post Avatar

Opublikowane 15.11.2018 17:01 przez

Jan Ciosek

Kiedy w 1986 roku Zbigniew Boniek po raz ostatni zagrał na wielkiej imprezie w biało-czerwonej koszulce, rzucił słynną klątwę „Jeszcze zatęsknimy za polskimi awansami”. Nie chcemy was martwić, ale wiele wskazuje na to, że za za Agnieszką Radwańską także zatęsknimy, w dodatku raczej bardzo niedługo. Na szybko mamy dla was listę 6 powodów, dla których epokę „Isi” będziemy wspominać z rozrzewnieniem.

Wracając do Bońka. Kiedy na mundialu w Meksyku reprezentacja Polski wyszła z grupy, a potem dostała lanie 0:4 od Brazylii, na biało-czerwonych wylano hektolitry pomyj. Większość reprezentantów pochyliła głowy i słuchała tego z ponurymi minami. Gwiazdor Serie A cicho siedzieć nie zamierzał i wypalił w swoim stylu. „Wszystkim się w głowach poprzewracało. Już sam awans na mistrzostwa jest wielkim sukcesem i  jeszcze zatęsknimy za polskimi awansami„. Czas pokazał, że rudowłosy pomocnik miał sto procent racji. Na powrót Polski na wielki turniej trzeba było czekać 16 lat, na wyjście z grupy – aż 30, a na medalowy występ – czekamy do dzisiaj i raczej nic nie wskazuje na to, żeby oczekiwanie miało się wkrótce (o ile w ogóle) skończyć. Ale o polskiej piłce i jej kłopotach poczytacie więcej na głównej stronie Weszło. W dziale Inne Sporty skupimy się na problemach polskiego tenisa. Bo prawda jest taka, że zakończenie kariery przez Agnieszkę Radwańską oznacza koniec wspaniałej, pięknej epoki. Epoki, za którą będziemy tęsknić.

Igrzyska

Wiele komentarzy pod tekstem o zakończeniu kariery przez Radwańską dotyczyło występów Polki na igrzyskach olimpijskich. Występów – nie bójmy się tego słowa – bardzo nieudanych. Najgorzej było w Londynie. Kilka tygodni wcześniej Agnieszka osiągnęła życiowy sukces, docierając do finału Wimbledonu (zacięte trzy sety z Sereną Williams). To dało jej awans na 2. miejsce w rankingu i siłą rzeczy kazało ją traktować jako poważną kandydatkę do medalu. Tym bardziej, że turniej olimpijski był rozgrywany na jej ukochanych kortach. W pierwszej rundzie nasza faworytka wpadła na Julię Goerges, 24. w rankingu. Pół roku wcześniej grała z nią dwa razy: wygrała w finale w Dubaju 7:5, 6:4, a w 4. rundzie Australian Open 6:1, 6:1. Co z tego, skoro Niemka w Londynie zagrała mecz życia i wyszarpała 7:5, 6:7, 6:4?

Kiedy kibice w szoku przecierali oczy ze zdumienia, Radwańska już myślała o kolejnych turniejach. Dla fanów, którzy 4 lata czekają na igrzyska, to było nie do pojęcia. – Raz się wygrywa, raz się przegrywa. Liczyłam na więcej, nie wyszło. Igrzyska w tenisie to specyficzny turniej, wcale nie najważniejszy. Wielkie Szlemy są wyżej – skomentowała. I wywołała burzę, której efekty zbiera do dzisiaj. Inna sprawa, że 4 lata później w Rio de Janeiro było równie źle. 5. w rankingu Radwańska przegrała w pierwszej rundzie 4:6, 5:7 z Saisai Zheng (#64 WTA). Tam porażkę można było zrzucić na trudności z połączeniem lotniczym. Samolot z turnieju w Montrealu odleciał bez całej grupy zawodniczek, przez co nie zdążyły na następny, do Rio. Radwańska na własną rękę zorganizowała lot do Portugalii, a stamtąd do Brazylii. Zmęczenie podróżą przełożyło się na niespodziewaną porażkę.

