Czy Napoli staje się za duże dla Milika?
Weszło

Czy Napoli staje się za duże dla Milika?

Arkadiusz Milik to jeden z tych przykładów, kiedy kariera nie rozwija się tak, jak powinna. Nie ma mowy tu jednak o winie piłkarza, który miałby rozbijać się po klubach i prowadzić niesportowy tryb życia. Nie, doskonale wiemy, że na zahamowanie swojego rozwoju Polak nie miał wpływu, zawiodło go najważniejsze, czyli zdrowie. Zdajemy sobie sprawę z tego my, sam Milik i na pewno też Napoli. No, ale piłka to jednak biznes, gdzie presja wyniku jest ogromna, a sentymenty zajmują ostatnie miejsce w szufladzie. Powstaje więc pytanie: czy przy przeciętnej formie napastnika można zacząć się obawiać, że Napoli staje się dla niego powoli za duże?

Ani jednej bramki w Lidze Mistrzów. Ani jednej bramki przez cały październik we wszystkich rozgrywkach. Tylko cztery gole w Serie A, w tym jeden bez żadnej wartości dla zespołu, strzelony na 4:1 z Empoli. Mniej szans na grę: w dwumeczu z PSG napastnik biegał tylko przez sześć minut, z Empoli siedem, wcześniej został zdjęty po mniej niż godzinie w starciu z Romą. Wygląda to wszystko bardzo średnio, więc o teraźniejszość Milika, ale i prawdopodobną przyszłość, podpytaliśmy Vincenzo Credendino z Calcionapoli24 TV oraz Michała Borkowskiego, współprowadzącego Curva Nord w Weszło FM.

Czy Milik staje się dla Napoli za krótki?

Credendino: Trudne pytanie, bo kim jest Milik teraz? Napastnikiem z Ajaksu, który w Eredivisie był w topie strzelców, czy pechowcem, który przeżył dwie ciężkie kontuzje w Napoli? Fakty są takie, że cztery gole w ciągu 718 minut stawia Milika poniżej wszystkich innych czołowych strzelców czołowych drużyn – Higuaina, Ronaldo, Icardiego, Immobile – a także poniżej Driesa Mertensa, z którym Polak walczy o skład. Jednak poza tym Milik ma wiele świetnych cech: dobrą fizyczność, czutkę w polu karnym, szybkość, która przy jego budowie ciała jest dobra. Być może Napoli nie potrzebuje lepszego piłkarza, a po prostu Milika z większą pewnością siebie.

Borkowski: Za krótki to może dużo powiedziane, generalnie jest napastnikiem na poziom czołówki Serie A, natomiast nadzieje na to, że nawiąże w Napoli do poziomu jaki prezentowali Higuain czy Cavani, już raczej umarły. Fizycznie sobie radzi, ma łatwość w odnajdowaniu się w polu karnym, można powiedzieć, że piłka go szuka i ma jeden z najlepszych strzałów z dystansu w klubie. Natomiast piętą Achillesa pozostaje u niego wykańczanie, kilka bramek już zdążył w tym sezonie „zjeść”.

Nie do końca też odnajduje się w nowym ustawieniu wprowadzonym przez Ancelottiego. Jako dziewiątka w trójzębie prezentował się jeszcze z reguły nieźle, natomiast po przejściu Napoli na grę dwójką napastników trochę odstaje od tego, co prezentują pod względem technicznym pozostali piłkarze ofensywni i momentami zwyczajnie irytuje. Nie widać u niego takiego luzu, predyspozycji do szybkiej, krótkiej gry, co u Insigne i Mertensa.

Czy są już głosy, że klub będzie szukał kozackiej dziewiątki?

Credendino: To nie jest niemożliwe, ale bardzo trudne. Cavani ma mocne powiązania z Neapolem, jego rodzina wciąż tu mieszka. Dlatego to on jest wiązany z Napoli – przy innych topowych napastnikach i ich pensjach, takie plotki byłyby absurdalne. Arek o tym wie. Tego lata pytał w klubie o swoją pozycję. Usłyszał, że może być pewny miejsca w składzie i poczuł się pewniej. Nie wiem jednak, co odpowiedzą mu na to samo pytanie następnego lata, natomiast wiem, że Napoli nie chce spalić w piecu 35 baniek wydanych na Milika.

Borkowski: Coraz częściej i głośniej słychać, że Napoli chce ściągnąć Cavaniego. Ostatnio pojawiły się nawet plotki, że możliwa jest wymiana na linii PSG-Napoli, w której w przeciwnych kierunkach powędrowaliby Cavani i Zieliński, natomiast na razie wygląda to na typowe włoskie mercato-fiction. Natomiast sam temat powrotu Urugwajczyka pod Wezuwiusz istnieje, potwierdzał to De Laurentis, natomiast po pierwsze Napoli musiałoby przekonać klub z Paryża, a po drugie nakłonić Cavaniego do tego, by zaakceptował niższy kontrakt niż ten, który ma w Paryżu.

Jak duże Milik ma zaufanie u Ancelottiego?

Credendino: Ancelotti wciąż w niego wierzy. Zna jego przeszłość i daje mu czas. Natomiast plotki o Cavanim oraz coraz mniejsze minuty Milika to sygnały, że napastnik potrzebuje pewności siebie i – co najważniejsze – goli.

