Oto najbardziej zapracowany piłkarz w tej lidze
Weszło

Oto najbardziej zapracowany piłkarz w tej lidze

Jeśli w ten piękny piątkowy dzień pomyśleliście sobie, że roboty macie tyle, że możecie nie wyrobić się z nią do startu meczu Pogoni z Legią, i generalnie ostatnio pracy jest tyle, że nawet nie ma kiedy poobijać się na Facebooku, moglibyście zbić piątkę z Dawidem Kudłą. Specyfika pracy bramkarza Zagłębia Sosnowiec jest oczywiście trochę nietypowa, ale ten facet doskonale wie, co znaczy być przytłoczonym nadmiarem obowiązków. I widoki na najbliższą przyszłość też ma nieciekawe. 

Od czasu do czasu wpadają nam w ręce różne statystyki dotyczące rozgrywek ekstraklasy. Z reguły tylko rzucimy na nie okiem, ale zdarza się, że łapiemy się za głowę, bo pewne liczby znacząco odbiegają od normy. Ostatnio zerknęliśmy na przykład na liczbę celnych strzałów, do których dopuściły przeciwników poszczególne zespoły. Co prawda nie mamy porównania do tego etapu w poprzednich sezonach, ale wydaje nam się, że beniaminek z Sosnowca idzie tu na jakiś rekord.

Za nami 14 kolejek sezonu, a bramkarze tego klubu (prócz Kudły dwa występy zaliczył Matko Perdijić) musieli się zmierzyć z 93 celnymi uderzeniami lecącymi w kierunku ich bramki. Oczywiście jeśli napiszemy wam, że to niecałe siedem strzałów na mecz, to nie brzmi to tak efektownie, ale ważny jest punkt odniesienia. W tym przypadku to rzecz jasna wyniki innych klubów występujących w tej samej lidze. Najbardziej brutalne byłoby zestawienie beniaminka z mistrzem Polski, bo bramkarze Legii mieli o ponad połowę mniej pracy (tylko 44 strzały). Ale żeby nie skupiać się na skrajnościach, podamy wam wszystkie wyniki. Jest też kilka innych niespodzianek.

Liczba celnych strzałów oddanych na bramki poszczególnych drużyn.

1. Zagłębie Sosnowiec – 93 uderzenia
2. Miedź Legnica – 76
3. Zagłębie Lubin – 73
4. Górnik Zabrze – 71
5. Arka Gdynia – 65
5. Wisła Płock – 65
7. Lech Poznań – 63
8. Lechia Gdańsk – 61
8. Wisła Kraków – 61
10. Śląsk Wrocław – 57
11. Jagiellonia Białystok – 55
11. Korona Kielce – 55
13. Cracovia – 54
14. Piast Gliwice – 54
15. Pogoń Szczecin – 50
16. Legia Warszawa – 44

Rekord poprzedniego sezonu należy do Sandecji Nowy Sącz, która oczywiście spadła z ligi, ale jak tak dalej pójdzie, to tegoroczny beniaminek nie będzie miał żadnych problemów z przebiciem Gliwy i spółki. Ba. Przy zachowaniu aktualnego tempa doszłoby do tego już w trakcie 29. kolejki, a kilka kolejnych meczów byłoby już tylko śrubowaniem beznadziejnego wyniku.

Odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponosi oczywiście większość ekipy Zagłębia – nie tylko blok defensywny, ale piłkarze innych formacji, w trochę mniejszym stopniu, również. Nie trzeba jednak mieć pięcioletniego doświadczenia w pracy analityka, by wskazać, gdzie przede wszystkim leży problem. Po raz kolejny przekonujemy się, że próba utrzymania ekstraklasy parą stoperów Polczak-Jędrych trochę przypomina sytuację, w której chcemy wybitą szybę zastąpić chusteczką higieniczną. To po prostu nie może się udać. Nawet jeśli przyzwoicie wyglądała ona w dwóch meczach (przeciwko Pogoni w 3. kolejce i przeciwko Miedzi w 12. serii gier), to w międzyczasie panowie stoperzy odwalali takie jaja, że głowa mała. Nie mamy wątpliwości co do tego, kto w ich domach będzie przebierał się niedługo za Świętego Mikołaja – z takim doświadczeniem w dawaniu prezentów są na tę rolę skazani.

Ciągle chodzi nam po głowie myśl, że to najgorsza para stoperów w ekstraklasie w ostatnich latach. Kiedyś upiekło się Koronie Kielce, bo w klubie minęli się ze sobą Boliguibia Ouattara i Dmitrij Wierchowcow, ale nie wszyscy mają tyle szczęścia.

Fot. FotoPyK

 

KOMENTARZE (0)