Palermo w drodze do Serie A. Czy Polacy wytrzymają trudy trasy?
Włochy

Palermo w drodze do Serie A. Czy Polacy wytrzymają trudy trasy?

Fotel lidera po 17. kolejkach, zaledwie jedna porażka na koncie, 5 punktów przewagi nad 3. Hellasem, a więc pierwszym zespołem poza strefą bezpośredniego awansu. Najmniej goli straconych w lidze, więcej strzelonych ma tylko Brescia, której obrona przecieka jednak najmocniej wśród pierwszych trzynastu ekip Serie B. Palermo w niezłym stylu zmierza w kierunku Serie A, a że w ostatnim meczu debiutanckiego gola w jego barwach zdobył Przemysław Szymiński, postanowiliśmy sprawdzić, jak sprawy się mają w tym sycylijskim klubie i jaką rolę odgrywają w nim Polacy – wspomniany Szymiński oraz Radosław Murawski. 

– Palermo w tym momencie ma najlepszy skład w Serie B, ale ważna jest też ręka trenera. Roberto Stellone to charyzmatyczny, świetnie przygotowany do swojej pracy szkoleniowiec, który doskonale zna jakość zawodników i wie, jak ją z nich wydobyćmówi Emilio Scibona, redaktor ForzaPalermo.it.

Równo rok temu cel był ten sam, co teraz. Awans do Serie A. Zabrakło bardzo niewiele – Sycylijczyków zastopowało dopiero 2:3 w finale baraży z Frosinone.

– Szczególnie okoliczności były niesamowicie bolesne. W drugim meczu, w jego ostatnim kwadransie, rezerwowi Frosinone wrzucali piłki na boisko, by Palermo nie mogło normalnie grać. Do tego w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego mecz Parmy ze Spezią odbył się w bardzo podejrzanych okolicznościach i był przedmiotem śledztwa. Obie te sytuacje skończyły się bez jakichkolwiek kar czy wyroków. Brak awansu spowodował, że Palermo ucierpiało finansowo, trzeba było sprzedać najlepszych zawodników.

Do Empoli odszedł więc autor 11 goli Antonino La Gumina, a do Sharjah Igor Coronado (9 goli, 11 asyst w poprzednich rozgrywkach). Ta dwójka zapewniła 15 milionów euro (za Transfermarkt.com), mimo to budżet nadal był w opłakanym stanie. Po przegranych barażach zwolniono też trenera Roberto Stellone, który jednak wrócił już po siedmiu meczach nowego sezonu. Zastąpił Bruno Tedino, którego zastępował też… w kwietniu. Zresztą czy można się takim roszadom dziwić? Palermo w ostatniej dekadzie dokonało 29 zmian na stanowisku pierwszego trenera.

– Pamiętaj, z Maurizio Zamparinim takie sytuacje są normalne. Palermo zdecydowało się raz jeszcze zatrudnić Tedino, ponieważ był pomysł, by sprzedać wielu zawodników, w tym sporo tych, którzy z Tedino się nie dogadywali, a drużynę oprzeć o młodych piłkarzy. Nie wyszło, w trakcie okienka transferowego nie odeszło wielu piłkarzy, których stosunki ze starym-nowym szkoleniowcem były mocno napięte. To oznaczało, że los Tedino został przypieczętowany niezależnie od wyników. Zamparini i Foschi zdecydowali się go zwolnić i raz jeszcze postawić na Stellone.

Na początku grudnia klub został sprzedany za symboliczne 10 euro tajemniczej firmie mającej swoją siedzibę w Londynie (przypomina wam to coś?). Wszystko ze względu na potężny dług, sięgający podobno około 23 milionów euro.

– Wszyscy dziennikarze tutaj piszą o operacjach finansowych i tego typu rzeczach, a prawda jest taka, że nie mamy pojęcia, kim będzie właściciel, a może właściciele Palermo w najbliższej przyszłości. Wiemy tylko, że istnieje angielska grupa inwestorów zaprezentowana w zeszłym miesiącu podczas konferencji prasowej, która pozostawiła tylko więcej niedopowiedzeń i nie dała żadnych istotnych informacji. To niezły paradoks, ale nie pierwsza taka sytuacja, jaka ma miejsce w Palermo – w 2017 roku Palermo mianowało nowego prezydenta, Paula Baccagliniego, który był nim przez trzy miesiące i który miał zostać właścicielem klubu. Koniec końców nie dogadał się z Zamparinim, który przedstawiał go jako „przyszłość tego klubu”. Mam nadzieję, że będzie lepiej, bo kibice po prostu na to zasługują – opowiada Scibona.

Tym bardziej, że piłkarsko wydaje się, że wszystko jest na swoim miejscu. Stellone wykręca naprawdę dobre wyniki punktowe (2,09 pkt/mecz w 11 spotkaniach), a ekipa Polaków pewnie zmierza w kierunku Serie A. W czwartek wygrała 3:0 z Ascoli, a swojego premierowego gola zdobył dla Rosanero Przemysław Szymiński.

