Czy Cionek od mundialu nauczył się grać w piłkę?
Weszło

Czy Cionek od mundialu nauczył się grać w piłkę?

Nie trzeba głębokich analiz, wyciągania statystyk, telefonów do ekspertów i innych cudów na kiju, by stwierdzić, że nasza piłka jest w dramatycznym stanie. Wystarczy odpalić komputer, wejść na stronę PZPN-u i sprawdzić, kto dostał powołanie na najbliższe mecze seniorskiej kadry. 25 nazwisk. Tyle potrzeba, by stwierdzić, że jesteśmy w dupie. Mieszkamy tam od dawna i rozgościliśmy się na tyle, że zaraz kurier nam dowiezie meble.

Nie chce mi się wierzyć, że powołanie dostał Thiago Cionek. Czy on od mundialu nauczył się grać w piłkę na poziomie reprezentacji? Chłopak ma 32 lata, więc bardzo wątpię w ten niebywały rozwój. Dla mnie to on może w Serie A chować do kieszeni nawet Ronaldo, grać tam jak profesor i mieć przy tym oczy obwiązane opaską, a ręce zajęte żonglerką pomarańczami. Mam jego ewentualne dobre występy we Włoszech gdzieś, bo nigdy – podkreślam nigdy – nie udowodnił, że w kadrze może coś z niego być. Jak go wpuścił Nawałka na Euro, to Konopljanka do dzisiaj opowiada rodzinie, że takiej autostrady, jaką wtedy miał we Francji, nigdy na Ukrainie nie zobaczą. Jak go wpuścił Nawałka na mundialu, to Cionek sieknął takiego samobója, że prawie się przy nim dosłownie zabił. A do tego dochodzi szereg przeciętnych i słabych meczów towarzyskich albo eliminacyjnych.

Brzęczek go początkowo nie widział w składzie, gdyż miało mu nie pasować to, że Cionek kompletnie nie potrafi rozgrywać piłki od tyłu. Ja bym tu dodał masę innych mankamentów, jak elektryczność gotowa podłączyć do prądu pół Polski, ale okej, najważniejsze, że go wśród powołanych nie było. No, ale teraz jest. Czyli – pozostając w rozumieniu Brzęczka – Cionek nauczył się już rozgrywać?

Poza tym kadra nowego selekcjonera miała być świeża, a znów wracam do tych samych zgranych nazwisk, które prochu nie wymyślą. Jeszcze brakuje tego, żeby do gry wrócił Peszko, jak go ktoś przygarnie z Lechii. Nie wiem, czemu szansy nie dostanie na przykład Czerwiński, obecnie pewnie najlepszy stoper ekstraklasy. Oczywiście: też posiadający swoje ograniczenia, natomiast skoro Brzęczek chce dawać szansę ligowcom, to niech daje najlepszym. A nie takim z piątego szeregu.

Bo gdzieś w piątym szeregu widziałbym Matynię, może trochę bliżej Buksę. Natomiast nie zmienia to faktu: ani Matynia nie jest najlepszym lewym obrońcą ligi, ani Buksa najlepszym napastnikiem ligi. A moim zdaniem, żeby dostać powołanie do kadry z tych badziewnych rozgrywek, trzeba być najlepszym na swojej pozycji, zostawiając w tyle również obcokrajowców. Pokazać, że te rozgrywki nie są sufitem. Jeszcze na początku kadencji mógł Brzęczek wierzyć, że hymn uskrzydli tych chłopaków, ale który ekstraklasowicz pod jego wodzą zagrał dobrą partię? No, żaden.

O powołaniu Matyni trudno dyskutować, bo jest tak absurdalne, że nie potrafię złapać punktu zaczepienia. Buksa z kolei jest ostatnio w gazie, ale to ciekawe, że u Michniewicza był napastnikiem numer trzy, u Dorny też nie pograł na Euro, a tymczasem to on jest zaproszony do reprezentacji A. Poza tym: czy akurat z napastnikami mamy problem? Jest trzech grających w mocnych ligach, czwarty to kapitan młodzieżówki, który dopiero był największą nadzieją w starciu z Kolumbią. Szukanie piątego to fanaberia, strata czasu. Mamy masę innych pozycji do obsadzenia, o napastników akurat trudno się martwić.

Niestety mało się w tej kadencji Brzęczka zgadza. Poza wynikami: one są takie, jakie powinny być, patrząc na ten bałagan.

KOMENTARZE (20)