Od dziecka marzyłem o jeżdżeniu ciężarówkami
Weszło Extra

Od dziecka marzyłem o jeżdżeniu ciężarówkami

Czołem motoryzacyjne świry. Mamy dla was świetną wiadomość – ruszamy z serią wywiadów o tematyce motoryzacji! Wraz z partnerem cyklu „Zapasowe koło”, marką opon Uniroyal, przez następne kilka tygodni odwiedzimy piłkarzy z prawdziwą motoryzacyjną zajawką i wypytamy dokładnie o ich drugą, poza piłką nożną, wielką pasję.

Pierwszym bohaterem nowej serii jest zawodnik pierwszoligowej Chojniczanki Chojnice, Seweryn Michalski, który od dziecka marzył o tym, by jeździć ciężarówkami. Pasję do dużych samochodów zaszczepił w nim wujek, który zabierał go w trasy. Tam młody Seweryn obiecał sobie, że jak tylko dorośnie, zrobi prawko na samochody ciężarowe. Cel ten zrealizował rok temu w wieku 23 lat, gdy miał trochę więcej wolnego czasu w Głogowie. W wywiadzie z nami były piłkarz belgijskiego KV Mechelen opowiada o przygodach z trasy, skradzionym BMW, jeżdżeniu ciężarówką po mięso dla piłkarzy Chrobrego Głogów, przygodzie z Mazdą 6 na trasie Polska-Belgia, swoich nowych i starych samochodach, a także o tym, co go wkurza u zawodowych kierowców na polskich drogach. Zapraszamy. 

Zdałeś prawko na tira czy ciężarówkę?

Zdecydowanie na ciężarówkę.

Czyli wiesz jaka jest różnica między tymi określeniami?

TIR jest skrótem od Transport International Routier – Międzynarodowy Transport Drogowy. Natomiast ciężarówka jest pojazdem samochodowym, który służy do przewożenia ładunków. Oczywiście ciężarówki można jeszcze podzielić na różne kategorie, ale w gruncie rzeczy chodzi o to, że na drogach widzimy ciężarówki, a nie tiry.

Irytujesz się i poprawiasz jak ktoś myli samochody ciężarowe z tym skrótem?

Nie przeszkadzają mi takie pomyłki. Nie każdy musi się znać na wszystkim. Generalnie nie zwracam uwagi na szczegóły tego typu. Być może, gdybym faktycznie działał w tym zawodzie, czułbym irytację.

No dobra, ale dlaczego właściwie zdałeś prawo jazdy na samochody ciężarowe?

Od dziecka fascynowałem się samochodami. Na początku zabawkowymi, później większymi, a na końcu tym największymi. Właściwie od kiedy pamiętam chciałem mieć prawo jazdy na samochody ciężarowe. Mój wujek był kierowcą ciężarówki i czasami zabierał mnie w trasę, gdy miałem wolne od szkoły. Być może dlatego bardzo się wkręciłem w ciężarówki. Nawet jak byłem bardzo małym szkrabem lubiłem o tym rozmawiać.

received_491424391358978

received_2078584582166237

received_246723442866076

Inna sprawa, że takie prawo jazdy jest również alternatywą. W piłce nożnej różnie bywa, bo dziś grasz, a jutro możesz zakończyć karierę z powodów zdrowotnych. Poza tym gra się tylko do pewnego czasu, a później trzeba poszukać nowego sposobu na życie. Nie mówię akurat, że będę pracował w firmie transportowej, bo nie wyobrażam sobie tego teraz. Jestem bardzo rodzinnym człowiekiem i wyjazdy w dwutygodniowe albo trzytygodniowe trasy przerażają mnie. Wychodzę jednak z założenia, że najlepiej zdobyć jak najwięcej papierków, które mogą się później przydać. Dlatego jeżdżę też na studia do Wrocławia… Życie pisze różne scenariusze, a może w przyszłości będę miał firmę transportową? Oczywiście nie planuję tak daleko, bo jestem dość młodym piłkarzem i mam nadzieję grać jeszcze przez wiele lat. Chciałbym jednak po zakończeniu przygody z piłką mieć jak najwięcej wariantów.