Stoper pozyskany z Wisły Płock nie gra jednak tak wiele, jak pewnie by chciał. W poprzednim sezonie 21 razy wychodził w podstawowym składzie, łącznie uzbierał 28 występów, wystrzegał się żółtych kartek i zasadniczo można było na niego liczyć. Obecnie jest w hierarchii stoperów znacznie niżej. Więcej minut ma i Rajković, i Bellusci, i Struna, i Pirrello. Słoweniec Struna odpadnie wraz z 1 stycznia, odchodzi za pół miliona euro do Houston Dynamo, ale i tak Polak jest trzeci-czwarty do grania, a Palermo gra w systemie 4-3-3. 

Trzeba to powiedzieć wprost – w poprzednim sezonie Polak mocno skorzystał na kontuzji Slobodana Rajkovicia. Pozyskany swego czasu z Darmstadt Serb jest teraz prawdziwym liderem najlepszej defensywy Serie B. InStat Index ma drugi najwyższy w drużynie, do tego jest bardzo groźny przy stałych fragmentach – zdobył w tym sezonie 4 bramki. Gra idzie więc o miejsce u jego boku, zwycięsko wychodzi z niej Bellusci, z 6. InStat Indexem w całej drużynie. Szymiński jest w tym względzie 11 (Index równy 232).

– Szymiński w poprzednim sezonie pokazał jakość, ale w obecnym, ze względu na dużą konkurencję na swojej pozycji, jest opcją rezerwową. Bardzo możliwe, że wobec kontuzji dwóch lewych obrońców – Alesaamiego i Mazzotty – dostanie więcej szans na boku obrony, gdzie też już pokazywał się z niezłej strony. Jego problem jest taki, że Palermo odeszło od gry trójką stoperów, a swoją pozycję na środku ugruntowali Bellusci i Rajković, a na prawej obronie nie do ruszenia są Rispoli i Salvi, przede wszystkim mają ofensywną jakość, jakiej wymaga Stellone – ocenia Scibona.

Pod względem oceny InStata dużo bardziej odstaje grający… więcej Radek Murawski. Nie jest to może komplet występów od deski do deski, ale na 18 ligowych kolejek „Muraś” wystąpił w 15. 8 razy w podstawowej jedenastce, siedmiokrotnie z ławki. Tylko że jego InStat Index jest 21. w drużynie. Scibona mówi jednak, że liczby w tym wypadku nie znajdują dokładnego odzwierciedlenia w rzeczywistości.

– Murawski jest jednym z pewniaków w Palermo. Stellone bardzo go ceni za uprzejmość, ale też za jakość – jeśli nie ma go w podstawowej jedenastce, niemal na pewno wejdzie na plac gry w trakcie meczu. To, czy gra w podstawie, czy nie, zależy w dużej mierze od wybranej przez trenera formacji – czasami Palermo gra bowiem ultraofensywnym 4-4-2, w którym skrzydłowi są tak naprawdę dwoma dodatkowymi napastnikami. Wtedy Murawski gra w środku z Nicolasem Haasem, Szwajcarem wypożyczonym z Atalanty.

Obu – i Murawskiego, i Szymińskiego – trudno szukać wśród palermiańskich stachanowców. Pod względem rozegranych minut Murawski jest 11., Szymiński – dopiero 19.

Zrzut ekranu 2018-12-28 o 15.51.00

Obaj mają więc raczej marne szanse, by przebić minutowo poprzedni sezon.

Przemysław Szymiński
2017/18 – 28 meczów (21 w podstawowym składzie), 2 125 minut, 1 asysta, 2 żółte kartki
2018/19 – 6 meczów (4 w podstawowym składzie), 332 minuty, 1 gol, 1 żółta kartka

Radosław Murawski
2017/18 – 41 meczów (29 w podstawowym składzie), 2 660 minut, 2 gole, 9 żółtych kartek
2018/19 – 17 meczów (10 w podstawowym składzie), 921 minut, 1 gol, 5 żółtych kartek

Murawski gra oczywiście regularniej, ale jeśli chce zaistnieć również po ewentualnym awansie, ma teraz pół roku, by udowodnić swoją wartość i nie dać się zastąpić podczas któregoś z okienek transferowych dzielących Palermo od ewentualnej gry w najwyższej lidze. Sam rok temu w wywiadzie dla Dziennika Zachodniego mówił, że dzięki regularnej grze liczy na powołanie od Adama Nawałki, od tamtej pory nie umocnił swojej pozycji, od nowego sezonu raz jest w pierwszym składzie, raz go nie ma. I tak w kratkę. O Szymińskim nawet nie wspominamy – on musi wreszcie pokonać w rywalizacji o podstawową jedenastkę Bellusciego i Pirrello. Może pomoże mu w tym strzelony gol, może będzie to bodziec, by dać mu szansę w większym wymiarze. Bo bramkę zdobył po wejściu z ławki.

Nie ukrywamy, fajnie byłoby w przyszłym sezonie, w podsumowaniu występów naszych we Włoszech pisać o kolejnej dwójce grającej regularnie na największych stadionach w Italii. O to, by tak właśnie mogło być, obaj muszą jednak niezwykle zaciekle powalczyć. Historia wzmocnień beniaminków pokazuje bowiem, że przy wymianie składu nie ma sentymentów. Przed sezonem 18/19 Empoli zatrudniło 14, Frosinone 21, a Parma – 24 nowych graczy.

SZYMON PODSTUFKA

fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (1)