Cracovia jest absolutnym samodzierżawiem
Weszło

Cracovia jest absolutnym samodzierżawiem

Kibicowski protest na Cracovii, choć ostatnio zrobiło się o nim trochę cicho, trwa w najlepsze. Fani „Pasów” ze stowarzyszenia „Cracovia to My” zaczynając od spotkania z Wisłą Płock, podczas meczów na własnym stadionie jasno dają do zrozumienia, co sądzą o obecnym zarządzie klubu. Nie mają najmniejszego zamiaru ustępować i – jak deklarują – są przygotowani na lata walki. Ich celem, wbrew wcześniejszym zapewnieniom właściciela klubu, Janusza Filipiaka, nie jest jednak ani przejęcie Cracovii, ani nawet wprowadzenie do władz „swojego” człowieka. O co zatem walczą fani najstarszego klubu w Polsce? Dlaczego nie zgadzają się, by utożsamiać ich z „kibolami’? Czemu uważają, że Cracovia się zwija i nie jest poważnym klubem oraz kiedy czuli się skompromitowani i upokorzeni? Odpowiedzi na te i inne pytania udzielili w obszernej rozmowie z Weszło.

Zacznijmy od profesora Filipiaka, który dla Cracovii jest postacią kluczową, jeśli chodzi o funkcjonowanie klubu i zarządzanie nim. Wy z tym zarządzaniem macie spory problem.

Grzegorz, architekt, 36 lat stażu na Cracovii: Owszem, i nie ukrywamy tego.

Podkreślacie jednak, że waszym celem nie jest – mówiąc wprost – wygonienie Janusza Filipiaka z Cracovii.

G: Pan profesor, w krótkim odstępie czasu od sytuacji, która zaistniała u naszej sąsiadki zza Błoń udzielił wywiadu i bardzo sprytnie przedstawił w nim nasz niewinny jak na razie protest. Podciągnął go pod próbę przejęcia wpływów i władzy w klubie. To absolutny nonsens.

Sytuacja u sąsiadki wyglądała tak, że po wycofaniu się pana Cupiała nastąpiła tam organizacyjna pustka. Tymczasem u nas jest właściciel, który posiada ponad 60% akcji, jest miasto, drugi, mniejszościowy, udziałowiec. Z tego, co nam wiadomo właściciele nie zamierzają się pozbywać swojej własności, więc w jaki sposób kibice albo – jak woli pan profesor – kibole, mieliby ją przejąć? Nikt nie ma takiego celu z najprostszej przyczyny – z powodu sytuacji prawnej jest to niemożliwe. Profesor Filipiak może się więc pozbyć Cracovii tylko na zasadzie sprzedaży, ale nie zamierza tego robić, a kupców póki co też nie widać. Łączenie tych dwóch tematów jest więc absurdalne i miało na celu wyłącznie przykrycie tego, co napisaliśmy w naszej skromnej ulotce.

Tomasz, urzędnik, 37 lat stażu na Cracovii: Pan profesor w bardzo prosty sposób chciał nas utożsamić z drugą stroną (z Wisłą Kraków – red.), gdzie kibice ze stowarzyszenia rzeczywiście rządzą. My z kolei nie mamy ani ambicji, ani zamiaru by zrobić coś takiego.

Łatwo jednak wyjść z założenia, że po prostu stawiacie żądania i wymagacie, by profesor Filipiak je spełnił. To dość bezpośrednia próba sprawowania władzy.

T: A jakie są nasze żądania?

Chociażby takie, że domagacie się, aby z zarządu klubu zniknęły poszczególne osoby.

T: Nam przede wszystkim zależy na tym, aby Cracovia odniosła sukces sportowy. Przez ostatnie piętnaście lat w klubie nieustannie dochodziło do wymiany trenerów, zawodników i zatrudniania na chwilę dyrektorów sportowych. Naszym największym sukcesem było czwarte miejsce – do czego odniósł się też redaktor Stanowski w swoim felietonie – a w zarządzie cały czas jest pan Jakub Tabisz, który w sporcie po prostu się nie sprawdza. W finansach może, ale w sporcie nie.

On jednak przynajmniej faktycznie jest w klubie, bo pan profesor, jak sam mówi w wywiadach, w Polsce spędza trzy miesiące. Choć oczywiście może też wydawać polecenia telefonicznie lub mailowo.

Pan Tabisz podpadł tylko tym, że nie daje rady sportowo czy były jeszcze jakieś inne kwestie?

G: Oczywiście, że nie tylko sportowo, ale kibice są zainteresowani przede wszystkim wynikiem sportowym. Pan próbuje nam imputować, że my jako kibice nie mamy prawa domagać się od profesora czegokolwiek. Ale kibic to klient. My przychodzimy, płacimy za bilety i chcemy, żeby to widowisko, które jest nam serwowane, nam odpowiadało.

WARSZAWA 26.10.2017 WALNE ZGROMADZENIE SPRAWOZDAWCZE PZPN --- PZPN GENERAL MEETING OF REPORTING IN WARSAW JAKUB TABISZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Jakub Tabisz podczas walnego zgromadzenie sprawozdawczego PZPN. Fot. FotoPyK

To jest tak, jakby poszedł pan do restauracji i tam obsługiwałby pana nieuprzejmy, niekompetentny kelner. Co pan robi? Ano idzie pan do właściciela i zwraca mu uwagę, że zatrudnia niewłaściwego pracownika. Czy w ten sposób próbuje pan przejąć władzę w restauracji? Nie. Pan w ten sposób wyraża niezadowolenie z pracy kelnera. I my też wyrażamy takie niezadowolenie.

Ale jeśli w restauracji nie jestem zadowolony z pracy kelnera, to niekoniecznie domagam się, aby został zwolniony. Z kolei dla was satysfakcjonującym rozwiązaniem byłoby, żeby pan Tabisz zniknął z klubu.

G: Sprawy nie można ujmować w ten sposób, że dla nas jedynym celem jest pozbycie się pana Tabisza. To jest sprawa zupełnie wtórna. Proszę mi wierzyć, że kibice Cracovii przez ostatnie piętnaście lat wykazali się naprawdę anielską cierpliwością. Kluczowe jest to, że w tym okresie nie zdołaliśmy zdobyć żadnego medalu, a ta sztuka udała się klubom o wiele biedniejszym, wręcz bankrutującym.

Pan Stanowski pisze – jak my to nazywamy – z pozycji „warszawki”, że co my w ogóle chcemy, skoro Cracovia jest stabilna. Proszę jednak zapytać kibiców Legii lub Lecha, może Jagiellonii, czy oni byliby zadowoleni z tych dwóch czwartych miejsc w ciągu piętnastu lat. My jesteśmy klubem ze studwunastoletnią tradycją, najstarszym istniejącym klubem piłkarskim w Polsce, i nasi kibice, poprzez rodziców i dziadków, noszą pamięć dawnych sukcesów.

Naprawdę nie widzimy powodu, żeby przez piętnaście lat, przy tych pieniądzach, które zostały zainwestowane, nie tyle nie osiągać sukcesów, co notorycznie odbijać się od ściany do ściany. U nas nie ma jakiejś jasno obranej drogi, jakiegoś stałego postępu. Gdyby to było, gdyby kibice widzieli, że wszystko zmierza w dobrą stronę, to też by pewnie wytrzymali. Brakuje jednak wyraźnego trendu, który pokazywałby, że w Cracovii jest coraz lepiej. Wprost przeciwnie, jest coraz gorzej, co obrazują twarde dane.

Na przykład?

T: Możemy na początek przytoczyć fragment tekstu z wypowiedziami profesora sprzed mniej więcej siedmiu lat.

Wiosną Filipiak zarządzał kryzysem w Cracovii. Teraz ma plany. Chciałby, aby Cracovia zagrała w europejskich pucharach, więc przebudowuje skład drużyny, kupuje zawodników. W Krakowie zagra Andrzej Niedzielan. W Cracovii zagraliby być może inni znani piłkarze z czołowych europejskich lig, ale Polska nie jest atrakcyjną „miejscówką. (Profesor z milionami, „Dziennik Polski”, 15 lipca 2011)

Te plany i przebudowa drużyny skończyły się tym, że w następnym sezonie spadliśmy z ligi. A mieliśmy grać w europejskich pucharach…

G: U nas co roku jest przebudowa. Co roku profesor udziela kwiecistych wywiadów, w czym jest arcymistrzem, i opowiada w nich o Lidze Europy, Lidze Mistrzów i tak dalej, a cały czas dzieje się to samo. Sprowadzamy coraz więcej i w dodatku coraz słabszych zawodników i osiągamy coraz gorsze wyniki.

T: Przytoczę jeszcze jeden fragment, z sezonu, po którym awansowaliśmy do europejskich pucharów.

– Powiedzieć mogę tyle, że my mamy w tej chwili inną strategię budowy drużyny. Tam co chwilę są przetasowania, inna talia kart do gry. My doszliśmy do momentu, w którym nasza drużyna jest dobra i teraz co roku będziemy ją chcieli ulepszać i uszlachetniać. Spokojnie, żeby w tym była jakaś logika. W Warszawie tego nie widzę.
(Janusz Filipiak: Prezes Boniek to facet, z którym warto się spierać i kłócić, „Dziennik Polski” 20 maja 2016)

Sezon później zespół objął Michał Probierz i wymienił ponad dwudziestu zawodników.

G: Nasze wzmocnienia przed tymi meczami w Lidze Europy wyglądały tak, że pozbyliśmy się Kapustki.

T: Szczepaniak, który miał być wzmocnieniem, musiał poczekać do 30 czerwca, aby mógł przejść za darmo. Wtedy byliśmy już po jednym meczu eliminacyjnym.

Czyli mimo wszystko Filipiak też wam się nie podoba i daliście temu wyraz w trakcie meczu z Wiślą Płock. Skoro przedstawiliście koszulkę Cracovii z przekreślonym logo Comarchu, to odbiór może być tylko jeden – nie chcemy Filipiaka w w klubie.

T: To bardzo duże uproszczenie. Ta oprawa to wyraz naszej niemocy i protestu przeciwko polityce firmy Comarch.

G: Nasz protest nie ma więc doprowadzić do wyrzucenia właściciela, ale do zmuszenia go, by poważnie podchodził do Cracovii. Tu dochodzimy zresztą do bardzo ważnej kwestii, o której środowisko i opinia publiczna prawdopodobnie nie wie. Otóż Cracovia tylko pozornie jest klubem sportowym. W rzeczywistości jest przedsiębiorstwem, które – jak każde przedsiębiorstwo – ma na celu zarabianie pieniędzy. To oczywiście nie jest prostą sprawą, ale profesor Filipiak jest w tej dziedzinie innowatorem i z roku na rok wychodzi mu to coraz lepiej. Od dawna zapowiadał zresztą, że dąży do tego, by Cracovia była klubem samobilansującym się. W zasadzie to chyba już osiągnął swój cel.

W Cracovii sport traktowany jest jako zło konieczne. Jako element, który służy zarabianiu pieniędzy. Wynik sportowy jest całkowicie nieistotny, ale o tym dziennikarze starają się nie wiedzieć. Pan Stanowski w swoim felietonie wyraźnie pokazuje, że nie wie, jak Cracovia wygląda od środka. To jest PRZEDSIĘBIORSTWO! I nam, kibicom, to się nie podoba, bo my nie przychodzimy oglądać raportów firm doradczych i rosnących słupków, tylko bramki i zwycięstwa. Krótko mówiąc, przychodzimy po emocje. Ale u nas tego wszystkiego nie ma.

Profesor Filipiak nie rozumie na czym polega piłkarski biznes?

G: Profesor Filipiak doskonale rozumie na czym polega piłkarski biznes, ale ma po prostu inne cele. On nie przyszedł tutaj, żeby wygrywać.

Chce zarabiać na Cracovii?

G: Być może docelowo tak, ale ogólnie traktuje Cracovię – jak my to nazywamy – jako pompkę do swojego ego. To człowiek niezwykle zamożny, obracający się w wysokich kręgach biznesowych. Tam Rolls-Royce nie robi na nikim wrażenia, ale posiadanie klubu piłkarskiego już tak. Po prostu dzięki Cracovii w Dubaju może wjechać na wyższe piętro.

T: Piętro wyżej niż posiadacze Rolls-Royce’a

To chyba trochę gryzie się z tym, że profesorowi nie zależy na wyniku. Posiadanie klubu to jedno, a posiadanie klubu, który święci sukcesy i gra w europejskich pucharach drugie. Dużo większy prestiż.

G: Profesora Filipiaka, jak my to oceniamy, na klub z wynikami po prostu nie stać. Wystarcza mu to, co ma teraz. Proszę wziąć pod uwagę, że on na rozmowach biznesowych nie spotyka się z fanatykami futbolu, tylko z ludźmi, którzy zwykle są od tej dyscypliny oddaleni. Samo posiadanie najstarszego w kraju klubu piłkarskiego w pełni go satysfakcjonuje.

T: Poza tym jeśli w Dubaju czy Szwajcarii rozmawia z kimś na temat polskiej ligi, to nikt specjalnie nie zawraca sobie głowy sytuacją Cracovii w lidze. Przytoczę fragment innej wypowiedzi profesora.