Borkowski: Od początku miał ogromny kredyt zaufania, to on miał być głównym napastnikiem Napoli. Jeszcze w sierpniu, po meczu z Lazio, Ancelotti rozpływał się w zachwytach nad Milikiem, a dziennikarze pytali go, czy jego zdaniem jest lepszy od Szewczenki. Niestety od tamtej pory sporo się pozmieniało, na Arka spadło sporo krytyki po ostatnich występach, a Carletto może nie tyle z niego zrezygnował, co odstawił na boczny tor – zresztą nic dziwnego, skoro Mertens i Insigne radzili sobie ostatnio lepiej. Po spotkaniu z Romą Milikowi mocno się oberwało w mediach, natomiast Ancelotti twierdził, że był zadowolony z jego występu i podobało mu się zaangażowanie Arka, natomiast raczej nie jest przypadkiem to, że w następnym meczu z Empoli Arek wszedł na ostatnie minuty, a z PSG w ogóle nie pojawił się na boisku. Na pewno polski napastnik nie jest jeszcze w żaden sposób skreślony, ale jego pozycja nie jest tak mocna jak była dwa miesiące temu i jeśli nie zaliczy sporego progresu, to De Laurentis latem z pewnością będzie próbował ściągnąć do ataku kogoś pewniejszego.

Czy kibice ufają Milikowi?

Credendino: Są podzieleni. 50% uważa, że potrzebuje czasu, 50%, że nie i już powinien strzelać regularniej.

Według twojej opinii, jaka przyszłość czeka Milika?

Credendino: Zacznijmy od cytatu z De Laurentisa: Szukamy napastnika, który strzeli 30 goli (Corriere dello Sport, 23 października). Więc prawdą jest, że on nie wierzy w to, że dzisiejszy Milik, to snajper, który zapewni Napoli 30 bramek w sezonie. Arek ma resztę sezonu, by pokazać, że takim snajperem jest albo może nim się stać. W przeciwnym razie może odejść z Napoli latem.

*

Co natomiast mówią liczby o Miliku? Zacznijmy od najważniejszych, czyli od bramek.

Serie A – dziewięć meczów, 554 minuty, cztery gole, bramka co 139 minut,
Liga Mistrzów – trzy mecze, 164 minuty, zero goli.

Nie wygląda to za specjalnie, natomiast jeśli nie patrzyć tak powierzchownie, to z Milikiem jest już lepiej. Według InStata jest piątym napastnikiem Serie A. Dużo mówi się o tym, że Polak ma problemy z celnością, natomiast statystyki tego nie pokazują, bo dokładnie co drugi strzał Milika leci w światło bramki (11 celnych uderzeń na 22 próby). Taki sam wskaźnik ma Mandżukić, ale już choćby Insigne na 44 strzały, tylko 14 przymierzył dobrze (31%). Higuain – 35%. Ronaldo – 41%.

Problem leży więc gdzie indziej: Milik musi oddać zbyt wiele strzałów, by wyciągnąć z nich gola. Jego skuteczność, by tak rzec, bramkowa, przy celnych strzałach to 36%. Porównajmy:

Mandżukić – 66%
Mertens – 53%
Icardi – 54%
Piątek – 52%
Insigne – 50%
Higuain – 45%
Immobile – 38%
Ronaldo – 22%

Czołowi strzelcy (albo duże włoskie marki) są więc od Milika w większości lepsi. Wydaje się, że Napoli potrzebuje zawodnika, który – gdy zespołowi nie idzie – wciśnie jedyną sytuację. Milik tego obecnie nie ma. Dobrym przykładem jest starcie z Crveną Zvezdą w Belgradzie, gdzie Napoli męczyło bułę, ale Zieliński zdołał wypracować jednym magicznym podaniem sytuację sam na sam Arkowi. Ten z niej nie skorzystał, ostatecznie Napoli straciło punkty, remisując 0:0. Na pewno trzeba doceniać, że Arek drybluje na świetnej skuteczności 83%, że taki sam procent ma w kategorii celnych podań,  że zagrywa ponad jeden kluczowy pass na mecz. Ale tu chodzi przede wszystkim o bramki, a tych brak,.

Nie może więc dziwić postępujące zniecierpliwienie. Napoli wydało na Milika wspomniane 35 baniek. Higuain w swoim ostatnim sezonie strzelił 36 goli w Seria A dla BłękitnychCavani – 29. Niestety, ale w okolicach takich liczb musi się kręcić Milik. Inaczej głosy o powrocie Urugwajczyka nie umilkną. Ostatnio mama Cavaniego powiedziała w mediach: – Bardzo chciałabym, by mój syn trafił do Napoli. On jest zakochany w Neapolu, nigdy nie kochał tak bardzo innego miejsce na ziemi.

Ta machina będzie się nakręcać, ale zatrzymać mogą ją gole Milika. Trzeba zacząć je strzelać jak najszybciej, najlepiej nie pomijając również dzisiejszego starcia z Genoą.

PAWEŁ PACZUL

Fot. Newspix

KOMENTARZE (9)