„Lekarz wziął winę na siebie, ale to nie zwalnia z odpowiedzialności Ramosa”
Weszło

„Lekarz wziął winę na siebie, ale to nie zwalnia z odpowiedzialności Ramosa”

Po wałkach PSG, wieściach o gwałcie Ronaldo, planach stworzenia Superligi i dziwnych zapisach w kontrakcie Mbappe, dziennikarze „Football Leaks” – wcześniej otwarcie zapowiadający, że pojawią się kolejne przecieki – dotarli do dokumentów świadczących o tym, że Sergio Ramos po zeszłorocznym finale Ligi Mistrzów miał problemy z kontrolą antydopingową. W ujawnionych pismach można przeczytać, że stoper Realu Madryt test ten po prostu oblał. Kontrola wykazała, że w moczu Hiszpana znajdował się deksametazon – który oprócz działania przeciwbólowego i przeciwzapalnego zwiększa również koncentrację oraz może wywoływać euforię. Według Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) jest to niedozwolona substancja. Sprawa brzmi naprawdę poważnie, dlatego postanowiliśmy sprawdzić bardziej szczegółowo, o co w niej chodzi.

Co prawda Ramos mógł korzystać z tego środka, ale lekarz Realu powinien poinformować o tym komisję oraz uwzględnić podanie mu tej substancji w specjalnym raporcie wysyłanym do oficjeli. Jednak Real żadnego takiego pisma nie wysłał. Papiery poszły w ruch dopiero wtedy, gdy badania wykazały, że Hiszpan miał ten środek we krwi. Lekarz madrytczyków pokajał się wówczas i wziął winę na siebie – przyznał, że popełnił błąd i powinien uwzględnić, że podał Ramosowi ten lek w formie zastrzyku (piłkarz skarżył się na ból barku i kolana).

– Lekarz wziął winę na siebie, ale to nie zwalnia z odpowiedzialności zawodnika. Sportowiec musi dopilnować, żeby do jego organizmu nie dostała się żadna substancja zakazana. Jeżeli jednak lekarz zawinił w kwestii formalnej, czyli nie prowadził odpowiedniej dokumentacji medycznej, a także nie informował zawodnika, to rzeczywiście jest winny niedochowania swoich obowiązków. Nie musi to oznaczać uniewinnienia zawodnika. Przykładowo w przypadku Therese Johaug lekarz wziął całą winę na siebie, a pomimo tego Norweżka została ukarana – przyznał nam Michał Rynkowski, dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej. Uściślając – Norweżka została zdyskwalifikowana na 18 miesięcy.

Mimo wszystko, UEFA przyjęła wytłumaczenie lekarza, a próbka do dziś zalega w laboratorium. Wynik jej badania nie został jednak upubliczniony – aż do teraz. Federacja jedynie pogroziła palcem lekarzowi i sprawia rozeszła się po kościach. Co ciekawe, w formularzu medycznym Ramosa znalazł się inny lek o nazwie – Celestone Chronodose. Hiszpan podobno dostał 1,2 mililitra tej substancji.

– Wszystko zależy od tego w jakiej formie, a także z jakiego powodu zawodnik przyjął deksametazon. Jeżeli Ramos miał kontuzję i były przeprowadzone wstrzyknięcia okołostawowe, nie wystąpiło złamanie regulaminu. Jeśli jednak przyjął lek doustnie, dożylnie lub domięśniowo, mamy problem. Generalnie ten lek stosuje się w przypadku kontuzji stawów w kolanach. Nie powiedziałbym więc, że jest to jednoznaczny przypadek dopingowy. Sprawa z całą pewnością wymaga głębszej analizy – zaznacza Rynkowski.

I kontynuuje: – My również mieliśmy przypadek zawodnika, który w trakcie zawodów otrzymał tzw. blokadę, czyli wstrzyknięcie leku. Po zawodach poszedł na kontrolę antydopingową, która wykazała, że miał w organizmie deksametazon, ale w małych ilościach. On dysponował jednak pełną dokumentacją medyczną uzasadniającą zabieg, dlatego miał prawo zażyć ten lek. Tak więc może się tak zdarzyć, że wyniki kontroli antydopingowej wyjdą pozytywnie, mimo przyjęcia deksametozu drogą dozwoloną.

*

O opinię poprosiliśmy również doktora Andrzeja Pokrywkę z Uniwersytetu Zielonogórskiego i Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej w Warszawie.

Sportowcy mogą korzystać z deksametazonu?