Kiedy rozmawiam z kimś w Zurychu i żartuję, że może wpadniemy na siebie w Lidze Europy – ha, żartuję (to jest dobre – wtrąca Tomasz) to jest wow, inna rozmowa. (Janusz Filipiak: Chcemy co roku grać w europejskich pucharach, Dziennik Polski”, 20 maja 2016)

Profesor może więc opowiadać, że ma w Polsce klub i „żartować”, że walczy o Ligę Europy, ale z rzeczywistością nie ma to zbyt wiele wspólnego. Za to na pewno wzbudza w ten sposób zainteresowanie.

Janusz Filipiak prezesem Cracovii jest od 2014 roku. W tym czasie nie sięgnął z klubem po ani jedno trofeum. Fot. FotoPyK

Janusz Filipiak prezesem Cracovii jest od 2014 roku. W tym czasie nie sięgnął z klubem po ani jedno trofeum. Fot. FotoPyK

To właśnie z powodu tych niezbyt wygórowanych ambicji profesor Filipiak cały czas trzyma w klubie pana Tabisza? Na dobrą sprawę, gdyby zależało mu na wynikach, to powiedziałby: „okej, był człowiek, nie sprawdził się, trzeba poszukać kogoś innego”. Tymczasem pan Tabisz jest w klubie cały czas.

G: Bo pan Tabisz znakomicie się sprawdza, ponieważ realizuje politykę profesora Filipiaka, czyli słupki. Chyba nikt w Polsce nie radzi sobie z tym tak dobrze, jak Cracovia. Ale niestety my nie po to przychodzimy na stadion.

T: On jest ekonomistą, ze sportem nie ma nic wspólnego. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że pan Tabisz w pierwszej kolejności wykonuje polecenia profesora.

G: Na Cracovii od wielu lat krąży taka anegdota: Żeby w MKS-ie kupić nowy kartridż do drukarki, to najpierw trzeba napisać maila do Szwajcarii.

T: Profesor potwierdził to zresztą w wywiadzie po meczu z Wisłą Płock mówiąc, że on po to jest prezesem, aby ludzie nie kradli.

Nam chodzi o to, żeby w tym klubie powstał wreszcie pion sportowy z prawdziwego zdarzenia. Profesor od lat się śmieje, że skauci to nie wiadomo jaki wymysł. Ale przecież nie można powiedzieć, że zatrudniam trenera z ambicjami i robię z niego menadżera na wzór angielski i nie dać mu jednocześnie żadnego skauta do pomocy! U nas trener ma laptopa i może jakiś kanał sportowy plus płyty od menadżerów. Nie tak ma wyglądać profesjonalny ekstraklasowy klub z budżetem na poziomie piątego miejsca w lidze.

Obecnie za pion sportowy jednoosobowo odpowiada Michał Probierz?

T: Tak. Trener poświęca nie wiadomo ile czasu na szukanie piłkarzy, a przecież pasowałoby też trenować tę drużynę. Osobną kwestią jest to – zresztą czytałem o tym kiedyś na Weszło i wcale tego nie chwaliliście – że trener najpierw wyszukuje zawodników, później musi uzyskać aprobatę profesora, a na koniec musi iść do pana Tabisza, aby ten wynegocjował kontrakt. Można się potknąć na każdym z tych trzech etapów.

G: MKS najbardziej lubi zresztą darmowe transfery. A tak swoją drogą, proszę zapytać byłych piłkarzy Cracovii – mówimy o ostatnich piętnastu latach – ilu z nich wspomina ten okres z łezką w oku. Proszę zapytać ich o zawarte w kontraktach klauzule poufności, proszę sprawdzić, jak wygląda to w innych klubach. Proszę popytać też, jakie są kary za złamanie tego punktu w umowie.

Czego dotyczą te klauzule?

G: Przekazywania informacji. Ich typy są szczegółowo wymienione w klauzulach, łącznie z cennikiem. Tajemnicą poliszynela jest, że podstawowa stawka za wyniesienie informacji to około pięć tysięcy złotych, ale katalog jest dużo szerszy. Mówiąc kolokwialnie – łatwo pójść z torbami.

T: W przypadku zagranicznych zawodników podstawa to pięć tysięcy euro.

Jako kibice po ostatnim wywiadzie profesora Filipiaka czuliście się oszukani?

T: Może nie oszukani, ale na pewno pomówieni.

Profesor mówi tam, że po przyjściu do Cracovii musiał na wstępie regulować faktury na jakieś kosmiczne kwoty.

T: No tak, aczkolwiek później pod wywiadem pojawiło się oświadczenie, w którym profesor wycofuje się ze swoich słów.

Racja, ale z tego oświadczenia wynika, że Grupa „Sto” jest w porządku, ale inne już niekoniecznie.

G: Ale w Cracovii nie było wtedy innych grup!

T: Był wówczas prezes klubu, który jednocześnie był prezesem Grupy „Sto” i miał pełne wsparcie kibiców, którzy wpłacali jakieś składki. W klubie było wtedy biednie, jednak nawet bez pomocy profesora Filipiaka udało nam się utrzymać w trzeciej lidze. Przed nowym sezonem profesor po raz pierwszy wspomógł Cracovię kwotą 200 tysięcy złotych i inni trenerzy w trzeciej lidze mówili, że mamy u siebie „dream team”. Na pewno było wówczas biednie, ale atmosfera była nieporównywalnie lepsza od obecnej.

G: Dla zobrazowania, jak doskonale rozwijała się Cracovia przy niewielkim budżecie, podam dwa przykłady. Po pierwsze, na meczu z Koroną Kielce, naszym głównym rywalem w walce o awans, było ponad dziesięć tysięcy ludzi. W trzeciej lidze! Po drugie, już w kolejnym sezonie na mecz z Pogonią Szczecin, który transmitował Polsat, przyszło około czternastu tysięcy kibiców. Przed meczem na środku murawy lądował śmigłowiec ze spikerem, a drużyny wchodziły na boisku przy melodii „Carmina Burana”

Tak dawniej wyglądała atmosfera w tym klubie. Niestety, korporacjonizm Janusza Filipiaka całkowicie ją zniszczył.

T: Po wielu sezonach spędzonych w trzeciej lidze w klubie był wielki entuzjazm, gdy pojawił się nowy sponsor, bo jeszcze nie właściciel, byli też wierni kibice. Piętnaście lat później, po okresie stabilizacji i wysokich budżetów, na mecze przychodzi 1/3 tych kibiców, którzy wtedy pojawiali się na stadionie. A przecież duszą klubu są właśnie kibice.

2018.05.19 KRAKOW SPORT PILKA NOZNA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2017/18 KOLEJKA 37 CRACOVIA KRAKOW - POGON SZCZECIN NZ MICHAL PROBIERZ TRENER CRACOVIA JAKUB TABISZ FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl 2018.05.19 KRAKOW SPORT FOOTBALL LOTTO EKSTRAKLASA SEASON 2017/18 ROUND 37 CRACOVIA KRAKOW - POGON SZCZECIN FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl

Michał Probierz i Jakub Tabisz. Fot. 400mm.pl/Jakub Gruca

Profesor tego nie rozumie?

T: Chyba nie rozumie, bo o kibicach wypowiada się w najlepszym wypadku średnio. Warto też przypomnieć jedną rzecz. W 2004 roku po awansie do ekstraklasy była huczna feta. Na drugi dzień dowiedzieliśmy się z prasy, że dotychczasowy prezes został zdegradowany do rangi wiceprezesa. Nowym został profesor Filipiak, który na starcie oświadczył, że w Cracovii nastał czas profesjonalistów, a kibico-działacze są niepotrzebni. Profesjonalistów można bowiem rozliczyć z błędów, wszystko jest czarno na białym, jak ktoś źle pracuje, to można go zwolnić. Wydaje się nam, że po dwóch awansach z rzędu, kiedy prezesem był Paweł Misior, profesor Filipiak uwierzył, że skoro udało się prezesowi wywodzącemu się spośród kibiców osiągnąć sukces sportowy, to gdy on, prezes giganta giełdowego obejmie stery klubu, Cracovia będzie grała w pucharach co sezon. Tymczasem prawda jest taka, że to ci kibice poświęcili się temu klubowi, oddawali swoje pieniądze, tworzyli atmosferę. Kiedy jednak pojawił się nowy właściciel, który w taki sposób potraktował oddanych kibiców, to większość z nas stwierdziła, że w zasadzie może się oddać spokojnemu oglądaniu meczów. Ruch kibicowski w Cracovii zamarł. Nie było stowarzyszeń, które chciałyby współpracować z zarządem.

Myślę, że profesor świadomie odciął się od środowiska kibicowskiego. Kibice chyba po prostu od początku nie byli mu wygodni. Bardziej pasuje mu coś na zasadzie prywatnego folwarku, gdzie nie musi się z nikim liczyć.

G: Profesor nie rozumie kibiców, a w dodatku ma swoje specyficzne postrzeganie świata, na który patrzy przez finansowe okulary. Zawsze podkreśla, że przychody z dnia meczowego są w Cracovii bardzo niskie. Wyliczył to nawet w ostatnim wywiadzie. Jednocześnie nie robi nic, aby przyciągnąć ludzi na stadion. Prezes Filipiak byłby pewnie najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem, gdyby kibiców na meczach w ogóle nie było. I mówię to niebezpodstawnie. Kiedyś, gdy stadion Cracovii był zamknięty, na meczu były osoby, które mają wykupione skyboksy. Profesor przy pustym stadionie sam prowadził doping, ktoś zrobił mu zdjęcie i proszę mi wierzyć, że na jego twarzy malowało się niesamowite szczęście. Nic więcej nie było mu potrzebne.

Na derbach też sam prowadził sobie doping.

G: I znakomicie sobie z tym poradził!

Czujecie się skompromitowani tym dopingiem puszczanym z taśmy?

G: Skompromitowany został klub. Dlaczego lepiej było słychać dzieci, które wspierały Wisłę? Bo było ich zdecydowanie więcej! Stowarzyszenie oferowało pomoc przy organizacji derbów, ponieważ posiada wiedzę na temat preferencji w szkołach, ale z klubu poszedł przekaz, że poradzą sobie sami. No i tak sobie poradzili, że puścili doping z taśmy.

Skończyło się tak, że winę na siebie wziął spiker, który odmówił wykonania tego polecenia, a ludzie odpowiedzialni za decyzję nadal są w klubie.

G: Klub zapłaci pięć tysięcy złotych kary i jakoś się to rozejdzie.

Przez te piętnaście lat nie podjęliście żadnej próby współpracy z właścicielem i zarządem?

G: Klub podejmował próby kanalizowania grup kibicowskich, ale były niezwykle nieudolne, prowadzone przez ludzi, którzy całe swoje zawodowe życie spędzili w korporacjach i o piłce nożnej nie mieli większego pojęcia.

Profesor chciał wychować sobie nowych kibiców?

G: Tak to wyglądało, choć to nie była skoordynowana i do końca przemyślana akcja. Podam taki zabawny przykład. Jedną z pierwszych prób wychowania sobie nowych kibiców był pomysł, aby fani Cracovii organizowali się w fan cluby. Nasze środowisko wykreowało sobie taki fan club złożony z przedsiębiorców, urzędników, lekarzy i poszliśmy go zarejestrować. Kiedy powiedzieliśmy, jaką wybraliśmy nazwę, nie ukrywam – całkiem jajcarską, pani, która odpowiadała za rejestrację, typowa kobieta z korporacji, wpadła w oburzenie i powiedziała, że nie możemy się tak nazywać. To było takie zderzenie świata kibicowskiego ze światem korporacyjnym.

Od kilku lat profesor musi jednak z nami współpracować, bo wymogi licencyjne zobowiązują go do tego, by w klubie było stowarzyszenie kibiców. Traktowane jest to jednak jako zło koniecznie.

T: Wypada też wspomnieć o panu Radomirze Szarańcu. Kilka sezonów temu w sytuacji kryzysowej profesor zgodził się powołać wiceprezesa z ramienia kibiców.

G: To jednak nie była próba współpracy z kibicami, ale zarządzanie kryzysem. Pan Tabisz został na jakiś czas schowany w „komórce pod schodami”, a pana Szarańca wystawiono na pierwszy ogień. Później jednak maszyna korporacyjna włączyła swoje tryby i bardzo szybko go zmieliła.

Tamten kryzys miał podłoże kibicowskie czy organizacyjne?

G: Organizacyjne. A Szaraniec został zmielony, bo według pana profesora nie sprawdził się w niczym. My oczywiście nie podzielamy tego zdania, natomiast trwało to krótko i nic dobrego z tego nie wyniknęło. Świat dziennikarski próbuje nam wmówić, że my chcemy wcisnąć do zarządu swojego człowieka, ale my mamy świadomość, że nikt by sobie tam nie poradził. Jak już powiedziałem wcześniej – obecnie Cracovia nie jest klubem piłkarskim, jest przedsiębiorstwem.

To dotyczy również sekcji hokejowej?

