Prawie każdy dał coś ekstra. Noty po triumfie młodzieżówki
Weszło

Prawie każdy dał coś ekstra. Noty po triumfie młodzieżówki

Pierwsza połowa rewanżu z Portugalczykami to był pozytywny szok, najlepsze 45 minut kadry U-21 pod wodzą Czesława Michniewicza. Wtedy praktycznie każdy z biało-czerwonych się wyróżniał. Dużo gorzej było po przerwie. To, że będziemy się bronić, mogliśmy przewidzieć, ale olbrzymi problem z jakimkolwiek rozegraniem piłki z przodu – już nie. Najważniejszy jednak wynik, a on jest znakomity. Po ponad dwóch dekadach przerwy nasza młodzieżówka awansowała na mistrzostwa Europy i trzeba to docenić. Nasze noty w skali 1-10 (wyjściowa 5). 

Kamil Grabara (6) – Do przerwy w zasadzie bezrobotny. Drugą połowę zaczął od obrony mocnego strzału w środek bramki autorstwa Andre Horty. Bardziej mógł się wykazać chwilę później po rzucie wolnym Diogo Goncalvesa. Zatrzymał też w polu karnym szarżującego Diogo Jotę, przy czym warto pamiętać, że na koniec świetnie zaasekurował go Bielik, inaczej jeszcze mogłoby być groźnie. Przy straconej bramce mógł wykazać się trochę większym zdecydowaniem po dośrodkowaniu. Na minus dla Grabary wyjątkowo słabe wybicia, często piłka była adresowana do nikogo, oddawaliśmy ją za darmo.

Robert Gumny (6) – O wiele lepszy lepszy mecz niż kilka dni temu. W ofensywę angażował się oszczędnie, ale swoją grą bez piłki ułatwił zadanie Żurkowskiemu przy drugim golu. W defensywie wypadł solidnie, miał bardzo ważne interwencje jak chociażby przecięcie groźnego prostopadłego podania w końcówce. Radził też sobie w pojedynkach w polu karnym, na przykład zatrzymując Jotę zaraz po zmianie stron. W pewnym momencie sporo problemów zaczął mu sprawiać na skrzydle Rafael Leao, ale walczył z nim dzielnie, co najlepiej pokazała akcja z 63. minuty, gdy rywal już go w zasadzie minął, jednak Gumny w ostatnim momencie dziubnął mu piłkę stopą, przez co Leao źle ją kopnął.

Mateusz Wieteska (6) – Poza nie do końca kontrolowanym wybiciem piłki z 19. minuty, po którym momentalnie dobrą sytuację miał Joao Felix, Wieteska w obronie prezentował się bardzo solidnie. Irytował za to w większości przypadków, gdy zagrywał do przodu. Nad tym elementem musi mocno popracować, bo inaczej pewnego poziomu nigdy nie przeskoczy.

Krystian Bielik (7) – Świetnie wbiegł w 3. minucie, uprzedził obrońców i dał nam prowadzenie, tym samym odrabiając straty z pierwszego spotkania. Od jego perfekcyjnego przerzutu na lewą stronę rozpoczęła się akcja na 2:0. Mocno zamieszany w bramkę dla Portugalczyków, nie zdołał upilnować Joty. Na szczęście to była jedna z nielicznych chwil jego słabości, znacznie częściej notował udane interwencje. Niezwykle przydatny w końcówce, gdy wygrywał walkę niemal o każdą górną piłkę.

Kamil Pestka (4) – Jedyny słabszy punkt naszej defensywy. W pierwszej połowie mógł sprezentować gospodarzom gola wycofaniem piłki prosto pod nogi przeciwnika, który na szczęście źle rozegrał akcję przed polem karnym. Joao Felix tego dnia nie błyszczał, ale w 24. minucie tak zakręcił obrońcą Cracovii, że ten miał prawo się zachwiać. To jemu w drugiej połowie uciekł Goncalves strzelający w słupek. Pestka miał problemy z rozegraniem, często jego podania do przodu kończyły się stratą. Oczywiście nieraz spisywał się jak należy, choćby w 55. minucie, gdy zszedł do środka i uprzedził Jotę przy dośrodkowaniu. Na dłuższą metę jednak mamy problem na tej pozycji.

