Viktoria miała stawić opór Realowi, a rozłożyła mu czerwony dywan
Weszło

Viktoria miała stawić opór Realowi, a rozłożyła mu czerwony dywan

Wszyscy związani z Viktorią Pilzno mieli prawo wierzyć, że to jest ten moment, kiedy mogą zrobić coś pamiętnego dla historii swojego klubu i pokonać wielki Real. Ten, który oczywiście jest w kryzysie, ale kto będzie o tym pamiętał za pięć-dziesięć lat? Pewnie, Czesi dostali w Madrycie 1:2, ale raz, że wynikowo była to porażka nieznaczna, to dwa, u siebie ekipa Vrby mogła pokazać jeszcze więcej. I cóż…

Nie pokazała.

Choć początek był całkiem niezły, przyjezdni mieli z gospodarzami problemy. Raz Viktorii udało wbić się w pole karne i wstrzelić piłkę wzdłuż bramki, a ta odbita od Nacho pocałowała poprzeczkę. Później blisko strzału po wrzutce był Chory, ale zabrakło mu kilku centymetrów: albo dokładności u kolegi, albo większej życzliwości u genetyki. Następnie Ramos w bandycki sposób potraktował Havla i niektórzy dostrzegą tu tylko codzienność Hiszpana, ale teza o frustracji też powinna się obronić.

Miała więc Victoria parę niezłych kart w ręku na początku tego spotkania i mogła dalej walczyć z Realem jak równy z równym. Niestety dla Czechów, dobry start ich nie napędził, tylko wpakował na drzewo, bo zaczęli popełniać dramatyczne błędy. Na poziomie Ligi Mistrzów nie można sobie pozwolić na taką bramkę, jaką strzelił Benzema. Francuz wziął na zamach jednego, potem nawinął drugiego, trzeci dłubał sobie w nosie i wpadło. A nie powinno: tę akcję trzeba było zamknąć dużo wcześniej. 0:2? Już po trzech minutach, kiedy Casemiro strzelił główką po rzucie rożnym. Gospodarze robili przy tym kornerze wszystko, tylko nie kryli, ponieważ piłkarz Realu miał tyle czasu i miejsca, że mógłby najpierw pomachać do kamery, pozdrowić rodzinę, a dopiero potem uderzyć i jeszcze zostałaby mu chwila na panoramiczną.

Bramki na 3:0 i 4:0 też chluby Viktorii nie przynoszą. Wrzutka, odegranie Bale’a i gol Benzemy. Wrzutka, odegranie Benzemy i gol Bale’a. Jeśli chcesz myśleć o czymś konkretnym nawet z takim Realem, to nie możesz dawać się zaskakiwać w podobny sposób. Okej, gdyby Królewscy tę Viktorię klepali i wrzucali na pustaka, trudno byłoby mieć do gospodarzy pretensje. Jednak ci dawali się zaskakiwać w łatwy sposób, zbyt łatwy.

Jeśli ktoś stwierdził, że drugiej połowy nie ma sensu oglądać, bo wszystko jest tu skończone, to miał rację. Real bawił się z rywalem, czasem dał mu się zapuścić w pole karne – zablokowany strzał Limberskiego – ale ostatecznie coś wpadło tylko do bramki strzeżonej przez Hruskę, kiedy w kapitalny sposób przelobował go Kroos. A była jeszcze poprzeczka Bale’a, więc gdyby Viktoria przyjęła więcej sztuk, nie mogłaby mieć pretensji.

Nie można oczywiście stwierdzić, że ten wynik, jak i poprzednie w ratowniczej kadencji Solariego (4:0 z Melillą i 2:0 z Valladolid) to koniec kryzysu Królewskich. Jednak być może to zwycięstwo i tamte wspomniane, to wolny, ale jednak wjazd na drogę ku lepszemu.

Viktoria Pilzno – Real Madryt 0:5

Benzema 21′ 37′ Casemiro 23′ Bale 40′ Kroos 67′

Wyniki pozostałych meczów:

CSKA Moskwa – AS Roma 1:2

0:1 Manolas 4′

1:1 Sigurdsson 50′

1:2 Pellegrini 59′

Valencia – Young Boys 3:1

1:0 Mina 13′

1:1 Assale 39′

2:1 Mina 42′

3:1 Soler 56′

Benfica – Ajax 1:1

1:0 Jonas 29′

1:1 Tadić 61′

Lyon – Hoffenheim 2:2

1:0 Fekir 19′

2:0 Ndombele 28′

2:1 Kramarić 65′

2:2 Kaderabek 90′

City – Szachtar 6:0

1:0 Silva 13′

2:0 Jesus 24′

3:0 Sterling 49′

4:0 Jesus 72′

5:0 Mahrez 84′

6:0 Jesus 90′

Fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (5)