T: Hokej ma to szczęście, że profesor Filipiak i wiceprezes Tabisz mówią, że się na nim nie znają. Jest tam jakiś budżet i trener działa właśnie w obrębie tego budżetu. W piłce jest, niestety, nieco inaczej, ale nie ma co tego porównywać do hokeja.

G: W hokeju mamy oczywiście passę sukcesów, ale to wynika ze słabej konkurencji. Wystarczy rzucić na stół dodatkowe dwa miliony złotych i ma się drużynę na mistrzostwo. Jeśli jednak prześledzi się te ostatnie lata, to można zauważyć, że kiedy pojawiał się rywal, który ma wysoki budżet, to profesor wszem i wobec ogłaszał, że on się z koniem kopać nie będzie. No i wtedy zdobywaliśmy brązowy medal albo nie zdobywaliśmy żadnego.

T: Trzy lata temu Polska nieoczekiwanie otrzymała dziką kartę w hokejowej Lidze Mistrzów. Profesorowi ten pomysł bardzo się spodobał, chyba nawet rozmawiał na ten temat ze swoimi znajomymi ze Szwajcarii i zbudował drużynę, która dwa razy z rzędu zagrała w tych rozgrywkach. Jeśli jednak chodzi o występy, to nie były one tak udane, jak tego oczekiwaliśmy. Nie mamy pretensji do zawodników, bo oni dali z siebie wszystko, ale nasz dorobek punktowy w Lidze Mistrzów wynosi okrągłe zero. Niedawno w tych samych rozgrywkach zagrał GKS Tychy i na dzień dobry sięgnął po pierwsze zwycięstwo.

2018.10.21 KRAKOW SPORT HOKEJ NA LODZIE POLSKA HOKEJ LIGA SEZON 2018/19 COMARCH CRACOVIA - UNIA OSWIECIM NZ EMIL SVEC BRAMKA GOL RADOSC FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl

Janusz Filipiak siedmiokrotnie mógł cieszyć się z mistrzostwa Polski wywalczonego przez hokeistów Comarch Cracovii. Fot. 400mm.pl/Jakub Gruca

Dobrze jednak, że chociaż hokeiści się starają, bo zdaje się, że do postawy piłkarzy też macie spore zastrzeżenia.

G: Na pewno nie podoba nam się to, co jest, nie w każdym meczu widzimy pełne zaangażowanie, ale mamy też świadomość kto do nas trafia. Jeżeli sprowadza się zawodników, którzy pod koniec okienka transferowego mają panikę w oczach, bo nikt nie chce ich zatrudnić i anonimów z dziwnych lig, to my też nie oczekujemy, że oni nagle odpalą i pociągną tę drużynę. Czasami zdarza się, że w Cracovii pojawią się piłkarze, którzy chcą się wypromować i rzeczywiście prezentują wyższy poziom. No ale piłka nożna jest grą zespołową, więc jeden zawodnik biegający po murawie szybciej od innych nie zrobi wyniku. Mając świadomość, jak wygląda w Cracovii zarządzanie sportem nie spodziewamy się zbyt wiele. Nie można więc mówić, że piłkarze są na celowniku, bo olewają grę czy coś kombinują. Oni są ofiarami systemu.

T: Mogę podać kolejny przykład z wywiadu profesora Filipiaka odnoszący się do ówczesnego trenera Jacka Zielińskiego i piłkarzy, który możemy też przełożyć na atmosferę w klubie. Perspektywa była wówczas taka, że zajęliśmy czwarte miejsce i graliśmy w eliminacjach do Ligi Europy, profesor mówi o tym, jak motywował drużynę.

Jak poleciałem do Macedonii i powiedziałem zawodnikom, że za awans do fazy grupowej) jest milion złotych premii, to Cetnarski parsknął śmiechem na głos. Co z tymi piłkarzami i takim nastawieniem można zrobić? (Wilkowicz sam na sam, 19.04.2018).

Pan profesor twardo utrzymywał, że na osiem meczów i wszystkich zawodników to duże pieniądze. Sytuacja z Cetnarskim też ponoć nie jest prawdziwa. Mateusz miał powiedzieć wtedy: „Prezesie, nie mamy drużyny na awans”. Cracovia miała wtedy zespół bez wzmocnień, z którego zimą odszedł Rakelss, a Kapustka był schowany, żeby przypadkiem nie doznał kontuzji, bo trzeba było go sprzedać. I ktoś tych zawodników chciał zmotywować milionem złotych. Piłkarze to nie są roboty zaprogramowane na sukces. Oni też myślą, znają sytuację, swój potencjał. Być może teraz wygląda to tak, że grają bez ambicji, ale w naszej ocenie grają po prostu na tyle, na ile mogą. Na pewno nie ma u nich tak silnej więzi z klubem, jaka mogłaby być, ale prawda jest również taka, że u nas nie dba się o atmosferę w szatni.

G: Chodzą słuchy, że mobbing jest w Cracovii dosyć powszechny. W klubie ewidentnie nie ma atmosfery.

Jeśli chodzi natomiast o pieniądze. Owszem, mamy budżet na poziomie piątego miejsca, ale nie ma u nas chęci do pozyskiwania czegoś więcej. Jeżeli chodzi o wyciskanie pieniędzy z rodziców, którzy prowadzą dzieci do piłkarskiego przedszkola, z dzierżawionych sklepów i biur, to takie małe zarabianie funkcjonuje i generuje przychody. Prezes Tabisz ściśle o to dba. Nie ma u nas jednak prób pozyskania sponsora na koszulkę, na nazwę stadionu. Dlaczego? Bo każdy kto daje duże pieniądze chce wiedzieć, jak są one wydawane i mieć coś do powiedzenia w klubie. A na to profesor nie pozwala. W Cracovii panuje absolutne samodzierżawie. W ten sposób mocno się ograniczamy.

Proszę to jednak wyraźnie podkreślić – profesor daje tyle, ile daje, i nikt nie ma o to do niego pretensji. Tyle sobie wyznaczył, więc okej. Dlaczego jednak nie pozwala Cracovii zarabiać? Nasza upadająca sąsiadka na pstryknięcie palcem załatwiła sobie kontrakt na bodaj dwa miliony rocznie. Dlaczego my z naszym potencjałem nie możemy mieć takiej umowy?

U nas po prostu nie prowadzi się takiej polityki. Zamiast tego wiecznie powtarza się, że nie ma sponsorów. To bzdura, bo praktycznie wszyscy mają sponsorów, tylko nie Cracovia. Jak to mówią kibice, na naszym stadionie reklamy Comarchu przeplatają się z reklamami Comarchu.

Od razu nasuwają się dwa pytania – czy nigdy nie próbowano jakoś ożywić marketingu i czy był ktoś, kto ewentualnie chciał sponsorować Cracovię, ale został odesłany z kwitkiem?

T: Możemy to powiedzieć tylko na zasadzie zasłyszanych informacji, a te pojawiają się praktycznie co sezon. Mówiło się chociażby o tym, że zanim Termalika awansowała do ekstraklasy, to właściciel Bruk-Betu chciał sponsorować Cracovię.

Profesora najwyraźniej łechta to samodzierżawie.

G: Zdecydowanie. Cracovia to absolutne samodzierżawie, a kibice tylko w tym przeszkadzają.

T: Chcemy też zwrócić uwagę, że po meczu z Wisłą Płock, gdy profesor Filipiak został wzięty w obronę, w prasie pojawiły się sformułowania, że „daje na Cracovię”. Tak jakby był niemal filantropem. Tymczasem prawda jest taka, że pan profesor traktuje Cracovię jak słup reklamowy. Jak już powiedzieliśmy, na koszulkach czy na stadionie pojawia się głównie logo Comarchu, a przecież miejsca reklamowe są odpowiednio wycenianie. Nie jest więc tak, że pan profesor tylko bezinteresownie łoży na klub. W zamian dostaje to, że na każdym zdjęciu, filmie czy w raporcie dotyczącym ekstraklasy pojawia się logo jego firmy.

Druga rzecz – Cracovia, gdy wchodził do niej profesor, posiadała w swoich aktywach osiem hektarów gruntów w centrum miasta. Dlatego profesora nie można traktować jako filantropa. To sprawny i bardzo bezwzględny biznesmen.

Pan Filipiak ma jakieś plany w związku z tymi terenami?

T: Na alei 3 Maja, przy Cichym Kąciku powstaje kompleks hotelowo-rekreacyjno treningowy. To całkowicie komercyjny obiekt, który medialnie przedstawia się tak, że wzmocni Cracovię.

A nie wzmocni?

G: No właśnie czekamy na to, ale doświadczenie mówi nam, że te wszystkie biznesowe działania wokół klubu mają na celu wyłącznie zmniejszenie wpłat z Comarchu.

T: Ja bym to rozpatrywał trochę inaczej, bo profesor, wchodząc do Cracovii, zapowiadał, że ma budżet na reklamy. Czy wykupi je w radiu, czy w telewizji, czy na Cracovii, to wszystko jedno. Pięć-sześć milionów złotych spokojnie może z tego budżetu reklamowego wyciągnąć.

G: Nie kategoryzuję tego, ale chcę zwrócić uwagę na to, że wcześniejsze działania biznesowe – choćby sprzedanie Klicha, Kapustki czy Piątka – przyniosły pieniądze, ale nie wiadomo, co się z nimi stało, bo w inwestycjach ich nie widać. Cracovia, o czym pisze też pan Stanowski, jest postrzegana jako solidny, poważny klub. A w tym poważnym klubie od dwóch sezonów nikt nie umył krzesełek i nie wyczyścił reklam LED-owych. W tym poważnym klubie nie ma pieniędzy na wodę dla juniorów, gdy jadą na mecz wyjazdowy. W tym poważnym klubie rodzice płacą za stroje swoich dzieci i następnie na te stroje czekają miesiącami. Takich drobnych patologii, gównianych oszczędności jest więcej. Chcielibyśmy aby Cracovia była poważnym klubem, ale na razie dużo do tego brakuje.

U nas, gdy idzie się na mecz, jest po prostu nudno. Z głośników od lat leci ta sama muzyka, pewnie dlatego, żeby nie płacić tantiem. Klub nie organizuje akcji marketingowych. O kibiców w ogóle się nie dba. Na każdym kroku są tego typu oszczędności, a jednocześnie za grube miliony sprzedaje się zawodników. Nikt nie myśli o tym, żeby rozbudować pion sportowy. Jeżeli sprzedajmy zawodnika za cztery miliony euro, to dlaczego dwa miliony nie zostały przeznaczone na transfery? Rośniemy tylko w raportach.

Oczywiście śledzenie przepływu tych pieniędzy, to nie jest nasza rola, ale my chcemy widzieć, że klub się rozwija. A w naszym przekonaniu aktualnie się zwija. Wystarczy zobaczyć, jak w ostatnich sezonach spadała u nas frekwencja. W poprzednim zanotowaliśmy największy spadek ze wszystkich klubów w ekstraklasie.

Kibiców na stadiony przyciągają przede wszystkim wyniki, a skoro klub funkcjonuje w taki, a nie inny sposób, to tych wyników po prostu być nie może.

G: Przez piętnaście lat mieliśmy na tyle cierpliwości, że nie podejmowaliśmy żadnych działań. Teraz jednak wyzywa się nas od bandytów i kiboli. Proszę mi pokazać inny klub w Polsce, w którym kibice wykazali się tak wielką cierpliwością. Pewnie, gdyby były wyniki, to nikt nie patrzyłby na te brudne krzesełka.

Ale zadeklarowaliście, że nawet w przypadku nagłej poprawy wyników protest będzie kontynuowany.

G: Jeżeli poprawa będzie długotrwała, to protest wygaśnie. Chodziło nam o to, że seria dwóch-trzech meczów bez porażki to jeszcze nie jest to.

T: W drugim sezonie pracy Jacka Zielińskiego mieliśmy najmniej zwycięstw w całej lidze, zajęliśmy nasze ulubione czternaste miejsce. Później przyszedł Michał Probierz i wymienił ponad dwudziestu zawodników i tyle dobrego, że na wiosnę było całkiem nieźle i zajęliśmy dziewiątą pozycję. Wówczas wydawało się, że wszystko jest ogarnięte, ale niestety nie było. I to wszystko jest winą klubu, bo przecież od dawna było pewne, że Piątek odejdzie, więc już wcześniej można było rozglądać się za następcą, a nie szukać zbawcy w pierwszej lidze czy wśród juniorów.

Myślę jednak, że nie wyglądałoby to tak tragicznie, gdyby w klubie został Mirek Covilo. To był kapitan, zawodnik, który trzymał szatnię, strzelał bramki.

2018.04.29 KRAKOW SPORT PILKA NOZNA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2017/18 KOLEJKA 33 CRACOVIA KRAKOW - BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA NZ MIROSLAV COVILO FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl 2018.04.29 KRAKOW SPORT FOOTBALL LOTTO EKSTRAKLASA SEASON 2017/18 ROUND 33 CRACOVIA KRAKOW - BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl

Miroslav Covilo, kapitan Cracovii, latem odszedł z klubu w kontrowersyjnych okolicznościach. Fot. 400mm.pl/Jakub Gruca

G: Stałe fragmenty w zeszłym sezonie wyglądały bardzo dobrze, bo mieliśmy czterech wysokich zawodników, którym miejsce robił Covilo. Dlatego Helik zdobywał gole i uwierzono, że jest snajperem. Postanowiono go więc wypromować i sprzedać, a skończyło się tak, że spalili zawodnika.