Życie kierowcy ciężarówki bywa ciekawe. Miałeś jakieś przygody na wyjazdach z wujkiem?

Przede wszystkim praca kierowcy bywa ciężka. W Mechelen poznałem człowieka, który się mną zaopiekował. Był trzy razy starszy ode mnie, ale bardzo szybko się zaprzyjaźniliśmy. Jego rodzina bardzo mi pomogła w Belgii. On był kierowcą ciężarówki i zawsze mi powtarzał, że mam się skupić na piłce. Uważał, że praca kierowcy jest strasznie niewdzięczna i ciężka.

Druga sprawa, że jeździłem z wujkiem i wiem jak ta praca wygląda. Wspomniałem już o długim rozbracie z rodziną, ale do tego dochodzą jeszcze prysznice na stacji, jedzenie w barach przydrożnych, nerwy jak stoisz na granicy albo czekasz na załadunek. Oczywiście wypłata jest bardzo dobra, ale jest też wiele minusów. Zdecydowanie bardziej wolałbym pracować, tak jak mój znajomy w Belgii. On jeździł ciężarówką, ale o 15:00  zwykle wracał do domu, a przy tym zarabiał naprawdę bardzo dobrze.

Zero pozytywnych wspomnień z wyjazdów?

Pozytywnych wspomnień jest całe mnóstwo. Wujek zawsze opowiada na rodzinnych uroczystościach, że jak zajeżdżaliśmy na stację benzynową, pytał co mi kupić. Podobno mówiłem, że chcę napój, który piją sportowcy. Wujek wchodził na stację i pytał ekspedientkę, co piją sportowcy. Kończyło się na tym, że piłem napoje izotoniczne (śmiech).

Wybierasz się jeszcze czasami z wujkiem w trasę?

Wujek już nie jeździ w trasy. Skupił się już tylko na prowadzeniu firmy. Poza tym nie miałbym teraz czasu na wyjazd, bo jednak wakacje wolę spędzić z żoną w bardziej komfortowych warunkach.

Jak długo masz prawko na ciężarówki?

ttt

Zdałem rok temu w Głogowie. Miałem wówczas nieco więcej wolnego czasu. Po ogłoszeniu transferu do Chojniczanki trener Grzegorz Niciński nie widział mnie już w podstawowym składzie. Uznałem więc, że teraz jest najlepszy czas, by spełnić marzenia z dzieciństwa. Inna sprawa, że ten kurs kompletnie nie kolidował z treningami. Chodziłem na jazdy zwykle raz w tygodniu.

Generalnie śmieszna sprawa, bo jeździłem ciężarówką po mieście i czasami mijałem chłopaków z drużyny, którzy przemieszczali się osobówkami. Zawsze trąbiłem i kiwałem… Raz jednak przepuszczałem panią na pasach. Przechodziła już przez zebrę, a jechał akurat Michał Pawlik. Oczywiście zapomniałem o tej kobiecie i zacząłem mu trąbić i kiwać. Instruktor do mnie co odwalam, bo kobieta na pasach strasznie się wystraszyła. Myślałem, że zaraz wylecę z kursu albo wytarmosi mnie za uszy jak niesforne dziecko, ale obyło się bez tego (śmiech). Jazdy sprawiały mi sporo frajdy, zawsze się cieszyłem jak miałem godziny do wyjeżdżenia, dlatego pewnie tak się zachowywałem. Coś w stylu dziecka, które dostało upragnioną zabawkę. Ba, momentami czułem się jak w grze komputerowej.

Jak w grze komputerowej?

Zawsze z bratem graliśmy w wyścigówki albo takie gry, w których trzeba było wykonywać zadania ciężarówką. Musiałeś robić takie długie łuki, by wjechać w dane miejsce. Na takim kursie również masz zadania do wykonania, bo trzeba zrobić plac, zaparkować itd. Zresztą po co o tym mówię, jak na kategorii „B” jest podobnie. Tutaj frajdę sprawiało mi jednak to, że jeździłem dużym samochodem, co jest trudniejsze.

Instruktorzy jazdy są zwykle stuknięci. Mój zawsze kazał mi jeździć pięć razy wkoło ronda obok Uniwersytetu Medycznego. Jak wspominasz swój kurs?