Bartosz Kapustka (6) – Znów mnóstwo walki i biegania, ale zahamowała go żółta kartka za ostry faul w 40. minucie. Przed przerwą grał swobodnie, dobrze współpracował z kolegami (np. w imponujący sposób przyspieszył podanie Jagiełły do Gumnego). Ukoronowaniem tego była asysta dająca nam prowadzenie 3:0. W drugiej połowie poza jednym rajdem zakończonym faulem rywala na „żółtko” z przodu niczym nie zaimponował, musiał się koncentrować na obronie. To za jego sprawą Portugalczycy mieli rzut wolny w 50. minucie, po którym Grabara mógł się wykazać.

Filip Jagiełło (6) – Szybko zmieniony, chyba głównie ze względu na kartkę. Pomocnik Zagłębia Lubin schodził jednak z poczuciem dobrze wykonanej roboty. Wskoczył do wyjściowego składu i szansę wykorzystał. To po jego rzucie rożnym strzelał Bielik. Inteligentnie regulował tempo gry, radził sobie w rozegraniu na prawej stronie. Kilka jego akcji z Gumnym, Żurkowskim czy Kapustką mogło się podobać. I to właśnie tego ostatniego odnalazł w 24. minucie podaniem na wolne pole, a Kapustka zaliczył asystę.

Patryk Dziczek (5) – Tym razem miał mniej ponadprzeciętnych momentów, postawił na solidność i bieganie. Czasami nie wychodziło, to po jego stracie Kapustka faulował na żółtą kartkę w 40. minucie. Dziczek zrekompensował to kilkoma ważnymi odbiorami. Po przerwie zabrakło mu trochę jakości w rozegraniu.

Szymon Żurkowski (7) – Dał kolejny argument za tym, by spróbować go w końcu w pierwszej reprezentacji. Jeden z najlepszych piłkarzy na boisku. Wywalczył rzut rożny na 1:0, asystował przy drugim golu. Był wszędzie – w obronie i w ataku. Jak cały nasz zespół, w drugiej połówce mógł być lepszy podając do przodu po przechwycie, ale na tle partnerów nawet w tym okresie i tak się wyróżniał.

Sebastian Szymański (6) – Wreszcie dał konkret. To on – nieco szczęśliwie, ale jednak – sfinalizował podanie Kapustki. Oprócz tego niczym szczególnym nie zaimponował, ale nie odstawał jeśli chodzi o bieganie i pracę dla zespołu. Szkoda, że w 66. minucie źle rozegrał kontrę, próbując podać Kownackiemu.

Dawid Kownacki (7) – Tym razem widzieliśmy kapitana, któremu naprawdę się chce. Jego strzał głową z 8. minuty był naprawdę znakomity, to nie była łatwa pozycja. Stoczył mnóstwo pojedynków z obrońcami – raz je wygrywał lub wymuszał faul, raz przegrywał, ale nie odpuszczał. Z boiska w doliczonym czasie schodził mokry, jakby właśnie wyszedł z basenu.

Konrad Michalak (4) – Zmienił Jagiełłę. Oddał celny, lecz mało groźny strzał w 73. minucie, gdy w końcu udało nam się wyjść z kontrą. Poza tym niczym się nie wyróżnił, wtopił się w tło.

Kamil Jóźwiak (5) – Ożywcza zmiana. Potrafił wygrać pojedynek, wymusić faul, pomóc w obronie. Na minus źle rozegrana akcja w polu karnym Portugalczyków z 86. minuty, mogliśmy tam zrobić znacznie więcej.

Karol Świderski (bez oceny) – Będzie mógł wspominać, że wszedł na 60 sekund w tym meczu i prawie dotknął piłki.

Fot. Newspix

KOMENTARZE (5)