I jeszcze a propos miejsc zajmowanych przez Cracovię. Nie mamy stuprocentowej pewności, że tak jest, ale posiadamy wiedzę, która pozwala wyciągać wnioski i jednocześnie obrazuje pewne zjawisko. Chodzi mianowicie o system premiowania. Podobno połowę premii wypłaca się od razu, a druga połowa uzależniona jest od awansu do górnej ósemki. W MKS-ie obliczyli jednak, że bardziej opłaca się zająć dziewiątą niż ósmą pozycję. Wprawdzie wtedy klub dostanie mniej kasy z Ekstraklasy, ale przynajmniej nie będą musieli wypłacić piłkarzom dodatkowych pieniędzy z tytułu premii i w ten sposób wyjdą na plus, choć miejsce w lidze niższe.

Sugeruje pan, że chociażby w zeszłym sezonie z góry poszła dyspozycja, aby nie awansować do grupy mistrzowskiej?

G: Nie wiem tego, ale przez lata napatrzyłem się na wiele kluczowych meczów dla Cracovii, które zespół przegrywał. Aczkolwiek nic nie sugeruję, tylko obserwuję.

Kilka lat temu w mediach funkcjonowało określenie, że Cracovia to klub-gangrena.

G: Ale w jakim sensie? Na zdrowym ciele polskiej piłki?

Może inaczej – że wszystko, co może się zepsuć prędzej czy później po prostu się zepsuje.

G: No cóż, nawiązał pan do ciekawego wątku – Cracovia na tle polskiej piłki. Otóż profesor Filipiak w swoich wypowiedziach zwykle z wielką dezaprobatą wyraża się o naszym środowisku piłkarskim, powodując tym samym, że Cracovia jest źle przez to środowisko postrzegana.

W jaki sposób odbija się to na klubie?

G: Cracovia, dla przykładu, blokuje podwyżki dla sędziów. Oczywiście nie mówimy, że oni z tego powodu gwiżdżą przeciwko Cracovii, ale w podświadomości człowiek odbiera to tak, że na Kałuży są jacyś mało sympatyczni ludzie.

Ponadto nie współpracujemy z nikim z ekstraklasy, a jeśli mamy jakieś piłkarskie interesy z innymi klubami, to natychmiast wchodzimy z nimi w konflikty. Ot, chociażby sprawa Kapustki i Tarnovii. Biednego i ukochanego przez kibiców z Krakowa zaprzyjaźnionego klubu, który nagle musiał zmagać się z całą obsługą prawną takiego giganta informatycznego, jak Comarch, bo MKS starał się ją wyrolować.

Profesor Filipiak po prostu zjada własny ogon. Najpierw ochoczo krytykuje środowisko, czym zyskuje poklask, a potem postępuje tak jak w przypadku Kapustki i Tarnovii

G: Oczywiście i to tyczy się nie tylko sędziów, ale też działaczy. Przecież niedawno zwyzywał ich od komuchów, jakby sam zapomniał, że miał legitymację PZPR-u. Skoro więc pada takie określenie, że Cracovia jest gangreną, to nas się po prostu nie lubi.

Gdy w latach 20-tych w Polsce powstawała liga, to prezes Cetnarowski podjął decyzję, że nie przystępujemy do rozgrywek, więc w ten sposób straciliśmy sezon. Cracovia była wtedy jednak na tyle mocna, że z jej głosem i tak się liczono. W tej chwili Cracovia na własne życzenie wycina się ze środowiska i nie chce z nim współpracować. Wprawdzie kilka lat temu do struktur PZPN-u trafił prezes Tabisz, ale, z tego co wiemy furory tam nie zrobił.

T: Możemy opowiedzieć jeszcze jedną ciekawostkę. Kiedy profesor Filipiak wchodził do Cracovii, to miał około 30% akcji, większościowym udziałowcem pozostawało miasto. W 2011 roku okazało się jednak, że spółka jest mocno zadłużona, zaczęły się pojawiać informacje o bankructwie, o tym, że nie dostaniemy licencji. Potrzebna była nowa emisja, a ponieważ miasto nie było zainteresowane, żeby dopłacać do klubu, to miał ją objąć wyłącznie Comarch. W ten sposób, dzięki tej nowej emisji, profesor Filipiak został większościowym udziałowcem. Celem do którego dążyło miasto, było to, żeby nowy większościowy udziałowiec nie mógł sprzedać gruntów należących do klubu. Niedawno okazało się jednak, że tereny przy alei 3 Maja zostały wydzierżawione przez Cracovię innej spółce należącej do Grupy Kapitałowej Comarch. Jeśli chodzi o samo przejęcie, to ewidentnie było to zrobione celowo. Przez pierwsze lata ci sami ludzie zarządzali Cracovią tak, że wpadła w ogromne długi, a kiedy zmienił się większościowy udziałowiec, zaczęła przynosić zyski.

G: Na mieście można usłyszeć też informacje, choć to bardziej przyszłościowa sprawa, dotyczące „intensywnie” budowanego przez MKS ośrodka treningowego w Rącznej. Większość tej inwestycji zostanie prawdopodobnie sfinansowana z różnych dotacji i grantów, bo nasz właściciel bardzo chętnie inwestuje w nową infrastrukturę, ale nie swoje pieniądze. O co jednak chodzi – ośrodek powstanie na obrzeżach Krakowa, a gros kibiców Cracovii czy rodziców dowożących dzieci na treningi pochodzi z drugiego końca miasta. To prawdopodobnie spowoduje kompletne załamanie frekwencji i zainteresowania, bo przebijanie się w godzinach popołudniowych przez Kraków mija się z celem. Dzieci będą więc trenować w innych, osiedlowych klubach. Cracovia jednak już teraz ma fajny, choć może nieco przestarzały ośrodek na Wielickiej, ale jeśli dokładnie rozejrzeć się po okolicy, to łatwo można zauważyć, że poza fabryką Tele-Foniki ten obiekt z każdej strony otoczony jest blokami. Mam nieodparte wrażenie, że on po prostu nie pasuje do okolicy i aż prosi się, by wybudować tam kolejne bloki. Skończy się pewnie tak, że Cracovia pojawi się w Rącznej, a na Wielickiej… zobaczymy. Profesor ma już spółkę medyczną, teraz będzie miał hotelarską, może pójdzie też w budowę mieszkań?

Ale sam ośrodek w Rącznej to raczej dobra inicjatywa. Dużo mówi się o tym, że kluby z ekstraklasy nie mają gdzie trenować, więc Cracovia dużo na tym zyska.

G: Jeżeli nie jest to powiązane z jakimś dealem z gruntami, to pewnie tak. Natomiast ośrodki tworzy się także po to, żeby zachodził proces szkolenia. A to już teraz w Cracovii wygląda słabo, choć w mediach inaczej się to przedstawia.

W tym przypadku łatwo jednak o propagandę sukcesu. Cracovia jest wicemistrzem Polski juniorów, a młodzi zawodnicy, może nie w takim stopniu, jak było to zapowiadane, ale jednak wchodzą do pierwszej drużyny.

G: Pan to ładnie, po kibolsku, nazwał propagandą. My używamy określenia „mistrzostwo w PR”. Profesor jest absolutnym mistrzem w przedstawianiu samego siebie jako filantropa i dobrodzieja. Nie ma nawet za dużo czasu, by zarządzać klubem, bo musi „zarabiać na Cracovię”. On już od dawna nie zarabia na Comarch, tylko na Cracovię. PR nastawiony na zewnątrz jest w Cracovii bardzo ważny. Kibiców całkiem się pomija.

Profesor całkiem sprawnie porusza się w świecie mediów w kwestii protestu. Zwalanie na was winy przychodzi mu bardzo łatwo, a ludzie raczej wierzą jemu niż wam.

G: Kiedy pan Franczak przeprowadzał wywiad z profesorem dla „Dziennika Polskiego”, próbował dwa razy zapytać go o treść naszej ulotki, ale ten szybko zbywał temat, sugerując, że są ważniejsze problemy. To po prostu mistrz w pomijaniu najważniejszych spraw. Profesorowi łatwo jest kreować własną wizję, ale w przypadku naszego protestu ta wizja jest zwyczajnie nieprawdziwa. Każdy, kto pochyli się nad sytuacją w Cracovii, zobaczy, że wcale nie jest tak różowo, jak się wydaje. Kibice dużo wiedzą, ale ze względu na pewne klauzule i regulacje ciężko jest zdobyć na wszystko twarde dowody. Poza tym, trochę głupio jest mówić źle o swoim klubie. Teraz jednak podchodzimy do tego tak, że nie mówimy źle Cracovii, ale o tym jak jest zarządzana.

uuu

Ulotka wydana przez stowarzyszenie „Cracovia to My”, którą na stadionie przy ulicy Kałuży rozdawano podczas meczu z Wisłą Płock. Fot. www.twitter.com/michaltrelablog

Dlaczego wcześniej nie chcieliście wyjść do mediów, skoro, jak mówicie, sytuacja jest niezmienna od piętnastu lat?

G: Stan naszej frustracji osiągnął poziom krytyczny. Czara się przelała. Wcześniej byliśmy niezwykle cierpliwi i gdyby ten sezon był dobry, to pewnie do niczego podobnego by nie doszło. Przed startem rozgrywek mieliśmy naprawdę wielkie nadzieje, ale ten balon został szybko przebity i dlatego nasza reakcja jest taka ostra. Piętnaście lat to w życiu człowieka szmat czasu. Nie jesteśmy już tacy młodzi, a chcielibyśmy doczekać jakiegoś sukcesu.

Patrząc jednak na to, co ostatnio dzieje się wokół Cracovii, na pojawiające się napisy na murach, które szkalują właściciela czy na samochodach wasz protest siłą rzeczy musi być odbierany negatywnie.

G: Analizowaliśmy te wszystkie napisy i jest to dla nas mocno podejrzane. Kibice mówią mocniejszym językiem, więc gdyby chcieli coś napisać, to użyliby ostrzejszych słów. My nie jesteśmy święci, ale nie wykluczamy prowokacji. Tym bardziej, że to wszystko pojawiło się po derbach, idealna okazja, żeby zagłuszyć skandal. Poza tym to jeden spray, jedna ręka, ten sam kształt liter…

T: Będziemy spokojnie tłumaczyć, aby dziennikarze zmienili swoją optykę. Nie możemy też odpowiadać za wybryki anonimowej osoby.

crac1

Fot. www.twitter.com/SzJadczak

crac2

Fot. www.twitter.com/SzJadczak

Nie możecie odpowiadać, ale jako strona organizująca protest mogliście zaapelować do innych kibiców, by powstrzymali się od podobnych akcji.

T: Jako stowarzyszenie „Cracovia to My” wydaliśmy w tej sprawie oświadczenie, już po wywiadzie z profesorem, w którym powiedział, że jakiś kibic Cracovii groził mu na facebook-u spaleniem domu odcinając się jednoznacznie od tego typu zachowań. Profesor ma bujną wyobraźnię i w ten sposób chce wpłynąć na opinię publiczną „puszczając w eter” tego typu sensacje. Udaje męczennika, ale z naszej strony żadne męczeństwo mu nie grozi. Działamy w sposób legalny i cywilizowany.

Nie boicie się, że ten cywilizowany protest zostanie opacznie zrozumiany przez kibiców przychodzących na stadion? Wśród nich są przecież różni ludzie.

G: Nie mamy przecież mocy sprawczej i kontroli nad każdym kibicem. Przykładowo na meczu z Wisłą Płock szyderczo skandowaliśmy „Filipiak gol!”, krucho u nas z bramkami, więc może chociaż profesor coś strzeli. Ktoś jednak źle usłyszał, źle zrozumiał i w świat poszło „Filipiak won!”, a to już zupełnie inny przekaz.

Nie możemy też wziąć odpowiedzialności za wszystkich. Zawsze może znaleźć się ktoś, kto będzie chciał protestować w bardziej radykalny sposób.

Jeśli jednak dojdzie do kolejnych incydentów, to będziecie tą odpowiedzialnością obarczani.

G: Liczymy się z tym. Mentalnie jesteśmy przygotowani na lata walki.

Wierzycie, że możecie dogadać się z profesorem Filipiakiem?

T: Jeszcze wierzymy. Dlatego poprzez protest chcemy prowadzić pewnego rodzaju dialog. Jeżeli zjednoczymy ruch kibicowski, którego rozbicie było profesorowi na rękę, pokażemy, że możemy zrobić coś dobrego.