Dlaczego jednak piszemy o igrzyskach, skoro mamy podawać powody, dla których zatęsknicie za Radwańską? Właśnie dlatego. Wielu kibiców krytykuje ją za to, że nie powalczyła o medal. Jakoś Kubotowi, Janowiczowi, Domachowskiej, czy Rosolskiej nikt tego nie zarzuca. Czemu? Bo Radwańska miała być na szczycie, oczekiwania wobec niej zawsze były bardzo wysokie. Wiecie, trochę jak z porównywaniem Roberta Lewandowskiego z Dawidem Kownackim – jeden może pakować gola za golem, zdobywać koronę króla strzelców Bundesligi i eliminacji, a i tak usłyszy, że zawiódł na mundialu; zaś drugi będzie klepany po plecach za jednego gola czy asystę w barwach Sampdorii. Radwańska przez dekadę była co najmniej Lewandowskim kobiecego tenisa.

Top 100

11 września 2006 roku Agnieszka Radwańska awansowała do pierwszej setki światowego rankingu. Miała wtedy 17 lat i 5 miesięcy i 14 dni. To już samo w sobie jest osiągnięciem, bo do światowej czołówki próbują się przebić dziesiątki tysięcy młodych ludzi, udaje się to garstce. Ważniejszy jednak jest fakt, że z tej magicznej setki, o której większość może tylko marzyć, nie wypadła do dzisiaj!

Moje i wcześniejsze pokolenia wyszydzano nawet za próby marzeń o takich sukcesach. Mówili: mierzcie siły na zamiary. A potem przyszła ona i pokazała, że można! To było najszczęśliwsze 13 lat w historii polskiego tenisa. Dzięki Iśka – skomentowała Joanna Sakowicz-Kostecka, dziś uznana komentator tenisa, przed laty starsza koleżanka Radwańskiej z kortu. Dobrze wie, o czym mówi, bo sama do setki nigdy nie zdołała się przebić, mimo ewidentnego talentu.

Sukcesy

No dobra, sportowiec ma za zadanie wychodzić na boisko, kort, ring, czy parkiet i robić swoje, czyli walczyć o zwycięstwo. I prawda jest taka, że Radwańska robiła to, jak mało kto. Ponad 800 zawodowych meczów, prawie 600 wygranych to liczby, które muszą robić wrażenie. Do tego dodajmy przede wszystkim 20 wygranych turniejów (od czasów Wojciecha Fibaka nikt z Polski nie wygrał singlowej imprezy rangi WTA i ATP) oraz triumf w kończącym sezon turnieju Masters (8 najlepszych zawodniczek sezonu). Dodajmy też prawie 28 milionów dolarów, podniesionych z kortów. Kiedy postawimy znak równości, wyjdzie nam jedno: kariera pełna sukcesów.

I tak, nie da się zaprzeczyć, że w gablocie Radwańskiej, obok 20 pucharów za wygrane turnieje, brakuje co najmniej jednego z tych najcenniejszych imprez. Najbliżej było na Wimbledonie, i to wcale nie w 2012, tylko rok później. Wtedy na etapie półfinału to Polka była najwyżej notowaną zawodniczką, pozostającą w grze i faworytką do zwycięstwa. Niestety, w półfinale po horrorze przegrała 6:4, 2:6, 7:9 z Sabine Lisicki. Tytuł zgarnęła wtedy Marion Bartoli, tenisistka znacznie słabsza od Radwańskiej… Przez lata łudziliśmy się, że jeszcze może się uda. Teraz już wiemy, że na szczycie jej listy osiągnięć pozostaną wygrana w Mastersie i finał Wimbledonu.

Styl

W tenisie w ostatniej dekadzie sukcesy odnosiło wiele zawodniczek. Ba, niektóre znacznie większe niż Agnieszka, której nigdy nie udało się triumfować w Wielkim Szlemie. Jednak jeśli spytacie dowolnego tenisowego eksperta z jakiegokolwiek kraju świata, powie wam jedno: nikt nie wygrywał tak, jak Radwańska.

