Rewolucja w przepisach – spadają limity obcokrajowców, wchodzą młodzieżowcy
Weszło

Rewolucja w przepisach – spadają limity obcokrajowców, wchodzą młodzieżowcy

Limit obcokrajowców w ekstraklasie – ale dotyczący wyłącznie tych spoza Unii Europejskiej – od samego początku był rozwiązaniem absurdalnym. Sami wielokrotnie zwracaliśmy na to uwagę, wskazując między innymi, że mamy w tym względzie najbardziej restrykcyjne przepisy na Starym Kontynencie (KLIK). Zamiast kopiować sprawdzone wzorce brnęliśmy w jakieś radykalne, bezprecedensowe rozwiązania, które przynosiły skutki dokładnie odwrotne. Bo równolegle z okresem obowiązywania tego limitu notowaliśmy największe przyrosty obcokrajowców w całej Europie (pisaliśmy o tym TUTAJ).

Dzisiejsze doniesienia Przeglądu Sportowego, że PZPN wreszcie wycofuje się z tego szalonego pomysłu (począwszy od sezonu 2019/20), przyjmujemy więc z zadowoleniem. Tak jak nie ma sensu ogrzewanie domu zimą przy otwartych oknach (i tylko kilku zamkniętych), tak nie miało sensu regulowanie liczby obcokrajowców w lidze poprzez odcięcie wyłącznie tych spoza Unii. Inna sprawa, że przy okazji przeprowadzania zmian wprowadzony zostanie obowiązek gry w ekstraklasie jednego młodzieżowca (zawodnika z polskim obywatelstwem, który w roku zakończenia sezonu skończy 21. rok życia lub jest młodszy), co w gruncie rzeczy jest rozwiązaniem nie mniej kontrowersyjnym. Idea jest oczywiście szczytna, pytanie jednak, czy jesteśmy gotowi na takie rozwiązanie.

Kiedy po raz pierwszy pojawiła się inicjatywa wprowadzenia obowiązku gry jednego młodzieżowca w ekstraklasie, napisaliśmy potężną analizę wszystkich plusów i minusów (KLIK). Wniosek wyszedł nam jeden – nie potrzebujemy w lidze więcej młodych zawodników, tylko potrzebujemy więcej dobrych zawodników. Pisaliśmy wtedy tak: Sęk w tym, że tych utalentowanych młodych po prostu u nas nie ma – a jeśli są, to od razu sprzedaje się ich do mocniejszych lig. Brakuje nie odwagi do stawiania na młodych, ale… pieniędzy. Pieniędzy do rozbudowy akademii, pieniędzy do opłacania kontraktów młodzieży, pieniędzy dla trenerów, pieniędzy do zatrzymywania najbardziej utalentowanych na rodzimych boiskach. Jeśli już cokolwiek regulować – to naszym zdaniem raczej limit minimalnego budżetu klubowej akademii, limit minimalnej liczby boisk w bazie treningowej, limit minimalnej liczby trenerów z odpowiednim wykształceniem zatrudnionych w drużynach młodzieżowych.

A zatem wciąż nie mamy w naszej piłce sytuacji, w której o tym, kto biega po boisku, decydują wyłącznie umiejętności. Odchodzimy od kryterium paszportu, co przykładowej Wiśle Płock rozwiąże problem niemogących grać równocześnie Merebaszwilemu, Ricardinho i Stiliciowi, ale w zamian zostanie wprowadzone kryterium PESEL-u, co wygeneruje tej samej Wiśle inny problem (bo ta ma aktualnie zero punktów w systemie Pro Junior System). Jakkolwiek spojrzeć, wciąż nie będą grali najlepsi, tylko ci, których do gry będą premiować obowiązujące przepisy.

Jak donosi „PS”, PZPN ma przegłosować nowe przepisy w piątek. A to oznacza ciekawe czasy, w których do łask wrócą obcokrajowcy spoza Unii i polscy młodzieżowcy. Natomiast nieco ciężej mogą mieć u nas Hiszpanie z drugiego i trzeciego szeregu (obecnie 19 zawodników tej narodowości w ekstraklasie) oraz Słowacy czy Chorwaci (każda narodowość po 13 piłkarzy). Przede wszystkim jednak kluby będą musiały się przygotować właśnie pod względem obecności młodzieżowców w kadrze. A to oznacza, że pierwsze ruchy w tym kierunku można będzie zaobserwować nawet już najbliższej zimy.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (47)