G: Mimo tego bezpardonowego ataku, który przepuściły na nas media, byliśmy w szoku, jaką reakcję wywołały dwa prześcieradła i jedna mała ulotka. Bo gdyby profesor faktycznie był takim dobrodziejem, to przecież nie powinien się tym w ogóle przejmować. Na razie uważa jednak, że ten protest to zryw grupy kiboli z młyna, a prawda jest taka, że zaczął się on na sektorze F, który – pomijając loże VIP – jest najdroższy na całym stadionie. Profesor celowo odwraca jednak kota ogonem, w rzeczywistości ma pełną świadomość tego, gdzie zrodził się protest.

Macie za sobą cały stadion?

T: Myślę, że mamy za sobą bardzo dużą grupę kibiców, którzy myślą podobnie jak my. Także tych, którzy już dawno przestali przychodzić na mecze. Zresztą odbiór naszego protestu na początku był całkiem pozytywny. W programie „Piłka z góry” na antenie Canal Plus eksperci przyznawali, że w Cracovii jest problem z zarządzaniem, w podobnym tonie wypowiadał się Maciej Szczęsny w „Magazynie Ekstraklasy”. Nawet Krzysztof Stanowski, gdy już wylał na nas wiadro pomyj, na końcu swojego tekstu przyznał, że profesor Filipiak nieudolnie prowadzi klub.

G: Niezależnie od tego, że komuna bardzo nam klub przeorała, a pierwsze lata w nowym systemie też były trudne, w nas nadal tkwi ogromna tradycja oraz wielki szacunek do wartości patriotycznych, do polskości. I w tym klubie mamy prezesa, który – co dla przeciętnego widza jest oczywiście zabawne w odbiorze – idzie do telewizji i opowiada, że ma tanie buty za tysiąc euro. Jako kibice mamy swoje za paznokciami, ale Kraków to jest miasto kultury i ten człowiek po prostu nas kompromituje.

ROZMAWIAŁ KAROL BOCHENEK

Fot. 400mm.pl/Jakub Gruca

KOMENTARZE (111)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
SmyQ

„Stowarzyszenie oferowało pomoc przy organizacji derbów, ponieważ posiada wiedzę na temat preferencji w szkołach”. O, jak jebłem. xD

– Urzędnik Comarchu: „Cześć dzieciaki, którzy z was to Seba, Adi, Mario i Mati? Mamy dla nich wejściówki na nadchodzące derby!”
– Grzegorz, architekt, 36 lat stażu na Cracovii: „Tylko nie Mati! Widziałem, że ma piórnik z białą gwiazdą!”

MrGordon

Widać, że nie masz pojęcia o czym piszesz. W Krakowie osiedla są podzielone między kluby i szkoły na tych osiedlach są typowo ustawione pod dany klub. Jedynie jednostki w takich szkołach się wyłamują. No ale nie żyjesz tu, wiec tego nie wiesz, jednak głupoty napisać musiałeś. :)

SmyQ

Według Ciebie to, że są „szkoły Cracovii” i „szkoły Wisły” czyni tę sytuację mniej absurdalną?

Nie chcę się czepiać, ale...

Co jest absurdalnego w tym, żeby wyjściówki na mecz swojej drużyny rozdawać w szkole, w której się kibicuje tej drużynie?

MrGordon

Co jest absurdalnego w zapraszaniu swoich kibiców na mecz? Absurdalne jest to, że Cracovia nie wykorzystała szansy na zaproszenie jak najwięcej dzieci, które jej kibicują i w efekcie na stadionie więcej było dzieciaków z Wisły.

Baton

Ładny odlot tutaj niektórzy mają :). Tak się tymi klubami interesują(że aż osiedla są podzielone… chyba przez panów handlujących prochami…), że jeden ma średnią 15 tys./sezon, a drugi 8 tys./sezon…. W Krakowie(i w całej aglomeracji) ludzie mają w dupie oba te kluby i ogólnie piłkę nożną(nie jest to jakieś wyjątkowe miasto, bo w Warszawie Legii też daleko jest do zapełnienia stadionu).

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Na zakończenie tej rozmowy spadłem z krzesła… Oczywiście, mówi się często o Krakowie, że to miasto kultury, ale wspominanie o tym w takim właśnie kontekście… No wow! Ułańska fantazja!
Przeczytałem sobie ten tekst i dalej nie do końca wiem, o co zbuntowanym kibicom chodzi. Oczywiście mówią o tym, mówią nawet dość obszernie, ale odnoszę wrażenie, że to wszystko jest tak niespójne i chaotyczne, jak (notabene) styl prowadzenia klubu przez Profesora.
Jednej rzeczy mi zabrakło w tym wywiadzie. Uważam, że bardzo ważne. Powinno paść pytanie mniej więcej takie: „Na skutek protestów kibiców Janusz Filipiak rezygnuje i całkowicie wycofuje się z klubu. Kranik zostaje zakręcony. Co wtedy?”

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Kraków miastem kultury. Poniżej zorganizowana przez kibiców wystawa broni białej!

54b00a498cd93_o.jpg
Voitcus

Ale czy kulturalni kibice „drużyny z drugiej strony Błoń” docenią, że wśród eksponatów znalazła się prawdziwa, japońska katana? Mam nadzieję, że to nie falsyfikat!

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Yakuza kibicuje Pasom!

Piotrus Pan

Co to jest to przypominające gaśnicę?

Korniszon

Pietrek, to je gaz.

Hadziuk
Wisła Krakow

Ten sławny gangster który dorobił się na ustawkach bukmacherskich?

zdyrman

Voitcus, katana to chyba ten krótki

Korniszon

Zawsze sie zastanawiałem jak to jest. Mając taki sprzęt jak na zdjęciu to można by wyciąć pół sektora, a słyszy sie o jednym, dwóch przypadkach że komuś wjebali w plecy czy cuś i znaleziono typa w lesie. Jak się nie ma jaj żeby użyć to po co to nosić, zalatuje to dziecinadą i żenadą…

Voitcus

Myślę, że to chodzi o to, żeby policja zdążyła złapać, zanim się użyje. Wtedy nie mam kłopotu, że użyłem, a jednocześnie się zyskuje szacunek wśród swoich za dobre przygotowanie.
Chociaż jakiegoś zatłukli, była nawet sektorówka z grobami „poległych”.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Ofiary były po obu stronach. Ostatnie popisy to bohaterskie ataki kilkunastu na jednego.

Korniszon

To można powiedzieć, że kibole skutecznością nie ustępują kopaczom 😀 No bo prawde mówiąc jest widoczna gołym okiem analogia: niezłe stadiony, hajs, a gra hujowa, no i tutaj też: sprzet niezły a ilość trupów podobna do ilości zdobytych bramek.

Świroos

Żaden z przedmiotów na zdjęciu nie jest prawnie zakazany. Więc w czym problem?

Korniszon

Problem w tym, że takim imbecyli jak ty jest za dużo na tym świecie.

„§ 1. Kto w miejscu publicznym posiada nóż, maczetę lub inny podobnie niebezpieczny przedmiot, a okoliczności jego posiadania wskazują na zamiar użycia go w celu popełnienia przestępstwa, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 3.000 zł.”

Ale widać, że to chyba genetyczne. Bo gdyby starzy używali sprzetu, a nie tylko straszyli tak jak wy robiąc sobie foty z maczetą w kominiarce, i lali was po tych durnych łbach za młodu to by teraz może nie było takich cymbałów.

Świroos

Po pierwsze to imbecyla szukaj w lustrze i wśród swojej rodziny bo nawet po polsku nie potrafisz pisać. Po drugie na ty to mów do podobnych sobie idiotów z twojego otoczenia. Po trzecie to z taką amebą umysłową nie podejmuję dyskusji bo i tak nie zrozumiesz. Milcz zatem w przyszłości zidiociały chuju do szczania.

Korniszon

Wielce merytorycznie obszczynogawo 😀 Już przeczytałeś ten paragraf o którym „amebo umysłowa” jeszcze 5min. temu nie mialeś pojęcia i stękałeś, że co to za łamanie prawa ? hahaha

Świroos

Kolejny popis znajomości języka polskiego gratuluję deblu. Ta obszczynogawa to co najwyżej ciebie spierdoliła jak robiła. Posiadanie tych przedmiotów jest legalne ale i tak idioto tego nie zrozumiesz.

Korniszon

Mogłeś we wcześniejszym poście od razu napisać, że nie rozumiesz boś za durny to bym od razu wytłumaczył a nie podchody robisz jakieś 😀 Posiadanie tych przedmiotów jest legalne i nielegalne, w zależności od okoliczności. Nielegalne jest w sytuacji takiej jak tej przedstawionej w cytacie z KW i na zdjęciu pochodzą właśnie z tej sytuacji. Już teraz rozumiesz czy próbowac ci to rozrysowac?

leszeczek

Cupiał się wycofał, kranik zakręcił i co? Spójrz w tabelę gdzie jest gts bez sponsora, a gdzie Cracovia sponsorowana i zarządzana przez Janusza Futbolu. Dobrze zarządzana Cracovia ma potencjał by grać bez pieniędzy Filipiaka co najmniej na tym samym poziomie.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Szczęścia życzę… A’propos sytuacji Białej Gwiazdy: spłaciła już długi? Biorąc pod uwagę jej sytuacje organizacyjno-finansową, to uważam, że przykład jest zły, ale to jest właśnie myślenie, które w pasiastej części Krakowa chyba dominuje. Chuj z finansami, chuj z płynnością, ważne, że jest dobrze w tabeli i drużyna fajnie gra. No super, ale trzeba sobie uświadomić, że przy takim podejściu, to po prostu musi jebnąć. Musi i jebnie. Nie dziś, to jutro.

Hadziuk
Wisła Krakow

Nie jebnie, nie bój się o to :) To że Suzuki was sponsoruje to macie farta Scyzoryki

TotoRiina

Co do sprzętu: Nie masz pojęcia ile jest sytuacji pocięć, które nie kończą się śmiercią, podciętych achillesów itp.

Gino: Tylko czy myślisz, że Comarch wykłada 30 mln rocznie, że Cracovia bez niego nie ma możliwości dalszej egzystencji na poziomie ekstraklasy? Nie, jest to kwota zdecydowanie niższa. Zasadniczo jest to 1,5 % przychodu Comarchu W wywiadzie poruszona jest kwestia powierzchni reklamowych, sponsora tytularnego stadionu itp.
Pomijając już kwestię ewentualnego długu wewnętrznego ( mimo, iż Cracovia SSA z roku na rok przynosi zysk), to odpowiedzi na to pytanie udzielił Ci leszczek: Przy dobrym zarządzaniu jest całkowicie możliwe, aby bez Comarchu Cracovia utrzymywała się CONAJMNIEJ na tym samym poziomie finansowym co obecnie.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Ja nie twierdzę, że bez Comarchu Cracovia się zwinie, padnie itd. Nie twierdzę, że nie ma życia bez Filipiaka. Zgadzam się też całkowicie, że przy dobrym zarządzaniu można wiele osiągnąć. Ja się tylko wyzłośliwiam z tych protestujących grup, bo mam nieodparte wrażenie, że dominuje tu myślenie życzeniowe. Filipiak to zło, Filipiak niszczy klub, gdyby nie Filipiak byłoby lepiej, pozbycie się Filipiaka wyniesie klub na szczyt… Wywiad jest obszerny, ale nie znalazłem w nich żadnych konkretów, żadnej odpowiedzi na pytanie: co dalej? To, że trzeba poprawić zarządzanie, to oczywista oczywistość, truizm. To wszystko zwyczajnie nie jest takie proste, jak się chyba wielu ludziom wydaje. Druga sprawa, że mam wrażenie, że cała sprawa, to nie tylko walka z Januszkiem, ale też gra toczy się o wpływy z tym, że to już moje całkowicie subiektywne odczucie.

TotoRiina

Zwróć jednak uwagę, że rozmówcy nie kreują się na pionierów nowego, skutecznego zarządzania w klubie, a jedynie dostrzegają potrzebę zmiany modelu poprzez stworzenie odpowiedniego pionu sportowego. Sugerują tym samym, że na stanowiskach decyzyjnych, mających realny wpływ na doraźną, jak i długofalową politykę klubu, powinny zostać zatrudnione osoby mające pojęcie o zarządzaniu klubem piłkarskim. Chodzi o odpowiednich ludzi, jak i struktury.