Polka nigdy nie miała mocnej budowy ciała. Jej styl nie opierał się na potężnych mięśniach, tłuczeniu piłki z siłą „Pudziana” – ona bazowała na genialnej technice. To dlatego regularnie zgarniała nagrody za zagranie miesiąca i zagranie roku. Czarowała skrótami, potrafiła odbić takie piłki, które rywali tylko odprowadzały wzrokiem. Dorobiła się nawet przydomku „Ninja”. Dlatego teraz, kiedy ogłosiła, że odwiesza rakietę na kołek, z każdej strony słychać, że tenis już nie będzie taki sam.

Jeśli kiedy spotkamy zawodniczkę, która zasłuży na to, żeby nazywać ją „nową Radwańską”, będziemy bardzo szczęśliwi – napisał Ben Rothenberg, dziennikarz tenisowy „New York Timesa”. Cóż, jeśli też będzie z Polski, my też będziemy szczęśliwi…

Ikona

Nie zamierzamy tu stawiać Radwańskiej pomnika i pisać żywotów świętych. Faktem jednak jest, że niewiele zawodniczek w światowym tenisie w ostatnich latach zrobiło tak wiele. Agnieszka nie tylko przez 12 lat utrzymywała się w pierwszej setce, ale także większość tego czasu spędziła w czołowej dziesiątce. W tym czasie pojawiały się nowe gwiazdy, stare znikały, a potem wracały. Tylko Radwańska trwała na posterunku niemal bez przerwy przez dekadę.

Niestety, w końcu ją też dopadły kontuzje. W zasadzie od początku poprzedniego sezonu Agnieszka częściej musiała walczyć z urazami niż z rywalkami. Wreszcie, po prawie dwóch latach walki, rehabilitacji, zabiegów i prób, powiedziała: mam dość.

Prawda jest taka: za nami dekada, w której byliśmy rozpieszczani przez wyniki Radwańskiej. Regularnie oglądaliśmy naszą reprezentantkę w drugim tygodniu turniejów wielkoszlemowych, a sprawdzanie nowych rankingów WTA mogliśmy zaczynać od samej góry, a nie od okolic setnego miejsca. Gdyby wszystkie wyniki Agnieszki Radwańskiej wziąć w nawias i udawać, że ich nie było, okaże się, że pod względem tenisa jesteśmy jakąś czwartą ligą: w ciągu ponad trzydziestu lat doczekaliśmy się 1 (słownie: jednego) turnieju wielkoszlemowego z reprezentantem Polski w ćwierćfinale (a dokładniej – od razu dwoma: słynny mecz Kubot vs Janowicz na Wimbledonie 2013). Z perspektywy czasu trzeba brutalnie powiedzieć: wypadek przy pracy…

Uśmiech

Polka dała się poznać kibicom, dziennikarzom i rywalkom nie tylko jako piekielnie zdolna i pracowita zawodniczka, ale także jako wyjątkowo pozytywna osoba. Dlatego dziś, kiedy Radwańska żegna się z zawodowym tenisem, niemal z każdej strony słychać dobre opinie na jej temat. Wirtualną piątkę z Agnieszką za pośrednictwem Facebooka i Twittera przybijają teraz nie tylko koleżanki z kortu, czy koledzy tenisiści, ale także gwiazdy sprzed lat, z Martiną Navratilovą na czele. Wszyscy podkreślają fakt, że oprócz wielkiego talentu i woli walki, Radwańską cechowało jeszcze coś: uśmiech.

To właśnie za to i za styl kochali ją kibice z całego świata. To właśnie dlatego sześć razy z rzędu wygrała plebiscyt Fan Favourite na najpopularniejszą zawodniczkę w cyklu WTA.

Wszystkiego dobrego dla jednej z najmilszych osób w tourze. Dziękuje Aga za to, że byłaś taką świetną rywalką i przyjaciółką. To była przyjemność dzielić z tobą kort i szatnię. Zawsze będę pamiętać nasze śmiechy – napisała mistrzyni Wimbledonu Petra Kvitova.

