoje miejsce w drużynie. Mając na karku wciąż ledwie 27 wiosen stać go na kolejne 5-6 sezonów gry na porównywalnym poziomie, czym mógłby wykręcić niedościgniony rekord trofeów, który – kto wie – mógłby się utrzymać nawet przez dekady.

Nie oszukujmy się, Kucharczyk to nie jest typ piłkarza, który podbije ligę turecką. Zarobić może, ale złotymi zgłoskami w futbolowej historii zapisać się może wyłącznie w Warszawie. Z kolei Legii nie będzie łatwo o zastępstwo, zwłaszcza w budżecie 300 tysięcy euro oraz przy uwzględnieniu potężnej dziury budżetowej. No i pamiętajmy, że w kontekście odejścia wymienia się także Nagy’a, a już w rundzie jesiennej warszawianie nie mieli żadnego komfortu przy obsadzie skrzydeł.

Jakkolwiek spojrzeć, Kucharczyk i Legia to para idealna. Razem bardzo sobie pomagają i wzajemnie ciągną w kierunku kolejnych sukcesów. A osobno? Osobno w większym stopniu trzeba się będzie liczyć ze smutnym finałem dla obu stron.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (24)