Bardziej skauting niż szkolenie. Co rodzi się w Ajaksie?
Weszło

Bardziej skauting niż szkolenie. Co rodzi się w Ajaksie?

Ostatnia kolejka ligowa. Ajax Amsterdam – Willem II Tilburg. Szybkie 2:0, dominacja gospodarzy. Całkowita. Dość powiedzieć, że Willem nie oddało celnego strzału na bramkę w pierwszej połowie.

Druga odsłona? Gwizdy. Mimo totalnej dominacji i bezpiecznego wyniku. Bo wdarła się niedokładność, bo nie wypracowano zbyt wielu sytuacji strzeleckich.

Takie trybuny, tacy kibice. Przyzwyczajeni do wielkich spektakli. Jeżeli drużyna wygrywa, ale nie daje przedstawienia, jest wygwizdywana. Kibice wymagają wiele, bo pamiętają rewolucjonistów futbolu i trzy Puchary Europy z rzędu w latach 1971-73, pamiętają dzieci Louisa van Gaala z lat 90. Pamiętają szczyty, na które Ajax wdrapywał się regularnie, a które dziś wydają się nieosiągalne. Zbyt strome dla kogoś zmuszonego rok w rok wyprzedawać swój najlepszy ekwipunek i atakować K2 ludźmi, którzy w normalnych okolicznościach powinni pobierać nauki od bardziej doświadczonych, a nie rzucać się od razu na głęboką wodę.

Dowodem poprzedni sezon. Bęcki w eliminacjach Ligi Mistrzów, bęcki w eliminacjach Ligi Europy. Wielopoziomowa katastrofa, tym bardziej że sezon wcześniej awansowano do finału tym drugich, mniej prestiżowych europejskich rozgrywek. Jeżeli ktoś myślał, że Ajax – który ponad dwie dekady po pamiętnym finale Ligi Mistrzów z Juventusem, przegranym w rzutach karnych, znów zagrał o europejskie trofeum – przeżywa renesans wydawało się przygasającej amsterdamskiej szkoły, na pierwszy rzut oka mógł czuć się rozczarowany, ale gdyby opierał swoje poglądy tylko na tym, co stało się latem 2017 roku, byłoby to tak drastyczne pójście na skróty, jak leczenie wybitego palca amputacją całej ręki.

Bo jasne, z klubu odszedł Davinson Sanchez, z klubu odszedł Davy Klaassen (choć jeszcze przed sezonem), ale nie ma przypadku w tym, że ostatniego lata z Ajaxu odszedł tylko Justin Kluivert, a pozostałe młode talenty zostały utrzymane.

I kto wie, czy nie dzięki temu, że z eliminacjami Ligi Mistrzów i Ligi Europy pożegnano się tak szybko.

Bo dzięki temu zarząd musiał kibicom coś udowodnić.

Kibicom, z którym od dłuższego czasu ma na pieńku.

– Zarząd Ajaxu ma na pieńku z kibicami, bo parę lat mistrzostwa nie było. Klub nie ma wyjścia, musi w tym sezonie – zwłaszcza po poprzednim, w którym nie udało się przebrnąć przez żadne europejskie eliminacje – coś pokazać, a zarząd pewne rzeczy udowodnić. I jak je udowadnia? Właśnie nie sprzedając młodych, kluczowych zawodników, co wcześniej było normą. Olbrzymim, niespodziewanym sukcesem jest to, że udało się utrzymać De Ligta i De Jonga. Overmars, dyrektor sportowy, był stanowczy – nie sprzedajemy i tyle. Młodzi dostali sygnał: „Hej, nie sprzedamy najważniejszych graczy, poważnie wzmocnimy drużynę i damy wam możliwość zagrania w Lidze Mistrzów”. Udało się. To był magnes, który przytrzymał wielu zawodników – przyznaje Tomasz Weinert, wieloletni kibic amsterdamskiej drużyny.

