Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI
Blogi i felietony

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Jakoś na początku listopada ukazał się na Weszło bardzo sympatyczny reportaż ze Stężycy, o małym, ale idącym jak burza klubie Radunia. „Sympatyczny” to ważne słowo. W Stężycy sympatyczni ludzie w sympatycznych warunkach stworzyli sympatyczny klub i sympatycznie się o tym czytało.

Tylko później stwierdziłem: coś mi tu nie gra. Bardzo nie gra.

Jeśli ktoś nie czytał, niech kliknie TUTAJ. Ja skrócę tę historię do minimum: Radunia pokonuje kolejne klasy rozgrywkowe i aktualnie bije się o awans do drugiej ligi, a więc już na szczebel centralny. Dwa tysiące mieszkańców może więc niedługo być świadkami przyjazdu całkiem znanych klubów, takich jak Ruch Chorzów, Górnik Łęczna, czy w razie braku awansu – Widzew Łódź. Zacząłem pytać tu i tam: jaki to wszystko ma sens? W Niecieczy miało – promocja firmy Bruk-Bet plus finansowana z prywatnych pieniędzy fanaberia. Natomiast Radunia Stężyca? O co tu chodzi?

Zanim porzucicie czytanie tego tekstu, wychodząc z całkiem słusznego założenia, że nie interesuje was jakiś mini-klubik, to zaznaczę, że pojawi się przesłanie dla całego naszego futbolu.

Może dlatego, że sam założyłem mini-klubik, intrygowało mnie to – jak Radunia to zrobiła? Przecież na tym poziomie rozgrywek trzeba mieć już ponad dwa miliony złotych rocznego budżetu. Tymczasem klub nie ma sponsorów i o ile dobrze rozumiem, jest w całości utrzymywany przez gminę. Hmm. Jest to totalnie bez sensu, a jak wszedłem w szczegóły – złapałem się za głowę.

*

Express Kaszubski. Kwiecień. Cytuję:

Są pierwsze efekty rządowych cięć subwencji oświatowej. Gmina Stężyca obliczyła, że w grudniu zabraknie jej pieniędzy na wynagrodzenia dla nauczycieli. Jeżeli do tego czasu nie uda się „uzbierać” odpowiednio dużo środków, będzie musiała wziąć kredyt by wypłacić należne nauczycielom pieniądze.

– Wielu wójtów i burmistrzów nie mówi wprost jaka jest sytuacja, ale ja nie mam z tym problemu i po prostu mówię państwu jak jest – powiedział dziś radnym wójt gminy Stężyca Tomasz Brzoskowski. – Dane co do budżetu oświatowego, które mieliśmy w ubiegłym roku były optymistyczne. Ale w lutym przyszły nowe tabele z poważnymi cięciami. To jest dla nas poważny problem.

*

W Radunii grają piłkarze z jakimś tam doświadczeniem, najbardziej znany to Rafał Kosznik, mający za sobą debiut w reprezentacji Polski. Wiadomo, jak ściąga się zawodników, bez względu na poziom rozgrywek – pieniędzmi.

Radunia więc płaci – siedem tysięcy złotych miesięcznie i więcej, najlepsi podobno mogą liczyć na dziesięć tysięcy miesięcznie. Ale płatności są tak naprawdę „wałkiem”. Otóż piłkarze grają jako amatorzy, a podpisują na przykład fikcyjne umowy z gminą. Mamy więc PRL, kiedy piłkarze chodzili raz w miesiącu do kopalni, ale tylko po to, aby odebrać pensję.

Rzućmy okiem na przykładową umowę Radunii Stężyca z piłkarzem. Tak naprawdę to nie klub ją podpisuje, ale gmina. Nie prezes klubu, ale wójt.

Zrzut ekranu 2018-12-18 o 10.15.52

Zrzut ekranu 2018-12-17 o 19.13.22

Celowo nie pokazuję zarobków, by nie było tak łatwo stwierdzić, czyja konkretnie to umowa.

Ale cóż to za konstrukcja? Gmina nie przekazuje pieniędzy do klubu, tylko bezpośrednio opłaca zawodników, udając, że ci będą ją promować. Zgaduję, że przesłanie 2 milionów złotych z gminy do klubu mogłoby być problematyczne (należałoby się tłumaczyć, a chętnych na rozdrapanie takich kwot byłoby więcej podmiotów), a tak udaje się sprawić, że cały proceder jest trochę bardziej dyskretny.

Wchodzę na stronę gminy – ta wcale nie korzysta z wizerunków swoich piłkarzy, a przecież sowicie za nie płaci. To jest w ogóle absurd, bo ja za dwa miliony złotych załatwiłbym tej gminie, że mogliby promować się dzięki wizerunkowi kilku topowych reprezentantów Polski, a nie anonimowych regionalnych grajków. Może być nawet jeden z drugim kadrowiczem raz do roku przyjeżdżali, aby popływać żaglówką i zrobili grilla dla mieszkańców. W ramach takiego wynagrodzenia naprawdę dałoby się wymyślić ciekawe akcje specjalne.