Generalnie, jest to substancja, z której nie można korzystać w trakcie zawodów. W okresie bez startów, czyli w trakcie treningów, można zażywać ten lek. Inna sprawa, że zabronione jest tylko ogólne podanie, a więc doustne, domięśniowe, doodbytnicze i dożylne. Inne drogi podania są dozwolone. Czasami się zdarza, że stosując blokadę dozwoloną, dochodzi do uchybień. Po prostu blokada jest przeprowadzona nieumiejętnie i część dawki podana miejscowo, trafia do krążenia ogólnego. Stąd często biorą się problemy z pozytywnym wynikiem badań antydopingowych.

Jak działa deksametazon?

Ogólnie ma zastosowanie przeciwbólowe i przeciwzapalne, dlatego stosuje się go przy różnego typu kontuzjach. Poza tym deksametazon działa również pobudzająco, ponieważ wpływa na metabolizm glukozy w naszym organizmie. I właśnie z tego powodu Światowa Agencja Antydopingowa uznała, że nadużywanie tych związków – szczególnie wtedy, gdy są używane ogólnie – może wpłynąć pozytywnie na wynik sportowca.

W jakim stopniu pobudza, bo czym innym jest wypicie yerby, a czym innym zażycie amfetaminy?

Ten lek wpływa na gospodarkę glukozy, a więc tam gdzie ta glukoza ma być źródłem energii dla mózgu i czasami dla mięśni jako substrat energetyczny. W żadnym jednak wypadku nie wpływa na organizm tak jak amfetamina. Zdecydowanie to nie jest ten kaliber.

W formularzu Ramosa możemy znaleźć informację, że kilka dni przed finałem zażył inny lek, Celestone Chronodose. Czy działa on podobnie do deksametazonu?

Preparat betametazonu, czyli lek z grupy glikokortykosteroidów. Można stosować betametazon czy deksametazon i działanie będzie podobne. Generalnie tłumaczenie w tej sprawie zrozumiałem tak, że lekarz był przekonany, iż podał mu celeston, a tak naprawdę użył deksametazonu. Tak więc taka wersja faktycznie jest prawdopodobna, bo nie ma znaczenia, czy podał zawodnikowi celeston czy deksametazon. W tej grupie leków akurat nie ma tak, że jedne substancje są zakazane, a drugie już nie. Wszystkie glikokortykosteroidy są zabronione, jeśli są stosowane ogólnie. W innych formach mogą być stosowanie, ale tak jak mówiłem wcześniej zdarza się, że lek jest źle podany. Każdy przypadek musi być oczywiście badany indywidualnie, ale gdybyśmy tylko takie problemy mieli w dopingu, to moglibyśmy powiedzieć, że problemu nie ma.

*

Ważne jest również to, że Ramos zaraz po innym spotkaniu, z Malagą w kwietniu 2018, zapytał oficera czy przed oddaniem próbki moczu może wziąć prysznic, na co nie została wyrażona zgoda, ale środkowy obrońca Realu niezbyt się tym przejął. Oficer relacjonował później, że pomimo ostrzeżenia i  napomnienia, że to zachowanie może mieć poważne konsekwencje Ramos postanowił się wykąpać. A jeżeli wezwany na kontrolę piłkarz wcześniej bierze prysznic, może to oznaczać naruszenie krajowych przepisów antydopingowych.

Rynkowski: – Ramos nie powinien pójść pod prysznic, bo może dojść do sytuacji, w której zawodnik odda mocz w trakcie kąpieli. Od razu po zawodach powinno się iść na kontrolę antydopingową. Nie sądzę jednak, by ten incydent świadczył o świadomym unikaniu kontroli antydopingowej. Choć po takim czymś powinno się zawodnikowi bardziej przyglądać.

Swoją drogą, za wykrycie deksametazonu na dwa lata zdyskwalifikowano Justynę Kowalczyk, a także boksera Erika Molinę, z kolei na 8 miesięcy badmintonowy numer 1 – Lee Chung Wei.

Sytuacja jak na razie rozeszła się po kościach, ale – jakkolwiek spojrzeć – wcale tak nie musiało być.

Co dalej? Rynkowski uważa, że nie ma potrzeby, żeby badać próbkę jeszcze raz. – Wszystko teraz leży w rękach zawodnikach, który musi udowodnić, że przyjmował lek w celach terapeutycznych. Jeśli uda mu się tego dokonać, oczyści się z zarzutów. W innym przypadku może mieć poważny problem. Nie chciałbym jednak spekulować w tej sprawie, ale wydaje mi się, że zażycie tego leku w przypadku Ramosa mogło mieć uzasadnienie terapeutyczne. Choć nie przesądzam, bo wszystko co dotyczy piłki nożnej nie rozchodzi się łatwo po kościach. Natomiast nie spodziewałbym się szalenie poważnych konsekwencji, czyli maksymalnej kary dyskwalifikacji.

Bartosz Burzyński

Fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (2)