Nie dość, że nie sprzedano kluczowych, młodych zawodników (oprócz Kluiverta), to jeszcze dokonano sensownych wzmocnień, bo za takie trzeba uznać sprowadzenie Blinda czy Tadicia. Pierwszego za 16 milionów, drugiego – za nieco ponad 11. Pierwszego 28-letniego, drugiego – 29-letniego, a to o tyle ważne, że zarząd pokazał, iż do klubu mogę przychodzić piłkarze w sile wieku, a nie tylko emeryci, którzy nie będą w stanie wnieść za wiele.

Ale nie ma co ukrywać – główną siłą Ajaxu są młodzi piłkarze, których często nazywa się najlepszym pokoleniem od dawna. Pokoleniem, które się w pełni w Ajaksie jednak nie wychowało.

– Czy Ajaxowi trafił się najlepszy rocznik od dawna? I tak, i nie. W klubie nie ma zbyt wielu piłkarzy, którzy przeszli wszystkie szczeble szkoleniowe i wyróżniają się w pierwszej drużynie. Według mnie, kimś takim jest tylko Matthijs de Ligt, jedna z największych gwiazd w zespole. Całą resztę stanowią piłkarze, których Ajax do klubu sprowadził. W większości za młodu, ale jednak. Reszta prawdziwych wychowanków Ajaxu, jak Donny van de Beek, nie odgrywa aktualnie kluczowych ról. Wiele mówi się o tym, jak świetnym piłkarzem jest Frenkie de Jong i z jakiegoś powodu w wielu miejscach nazywa się go wychowankiem Ajaxu, a to nieprawda. Przyszedł z Willem II Tilburg, nie rozegrał ani jednego spotkania w młodzieżowych drużynach klubu z Amsterdamu, grał tylko w drugoligowych rezerwach. A reszta? W większości gracze sprowadzani jako późni nastolatkowie, 18-, 19-latkowie jak Kasper Dolberg, David Neres i kilku innych.

Nie zwracałbym uwagi na to, że trafiło się dobre pokolenie. Jest fajna grupa piłkarzy, ale mniej mówiłbym o złotym pokoleniu, szóstce w genetycznego totka, więcej o skautingu i agresywniejszej działalności na rynku transferowym, która wygląda bardziej na taką dużego klubu, choć oczywiście w większości mówimy o chłopakach, którzy przeszli przez wiele szczebli szkolenia młodzieżowego w Ajaksie, nie jest tak, że amsterdamczycy pozyskują jedynie gotowe produkty, ale nie ma co ukrywać – nie jest też tak, że każdy z nich jest wychowany w Ajaksie od zera. Przykładem Maximilian Wober, który przyszedł z Rapidu Wiedeń rok temu. Cały poprzedni sezon wdrażał się w pierwszą drużynę, łapał filozofię, by dostosować się do tego, jak gra Ajax. Bo to jest ważne – nawet jak amsterdamczycy kupują kogoś z zewnątrz, to starają się jak najszybciej przestawić go na ich styl. A jak ktoś jest młody, to wiadomo – łatwiejsza sprawa.

Przede wszystkim – Ajax poszedł w agresywniejszy skauting. Nie boi się wydawać sporych pieniędzy na młodych piłkarzy. Dość powiedzieć, że dwucyfrową kwotę zapłacono za Neresa, który w Brazylii długo leczył kontuzję, więc mówimy o sporym ryzyku. A jednak, opłaciło się. Generalnie, w Ajaksie przestano patrzeć na drużynę czysto fiskalnie. Klub nie miał żadnych długów, ale i około 60 milionów euro w banku. To były pieniądze, które stanowiły oszczędności, ale w pewnym momencie zmieniono podejście. Przestano trzymać te pieniądze, czekając nie wiadomo na co i zapełniać skarbiec szybkimi sprzedażami. Uznano, że należy – nawet trochę na siłę – utrzymać najważniejszych piłkarzy i wydać spore pieniądze na wzmocnienia. Kupiono Blinda czy Tadicia, który wypalił fantastycznie. To piłkarz, który ma bardzo duży wpływ na drużynę. Zarówno na boisku, jak i poza nim – zauważa Weinert.