Co do wpływów, myślę, że postrzeganie tego protestu w ten sposób jest niesprawiedliwe i krzywdzące wobec osób, dla których Cracovia jest ideą. Osób będących częścią wielopokoleniowej cracoviackiej tradycji.
Oczywiście nic nie jest w 100% cukierkowe i jak przy każdym ruchu społecznym pozornie wspólny cel nie wyklucza jednocześnie skrajnie różnych pobudek. Także to, że mogą istnieć osoby, które w tym całym zamieszaniu będą chciały ugrać coś dla siebie jest prawdopodobne. Jednakże generalizowanie, że cały ruch składa się z takich ludzi byłoby moim zdaniem nierozważne.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Urkides
Legia Warszawa

„Przeczytałem sobie ten tekst i dalej nie do końca wiem, o co zbuntowanym kibicom chodzi.”
Gino, przecież to proste. Im chodzi o to żeby być dopuszczonymi do „jagódek” czyli kasy. Pewnie chcą mieć wpływ kto będzie ochraniał mecze, kto będzie serwował catering, być może chcą mieć wpływ na transfery (wyłącznie w celu poprawy ich jakości,:-)).
To prawda że Cracovia nie wyrosła na poważną siłę ligową ale wyobraźmy sobie że wyrosła i co rok melduje się na podium. To oznacza że ktoś na tym podium się nie melduje. Wtedy będą protesty i wyrzucanie z klubów innych prezesów czy właścicieli.
Może ustalmy, kto według chłopaków nie zasługuje na miejsce w czołówce. Legia, Lech, Jagiellonia, Zagłębie Lubin, Wisła Kraków, Lechia, Pogoń, Śląsk, Górnik Zabrze?
Jeśli im nie pasuje że Cracovia tylko gra w Ekstraklasie to niech się zainteresują ile radości mają kibice Zawiszy którym udało się zniechęcić właściciela.
Moje zdanie jest takie. Tym gościom chodzi o kasę którą będą mogli pompować z klubu na różne sposoby.
Mnie już nużą te frazesy dla ubogich umysłowo, podczas kiedy kazdy kibic ze stażem wie jak pasożytują kibole na klubach. Tu przedstawili „architekta” i „urzędnika” żeby się uwiarygodnić. To ja mam pytanie, czy na meczach te spektakle zbydlęcenia, strzelanie racami, urządzają ci zafrapowani kibice ze „ze stażem”. Czy maczeciarskie wojny o wpływy z przestępstw też pan „architekt” prowadzi?
Lipa dla ubogich.

leszeczek

Nic nie zrozumiałeś. Nie chodzi „o jagódki” tylko, żeby bufon zatrudnił do zarządzania klubem osoby, które się na tym znają i za te same pieniądze które łoży dał fachowcom osiągnąć adekwatny wynik. Tu nie chodzi o to, kto się ma na podium nie załapać. Tu chodzi o to by Cracovia o to pudło walczyła, a nie o 14 miejsce z 5-6 budżetem w lidze. Ochroną i cateringiem niech się Filipiak czy też Tabisz bawi, ale niech od piłki będą daleko, bo im to zwyczajnie nie wychodzi. Czy jakiś właściciel klubu zatrudniałby prezesa przez 15 lat mimo braku jakichkolwiek sukcesów, gdy wokół inni właściciele za mniejsze pieniądze odnoszą większe sukcesy? Nie sprowadzaj wszystkiego do kasy, bo wygląda, że nie czujesz kibicowania jako takiego.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Urkides
Legia Warszawa

leszeczku
Niby dobrze mówisz ale wszystkie konflikty kibolskie z właścicielami sprowadzają się do jednego. Chcą mieć dużo do powiedzenia w klubie, co w prosty sposób przekłada się na dostęp do kasy klubowej. Cracovia nie jest pierwszym klubem z protestami kiboli i nie ostatnim. A w tle są zawsze jakieś mętne umowy z firmami zewnętrznymi, niekorzystne dla klubu.
Patrząc na frekwencje i ceny biletów na Cracovii, to kibice nie dokładają się specjalnie do klubowego budżetu a nawet mu szkodzą.
Legię ta spontaniczna „miłość do klubu” kosztowała 10mln w ciągu 3 lat. To może jest to nieopłacalny romans dla właścicieli. Jakoś nie stoją kolejki chętnych milionerów po kupno klubów „z tradycjami”. Mam nawet przeciwne wrażeni.e, że chętniej inwestują w kluby bez tej kibolskiej „tradycji” żeby nie mieć problemu z bandyterką.
Nawet takie kluby jak Juventus nie oparły się wpływom mafii. Przykład Wisły pokazuje kto się pcha do klubów i po co.
Naiwnym można być, ale to drogo kosztuje

leszeczek

Ja nie przeczę, że w przypadku większości kibolskich protestów chodzi o to o czym piszesz. Ale zapewniam Cię, że na Cracovii sytuacja jest inna. Trochę znam tych, którzy organizują protest, więc wiem o czym piszę. Zwróć uwagę ile już lat trwa degrengolada na Cracovii. I Ile było poważnych protestów? Czy ci ludzie (architekt i urzędnik) z którymi był ten wywiad są według Ciebie przedstawicielami kiboli (w sensie grup przestępczych)? Czy gdziekolwiek padł postulat – Filipiak oddaj nam władzę? Nie. Na Cracovii po porostu zarząd swym nieudolnym działaniem przekroczył granice wytrzymałości kibiców, klientów jego firmy. My klienci krzyczym „chcemy profesjonalnego zarządu i odpowiedzialności za niewystarczające wyniki”. Kluby z mniejszymi budżetami osiągają lepsze wyniki. A klub sportowy z taką tradycją jak Cracovia to nie jest zwykła firma. To często wielopokoleniowa tradycja kibicowania. Czy ludzie, którzy pamiętają opowieści dziadka o mistrzostwie z 1948 roku mają się pogodzić z brakiem sportowych ambicji zarządu? Czy mają bezczynnie patrzeć jak Filipiak wyciąga swe biznesowe macki po kolejne tereny Cracovii. Bezczynnie się przyglądać jak kolejne celowe spółki córki Comarchu uwłaszczają się na majątku klubu. Czy kolejny sezon walki o 14 miejsce ma nas zadowolić? My kibice Cracovii w przeciwieństwie do klientów innych firm nie możemy po prostu zmienić dostawcy. Jesteśmy „związani ze swym klubem na złe i na dobre”, ale to nie znaczy, że temu złemu nie mamy się przeciwstawiać.

Urkides
Legia Warszawa

leszeczek
Rozumiem Twoją kibicowską frustrację. Też mi się wydaje że przy budżecie Cracovii klub powinien osiągać lepsze wyniki. Nawet obstawiałem że w tym sezonie będzie na spokojnym miejscu w górnej 8. Ale coś idzie nie tak. To jest fakt.
Ale, czy myślisz że Filipiak tego nie widzi i go to nie wkurza? Przecież on też jest kibicem Cracovii a do tego głównym inwestorem i zarządzającym. W jego przypadku dodatkowym wkurwem jest fakt że nie może się pochwalić kolejnym sukcesem w zarządzaniu. To jest poważna plama na honorze ambitnego biznesmena.
Ja przyczynę porażek w zarządzaniu polskimi klubami, bo generalnie prawie kazdy jest przepłacony w stosunku do jakości, upatruję w braku kadr przygotowanych merytorycznie i zweryfikowanych pozytywnie do zarządzania pionami sportowymi.
Siatki układów oplatające menadżerów, trenerów, zawodników i dziennikarzy potrafią wydrenować kieszeń każdego polskiego milionera. Nie ma komu zaufać. Wojciechowski w Polonii poszedł odważnie a wydoili go z pieniędzy. Jak do tego dołączyć tych kibolskich hunów, wiecznie stwarzających problemy, to niedługo bycie właścicielem klubu będzie oznaką frajerstwa. To nie jest prestiżowe dawać się doic tanim cwaniaczkom i być szantażowanym przez doły bandyckie (bo góra zajmuje się poważniejszymi biznesami, narkotyki, wyłudzenia kredytów czy finansów unijnych).
Można powiedzieć że właściciel klubu jest osamotniony w zmaganiu się z tą ciemną materią. Mam więc większą wyrozumiałość dla nich, bo podejmują ryzyko za swoje a nigdy nie wiedzą kiedy zostaną wydymani przez piłkarskie środowisko.
W Polsce musi powstać rynek dyr. sportowych i prezesów którzy mają udokumentowane CV z pracy w innych klubach, oraz młodych, ambitnych i wyedukowanych trenerów którym bardziej zależy na budowaniu swojego CV niż na wałkach z menadżerami i zawodnikami. Wtedy kluby będą zarządzane bardziej efektywnie.

WhiteStarPower

Czemu nie wspomniesz juz ze Legie ten jarmark właścicielski kosztowal 2x tyle i to w,kilka miesiecy nie lat. Ale bogaci niech sie bawią za klubowe a wam sprzedadzą bajkę ze kupują za swoje jak Miodek. Twoj kazdy wpis jest tak skrajnie antykibjcowski ze musiałeś w buzie za zły szalik kiedys zarobić. Szkoda mi Cie

Voitcus

Rozumiem, że Wisła to „nazwa, której nie wolno wymieniać”, albo jak w Harrym Potterze „sam wiesz kto”. W jednym miejscu się koledze wymknęło, może pozostali Cracoviansi go nie zabiją, może się spróbować tłumaczyć, że miał na myśli rzekę, nad którą leży ich miasto.
Podoba mi się to mówienie „pan profesor”, chociaż z niego to taki profesor jak ze śp. Kulczyka biznesmen. Może to ich jakoś powstrzymuje, że „pana profesora” jeszcze na parkingu pod klubem nie pobili.

TotoRiina

Rozumiem, że twoim zdaniem nie posiada tegoż tytułu naukowego i posługuje się nim bezpodstawnie?
Czy może są jakieś inne znane Tobie warunki, których spełnienie pozwala na tytułowanie się profesorem?

Voitcus

Nie przypisuj mi czegoś, czego nie napisałem. Nie powiedziałem, że nie ma takich warunków, tak samo jak nie powiedziałem, że śp. Kulczyk nie był biznesmenem.

VernonH

Najstarszym istniejącym klubem polskim piłkarskim jest Wisła (tak się właśnie nazywa klub którego nazwy przez kompleksy boicie się wymieniać – 14 mistrzostw Polski, duży stadion, leje was w derbach – łatwo zapamiętać, serio) a nie Cracovia.
Polecam lekturze:
http://historiawisly.pl/wiki/index.php?title=Kwestia_starsze%C5%84stwa_-_szkic

leszeczek

zapomniałeś o Resovii kompleksie.
Jak Cracovia powstała jako klub (13-06-1906), to Wisła to byli niestowarzyszeni chłopcy z gimnazjiu kopiący piłke ba błoniach. O ile już wtedy kopali.

Irasiad72

ale KURWA problem!!! i jak ten kraj ma poważnie egzystować jak wy się kurwa o 2 dni kłócicie …. jebać pis ….

Irasiad72

tak w ogóle to jakiś popierdolony jesteś z tymi datami … i resovią … kogo kurwa obchodzi resovia?????????? no i kto tu ma komplex … resovii …?

leszeczek

że użyję Twojego języka, zakompleksiony gimnazjalisto, „popierdolony” to Ty jesteś. Resovię, jako „przedhistoryczny klub” wspomniałem dla beki. A to, że wywlekasz tutaj sprawę starszeństwa klubów, to Ci napisałem jak sprawa pierwszeństwa wyglądała naprawdę. Nawet nie poruszałem kwestii ciągłości istnienia, której Wisła nie zachowała. Nie będę się z internetowym napinaczem spierał o rzeczy oczywiste.

TotoRiina

W istocie. Resovia została założona przez powracających spod Grunwaldu rycerzy lwowskiej chorągwi.

NflFan

Mam nadzieję, że Filipiak jednak się wkurwi i sprzeda Cracovię. Niech Ci pseudo kibice się cieszą z gry w 2, 3 lidze, bo bez Filipiaka tak to się skończy. A najlepszy fragment to ten, że filipiakowi nie zależy na osiąganiu dobrych wyników, to przecież logiczne że wykłada swoją kasę i uprzedza na początku sezonu że max 6 miejsce ma być bo wszyscy wypad zrobicie

Nie chcę się czepiać, ale...

No nie wiem, jak patrzę w tabelę to widzę, że i z Filipiakiem Cracovia dokładnie tam zmierza.

leszeczek

Garbarnia bez Filipiaka gra w 1 lidze, a potencjał ma znacznie mniejszy niż Cracovia, tak więc porzuć swe nadzieje.

Irasiad72

sorry ale garbarnia NIE GRA tylko symuluje grę … nie stać ich na wodę ..

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Eeeee. Nabijam się z chłopców Probierza regularnie, ale w ich spadek nie wierzę.

Hadziuk
Wisła Krakow

Dadzą radę na moje oko, pójdą teraz w górę tabeli, choć życzyłbym im spadku, spadnie Górnik i Miedz która ma słabą obronę, ewentualnie Sosnowiec

Nie chcę się czepiać, ale...

To jest trochę jak z globalnym ociepleniem: wielu nie wierzy i wierzyć nie będzie dopóki coś zdrowo nie pierd*** i będzie już za późno, żeby coś zmienić.

leszeczek

I pewnie o suchym pysku do tej I ligi awansowali

cibor74

„. Otóż Cracovia tylko pozornie jest klubem sportowym. W rzeczywistości jest przedsiębiorstwem, które – jak każde przedsiębiorstwo – ma na celu zarabianie pieniędzy.”

I nawet sie tym pustym lbom w glowie nie urodzi, ze to wlasnie jest sytuacja normalna. W Cracovii akurat do konca normalnie nie jest, bo jak w wiekszosci polskich klubow do zawodowego sportu kase doklada panstwo (to sie dzieje w roznych klubach w tej formie czy innej – czasem jako kasa z budzetu Ministerstwa Sportu, czasem jako kasa od miasta, czasem jako pieniadze spolek skarbu panstwa, czasem jeszcze inaczej), miasto jako mniejszosciowy udzialowiec zawodowego klubu to jest sytuacja horrendalna. No, ale generalnie do tego sluzy zawodowy klub pilkarski – do zarabiania pieniedzy przede wszystkim.

