Były emocje, choć bez wielkiej dramaturgii – Borussia lepsza w derbach
Niemcy

Były emocje, choć bez wielkiej dramaturgii – Borussia lepsza w derbach

Końcowe sekundy doliczonego czasu gry, rzut rożny dla Schalke. Akcja ostatniej szansy, żeby uratować wynik derbowego starcia. W polu karnym nie może się co prawda tym razem zameldować Naldo, ale nie brakuje innych zawodników, niezwykle groźnych jeżeli chodzi o grę głową. W szesnastce pojawia się również bramkarz gospodarzy. Kibice zgromadzeni na Veltins Arena wstają z miejsc, sympatycy Borussii obrzucają wykonawcę kornera śmieciami. W końcu nadchodzi moment prawdy – mamy dośrodkowanie.

I nic. Żadnej dramaturgii, żadnego sensacyjnego zwrotu akcji. Obrońcy Borussii Dortmund z łatwością zażegnali chaos pod własnym polem karnym i wkrótce ich triumf w derbach Zagłębia Ruhry stał się faktem. To pierwsze zwycięstwo BVB na obiekcie przeciwnika od 2013 roku. Może i derby rządzą się innymi prawami niż reszta meczów piłkarskich, ale tym razem – po prostu i zwyczajnie – wygrała je drużyna lepsza piłkarsko.

Goście zwyciężyli zupełnie zasłużenie, od tego należy właściwie zacząć. Jasne, mieli w trakcie spotkania gorsze momenty, ogólnie nie zagrali na pewno swojego najlepszego futbolu, ale pogrążeni w kryzysie rywale i tak byli zespołem o klasę słabszym. Ekipa Luciena Favre’a imponowała przede wszystkim swobodą i pomysłowością w konstruowaniu akcji ofensywnych. Piłkarze Borussii potrafią świetnie regulować tempo, przerzucać piłkę z jednej strony boiska na drugą i w odpowiednich momentach przyspieszać akcję, wykorzystując element zaskoczenia.

Defensywa Schalke nie potrafiła sobie z tym poradzić. Reus, Bruun Larsen i Sancho pozwalali sobie naprawdę na wiele, przede wszystkim w bocznych sektorach. Zwłaszcza ten ostatni, strzelec gola na wagę trzech punktów. Co za luz, co za panowanie nad piłką, co za dynamika i technika strzału. Osiemnastoletni Anglik ma wszelkie papiery, żeby już wkrótce zostać jednym z najlepszych piłkarzy świata. Serio – on wygląda aż tak dobrze. Kilka razy przyprawił rywali o zawroty głowy.

Dortmundczycy ustawili sobie mecz już na samym jego początku, po trafieniu w siódmej minucie. I właściwie zanosiło się, że prędzej czy później walną po prostu rywalom drugiego gola, po czym będzie pozamiatane, ale w 60. minucie sytuacja się odwróciła. Marco Reus narozrabiał dla odmiany we własnym polu karnym, sfaulował przeciwnika i Schalke niespodziewanie wróciło do meczu.

Kwestia jedenastki wzbudziła spore kontrowersje, choć niemieccy eksperci orzekli po końcowym gwizdku, że decyzja o jego przyznaniu była słuszna. Sędzia faul odgwizdał dopiero po konsultacji z VAR-em i dokładnym przejrzeniu powtórek, by sytuacja była naprawdę stykowa i niejednoznaczna. Wszystko to działo się zresztą z tak dużym opóźnieniem, że arbiter wręcz przeprosił Reusa za swoje niedopatrzenie i podjętą poniewczasie decyzję. Ogólnie mieliśmy w tym spotkaniu, jak przystało na derby, sporo sędziowskich kontrowersji, ale ta jedna wywołała zdecydowanie najwięcej emocji. Zaraz po wyrównującym trafieniu z jedenastu metrów na boisku wybuchła awantura, na szczęście nie zakończona bijatyką, a zaledwie przepychanką.

Fajnie, że ta bramka padła, bo zdecydowanie dodała ona smaku meczowi i podkręciła poziom emocji. Jednak gospodarze są w tej chwili zbyt słabo dysponowani i za bardzo osłabieni kontuzjami, żeby choćby zremisować z tak rozpędzoną Borussią. Zwyczajnie brakowało im piłkarskich argumentów w starciu z lokalnym rywalem i nie pomogło nawet zejście z boiska Bentaleba, który zaliczył zupełnie kuriozalny występ i zanotował zdecydowanie więcej irytujących dyskusji z arbitrem niż udanych zagrań.

Tymczasem BVB pozostaje niepokonana i wciąż na resztę stawki w Bundeslidze może spoglądać z góry. Trudno drużynę Favre’a porównać z kultową bandą Jurgena Kloppa. Inny styl gry, inne atuty, inna filozofia. Zgadzają się tylko niektóre nazwiska w składzie, no i efekt może być podobny. Powrót mistrzowskiej patery do Dortmundu naprawdę jest prawdopodobny. Ostatecznie tytuły wygrywa się właśnie w takich spotkaniach, unikając głupich remisów. Borussia to potrafi. W tej chwili gra nie tylko efektownie, ale i skutecznie.

fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (1)