Nie wiem czy mogę mówić, ale zaryzykuję. Mój instruktor, którego serdecznie pozdrawiam, uwielbiał mięso. W ramach kursu często jeździliśmy do miasteczka pod Głogowem, żeby kupił świeże balerony, szynki, kiełbasy. Faktycznie były bardzo dobre, a jak chłopacy z drużyny dowiedzieli się o tym, zaczęli składać u mnie zamówienia. I tak wyszło, że ciężarówką przywoziłem mięso dla zawodników i trenerów Chrobrego.

Nicińskiemu chyba nie smakowało.

Chyba się zatruł tym mięsem (śmiech).

Po tak profesjonalnym kursie na pewno zdałeś za pierwszym razem?

Tak. Choć myślałem już, że nie zdam. Uczyłem się na starej ciężarówce, a na egzaminie dostałem nowego MAN-a. W zupełnie innym miejscu miał światła przeciwmgielne. Stresowałem się bardzo i przez długi czas nie mogłem ich włączyć. Później już poszło z górki.

Szkoda, że nie zrobiłeś od razu na autobus, bo mógłbyś zawozić drużynę na mecze.

Wtedy jeszcze nie mogłem, bo dopiero po 24. roku życia można robić prawko na autobus. Może w przyszłości zrobię, ale na razie nie planuję.

Kiedy ostatni raz jeździłeś ciężarówką?

Nie było okazji, żeby jeździć po zdaniu prawka. Może pojadę do wujka i pożyczę ciężarówkę. Generalnie mam czasami ochotę, żeby pojeździć większym samochodem. Zupełnie inny komfort jazdy, bo wszystko widać z góry.

Czym teraz jeździsz?

Obecnie Ford Mondeo z 2016 roku w benzynie z silnikiem 2.0 i 245 KM. Bardzo fajny samochód, który mogę polecić każdemu.

43708883_1899066450186237_110561207047421952_n

43639654_250171675844770_4863583092968783872_n

Co najbardziej w nim sobie cenisz?

Generalnie w samochodach, które miałem wcześniej zawsze coś mi nie pasowało. Posiadałem wcześniej BMW X5, w którym miałem wszystko, co można było zamówić. Teraz już mnie takie bajery jak Head-Up, czy kamerki 360 stopni nie kręcą. Po czasie doszedłem do wniosku, że wolałbym mieć samochód z mniejszym przebiegiem. Zdecydowałem się na Forda, w którym mam około 30 tysięcy kilometrów przejechane. Ma wszystkie najważniejsze rzeczy, a zwłaszcza tempomat, który jest nieoceniony na autostradzie.

20180104_140011_002_01

Wcześniej jakie miałeś samochody?

W przeszłości często zmieniałem auta. Zdarzało się, że co pół roku kupowałem nowe. Taka trochę zajawka, ale dość mocno kręciło mnie zmienianie samochodów. Przed Fordem jeździłem BMW X5 z 2010 roku, o którym już wspomniałem. Jeszcze wcześniej miałem Audi A5 z 2012 roku. Jak się cofniemy dalej były BMW 5, Mazda 6 w Belgii. Oczywiście na samym początku był Fiat Punto rodziców, na którym uczyłem się jeździć na polnych drogach. A jak już tak głęboko zaglądamy, dojeżdżałem latem w Głogowie – przez dwa miesiące – skuterem na treningi. Polecam każdemu przesiąść się czasami na skuter albo rower, bo to fajna odmiana.

a5

Z BMW 5 jest o tyle ciekawa historia, że kupiłem ten samochód od Szymona Pacanowskiego z Fabryki Futbolu. Właściwie był to mój pierwszy lepszy wóz, bo Mazdę 6 dostałem w Belgii od klubu. Niestety długo go jednak nie miałem. Wracałem z Amber Cup i byłem zmęczony, ale szczęśliwie dojechałem i zaparkowałem pod blokiem. Rano budzi mnie ojciec i pyta gdzie zostawiłem BMW. Mówię mu, że pod oknem praktycznie. Tata odpowiada, żebym nie robił sobie żartów, bo go nie ma. Podchodzę do okna i faktycznie. Schodzę na dół, bo przyjechaliśmy w nocy i myślałem, że pomyliłem miejsca parkingowe, ale nigdzie fury nie było. Zadzwoniłem do trenera Rafała Ulatowskiego, że mi auto ukradli i muszę jechać na policję, żeby odzyskać pieniądze z ubezpieczenia. Co prawda dostałem dużo mniej niż samochód był warty, ale chociaż coś. Rzecz jasna później samochód już się nie znalazł.

ffff

Za którym samochodem najbardziej tęsknisz?