A poza tym rewelacja z tym wywiadem – jeden gosc placi hajs, drugi nie placi, ale ma szalik i chce siadac z tym pierwszym do stolu i prowadzic „dialog” na rownych prawach. Maktkoboskoczestochosko…. Mentalnie ci goscie to sa 15-latki.

Nie chcę się czepiać, ale...

Wyrwałeś to z kontekstu, albo nie zrozumiałeś sensu wypowiedzi. Nie jest problemem to, że klub zarabia, problemem jest to, że klub koncentruje się tylko i wyłącznie na tym i nie przykłada żadnej wagi do progresu sportowego. A klub sportowy nie dbający o rozwój sportowy jest cholernie daleko od bycia normalnym. To trochę jak firma ubezpieczeniowa niewypłacająca odszkodowań, albo restauracja serwująca klientom zupki chińskie.

cibor74

Ten klub tak bardzo nie dba o pion sportowy, ze Cracovia przezywa teraz absolutnie najlepszy okres od ponad 50 lat. Od 1961 do 2004 ten klub gral w najwyzszej klasie rozgrywkowej zaledwie 4 razy (!!) zajmujac najwyzsze miejsce 14 (!!). Jesli pominiemy prehistorie, to od ponad pol wieku nigdy w Cracovii nie bylo tak dobrze jak dzis. I te matoly pisza o zapasci.

Filipiaka zadna szczegolna sympatia nie darze, pracowalem kiedys w Comarchu i sporo krytycznych slow pod jego adresem bym mogl powiedziec, ale Grzes architekt i jego koledzy przypominaja mi prezesow polskich klubow, ktorzy jak ostatnio w Garbarni wywalaja trenera, ktory niopatrznie robi dwa awanse i nagle sie prezesom zaczynaja roic sny o potedze i trenera wywalaja, bo im sie nagle zaczyna wydawac, ze miejsce ich klubu jest duzo wyzej, wsrod gigantow.

Cytujac klasyka „popowiekszali sie i w dupach sie poprzewracalo”.

Nie chcę się czepiać, ale...

Ty mi powiedziesz, że przed 2004 rokiem grali tylko 4 razy w e-klasie, a ja ci powiem, że od 2004 klub nie zrobił żadnego progresu. Dysponując jednym z najwyższych budżetów w lidze.

cibor74

Owszem, nie zrobil, ale bedac w najwyzszej klasie rozgrywkowej i nawet grajac raz w pucharach zrobic progres jest duzo trudniej niz bedac w III lidze. Skala trudnosci jest o wiele wieksza. Mistrz moze byc tylko jeden, w pucharach gra tylko kilka druzyn. Owszem, byly pewne niewykorzystane mozliwosci, Filipiak popelnil sporo bledow, tego nie kwestionuje.

Ale nie martw sie, jesli Filipiak odejdzie z Cracovii tak jak Osuch z Zawiszy, to Cracovia znajdzie sie mniej wiecej tam, gdzie teraz jest Zawisza. Wtedy o progres bedzie duzo latwiej.

leszeczek

sam piszesz o Garbarni. Garbarnia, ze swoim potencjałem (mizernym) zrobiła I ligę. Jak możesz uważać, że Cracovia ze swoim potencjałem znajdzie się tam gdzie Zawisza? Filipiak nie odejdzie z Cracovii jak Osuch, bo Cracovia to konkretne pieniądze i Filipiak tak po prostu ich nie wyrzuci. Gdyby zechciał odejść to klub sprzeda i raczej nie Meresińskiemu, tylko komuś kto będzie w stanie mu zagwarantować zwrot z dotychczasowej inwestycji.

Nie chcę się czepiać, ale...

My nie mówimy o klubie, który gra w e-klasie od dwóch lat, tylko od kilkunastu, z krótką przerwą.

Człowiek w czapce
Mindlab Sfora Kraków

Cibor, jedno pytanie. Czy gdyby Filipiak zlikwidował sekcję piłkarską w Cracovii, a w jej miejsce utworzył sekcję np krykieta i na niej zarabiał sprzedając młodych utalentowanych krykiecistów do Indii, to też uznałbyś, że kibicom nic do tego, bo to Filipiak płaci hajs, a oni tylko mają szaliki, więc morda w kubeł i kibicować, a jak się nie podoba to droga wolna?

I druga sprawa, piszesz, że zgadzasz się, że Filipiak popełnił błędy, ale jest postęp sportowy, bo za komuny Cracovia grała po trzecich ligach. I widzisz, gdybyś naprawdę uważnie przeczytał wywiad, to dowiedziałbyś się o co naprawdę chodzi kibicom. Otóż oni uważają, że Filipiak nie popełnia żadnych błędów, tylko PO PROSTU MA INNE CELE NIŻ SPORTOWE. Kibice nie mają pretensji, że klub nie gra co roku w pucharach, tylko, że 15-letnia historia Comarchu w Cracovii wskazuje na to, że mimo kwiecistych wywodów Filipiaka w wywiadach, realizuje on dokładnie odwrotną politykę, która INTENCJONALNIE NIE ZAKŁADA SUKCESÓW SPORTOWYCH, a tylko i wyłącznie finansowe.

cibor74

Jeśli Filipiak zakłada cele inne niż sportowe, to ma do tego prawo, bo to on płaci. Tak to działa. Jego małpy, jego cyrk. Ja np. wolałbym, żeby kupił Messiego albo więcej płacił informatykom w Comarchu, ale nie mam prawa na nim próbować wymuszać takich decyzji, bo to jego kasa. Bardzo łatwo się wydaje cudzy hajs i de facto to chcą pośrednio zrobić kibice.

Poza tym Cracovia nie grała po III ligach wyłącznie za komuny, bo przez 15 lat wolnej Polski było tak samo – generalnie przez ogromną większość swojej historii Cracovia była prowincjonalnym klubikiem żyjącym wspomnieniami z prehistorii.

A wiara, że jak Filipiak odejdzie to Cracovia na pewno nie podzieli losu Zawiszy,,, Cóż może faktycznie się mylę i podzieli los Polonii Warszawa, która od momentu odejścia Wojciechowskiego przeżywa okres wielkiej prosperity – 5 tytułów mistrza Polski z rzędu, Liga Mistrzów, pamiętne wygrane z Bayernem Lewandowskiego jak doskonale pamiętamy… Czy może jednak było inaczej z tą Polonią?

Odpływ najbogatszych Polaków z polskiej piłki ma główne źródło właśnie w tym, że każdego normalnego człowieka trafia szlag, gdy jacyś goście zaczynają mu dyktowac co masz robić ze swoimi pieniędzmi i jakie cele ma realizować cele. A szczególnie jak robią to ludzie stojący mentalnie na poziomie 15-latków, co przejawia się również w tym, że dorośli faceci zaczynają używać określeń „nasza sąsiadka”” albo „klub zza Błoń”, żeby tylko nie powiedzieć „Wisła”. To jest to taka dziecinada, że po prostu nie da się tych gości traktować poważnie. Niech najpierw dorosną.

Człowiek w czapce
Mindlab Sfora Kraków

1. Ale w jakim sensie kibice coś „wymuszają”? Grożą mu pobiciem? Porwali mu córkę? Nie, oni chcą w sposób cywilizowany przedstawić swój punkt widzenia, Punkt widzenia kibica, a zatem klienta. Mają do tego prawo, mają prawo wywieszać transparenty na trybunach, mają prawo przeprowadzać akcje medialne.
2. Jedynym klubem w Polsce, o którym możesz napisać, że „właściciel ma prawo, bo on płaci” jest BBT Nieciecza, bo tylko i wyłącznie państwo Witkowscy finansują swój klub w 100% z własnej kieszeni.
3. Możesz nazywać Cracovię prowincjonalnym klubikiem i deprecjonować fakt, że była najbardziej utytułowanym obok Pogoni Lwów klubem w przedwojennej Polsce (gdyby dołożyć inne sekcje, to już nie obok, ale samodzielnie), ale jeśli w ten sposób definiować, to poza 3-4 klubami (Legia, Wisła, Górnik i pewnie Ruch – choć teraz już nie bardzo :)), pod taką kategorię (prowincjonalnego klubiku w ogromnej części swej historii) można podciągnąć wszystkich.
4. Pisząc o Zawiszy i Polonii jako o przykładach „odpływu najbogatszych ludzi z polskiej piłki na skutek wtrącania się fstrentnych kiboli” wykazujesz się całkowitą ignorancją. Powtarzasz zasłyszane slogany, nie zgłębiając absolutnie tematu.
4a. Polonia. Wojciechowski przejął Polonię w drugiej lidze, po czym nie umiejąc awansować w sportowy sposób, kupił od innego dobrodzieja polskiej piłki Drzymały (masz ci los, ten też nie był zastraszany przez kiboli) Groclin Grodzisk i przez kilka lat pograł w ekstraklasie bez jakichkolwiek sukcesów, słynąc z głupoty i chorego zarządzania, po czym sprzedał klub gołodupcowi Królowi, co doprowadziło do szybkiego upadku. Tak, wiem, podobnie jak w przypadku Drzymały (ten to chociaż miał sukcesy), jego cyrk, jego małpy, ale nie mów mi, że Wojciechowski jest przykładem znękanego przez kiboli bogatego filantropa. Bo raz, że żadni kibole nic mu nie zrobili, dwa, bez niego Polonia z pewnością nie wylądowałaby w czwartej lidze (a sukcesów w zamian nie dał jej żadnych).
4b, Zawisza. Tu już w ogóle walnąłeś jak łysy grzywką o kant kuli. Tak, jest prawdą, że kibole toczyli wojnę z właścicielem klubu Radosławem Osuchem. Tak, jest prawdą, że powód był czysto kibolski (czyli skandaliczny), mianowicie poszło pierwotnie o to, że Osuch współpracował z policją w identyfikacji kiboli biorących udział w gigantycznej zadymie przed meczem Zawisza-Widzew. Ale sęk w tym, że Radosław Osuch po pierwsze nie był, nie jest i pewnie nigdy nie będzie łapać się do kategorii „najbogatszy człowiek polskiej piłki”. Był to jeden z wielu piłkarskich agentów (inaczej zwanych menedżerami), a mówiąc dosadniej, cwaniaczek, który zwąchał dobry interes dogadując się z władzami miasta Bydgoszcz przejął Zawiszę de facto nie dokładając do klubu złotówki i zarządzając w oparciu o miejską kasę i paru drobnych sponsorów. Oczywiście, ze względu na swoje menedżerskie kontakty i dokonywanie sensownych transferów, udało mu się awansować do ekstraklasy i osiągnąć spory sukces w postaci Pucharu Polski, nie zmienia to jednak faktu, że klub szedł w długi i de facto skazany był wcześniej czy później na bankructwo. O tym, czy sam Osuch był na tym stratny czy wręcz przeciwnie (przypomnijmy: był menedżerem, który zarabia z transferów, a w klubie obracał nie swoją kasą) nie będę dywagował, zostawiam to Twojej inteligencji 😉 Na koniec, po spadku z ligi, Osuch cichaczem „sprzedał” zadłużony wrak klubu jakiemuś słupowi, który rozpłynął się w powietrzu i Zawisza Bydgoszcz przestał istnieć. W mediach poszło info, że „znękany przez kiboli biznesmen zniechęcił się do piłki” i wielu pelikanów to łyknęło, jak widać, w tym i Ty 😉 Oczywiście kibole toczyli wojnę z nieczystych pobudek, tu nie ma wątpliwości (w dodatku wojna toczyła się na ostro: grozili piłkarzom itp), ale prawda jest taka, że cwaniaczkowi Osuchowi było to na rękę; troglodyci z trybun zamiast mu zaszkodzić, de facto ułatwili mu miękkie wymiksowanie się z brudnego interesu, z którego wyszedł zarobiony i nie poturbowany :) Tym bardziej zestawianie cywilizowanego i merytorycznego protestu kibiców Cracovii (vide powyższy wywiad) z patologią, która miała miejsce w Zawiszy, jest po prostu poniżej pasa.
5. Wtręt o mentalnych 15-latkach z argumentacją, iż kibice unikają słowa Wisła (de facto nie do końca – raz w wywiadzie pada Wisła, chyba dwa albo trzy razy sąsiadka) jest już typowym atakiem ad personam, na zasadzie: „może i macie rację, może i jesteście przygotowani merytorycznie, ale jesteście mentalnymi 15-latkami, więc nie mamy o czym rozmawiać”.

oglądam piłkę nożną dla beki
Boston Celtics/Falubaz Zielona Góra

xD

Stop Kolesiostwu

Skoro jedyni dwaj goście z maturą, których udało wam się w tym środowisku znaleźć, są tak tępi i nie rozumieją podstawowych spraw, to teraz pomyślcie o pozostałych…

Nie chcę się czepiać, ale...

Możesz podać jakiś konkretny argument za ich tępotą?