Ale Stężyca dla promocji opłaca trzecioligowych piłkarzy. Kosztuje to gminę ponad dwa miliony rocznie.

„Cel jest prosty: awans” – mówi Wójt, co oznacza, że na dwóch milionach może się nie skończyć. Liga centralna to już dużo wyższe koszty i on jest gotowy, by je pokrywać.

*

Hmm, wyobrażacie sobie, że prezydent Warszawy wypłaca pensję Cafu, udając, że to pracownik urzędowego bufetu, a prezydent Poznania z Makuszewskiego robi fikcyjnego szatniarza?

*

Oddajmy głos wójtowi Brzoskowskiemu. Tym razem NaTemat, z kwietnia 2018.

– Rząd wprowadził podwyżki dla nauczycieli, ale nie dał na nie pieniędzy – mówi naTemat Tomasz Brzoskowski. – Wszystko mamy już policzone. I wyszło, że subwencji oświatowej starczy mi tylko do końca listopada. A to oznacza, że albo pojawią się dodatkowe dochody, które przeznaczę na oświatę, albo będę musiał wziąć kredyt. Bo pensje nauczycielom trzeba wypłacić.

Ile potrzebuje pan na podwyżki dla nauczycieli?

1,2-1,4 mln złotych. To około 1,8 procenta dochodów gminy, dużo. A ja wyliczyłem, że tak naprawdę dostałem na to 178 tys. zł subwencji.

(…)

W tym roku otrzymaliśmy 1,155 mln zł mniej na oświatę, bo minister edukacji stwierdziła, że trzeba obciąć nam dofinansowanie do nauki języka kaszubskiego. My w tej kwestii mamy inne zdanie. Uważamy, że język regionalny trzeba kultywować, podtrzymać swoją tożsamość etniczną i kulturową. Na kaszubskim straciliśmy prawie 900 tys. zł. Poinformowałem o tym radnych na komisjach, nie mogli uwierzyć. Przedstawiłem też sytuację, jak wygląda edukacja. Powiedziałem, że mamy mniej pieniędzy, do czerwca będziemy analizować budżet, a we wrześniu będziemy musieli podjąć decyzję, co dalej. Czy trzeba będzie brać pożyczkę w banku.

*

Gdzieś tam brakuje. Trzeba brać kredyty.

Ale na piłkarzy nie brakuje.

Tylko po co ci piłkarze grają? Radunia awansuje do drugiej ligi i co dalej miałoby się wydarzyć? Czy to nie jest jakaś wizja szaleńca? Po co pakować publicznie pieniądze w klub, który tak naprawdę nie ma żadnej przyszłości i jest wyłącznie jakąś dziwaczną zagrywką człowieka, który dorwał się do nieswojej kasy?

W internecie znalazłem budżet Stężycy na rok 2018. Przychody – 64 miliony złotych. Koszty – 66 milionów. Jak łatwo policzyć: dwa miliony deficytu. Wszystko by się pięknie spinało, gdyby nie futbol.

Chyba żadna gmina w Polsce nie przeznacza takich pieniędzy (dwa miliony złotych) na zawodowych piłkarzy. Nie robią tego nawet duże miasta, o ile nie są formalnie właścicielami klubów. A nawet jeśli są… Olsztyn ma budżet w wysokości 1,3 miliarda rocznie, ale jako formalny właściciel uważa, że 2 miliony złotych rocznie na Stomil to za dużo. Wójt Stężycy – że w porządku i może być nawet więcej!

*

Budżet gminy jest uchwalany co roku. Od stycznia do grudnia. Dlatego piłkarze podpisują umowy też do końca grudnia. A potem w styczniu nowe.

Tylko że w tej konstrukcji łamane jest piłkarskie prawo.

Piłkarze mają status amatorów. Zajrzyjmy do przepisów…

Za amatorów są uznani zawodnicy, którzy z tytułu uprawiania sportu piłki nożnej lub innej działalności z tym związanej nie otrzymali wynagrodzenia, względnie innego świadczenia pieniężnego lub rzeczowego, innego niż zwrot rzeczywistych wydatków poniesionych w trakcie ich udziału w oficjalnych rozgrywkach organizowanych przez PZPN i/lub ligę zawodową. Koszty podróży i zakwaterowania poniesione w związku z udziałem w meczu oraz wydatki na sprzęt piłkarski, ubezpieczenie i szkolenie mogą podlegać zwrotowi bez podważenia statusu amatora.

Nie ma wątpliwości, że zabawa wójta jest wbrew przepisom PZPN. Piłkarze powinni mieć kontrakty zawodowe, co z kolei oznaczałoby, żeby chroni ich piłkarskie prawo. Pewnie nawet nie wiedzą, że jako amatorzy są aktualnie związani z Radunią, nawet jeśli Wójt przestanie im płacić. Przecież formalnie są amatorami, więc za co ma im płacić? Nie mogą odejść zimą do innego klubu, lecz dopiero po sezonie. A jeśli im coś nie pasuje, mogą iść do sądu powszechnego – gdzie oczywiście przegrają, bo wójt powie, że im nie płaci, ponieważ nie promują gminy (co jest prawdą).