5

Spójrzmy na pierwszą jedenastkę, który wydaje się najbardziej reprezentatywna.

Andre Onana – przyszedł z rezerw FC Barcelony. Sezon był rezerwowym, a potem wystrzelił z formą.

Noussair Mazraoui – typowy wychowanek.

Matthijs de Ligt – typowy wychowanek.

Daley Blind – wychowanek, który wrócił do klubu po dłuższej przygodzie za granicą, na pewno nie jest częścią bieżącego, młodego pokolenia.

Nicolas Tagliafico – nie jest wychowankiem, ale zdaniem Weinerta najlepszym lewym obrońcą Ajaxu od czasów Maxwella.

Frenkie de Jong – typowym wychowankiem nie jest, bo nie przyszedł w bardzo młodym wieku, choć oczywiście część szczebli w Ajaksie pokonał.

Lasse Schone – wychowankiem nie jest.

Donny van de Beek – typowy wychowanek.

Dusan Tadić – duży transfer, wychowankiem nie jest.

Hakim Ziyech – duży transfer, wychowankiem nie jest.

David Neres –  wychowankiem nie jest.

Kasper Dolberg – typowym wychowankiem nie jest, przyszedł w młodym wieku.

4

Jakkolwiek spojrzeć, proporcje są mniej więcej równe, ale najważniejsza sprawa – Ajax mocniej postawił na skauting i przestał trzymać pieniądze w banku, czekając nie wiadomo na co, tylko zainwestował. Częściowo w młodych zawodników, częściowo w gwiazdy pokroju Tadicia.

Pieniądze nie wzięły się z kosmosu, bo w ostatnich latach Ajax swoje na transferach zarobił, przy okazji dokładając do składu gości, których będzie można spieniężyć w przyszłości. Jeżeli chodzi o odejścia –  w zeszłym okienku zarobiono „tylko” 17,55 mln euro, ale już w dwóch wcześniejszych – 81,20 i 80,50 mln.

Dziś w składzie mamy zawodników wychowywanych w Amsterdamie, ale też takich, którzy przybyli tam ledwie rok czy dwa lata temu, by w Ajaksie ze zdolnych juniorów stać się pełnoprawnymi gwiazdami europejskiego futbolu.

Wymowne jest porównanie jedenastek: dzisiejszej i z trzech ostatnich finałów – zwycięskiego w 1995 roku i przegranych w 1996 i 2017.

1995:

Edwin van der Sar – Michael Reiziger, Danny Blind, Frank Rijkaard, Frank de Boer, Clarence Seedorf (54. Nwankwo Kanu), Edgar Davids, Finidi George, Ronald de Boer, Jari Litmanen (69. Patrick Kluivert), Marc Overmars

1996:

Edwin van der Sar – Sonny Silooy, Danny Blind, Frank de Boer (68. Arnold Scholten), Winston Bogarde, Edgar Davids, Ronald de Boer (91. Nordin Wooter), Finidi George, Kizito Musampa (46. Patrick Kluivert), Jari Litmanen, Nwankwo Kanu

2017:

Andre Onana – Kenny Tete, Davinson Sanchez, Matthijs De Ligt, Jairo Riedewald – Davy Klaasen, Lasse Schone (71. Donny van de Beek), Hakim Ziyech – Bertrand Traore, Kasper Dolberg (88. David Neres), Amin Younes (79. Justin Kluivert)

2018:

Andre Onana – Noussair Mazraoui, Matthijs de Ligt, Daley Blind, Nicolas Tagliafico – Frenkie de Jong, Lasse Schone, Donny van de Beek, Dusan Tadić, Hakim Ziyech, David Neres – Kaspera Dolberg

W 1995 roku zagrał 10 Holendrów, 2 Nigeryjczyków oraz Fin. W 1996 roku 11 Holendrów, 2 Nigeryjczyków oraz Fin. Z kolei w 2017 6 Holendrów, Marokańczyk, Kameruńczyk, Kolumbijczyk, Niemiec, reprezentant Burkina Faso, dwóch Duńczyków i Brazylijczyk, a w 2018 najsilniejszą jedenastkę stanowi 4 Holendrów, dwóch Marokańczyków, Kameruńczyk, Argentyńczyk, Duńczyk, Serb i Brazylijczyk.