Chyba za tym, który mi ukradli. Jasne, nie był najlepszy z nich wszystkich pod względem parametrów, ale bardzo mi się podobał. Właściwie nie najeździłem się nim, bo zawinęli mi go szybko. Wydaje mi się jednak, że miałbym go długo, gdyby nie ta kradzież.

Czym kierujesz się przy wyborze samochodu?

Priorytetem jest dla mnie automatyczna skrzynia biegów. Od kiedy spróbowałem takich samochodów, nie wyobrażam sobie mieć manuala. Dodatkowe bajery mnie już nie kręcą, ale takie bardziej użyteczne typu tempomat są dla mnie ważne. Nie mogę też powiedzieć, że patrzę na nadwozie, bo z niskiego auta przesiadłem się do BMW X5. Później znowu wybrałem Forda, o którym rozmawialiśmy. Najbliżej mi chyba jednak do SUV-a. Być może w przyszłości wrócę do niego. Tym bardziej że w lutym ma powiększyć się moja rodzina.

ttttttttt

Rzecz jasna patrzę również na cenę. Nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy wydawali wszystkie oszczędności na samochód. Nawet jak byłem młody, nie wydawałem więcej niż mogę. Pasja swoją drogą, ale trzeba być racjonalnym. Samochód kupić łatwo, ale później trzeba go utrzymać. Ludzie potrafią się nakręcić na auto za 200 tysięcy złotych, a później wyjeżdżają z salonu i wartość tego samochodu automatycznie spada o 20%. Na końcu dochodzą do wniosku, że jednak ich nie stać na takie auto i wielkie zdziwienie, że straciło na wartości kilkadziesiąt tysięcy złotych w kilka miesięcy.

Przywiązania do marki chyba nie masz?

Najbliżej mi do BMW, ale podchodzę racjonalnie do wszystkiego. Nie jestem z tych fanów BMW, którzy uważają, że Fordem wstyd jeździć.

Wyobraź sobie sytuację, że podpisujesz kontrakt z Realem Madryt i stać cię już praktycznie na każdy samochód. Co byś sobie kupił?

Aż ciarki przechodzą na samą myśl. Bardzo podobają mi się nowe Mercedesy GLE albo wypasione BMW X5. Oczywiście chodzi o bardzo doinwestowaną wersję.

Stare samochody cię nie kręcą?

Nie bardzo. Do ślubu jechałem starym samochodem i było super, ale chyba nie chciałbym takiego mieć. Generalnie lubię dynamiczną i szybką jazdę, więc nie wyobrażam sobie bym miał jeździć starym Mustangiem. Nawet jako drugi albo trzeci samochód bym nie chciał, bo nie kręcą mnie takie auta. Choć nie ukrywam, że zawsze miło posłuchać człowieka z pasją, który sprowadza takie cudeńka.

Lubisz podłubać w garażu?  

Wolałem grać w piłkę niż dłubać w samochodach. Nigdy mnie coś takiego nie kręciło.

Ale koło potrafisz zmienić?

Nauczyłem się w dość ekstremalnych warunkach. Mieliśmy przerwę w Belgii i pojechałem do Polski samochodem, żeby zabrać parę rzeczy. Wracałem z załadowanym autem i flaka złapałem. Na szczęście 150 metrów dalej był parking dla ciężarówek. Zjechałem i zacząłem wszystko wyjmować z samochodu. Byłem trochę przerażony, bo była noc, a obok był las. Inna sprawa, że nigdy nie zmieniałem koła. Na szczęście stała tam ciężarówka na polskich blachach. Kierowca był bardzo miły i oświetlił mi wszystko, a na koniec wymienił koło. Uważnie się przyglądałem i od tamtego czasu potrafię już sam zamontować zapasowe koło.