Będziemy tęsknić Aga, Miałaś fantastyczną karierę, możesz być bardzo z siebie dumna – dodała po polsku Karolina Woźniacka

Przykro mi to słyszeć. Zawsze uwielbiałem oglądać twoją grę – to z kolei Andy Murray, też mistrz Wimbledonu.

A Tracy Austin, była numer 1 i mistrzyni dwóch turniejów wielkoszlemowych podkreśla, że Radwańskiej nie da się zastąpić.

– Zawsze uwielbiałam oglądać i komentować magię, przewidywanie, inteligencję i wyobraźnię Radwańskiej. Nigdy nie będzie drugiej takiej zawodniczki, będzie cię brakować – pisze wprost.

Mało? Nie będziemy tu przytaczać wszystkich opinii, bo moglibyśmy to robić bez końca. Ale wiecie co? Odpalcie sobie Twittera, wpiszcie „Radwanska” i zobaczcie, ile tego jest. Gwiazdy tenisa, legendy, kibice, bohaterowie innych sportów. Mamy spore wątpliwości, czy jakiegokolwiek inny sportowiec z Polski zebrałby tyle ciepłych słów, kończąc karierę. I wiecie co? Zaczyna do nas docierać, że to już koniec, że nie zobaczymy już Agnieszki na korcie, a jeśli w najbliższym czasie usłyszymy „gem, set, mecz, Radwańska” to niestety tylko po wygranej Urszuli (#329 WTA) w jakimś niezbyt znaczącym turnieju. Epoka Agnieszki niestety się skończyła. Już tęsknimy…

JAN CIOSEK

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 15.11.2018 17:01 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
31.05.2020

Od Buzały do Vejinovicia – TOP10 goli w derbach Trójmiasta

Derby Trójmiasta to spotkanie, które kibiców Arki i Lechii grzeje niesamowicie. Pełne smaczków, kontekstów, wątków pobocznych. To też naprawdę sporo ładnych goli, nawet jeśli ograniczyć się do XXI wieku, do meczów w ekstraklasie. I choć na czternaście dotychczasowych starć Arka nie wygrała żadnego, koniec końców wybraliśmy po pięć bramek obu ekip. PAŹDZIERNIK 2008 – PAWEŁ […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Człowiek w pociętej masce. Kuświk, czyli trendsetter

Temat maseczek, które Polacy masowo zarzucili na swoje twarze w trakcie pandemii, ciągle budzi kontrowersje. Jedni traktują je jako niezbędny środek do tego, by wyjść z całego zamieszania w miarę suchą stopą, inni podważają sens ich noszenia, kolejni… no dobra, w politykę wchodzić nie będziemy. Ale znajdują się i tacy, dla których maseczka to najwyraźniej […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Bida: Trema była na początku, teraz zaczynam łapać luz

Jagiellonia co jakiś czas wypuszcza w świat utalentowanego, ofensywnego zawodnika. Po Karolu Świderskim czy Patryku Klimali, w kolejce ustawił się Bartosz Bida. Z młodzieżowcem z Białegostoku porozmawialiśmy w Weszlo.FM o tym, jak spędził dwa miesiące bez piłki, jakie ma wrażenie po powrocie do treningów oraz jakie oczekiwania stoją przed nim i Jagą przed powrotem do […]
31.05.2020
Bukmacherka
31.05.2020

Flavio Paixao, czyli przepis Lechii na wygraną w derbach Trójmiasta

Derby bez kibiców tracą urok? Nie kiedy jedna z drużyn walczy o utrzymanie, a druga o górną połowę tabeli. Biorąc pod uwagę te okoliczności, starcie Lechii z Arką nie mogło być bardziej emocjonujące. Zwłaszcza że obydwa kluby mają za sobą spore zmiany. Kto przejmie kontrolę nad Trójmiastem? Sprawdzamy wspólnie z legalnym polskim bukmacherem eWinner. Lechia […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Cracovia – Jagiellonia. Mecz rozczarowanych wiosną

Pewnym nadużyciem byłoby stwierdzenie, że niektóre drużyny naszej Ekstraklasy ucieszyły się na wieść o pandemii. Ale jeśli mielibyśmy poszukać drużyn, które zaliczyły wiosenny falstart i przydałaby im się chwila na złapanie oddechu – w czołówce takiej klasyfikacji znalazłyby się Jagiellonia Białystok i Cracovia. Ci pierwsi bardzo dużo obiecywali sobie po obecnym sezonie. Wszyscy na Podlasiu […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

LIVE: Czy Cracovia wreszcie nie przegra w lidze?