Zresztą, mają wpisany minimalny okres wypowiedzenia, czego w zawodowym kontrakcie wpisać nie wolno.

Zrzut ekranu 2018-12-17 o 19.14.44

Poza tym zgodnie z przepisami, nie można latem podpisać z kimś półrocznego kontraktu. To po prostu niedozwolone. Gdyby wójt chciał normalnie zasilać klub pieniędzmi, ale nie miałby pewności, czy w przyszłorocznym budżecie znowu będzie miał środki, nie mógłby oferować umów do końca grudnia. Musiałby do końca sezonu.

*

To wszystko stoi na głowie. Jest kpiną z logiki, dbałości o publiczne finanse, a także kpiną z przepisów piłkarskich (skoro przepisy są łamane, to może walkowery za całą rundę?).

Ale co gorsza – jest to niebezpieczne.

Wydaje mi się, że nie chodzi o to, byśmy z piłki nożnej robili wyścig gmin. Wydaje mi się także, że wójtowie nie powinni cudzymi pieniędzmi bawić się w Football Managera na żywo. To nie jest zakres ich obowiązków, raczej na mój nos podpada to pod rażącą niegospodarność.

Niebezpieczeństwo polega na tym, że takie kluby jak Radunia niszczą piłkę. Na poziomie trzeciej ligi występują dzisiaj uznane marki: Polonia Warszawa, Hutnik Kraków, Stal Rzeszów, Motor Lublin, jeszcze nie tak dawno przez ten poziom rozgrywek przeszły Widzew Łódź czy ŁKS Łódź. To trudne rozgrywki. Cztery grupy, a z każdej awansuje tylko jedna drużyna.

Wyobraźmy sobie, że jesteś prywatną osobą. Ładujesz dwa miliony złotych (albo trzy), bo chcesz podźwignąć klub. Ale przegrywasz z wójtem gminy Stężyca, który ubzdurał sobie, że zrobi futbol za nieswoje pieniądze. Musisz więc zostać w trzeciej lidze jeszcze rok, co oznacza, że znowu wydajesz 2-3 miliony złotych. A jeśli takich Stężyc będzie więcej? Jeśli pobliski wójt stwierdzi: – My sobie z Tomkiem zrobimy teraz derby!

Tego rodzaju kluby odpychają prywatnych inwestorów od futbolu. Takich, którzy chcą zrobić wszystko zgodnie z przepisami i którzy rzeczywiście chcą w piłce działać i iść w górę. Bo Stężyca co chce zrobić? Zagrać w ekstraklasie? W pierwszej lidze? To jest jakiś sen wariata?

Inni żeby wydać dwa miliony, muszą zarobić w prywatnym biznesie dwadzieścia. Wójt gminy nie musi zarobić nic. Jak się okazuje, nie musi też przestrzegać przepisów PZPN. W ogóle nie musi niczego przestrzegać.

Wie natomiast jedno. Jego celem jest awans. Kolejny.

Człowieku, sam ci kupię Football Managera 2019, tylko skończ to szaleństwo i wycofaj się z rozgrywek.

*

Dokopałem się jeszcze do takiego dokumentu: „Decyzja Wójta Gminy Stężyca dotycząca wsparcia realizacji zadań publicznych przez organizacje pozarządowe w 2016 roku”. Sprawdźmy niektóre pozycje.

Stowarzyszenie Rowerover: Organizacja stoiska regionalnego podczas ogólnopolskiego maratonu szosowego KaszebeRunda 2016. Dotacji nie przyznano.

Lokalna organizacja „Szczyt Wieżyca”: XIII Wielka Parada Bryczek i Wozów Drabiniastych. Dotacji nie przyznano.

Stowarzyszenie „Warownia Pirsneńska”: Kajakiem po Słupi. Dotacji nie przyznano.

Stowarzyszenie Rozwoju Sołectwa Sikorzyno: Wakacyjna olimpiada na polanie. Dotacji nie przyznano.

Fundacja „Nie będziesz sam”: Stop uzależnieniom. Dotacja: 1000 złotych.

Stowarzyszenie Nauczycieli Języka Kaszubskiego „Remùsowi Drëszë”: VI marsz z flagami – poznajemy Kaszuby i wędrujemy z Remusem. Dotacja: 1200 złotych.

Zrzeszenie Kaszubskich Kuczerów i Hodowców Koni: II Towarzyskie Spotkanie Jeździeckie – Mistrzostwa Kaszub w zawodach jeździeckich. Dotacja: 2000 złotych.

Radunia Stężyca. Dotacja: 130 000 złotych. W tamtym czasie Radunia była klubem z okręgówki.

KRZYSZTOF STANOWSKI

KOMENTARZE (86)