Lepiej się jeździło po Belgii czy Polsce?

Na pewno Belgowie mają lepszą infrastrukturę, bo praktycznie wszędzie dojedziesz autostradą. Kultura jazdy jest chyba większa niż u nas. Jazdę po Belgii pamiętam jednak przede wszystkim z tego, że zarysowałem po tygodniu użytkowania Mazdę 6. Wjeżdżałem do garażu i obtarłem bok. Trochę słabo później było jeździć na treningi porysowanym autem, ale jakoś przeżyłem (śmiech).

W Polsce wkurzają mnie czasami kierowcy ciężarówek, bo mają gdzieś innych kierowców. Też się denerwujesz, jak ciężarówka mocno ścina na zakrętach, a ty musisz zjechać na pobocze. Czy raczej ich rozumiesz?

Nie rozumiem w żadnym wypadku. Niestety mówisz prawdę, bo czasami jeżdżą strasznie chamsko. Wracałem dziś z Bełchatowa do Chojnic i musiałem zjechać na pobocze, bo kierowca ciężarówki uznał, że dwa pasy są dla niego. Oczywiście rozumiem ich, że muszą dojechać w danym czasie w dane miejsce, ale bez przesady. Czasami przesadzają i powinni zachowywać się po ludzku. W końcu wszyscy gdzieś się spieszymy, ale kulturę trzeba zachować. Poza tym ciężarówki są strasznie irytujące na autostradzie, jak próbują się wyprzedzić. Masakra.

Jak już tak narzekamy… Piesi mnie czasami irytują na pasach.

Słyszałem o różnych sytuacjach, że pchają się pod koła, ale sam czegoś takiego jeszcze nie doświadczyłem. Staram się być dla nich wyrozumiały.

Zaskoczyła cię kiedyś polska zima?

Podobno istnieje legenda, że kogoś nie zaskoczyła (śmiech). A tak serio, zmianę opon uważam za bardzo ważną sprawę. Nie wyobrażam sobie, żeby jechać w dłuższą trasę – gdy jest pora zimowa – na letnich oponach. Najgorzej jak ludzie jeżdżą na letnich oponach w zmieniających się warunkach zimą. W nocy mróz, a nad ranem spadek temperatury albo deszcz, a gość i tak jedzie na letnich w długą trasę. Opona nie jest dostatecznie twarda, spada przyczepność i łatwo o wypadek… Zawsze wychodziłem z założenia, że opony są jedną z najważniejszych rzeczy w samochodzie jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Na takich spawach nie warto oszczędzać. Jasne, nie zawsze opona musi być nowa, ale czasami warto zmienić, by zadbać o bezpieczeństwo swoje i rodziny.

Miałeś kiedyś stłuczkę albo wypadek?

Na szczęście nie miałem takich przygód. Choć muszę się przyznać do złej rzeczy. Mam nawyk, że w trakcie jazdy używam telefonu. Żona mnie zawsze gani za takie akcje. Ostatnio używam mniej, ale nadal się zdarza. Oczywiście są zestawy słuchawkowe, ale czasami i tak biorę do ręki telefon. Mam nadzieję, że niedługo oduczę się tego kompletnie, bo masa wypadków jest z tego powodu.

Byłeś kiedyś na miejscu wypadku pierwszy?

Miałem taką sytuację jak byłem z wujkiem w trasie. Wiele lat już minęło, ale pamiętam jak dziś, bo bardzo się przestraszyłem. Jechaliśmy prawym pasem w stronę Częstochowy. Jakiś pijany gościu sturlał się z górki na autostradę. Na szczęście wujek zjechał na lewy pas i poszedł udzielać pomocy. Przyjechała karetka po tego pana, ale nie wiem czy przeżył.

Byłem świadkiem sytuacji, gdy ludzie szkodzili poszkodowanemu, a nie pomagali. Rozumiem, że ty ogarniasz pierwszą pomoc?

Jasne. Na szczęście jeszcze nigdy nie musiałem się sprawdzić, ale myślę, że poradziłbym sobie. Sporo tego było na kursach, ale warto też czasami w domu obejrzeć filmiki instruktażowe na YouTubie.