Rany, jak myśmy za tym tęsknili. Niedziela, rosołek, kompocik i piłeczka. Ale nie jakaś tam niemiecka, tylko polska, ekstraklasowa, najpiękniejsza. Oczywiście za tydzień będziemy już jęczeć, że nie jest najlepiej sportowo, ale na razie się cieszymy. Co dzisiaj w karcie dań? Szlagier w Płocku, czyli Nafciarze kontra Koroniarze, potem Cracovia z Jagą i wisienka na […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Stokowiec vs. Mamrot. Zmiana trenera tym razem odmieni los Arki w derbach Trójmiasta?

Przegrany finał Pucharu Polski. Bardzo bolesna porażka w ostatniej kolejce grupy mistrzowskiej sezonu 2018/19. W sumie tylko jedno zwycięstwo w dziewięciu bezpośrednich konfrontacjach. Co tu dużo mówić – nie leżą Ireneuszowi Mamrotowi zespoły prowadzone przez Piotra Stokowca. Pierwszy raz Mamrot poległ w starciu z obecnym szkoleniowcem Lechii Gdańsk dość dawno temu, bo jeszcze w 2014 […]
31.05.2020
Bukmacherka
31.05.2020

Probierz kontra Jagiellonia, czyli starcie starych znajomych

Złośliwi powiedzą, że to konfrontacja dwóch zagranicznych drużyn z Ekstraklasy. Mniej złośliwi, że Jagiellonia przyjedzie podwójnie zmotywowana, bo ogranie Michała Probierza to dla gości priorytet. A my powiemy po prostu, że starcie Cracovii z Jagiellonią będzie ciekawe i ważne dla układu w tabeli. Dlatego też zerkamy do oferty Totolotka i podpowiadamy, co warto dziś zagrać! […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Akademia Taktyczna Ekstraklasy. Puchacz we mgle

Lech Poznań przegrał z Legią Warszawa, ale przegrać tego meczu na pewno nie musiał. Interwencja dobrze grającego nogami, ale słabo rękami Holendra swoją drogą, ale szanse Tymoteusza Puchacza są osobnym tematem na sztukę teatralną. Może nie będzie to Broadway, ale trzeba przyznać – notatniki studentów Akademii Taktycznej Ekstraklasy wzbogaciły się o bardzo istotne zapisy dotyczące […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Quiz piłkarski. Kto w Ekstraklasie potrafi strzelać?

Na boiska wrócili piłkarze Ekstraklasy, zapraszamy więc na kolejną odsłonę naszych quizów. Tym razem sprawdziliśmy, kto w kadrach naszych klubów może pochwalić się przyzwoitym dorobkiem bramkowym i okazało się, że w sumie niewielu jest piłkarzy, którzy przekroczyli w całej swojej karierze próg 15 ligowych trafień w Ekstraklasie. Wymienicie całą czterdziestkę? W ramach podpowiedzi dokładna liczba […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Jóźwiak w kieszeni Jędzy, Karbownik szybki jak Davies. Pojedynek młodych dla Legii

Na kilka dni przed pierwszym gwizdkiem, starcie Lecha Poznań z Legią Warszawa zapowiadano w jeden sposób. Kamil Jóźwiak kontra Michał Karbownik. Starcie dwóch polskich talentów, być może najlepszych młodych zawodników, jakich obserwujemy dziś w Ekstraklasie. Oczekiwania były ogromne, a jak zweryfikowała je rzeczywistość? Sprawdzamy, jak w bezpośredniej rywalizacji – pewnie jednej z ostatnich w karierze […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Marek Kozioł – polisa ubezpieczeniowa Korony Kielce

