Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
Blogi i felietony

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Droga Wisło Kraków. Mało który polski klub został tak oszukany, jak ty. Wszyscy mamy przed oczami ten moment: Marek Penksa strzela gola w Atenach, gola całkowicie prawidłowego, gola wartego miliony euro, a jednak arbiter wskazuje spalonego. Choć Penksa dostał piłkę od gracza Panathinaikosu.

I ot tak, brutalnie, bez konsekwencji dla sędziego, żegnaj Ligo Mistrzów.

Żegnaj marzenie Cupiała.

Żegnaj zwiększony budżecie.

Dopiero co Wisłę obejmował szemrany pieczarkarz Jakub Meresiński, równie skuteczny w fałszowaniu dokumentów co wspinaniu się po drzewach. Jakie miał plany wobec Białej Gwiazdy? Zapowiadał powrót do pucharów, a zamierzał przehandlować wszystko, co się tylko dało, z płynem do mycia rąk w klubowym kiblu łącznie.

To świeża sprawa. Jeszcze wszyscy pamiętamy.

Dlaczego nie dziw się, kibicu Wisły Kraków, że na tajemniczego inwestora – Alelega (60%) i Noble Capital Partners (40%) – rzekomo powiązanego z kambodżańską rodziną królewską patrzy się uważnie. Gdzie James Montague, autor książki „Klub miliarderów”, w której między innymi prześwietlał złożone struktury właścicielskie w nowoczesnym korpofutbolu, powiedział Michałowi Treli w Przeglądzie Sportowym tak:

„Kiedy słyszę, że inwestor z Kambodży kupuje klub w Europie, zapala mi się czerwona lampka. To państwo niesamowicie przeżarte korupcją, z mało demokratycznym społeczeństwem i bardzo nietransparentnymi standardami”.

Idźmy dalej. Londyński korespondent RMF FM Bogdan Frymorgen: udał się pod adres firmy Noble Capital Partners. Zamiast biura znalazł sklep z cygarami.

Sprzedawczyni, którą zastał tam nasz dziennikarz, zapytana o Matsa Hartlinga zniknęła na moment na zapleczu, a po powrocie przekazała, że Hartling pojawia się w swoim biurze przy Mount Street raz w tygodniu, załatwia swoje sprawy – i znika.

Noble Capital Partners w Companies House figuruje jako „micro-entity”, a w brytyjskim rejestrze firm łączna wartość kapitału wyniosła mniej niż pół miliona funtów. W Noble Capital Partners nie odbierają telefonów.

Internet huczy od znaków zapytania. Tutaj info z Petrofinder.com o Matsie Hardingu, który ma się zameldować na meczu z Lechem jako jeden z przedstawicieli nowych właścicieli. Opinie? „A typical Nigerian scam”.

Screen Shot 12-20-18 at 11.18 AM

Zwraca uwagę, że również w powyższym tekście pojawiają się informacje o powiązaniach ze wschodnią Azją, firmą East Assets.

Szwed porejestrowany jest też w zameldowanej w republice Vanuatu Capital City Markers – piękna, budząca zaufanie witryna internetowa – która miała oszukiwać ludzi na potęgę.

Screen Shot 12-20-18 at 11.24 AM

Hartling od marca 2018 ma zarejestrowane w Polsce spółki właśnie pod nazwą Capital City Markets sp. z.o.o i East Assets sp. z.o.o. Obie mają minimalny kapitał zakładowy.

TU nasza rozmowa z Adamem Pietrowskim, który współpracuje ze Szwedem, a w powyższych firmach widnieje jako prezes zarządu. Niestety również w tej rozmowach z panem Pietrowskim pojawiają się nieścisłości: Pan Adam mówi, że zna Matusiaka. Matusiak nie kojarzy. Pan Adam zna Bońka, Boniek nie kojarzy.

Tu wstrząsająca kariera East Assets Ltd z czasów rejestracji w UK.

Screen Shot 12-20-18 at 11.42 AM

Screen Shot 12-20-18 at 11.40 AM

Screen Shot 12-20-18 at 11.38 AM

Po prostu patrzysz na to wszystko i zaczynasz się zastanawiać: o co tu chodzi? Co to za pozorne ruchy? Miesięczna fucha dyrektorska w mikrospółce, wkrótce zdejmowanej? Nie jestem ekspertem, nie potrafię tego wyjaśnić, nie ma tu nic nielegalnego – ale człowiek zadaje sobie pytania.

Druga część to jeszcze bardziej tajemniczy Ly Vanna z Kambodży, na francuskim paszporcie. Alelega, ten wielomilionowy potentat, z kolei zarejestrowany jest w Luksemburgu, dokładnie tu.

Screen Shot 12-20-18 at 11.44 AM

Screen Shot 12-20-18 at 12.35 PM

Screen Shot 12-20-18 at 12.36 PM

W internecie o panu Ly Vannie nie da się znaleźć w zasadzie nic. Wymowna informacja od Macieja Kmity:

„Jedyny człowiek z polskiego środowiska piłkarskiego, który może cokolwiek wiedzieć o tym, co w Kambodży piszczy (nawet akurat tam jest), czyli Tomasz Magdziarz, powiedział mi, że nie słyszał o kimś takim jak Vanna Ly, a trochę popytał w ostatnich dniach”.

Na pewno Vanna Ly – ten lub jego imiennik, któż to wie, ale narodowość się zgadza – miał udziały w niejakim Swiss Financial Group.

Screen Shot 12-20-18 at 12.42 PM

Wokół firmy krążyły podobne posądzenia o scam, tak jak w firmach Hartlingach. AD Valor Management nie istnieje, w sieci nie da się znaleźć o tej firmie nic, i co istotne dla wszystkich powyższych: w zasadzie trudno się dowiedzieć czym te firemki się zajmowały, a raczej: po co istniały.

Szum informacyjny jest wielki. Słyszymy, że nad tymi spółkami są spółki matki, potężne, sięgające nie tylko rodziny królewskiej Kambodży, ale też wielkich pieniędzy z Emiratów Arabskich i Manchesteru City. Tak naprawdę jednak transparentności brak. Jest tylko lawina znaków zapytania.

Kibicu Wisły Kraków, nikt domagając się odpowiedzi na te palące pytania ani nie życzy Białej Gwieździe źle, ani nie działa na szkodę klubu – jest jasne, że Ekstraklasa potrzebuje Wisły, mocnej Wisły, tu jest jej miejsce. To są pytania, które same nasuwają się każdemu rozsądnemu człowiekowi.

Jak ludzie związani z tym całym powyższym bałaganem wszystko wyjaśnią – szampan im. Na razie niby rozmowy są, ale mętne, odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. Czekamy co pokaże czas, ale na ten moment jest łudząco podobnie co w przypadku Meresińskiego: mamy nie zwracać uwagi na wszystko, co podejrzane, bo są tzw. Wielkie Kapitały na tylnym fotelu, tylko nie chcą się ujawnić, bo coś tam.

Tymczasem jednym z tekstów Financial Conduct Authority, niezależnego organu ochrony konsumentów, przestrzegającego przed wpadnięciem w scam, trafiłem na takie słowa:

Jeśli coś wydaje się zbyt piękne, żeby było prawdziwe, to pewnie prawdziwe nie jest.

Leszek Milewski

KOMENTARZE (46)