Zdarza ci się jeździć autem bez celu?

Czasami mi się zdarza. Uwielbiam jeździć samochodem. Jak zdałem prawo jazdy, potrafiłem jechać autem do sklepu, który był 20 metrów obok bloku. Najbardziej lubię jeździć sam, bo można odpalić muzykę głośno, przemyśleć wiele spraw. Poza tym do dziś pozostała mi młodzieńcza zajawka i zdarza mi się zimą pojechać na większy parking i trochę pokręcić bączki. Świetne było do takich zabaw BMW, które mi gwizdnęli.

received_557310101370140

Na koniec najważniejsze i szalenie istotne pytanie. Pożyczasz samochód żonie?

Żony i samochodu nie pożyczam (śmiech). A tak serio nie mam z tym żadnego problemu. Żona jeździ naprawdę dobrze.

***

Sponsor naszego nowego cyklu, marka Uniroyal, przygotował konkurs, dzięki któremu możecie oszukać przeznaczenie i (w końcu?) nie dać zaskoczyć się zimie. O co chodzi? Wypełniając formularz pod adresem, odpowiadając na pytanie o przygotowania swojego samochodu do nadjeżdżającej zimy i przedstawiając dowód zakupu, opony Uniroyal MS plus 77 mogą was nic nie kosztować. Słowem: zimówki możecie mieć za darmo.

750x300

Moglibyśmy długo pisać o doskonałej stabilności, świetnej trakcji i większym bezpieczeństwie tych opon, ale najlepiej, jeśli przekonacie się o tym sami na stronie konkursowej (KLIK). Macie jeszcze chwilę czasu, bo promocja trwa do 14.12.2018 r., ale sugerujemy nie zwlekać za długo.

Rozmawiał: Bartosz Burzyński 

fot. własne, prywatna galeria Seweryna Michalskiego

KOMENTARZE (7)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Rayo

Przepraszam najmocniej, ale co to kurwa jest?

Waleczny

Ciekawy wywiad który stanowi pewną odskocznię od stricte piłkarskiego świata. Po co się ograniczać? Zwłaszcza że taka zawartość jest tylko dodatkiem, piłka wciąż zostaje sednem tego portalu.

Stój Chalina
Leeds United

O co się przy******lasz? Jak na artykuł sponsorowany to całkiem spoko się czytało.

ice numéro cinq
Sparta

Jestem behapowcem w pewnej firmie. Nadzoruję ponad 200 pracowników. Powiem tak. Kierowcy ciężarówek to są największe matoły z jakimi w życiu pracowałem. Większość z tych ludzi ma problem z pisaniem i czytaniem a ja muszę ich uczyć zasad BHP i bezpiecznej jazdy. Nie da się! chociaż bym wychodził z siebie i stawał obok to się kurwa nie da. Im się mózgi resetują metr za progiem sali szkoleniowej. Codziennością jest, że oni nie zdają prostych testów po szkoleniu. Nawet jak im dyktuję odpowiedzi to źle zaznaczają i nie zdają!