Chyba nie ma większego dowodu na to, że w Ajaksie większą rolę odgrywa obecnie skauting i późniejsze szlifowanie talentu a nie szkolenie od podstaw. Nie zapowiada się, żeby dziś w składzie doszło do wielu roszad, więc widzowie Polsatu, którzy śledzą rozgrywki Ligi Mistrzów zobaczą ciekawą, młodą drużynę, ale przy okazji drużynę mocno międzynarodową.

Możliwe, że aż tak młodą jak w starciu z Bayernem w Monachium, gdzie udało się zremisować, momentami grając naprawdę efektownie. 22 – 20, 19, 20, 26 – 21, 32, 28 – 25, 21, 29. To wiek zawodników wyjściowego składu Ajaksu. Z ławki weszli dwaj 20-latkowie.

Swoją drogą, w sztabie szkoleniowym znajdują się legendy z lat 90., jak Winter, Van der Sar, Overmars, De Boer, jeszcze do niedawna Bergkamp, ale właśnie – kto wie, czy jego odejście nie oczyściło atmosfery w klubie. Tak przynajmniej uważa Weinert.

– W połowie zeszłego sezonu z klubu odszedł Dennis Bergkamp. Wydaje się on bezkonfliktowym człowiekiem, ale to gość zapatrzony w Cruyffa, który zawsze miał własne zdanie. Niestety, ale pożegnano się z nim w niemiłej atmosferze. Nie chciał odchodzić, ale mu podziękowano. Odnoszę wrażenie, że dzięki temu wokół klubu powstała czystsza atmosfera. Wokół trenera, generalnie wokół pierwszej ekipy. Lubię Bergkampa, ale to chyba był dobry ruch. Generalnie, sytuacja zawsze wyglądała tak, że Ajax zatrudniał trenera, ale szkoleniowiec do klubu swoje sztabu nie przynosił. Całą resztę ustalało tak zwane serce techniczne klubu, siłą rzeczy skład sztabu szkoleniowego przez długie lata pozostawał taki sam. A teraz trenerem jest Erik ten Hag, wcześniej w żaden sposób nie związany z klubem. Przyszedł z Utrechtu, wziął sobie Alfredas Schreudera i jeszcze kilku ludzi z zewnątrz. Zupełna metamorfoza, inne podejście niż wcześniej. I właśnie może świeże spojrzenie z zewnątrz miało wpływ na to, że wszystko się przewietrzyło? Że rutyna uciekła, a tożsamość klubu została.

Ajax otworzył się na trenerów z zewnątrz, od jakiegoś czasu ściąga bardzo dobrych piłkarzy z zewnątrz. Klub zdołał utrzymać największe gwiazdy, jednak trudno oczekiwać, żeby miała to być stała tendencja. W Ajaksie coś drgnęło, problem w tym, że wszystko wskazuje na to, iż tacy gracze jak De Ligta i De Jonga w kolejnych okienkach po prostu odejdą, bo taka jest chyba dola Ajaksu. Wypromować i sprzedać. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy.

Zresztą, trudno przeskoczyć to, że piłkarze chcą się rozwijać i ich marzeniem nie jest gra w lidze holenderskiej.

Straty można tylko minimalizować, ściągając piłkarzy pokroju Tadicia, co jest dobrą drogą i nadzieją na przyszłość. Ale ubytki będą. Zawsze.

Norbert Skórzewski

*

Twitter Tomasza Weinerta

*

Dzisiejszy mecz Ajax-Benfica będzie można śledzić w serwisie telewizyjnym Polsat Sport Premium 4 lub na falach Weszło FM.

KOMENTARZE (2)