Solari musi wypić piwo, które nawarzył Lopetegui
Weszło

Solari musi wypić piwo, które nawarzył Lopetegui

Chyba nikt się nie spodziewał, że Real Madryt tak słabo zacznie ten sezon. Królewscy są w największym kryzysie od lat, a głową zapłacił za to Julen Lopetegui. Wraz z odejściem trenera nie odeszły jednak problemy. Jasne, Real wygrał dwa ostatnie spotkania z Melillą i Realem Valladolid, ale grą nie przekonywał. Zwłaszcza w spotkaniu ligowym znowu można było zauważyć słabe przygotowanie fizyczne u większości piłkarzy. 

Porażka w klasyku z Barceloną przelała czarę goryczy i Florentino Perez wyrzucił ze statku Julena Lopeteguiego. Trudno polemizować z decyzją 71-latka, bo tak słabego Realu Madryt nie widzieliśmy od wielu lat. Najdłuższa seria bez zdobytego gola w 116-letniej historii klubu, upokorzenia w starciach z Sevillą i Barceloną, seria pięciu spotkań bez zwycięstwa w lidze, a przede wszystkim fatalna gra w każdej formacji. Taki był triumfator ostatnich trzech edycji Ligi Mistrzów za kadencji Lopeteguiego. Nie dziwi więc reakcja prezesa klubu, ale szokuje trochę plan awaryjny. Do zwolnienia ex-selekcjonera nie doszło przecież z dnia na dzień. W końcu Real nie zaczął grać między sobotą wieczór a niedzielą rano, a temat zwolnienia hiszpańskiego szkoleniowca był wałkowany od tygodni. Mówiło się o Antonio Conte, Mauricio Pochettino, a ostatecznie padło na Santiago Solariego. Co prawda Argentyńczyk występuje w roli szkoleniowca tymczasowego, ale nie zmienia to faktu, że to on ma ugasić pierwszy pożar.

Trener przede wszystkim naciskał na odzyskanie pewności siebie. Jak już powiedziałem kilkukrotnie, mieliśmy złą serię. Dlatego przede wszystkim chciał, byśmy psychologicznie znowu uwierzyli w siebie i żebyśmy dalej ufali grupie, jaką wspólnie tworzymy. Oczywiście uważam, że to nam się udaje. To prawda, że może nie odnieśliśmy głośnych wygranych, jak wy to mówicie, lecz twierdzę, że teraz każde nasze zwycięstwo sprawia, że morale i wiara rosną. Musimy wierzyć w siebie, bo mamy wielką kadrę, a wszelkie oceny zostawmy na koniec sezonu – powiedział Nacho na konferencji prasowej przed dzisiejszym meczem.

Zwycięstwo Realu Madryt możecie obstawić w Totolotku po kursie 1,36

Oczywiście nikt o zdrowym rozumie nie będzie winił Solariego, jeśli drużyna wyrżnie w ścianę jeszcze mocniej. A do tego może dojść już dzisiaj, bo jeśli Real polegnie w Czechach, może spaść na trzecie miejsce w tabeli. Wówczas żarty się skończą, bo wizja gry na wiosnę w Lidze Europy stanie się całkiem prawdopodobna. Oczywiście dzisiejsze starcie z Viktorią Pilzno nie będzie decydujące dla losów Realu w Lidze Mistrzów, ale już dla argentyńskiego szkoleniowca takim może być. Ewentualna porażka spowoduje, że lada dzień pożegna się zapewne z posadą trenera, a na pokład wskoczy nowy strażak. Jeśli jednak Argentyńczyk odniesie przekonujące zwycięstwo i drużyna zacznie coraz bardziej w niego wierzyć, to kto wie, czy jego status zatrudnienia nie ulegnie zmianie.

Bez wątpienia termin trenera „tymczasowego” nie pomaga Solariemu w pracy. Przede wszystkim trudno zdobyć szacunek i zaufanie zawodników, jeśli wszyscy wiedzą, że zaraz w klubie może cię nie być. A trudne decyzje podejmować przecież trzeba. Jedną z nich jest chociażby obsada pozycji bramkarza w dzisiejszym meczu. Do tej pory na arenie europejskiej występował Keylor Navas, a w rozgrywkach ligowych bronił Thibaut Courtois. Po odejściu Lopeteguiego debata otworzyła się jednak na nowo. Jeśli argentyński szkoleniowiec postawi na Belga w dzisiejszym meczu, przypodoba się włodarzom, bo podobno oni optowali za takim rozwiązaniem od początku. Ich zdaniem rotowanie bramkarzami powoduje, iż żaden z nich nie ma pewności siebie.

Wielu ekspertów zadaje sobie również pytanie – czy Solari powinien w pełni zaufać Viniciusowi Juniorowi? Brazylijczyk w ostatnim meczu z Realem Valladolid dał dobrą zmianę, bo po jego uderzeniu piłkę do własnej bramki skierował Kiko Olivas. Chwilę później 18-latek dograł do Benzemy w polu karnym, a ten został tam przewrócony. Arbiter odgwizdał rzut karny, którego na bramkę zamienił Sergio Ramos. Można więc powiedzieć, że młodzian miał udział przy dwóch bramkach swojej drużyny. Zanim pojawił się na boisku Real nie potrafił sforsować defensywy rywala ani razu. Ba, miał problem z tworzeniem sytuacji bramkowych, a przeciwnicy dwukrotnie uderzyli w poprzeczkę. Trudno więc nie uznać, że Vinicius bardzo przyczynił się do tego zwycięstwa.

Zwycięstwo gospodarzy możecie obstawić w Totolotku po kursie 8,00

– Wszyscy kochający futbol chcą, by nowy gracz pokazał coś wyjątkowego. Jednak jako ludzie piłki wiemy też, że zawodnika tworzy wiele aspektów. On jest bardzo młody i ma przed sobą długą karierę. Wolę, by on był kiedyś w pełni gotowy i ukształtowany, a nie błysnął na początku przez 4-5 dni, aby potem zniknąć. Wydaje mi się, że to naturalny proces. Gdy pewnego dnia taki talent wybucha, gra ponad wszystkimi, trenerami czy gustami. Wtedy nikt nie może go powstrzymać, ale taki proces musi przebiegać stopniowo. Zawsze mówię, że on musi się jeszcze wiele nauczyć, co jest oczywiste, bo ma 18 lat, ale przy tym ma w sobie rzeczy, których też nie da się nauczyć – powiedział Santiago Solari na konferencji prasowej.

Solari jest więc tylko trenerem „tymczasowym”, ale podjąć musi wiele ważnych decyzji. Bo poza wybraniem golkipera, zdecydowaniem w sprawie Viniciusa, będzie musiał wybrać między Isco a Asensio. Od tych decyzji może zależeć przyszłość Realu Madryt w Lidze Mistrzów. Margines błędu został wykorzystany przez Lopeteguiego. Tymczasowemu trenerowi została tylko jedna opcja – wygrywanie.

Fot. NewsPix

KOMENTARZE (0)