Główny problem Korony Kielce to nadal skuteczność. Złocisto-krwiści ze swoimi piętnastoma golami w dwudziestu sześciu meczach wyglądają jak Fiat Punto w salonie Mercedesa. Odstają i to mocno. Jeżeli mają się utrzymać, muszą zacząć więcej strzelać – oczywistość. Ale przy tym muszą być tak dobrzy w tyłach jak dotychczas, a akurat w tym aspekcie lista zarzutów […]
31.05.2020
Weszło
30.05.2020

Liga nie będzie ciekawsza. Legia pokonuje Lecha w Poznaniu

Z czym kojarzą nam się wieczory, gdy Lech Poznań spotyka się na zielonej trawce z Legią Warszawa? Z wielką pompą i sporym rozczarowaniem. Dziś nie było ani wielkiej pompy (uwaga opinii publicznej skupiona była raczej na powrocie ligi samym w sobie), ani wielkiego rozczarowania. Nie był to wielki mecz, ale generalnie – trzymał poziom. Nawet, jeśli […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Van der Hart? Raczej „van der Żart”

Zasadniczo świat jest tak skonstruowany, że byłoby fajny, gdyby osoba pracująca na danym stanowisku potrafiła spełniać wymogi przed nią stawiane. Wiecie o co chodzi – dobrze, gdyby kominiarz potrafił czyścić kominy. Żeby kucharz potrafił gotować. Żeby śpiewak potrafił śpiewać. No i żeby bramkarz umiał bronić. Lech Poznań niestety uznał, że woli bramkarza, który bronić nie […]
30.05.2020
Kanał Sportowy
30.05.2020

ZEBRANIE ZARZĄDU. Live charytatywny na Kanale Sportowym

Ekstraklasowe emocje pomału dogasają – to odpowiedni moment, żeby odpalić Kanał Sportowy. Dzisiaj Zebranie Zarządu – Michał Pol, Tomasz Smokowski, Mateusz Borek i Krzysztof Stanowski urządzają charytatywnego live’a. Nie może was zabraknąć podczas tej imprezy. Brakuje dwustu subów do 250 000! 
30.05.2020
Inne sporty
30.05.2020

F1 coraz bliższa powrotu, Williams coraz bliższy krawędzi

Gdyby sytuacja była normalna, od ponad dwóch miesięcy ekscytowalibyśmy się kolejnymi Grand Prix Formuły 1. Ale że koronawirus sparaliżował też sporty wyścigowe, to na start sezonu wciąż czekamy. Pojawiło się jednak światełko w tunelu – rząd Austrii zgodził się na organizację dwóch wyścigów na terenie swojego kraju. I o ile na wszystkie pozostałe ekipy wspomniane […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Wisła Kraków – największy przegrany lockdownu?

Mając w pamięci, jak łatwo było jesienią wbić krakowskiej Wiśle gola, dwa, ewentualnie siedem, przecieraliśmy oczy ze zdziwienia po wiosennym wznowieniu ligi. Kilka zmian sprawiło, że Biała Gwiazda z murowanego kandydata do spadku stała się zespołem nie dość, że przyjemnym do oglądania, to przy tym bardzo skutecznym. Tak samo więc przecieraliśmy te oczy i dziś. Bo […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Wisła Kraków wystawiła drużynę w blind footballu, Piast Gliwice skorzystał

Wisła Kraków posiada swoją sekcję blind footballu. Marcin Ryszka (pozdrawiamy!) i koledzy robią wspaniałe rzeczy, przełamują własne bariery. Wiadomo jednak, że w starciu z rywalami bez ich ograniczeń nie mieliby najmniejszych szans. Czasami zastanawialiśmy się, jak by to wtedy wyglądało, gdyby piłka została pozbawiona dźwięku sygnalizującego jej lokalizację. Dziś już znamy odpowiedź: właśnie tak jak […]
30.05.2020