Wojewoda włazi z buciorami i psuje święto w Gdańsku
Weszło

Wojewoda włazi z buciorami i psuje święto w Gdańsku

Trudno sobie wyobrazić dziś ciekawszy mecz w ekstraklasie niż starcie Lechii z Legia – lider gra z wiceliderem, jeśli ten pierwszy zwycięży, odskoczy na osiem punktów, więc ten drugi będzie miał problem. No, smaczków i historii jest mnóstwo, dlatego można było liczyć na przyzwoitą frekwencję, również za sprawą kibiców gości, którzy na mecz się wybierali. Jednym zdaniem: miało być święto. Jednak tego święta nie będzie, bo z buciorami wparował Wojewoda Pomorski i na wniosek policji podjął kuriozalną, durną i bezsensowną decyzję o zamknięciu sektora gości.

Nic w tej decyzji nam nie pasuje: ani termin jej podjęcia, ani powody. Jeśli chodzi o pierwszą kwestię – kibice zdążyli już kupić bilety, ogarnąć transport, ale Wojewodę takie rzeczy najwyraźniej mało obchodzą. Legia Warszawa w swoim oświadczeniu pisze:

Jako Legia Warszawa nie mieliśmy też żadnej możliwości wypowiedzenia się w sprawie decyzji Wojewody ani odwołania od niej. Nie poznaliśmy nawet jej uzasadnienia, a informację o zamknięciu sektora przekazał nam klub Lechia Gdańsk. Co więcej, decyzja została podjęta cztery dni przed meczem, który jest nie tylko największym hitem kolejki, ale też jednym z najważniejszych spotkań rundy.

Stowarzyszenie kibiców zorganizowało wyjazd, zamówiło i opłaciło pociąg. Nie było powodów, aby przypuszczać, że nie zostaną wpuszczeni na stadion. Jeśli w tej sytuacji dojdzie do wyjazdu kibiców do Gdańska, jako klub nie możemy brać za to żadnej odpowiedzialności.

Jednoznacznie podkreślamy, że zarówno decyzja, jak i termin jej podjęcia są dla nas oburzające.

Po drugie tak właściwie nie wiadomo, dlaczego ten sektor zamknięto. Owszem, kibice Legii mieli zakaz zorganizowanych wyjazdów przez trzy kolejne mecze i ten trzeci wypadał na starcie z Lechią, ale po dwóch spotkaniach Komisja Ligi zawiesiła karę. Dlatego tłumaczenia rzecznika Wojewody, Małgorzaty Sworobowicz, odbieramy jako wręcz żenujące. Tak wypowiedziała się dla Przeglądu Sportowego (zapewne odpisując w mailu, bo przy naszej próbie telefonu urząd Wojewody nie przewiduje innej formy kontaktu, zapewne w ramach myśli „władza jest dla ludzi”): – Wojewoda Pomorski uznał, że zachodzące okoliczności stanowią wystarczające przesłanki negatywnej oceny stanu bezpieczeństwa w związku z planowaną imprezą masową. Z zebranego w sprawie materiału dowodowego wynika, że zachowanie kibiców podczas planowanego meczu Lechia – Legia może zakłócić porządek publiczny.

Czyli… dalej nie wiadomo dlaczego podjęto taką decyzję. Jesteśmy bowiem bardzo ciekawi, jaki to materiał dowodowy zadecydował o zamknięciu sektora? Jakie są te okoliczności wystarczające? Niestety, przekaz jest jeden: zamykamy, bo zamykamy i nic wam do tego, my jesteśmy władzą, a wy jesteście naszymi poddanymi, siema.

Żenujące. Tyle się mówi o tym, że frekwencja w ekstraklasie spada, ale takie decyzje na pewno w jej odbudowaniu nie pomagają. Przecież stadion w Gdańsku jest jednym z najbezpieczniejszych w kraju. Sektor gości umiejscowiony jest tam za jedną z bramek, naprzeciw sektora gospodarzy, a więc przedarcie się stamtąd na „młyn” Lechii jest praktycznie niemożliwe. Ze względu na pojemność obiektu, możliwe jest też stworzenie nawet kilku tysięcy miejsc buforu pomiędzy fanami.

Poza tym nie miały tam przecież miejsca takie incydenty jak na przykład w Krakowie, gdzie ostrzelano racami sektor kibiców Wisły, albo jak w Warszawie, kiedy banda oszołomów przedarła się na sektor Jagiellonii. Nie, w Gdańsku jest bezpiecznie i było już bezpiecznie również, gdy przyjeżdżała Legia z kibicami.

No, ale Wojewoda ma dowody. My też mamy: dowód na ignorancję.

Fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (78)