Irasiad72

przeczytaj wywiad …. aniołki … a maczetami pod blokiem biją się informatycy z comarchu z ochroniarzami z reymonta …

Nie chcę się czepiać, ale...

Tego architekta widziałeś jak się bił?

Irasiad72

Dukat też wykształcony …

Nie chcę się czepiać, ale...

„przeczytaj wywiad…” – ale ty wiesz, że w tym wywiadzie o Dukacie nie ma ani słowa?

Irasiad72

ale podobno bił kogoś a niby też inteligent .. że też Ci trzeba tłumaczyć na piechotę. ..

Nie chcę się czepiać, ale...

Nie zmienia to faktu, że Dukat nie ma z tą sprawą nic wspólnego.

leszeczek

to ty pewnie też z maczetą po osiedlach ganiasz, skoro uważasz, że każdy kto się piłką interesuje tak robi. No chyba, że się nie interesujesz, tylko po co w takim razie się wypowiadasz?

serek
Zagłębie Lubin

Przykład za ich tępotą to myślenie że prywatny właściciel posiada przedsiębiorstwo w celu innym niż mnożenie pieniędzy, a ich marzeniem jest sytuacja w której tenże właściciel zadłuża się dla wyników klubu

Nie chcę się czepiać, ale...

Chwila: w wywiadzie wyraźnie jest wskazane, że do klubu nie są dopuszczani inni sponsorzy, a środki z transferów nie są reinwestowane, nikt natomiast nigdzie nie zarzuca Filipiakowi tego, że nie zaciągania długów, to raz. Dwa: pomnażanie zysków, kosztem pogorszenia jakości produktu to jest jak najbardziej aspekt podlegający krytyce, bez względu na motywacje właściciela. Tym bardziej z punktu widzenia kibica – klienta. Myślisz, że za 20 lat ktoś spojrzy na ranking klubów, zobaczy tam Cracovię i wspomni: ale ta Cracovia fajnie na siebie zarabiała w latach 2004-2020? Zresztą, sam jak kupujesz telewizor i po miesiącu przestaje on działać, to jakoś nie widzę, żebyś ze zrozumieniem kiwał głową i mówił: mądry właściciel, pomnaża zysk. A trzy, nie zawsze wyciskanie ostatnich soków z przedsiębiorstwa to długookresowo słuszna strategia.

leszeczek

A Ty masz maturę? Bo ja mam. I nie tylko maturę, zresztą. A jak myślisz, niejaki Karol Wojtyła, Gustaw Holoubek, Jerzy Pilch… długo by wymieniać, mieli maturę, kompleksie?

Irasiad72

dodaj jeszcze ” człowieka” co go pod mim blokiem „za NIC” zajebali

emperor

Patrząc na wyniki i styl zarządzania Cracovią człowiek się serio zastanawia jak się zostaje milionerem nie tylko w tym kraju, a nazywanie Filipiaka profesorem niezmiennie mnie bawi (BTW słyszałem straszne i absolutnie nieprawdziwe plotki, że bez tej profesury już na poziomie infrastruktury nie byłoby Comarchu), ale…

Bez Filipiaka Cracovia była(by) w III starej lidze, w porywach w II.

I w odróżnieniu od wielu cudotwórców z lewarami daje realną kasę, a nie zarządza wpływami z Anala. To że przynajmniej jej część potem odzyskuje w dilach od miasta czy regionu to już temat na inkszą dyskusję, o neoliberalizmie i uspołecznianiu strat.

Stulejarz

Pan urzędnik z panem architektem ani słowem nie zająknęli się o „pozdrowieniach dla więzienia” (także na ostatnim meczu), załatwianiu porachunków między gangsterami na trybunach, przerywaniu meczów, zadymach, wypłaszaniu ze stadionu kibiców czy oprawach w stylu „witaj w garnku” o promocji ultraprawicy nie wspominam, Za to właśnie odpowiada stowarzyszenie, jak więc Filipiak ma poważnie traktować takich ludzi? Po co z nimi rozmawiać? Wolę stadion zapełniony przez 2000 tysiące najwierniejszych kibiców pogardliwie zwanych januszami niż ćwierćinteligentów śpiewających „Cracovia Kraków” (bo Cracovia ZNACZY Kraków) i pozdrawiających swoich kumpli spod celi.

leszeczek

Bredzisz. Na poprzednim meczu nie było PDW. Zanim oplujesz sprawdź w którą stronę wiatr wieje.

Irasiad72

bo nie było dopingu???

Stulejarz

Dlaczego bezczelnie kłamiesz? Na meczu z Górnikiem na płocie wisiała flaga „Jerry (czy może Derry) PDW”, będziesz palił głupa, że nie? 27 sekunda, prawy dolny róg

leszeczek

No dobrze, była jedna flaga. Ale to ma jakieś znaczenie w tej sprawie? Zwłaszcza, że flaga wyraźnie na uboczu. Jak widzisz na Barcelonie dziecko z kartka „Leo dame la camiseta” to uważasz, że na trybunach same żebraki były?

Stulejarz

Ma znaczenie, bo oszukujesz i manipulujesz, tak samo manipulują udzielający tego wywiadu, co czarno na białym wykazałem. Z tym dzieckiem to już Himalaje hipokryzji,, bo przecież dzieci nie pozdrawiają innych dzieci będących pensjonariuszami ZK. Chcecie zacząć zmieniać świat i zbawiać Cracovię to zacznijcie od siebie. Chcecie by ktoś was poważnie traktował to wyeliminujcie patologię i zacznijcie być poważnym partnerem do dyskusji, a nie tylko do następnych przedymionych derbów i kolejnego grzeszku za którego wytknięcie obrażacie się i szukacie winnych dookoła.

leszeczek

Nie wszyscy na trybunach są święci. Na każdym stadionie. Pisałem, że nie było PDW, bo nie słyszałem skandowania. I pewnie go nie było. Szmata mi się w oczy nie rzuciła, mało mnie to interesuje. Jedno pewne, że PDW nie miały nic wspólnego z protestem i wywlekanie go tutaj nie ma najmniejszego sensu. Z jakiego powodu chciałbyś ludziom mającym konflikt z prawem zabronić chodzenia na mecze.

Krakus1906

Na Cracovię chodzę od 30 lat, mój syn trenuje w Pasach. Nigdy nie miałem nic wspólnego ani ze Stowarzyszeniem ani tym bardziej z ludźmi biegającymi z maczetami po ulicach miasta i proszę sobie wyobrazić że również mam dość patrzenia na to co się dzieje w moim kochanym klubie. Najgorsze jak wypowiadają się ludzie nie mający zielonego pojęcia o „Cracoviackiej” rzeczywistości.

JanKowalski1982

Wszystko i na temat:)

TheSocialone

„Być może docelowo tak, ale ogólnie traktuje Cracovię – jak my to nazywamy – jako pompkę do swojego ego. To człowiek niezwykle zamożny, obracający się w wysokich kręgach biznesowych. Tam Rolls-Royce nie robi na nikim wrażenia, ale posiadanie klubu piłkarskiego już tak. Po prostu dzięki Cracovii w Dubaju może wjechać na wyższe piętro.”

To chłopaki mają fantazję, pozazdrościć.

Morlock
Liverpool F.C.

Rzeczywiście mają fantazję. Gdyby to była prawda, to „biznesmeni” przejmowaliby kluby z okręgówki czy A klasy, gdzie roczne wydatki zamykają się w kwocie około 50-100 tys. zł w zależności o ligi. Więc warto dać nawet pół miliona rocznie na taki klub, aby móc wjechać na wyższe piętro w Dubaju :).

tss

Pasiaczki drogie, Paweł Misior został pogoniony, bo był bezpośrednio zamieszany w kupowanie meczów w czasie waszej tryumfalnej drogi do ekstraklasy i profesur jak się zaczęły aresztowania „wrocławskie” się zesrał że zostanie w to wmontowany.

TomAas

Całkiem z sensem mówili

WhiteStarPower

Mnie przekonali, nawet im troche współczuje bo „profesor” to zwykły burak z PZPR o czym juz dzis media raczą grzecznie zapominać, ale pare lat temu prześcigały sie w publikowaniu jego gaf. Widac dziennikarskej prostytutce wystraczy dac dupe i opary lepszej wódki. Swat sie konczy żebym pasy wspierał…

Irasiad72

komentarz edytowany

okrutnik

buda!!! …sąsiedzie!

Irasiad72

no wreszcie się jakiś inteligent z craxy odezwał :)

Dziufa1906

Drodzy forumowicze. Przedstawiono Nasze zdanie na temat zarządzania klubem. To nie czas by pisać o zadymach. Co tego ze Pan Filipiak odejdzie.. . Po pierwsze może sprzedać udziały. Więc pewnie musiał by się znaleźć kupiec który by zapłacił i to nie złotówkę bo jak napisano w artykule Cracovia jest klubem który praktycznie sam zarabia na siebie. Z tego co mi wiadomo Pan Filipiak daje około 6-8 mln rocznie. Gdyby odjąć tą kwotę od budżetu dalej by zostało tyle żeby być w środku stawki jeśli chodzi o budżet. Tylko że w tym problemie nie chodzi o finanse tylko o cel jaki za te pieniądze zostanie zrealizowany

Morlock
Liverpool F.C.

Te 6-8 mln zł to kwota jaką wam przekazuje za reklamę swojej firmy. Kiedy zabraknie rzeczonych milionów, klub nie będzie na siebie zarabiał.

Bartek99
CHrześcijańska Unia Jedności

Witam. Chętnie pomogę.

bednarz.jpg
JanKowalski1982

Nareszcie weszło wraca do korzeni i pisze też od drugiej stronie czyli kibicach. Hejt na Cracovię straszny ale nie ma co się dziwić skoro jest dobry sponsor wystarczy dołożyć dobre zarządzanie i czołówka ligi miała by spory problem. Na pewno liga wtedy też by zyskała sporo.

demagog

Pominę kwestię gospodarzenia pana Filipiaka, mam natomiast jedno, zasadnicze jednak, pytanie. Czy ultrasów, zarówno Lecha, jak i Pasów, przerasta poprawne użycie znaków interpunkcyjnych?
Mamy tego kurwa dość/ dosyć- przecież tu aż się prosi o wstawienie przecinków przed i po najlepszym w historii przerywnikiem.
Swoją drogą, czemu na transparencie z napisem ,Quo Vadis’ pominięte zostało słowo ,Domine’? Przecież ten cytat z Sienkiewicza bez ,pana’ jest niekompletny, kibice Cracovii nie zaplusowali u mnie tą małostkowością i deprecacją prof. Filipiaka.
Z poważaniem.

Łuki

Stano zaorany.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Jak co sobotnie przedpołudnie - Wiesław "Agent 711" Machniewicz

Niby taki intelektualista, a używa słów, których znaczenia nie zna (vide „imputować).

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

WhiteStarPower

Brakło mi fragmentu o dzielnym wyrzuceniu komunistów ktorych Wisła zaparaszala w pismach do przejęcia klubu śniąc o potędze, z Reymanem komunista na czele xD albo co tam wesołego w wikipasach napiszą. Chociaz słyszałem ze sa tez kumaci tam ktorzy maja bekę z tej wersji czyli takiej w ze czasach głębokiego stalinizmu cokolwiek sie wybierało jak przyjeżdżali czarni smutni Panowie. Ale spoko :) trzeba w klubie „antyWisla” tudzież „nigdyniezejdziemynapsy” zyc jakas ładna historia zeby ktokolwiek mu chcial kibicować. W psychologii to sie nazywa wyparciem

WhiteStarPower

Brawa dla Weszlo ze mimo wyrzygu rednacza pofatygowało sie źeby zebrać obszerny materiał z drugiej strony barykady. Autentyczny szacunek. Szkoda że z moim klubem wam sie nie chcialo podobnie, wasza wiarygodność by wzrosła jako portalu dziennikarskiego. Idźcie ta droga!

renegat

jedna kwestia w calym sporze jest bezdeskusyjnie pewna i logicznie uzasadniona. prezes i jego grupa, lekcewaza kibicow, czyli spoleczenstwo obywatelskie, skupione wokol klubu. to zaprzecza bogatym oddolnym tradycjom tego klubu i zaprzecza celowosci jego funkcjonowania. Cracovia ma sluzyc calej rzeszy ludzi, skupionych wokol idei sportu i tradycji tej nazwy oraz organizacji. a tymczasem Cracovia staje sie prywatnym folwarkiem. prezes Filipiak i jego klika, zapominaja, ze na Zachodzie szacunek wlascicieli czy sponsorow wobec kibicow, jest podstawa dzialalnosci, czyms fundamentalnym, niezbywalnym prawem, niemalze wynikajacym z praw naturalnych, czyli potrzeby zrzeszania sie.

pamelarosaflores

Jeśli potrzebujesz pomocy finansowej, skontaktuj się z nami. Możemy udzielić ci zdywersyfikowanej formy pożyczek na niskim poziomie. Mamy ważne zasoby finansowe, aby zaspokoić wszystkie twoje problemy finansowe. Aby dowiedzieć się więcej o zasadach finansowania, skontaktuj się ze mną poprzez e-mail. E-mail: [email protected]

wpDiscuz