Wszystkie szkolenia jak krew w piach. Oni kurwa nie są w stanie przyswoić żadnych zasad BHP. Mają zdrowie i życie innych ludzi kompletnie za nic. Tłukę im do tych zakutych łbów, że zdrowie i życie człowieka jest bezcenne i że muszą uważać na innych na drodze bo nie mają z nimi szans. Myślicie, że to coś daje? Mamy 40 wypadków przy pracy rocznie… Najgłupszy wypadek przy pracy kierowcy w mojej historii? Facet olał zalecenia ze szkolenia, nie stosował się do instrukcji producenta pasów do mocowania ładunków „on wie lepiej bo pracuje 10 lat”. Tak kurwa naciągnął pas rurką, że jak go odpinał to pas wystrzelił jak kusza i mu uciął palec…
Nie jestem w stanie nauczyć tych durni do zapiania pasów! Oni uważają, że nie trzeba zapinać pasów jadąc ciężarówką. Facet zjechał z drogi do rowu. Wyjebało go z siedzenia i tak przypierdolił głową w podsufitkę, że połamał kręgi…
Najtrudniejsza branża świata. Ludzie trzymajcie mnie bo mi rozwali bebech ze śmiechu. Kierowcą tira nie zostaje się jak masz skończoną astronomię na Uniwersytecie Jagielońskim. Kierowcą tira zostaje się jak nie potrafi się robić w życiu kurwa NIC. Ci goście byli w stanie przyswoić tylko umiejętność kręcenia kółkiem. 80% kierowców ma szkołę podstawową!
A co robią kierowcy ciężarówek każdy kto jeździ widzi. Mają w dupie wszystkich. Zajeżdżanie drogi na autostradach bo sobie robią wyprzedzanie-wyścigi słoni na tempomatach bo jeden ma 89,5 a drugi 89,7 km/h wiec go wyprzedza bo policzył, że na 10000 km zaoszczędzi cztery minuty. Szeryfowanie na zwężkach i utrudnianie jazdy innym. Opona mu pęknie to ją pierdolnie do lasu w krzaki albo zostawi na środku autostrady, żeby się ktoś na niej rozjebał. Włączcie sobie CB i posłuchajcie rozmów kierowców ciężarówek. To jest taki rynsztok, że warszawski furman dostaje opadu szczęki.
Do tego dochodzą kradzieże paliwa. Każdy kierowca tira kradnie paliwo ze swojego samochodu. U nas montuje się dziesiątki zabezpieczeń na auta, żeby nie kradli ale zawsze jesteśmy krok za nimi! zawsze znajdą sposób, żeby spuścić. Jak wam tirowiec powie, że nie kradnie to go zapytajcie po chuj mu plastikowe bańki na pace.
Kolejna rzecz alkohol. Codziennie rano dymam przez firmę z alkomatem. Muszę kurwa nie mam wyjścia! Ci ludzie są nieodpowiedzialni. Jak się zapomnę i ich nie sprawdzę to się napierdolą po pracy jak stonka po opryskach. Nie piją w pracy ale przychodzą w takim stanie, że ja biorę gościa na dmuchawkę o 12 w południe wychodzi wynik złoty dziewięćdziesiąt. Pytam się o co chodzi. On nie pił alkoholu! Gniotę go to mówi – wypił wczoraj 6 mocnych piw. Litrowych. Ale przecież piwo to nie alkohol!
Nie ma tygodnia, żeby nie złapać kierowcy, który przyszedł napierdolony do pracy.
U nas tego nie ma bo nasza branża cechuje się tym, że nie śpią w trasie bo objeżdżają wszystko w jeden dzień pracy ale co jeszcze robią tirowcy w innych firmach? Zgadzają się na każde zbydlęcenie jakie zaserwuje im pracodawca.
Wymyślono prawo o czasie pracy kierowców, które ma chronić innych przed nich zmęczeniem oraz ich samych przed nimi samymi a to bydło to prawo łamie, grzebią przy tachografach, kombinują z kartami kierowcy.
Śpią na pakach leją na koło, srają w krzakach jak zwierzęta, myją się pod kranami na stacjach benzynowych i wpierdalają karmę dla psów.
Nie ma takie upodlenia jakiego nie zniosą bo to są po prosty takie prymitywy.
Kierowca to nie jest najcięższy zawód. Kierowca to jest stan umysłu. Oni sami utrudniają sobie ten zawód bo sami zgadzają się na takie traktowanie!
Na koniec dodam, żeby być sprawiedliwym – znam paru kierowców swoich pracowników, którzy na szczęście są wyjątkami od tego co napisałem. Ale niestety ci prawdziwych fachowców na poziomie można policzyć na palcach może dwóch rąk!
#pasta

n0_thx

Łamanie przepisów dotyczących czasu pracy kierowców nie skończy się dopóki odpowiedzialność karna za to nie zostanie przeniesiona z kierowcy na jego pracodawcę. W tej chwili pracodawcy sami zachęcają kierowców do magnesu, bo im wpadnie większa kasa, a w razie czego przecież mogą się wszystkiego wyprzeć. Kiedy to pracodawca będzie becelował za tacho, to zacznie tępić jazdy „na strzale”

Maxizer

BMW, Audi… no tak, Polska…

Dymczasem

a co mial byc, polonez i syrena?

wpDiscuz