post Avatar

Opublikowane 21.10.2018 12:43 przez

redakcja

Giuseppe Meazza znają wszyscy. Dom Interu i Milanu. San Siro. Ale czy wiedziałeś, że zawodnik, po którego imieniu nazwano tego kolosa, potrafił w weekend wypalić sześćdziesiąt papierosów?

Na mecz dojechać prosto z burdelu lub kasyna?

Spać smacznie do południa, gdy wszyscy inni trenowali?

Ale Peppino w Italii wybaczano wszystko. Był pierwszą włoską supergwiazdą.

Wykraczającym daleko poza futbol fenomenem przedwojennych Włoch.

***

Jeśli masz Meazzę w składzie, to tak jakbyś zaczynał mecz od 1:0.

Vittorio Pozzo, selekcjoner Squadra Azzurra, którzy wygrali mundiale w 1934 i 1938.

***

To klasyczna historia chłopca, który nie miał nic.

Ojciec zginął podczas I wojny światowej. Giuseppe, jedynaka, utrzymywała mama, sprzedająca owoce na mediolańskim targu. Początkowo była wybitnie przeciwna piłce, za którą uganiał się syn, oczywiście boso, oczywiście nie mając nawet piłki, tylko zwinięte ze sobą szmaty. Chciała, by jej pomagał, nie mówiąc o „piłka ci chleba nie da”.

W końcu matula uległa. W wieku dwunastu lat Peppino dostał pozwolenie i zapisał się do ulicznej drużyny, Maestri Campionesi. Niebawem przyniósł do domu buty, otrzymane od kibica, który był pod wrażeniem gry młokosa. Matka na dobre uwierzyła, że to nie musi być strata czasu.

Jeden z najważniejszych momentów dla całego piłkarskiego Mediolanu przyszedł dwa lata później. Meazza miał czternaście lat. Jako kibic Milanu od dziecka, tu zgłasza się na testy. Ale późniejszy dwukrotny mistrz świata, trzykrotny zdobywca scudetto, trzykrotny capocannoniere Serie A usłyszał, że jest za chudy. Za mizerny. I grać dla rossoneri nie będzie.

Wątpliwe, by wówczas pomyślał „wasza strata”. Ale tak też się stało. Meazza stał się katem Milanu nr 1. Tylko Szewczenko strzelił więcej bramek podczas Derby della Madonnina.

Gdy Meazza strzelał w meczu o miedzę, Inter nie przegrywał.

Giuseppe_Meazza_1935

***

– A więc muszą grać już u nas nawet mali chłopcy?

Leopoldo Conti, dziewięć lat starszy od Meazzy weteran szatni Interu, na wieść o wystawieniu młokosa zareagował lekceważeniem. Wkrótce przeszło ono w szok, bo chudy jak szczapa siedemnastolatek zajął jego miejsce w składzie, a przecież Conti był reprezentantem Włoch.

Meazza trafił do pierwszej drużyny dzięki… hobby Fulvio Bernardiniego. Ten inny reprezentant Squadra Azzurra lubił w wolnym czasie przejść się na mecz lub trening juniorów, raz, drugi, setny. Tak wypatrzył Meazzę i polecił go szkoleniowcowi Arpadowi Weiszowi. Weisz podzielił entuzjazm swojego podopiecznego.

Weisz był węgierskim Żydem, który na igrzyskach olimpijskich w 1924 grał wspólnie z legendarnym Belą Guttmanem. Węgrzy jako pierwsi odchodzili od archaicznej taktyki, podziału piłkarzy na wyłącznie ofensywnych i defensywnych, stawiając choćby na ścisłe novum: grę podaniami. Później nieśli kaganek oświaty do innych krajów.

Życie okrutnie obeszło się z Weiszem. Chłopak, któremu dał szansę, wkrótce boiskowymi sukcesami pracował na rzecz propagandy faszystowskiego reżimu Benito Mussoliniego. Tego samego, który konsekwentnie zacieśniał więzy z Hitlerem. Tego samego, który od wypowiedzianego w 1920 „Włochy nie znają antysemityzmu i nigdy go nie poznają” przeszedł płynnie do wprowadzonego w 1938 prawa wysiedlającego Żydów.

Weisz nie był ortodoksem. Ochrzcił córki, by były katoliczkami, dobrze rozeznając zbliżającą się burzę i licząc, że to je ocali. Niestety dla jego rodziny, nic to nie dało. Weiszowie uciekli do Holandii, ale w 1942 do ich drzwi zapukało gestapo. Weiszów przewieziono do Ausshwitz. Jego żona i dwie córki od razu trafiły do komory gazowej. Weisz zmarł w styczniu 1944 po osiemnastu miesiącach wycieńczającej pracy.

Do dziś jest najmłodszym trenerem, który zdobył scudetto. W sezonie 29/30 miał zaledwie trzydzieści cztery lata.

Oczywiście mały chłopiec, „Il Ballila” jak nazwał go Conti, zdobył wtedy króla strzelców, pokonując bramkarzy trzydzieści jeden razy. Nawet ten pseudonim nie był niewinny: „Balilla” odnosiło się do Opera Nazionale Balilla, swoistej włoskiej odpowiedzi na Hitlerjugend.

Screen Shot 10-20-18 at 10.45 AM

 Wtedy Inter był jeszcze Ambrosianą. Zmianę nazwy także wymusił Mussolini

***

Mussolini doskonale rozumiał, że futbol może być niezwykle skutecznym narzędziem propagandowym, zarówno jeśli chodzi o budowanie morale wśród rodaków, jak i budowanie pozycji międzynarodowej. Silna reprezentacja Włoch stanowiła symbol odbudowy Italii, wzniecała we Włochach poczucie patriotyzmu i wspólnoty, a za granicą mocni Azzurri świadczyli przecież nie tylko o sportowej mocy, ale byli reklamowani jako efekt ekonomiczno-społecznej siły kraju Mussoliniego. Ten sam efekt próbował powtórzyć przecież na arenie sportowej Hitler, organizując igrzyska w Berlinie, a także nie szczędząc nakładów na reprezentację piłkarską.

Dlatego Il Duce niesłychanie aktywnie włączał się w organizację futbolu. To on stał za pomysłem jednej centralnej ligi. To za jego czasów zbudowano gros ultranowoczesnych na tamte czasy stadionów, wśród nich również San Siro, które otwarto w 1926, już wówczas mogące pomieścić 35 tysięcy widzów. Areny także miały świadczyć, że Włochy to przemysłowa siła, której nikt nie może lekceważyć.

W konsekwencji Włosi byli w latach trzydziestych absolutną potęgą, choć nie bez pomocy Mussoliniego. Do dziś mistrzostwa świata z 1934 uchodzą za turniej hańby. Il Duce zaprosił na włoską ziemię piłkarskich gości, by później manipulować sędziami, z którymi jadał obiady. W ćwierćfinale przez agresywną grę Azzurri trzech Hiszpanów zniesiono z boiska, a zmian przecież wówczas nie przewidziano. Wymowne też, że Coppa del Duce, swoisty pas Polsatu jaki Mussolini wręczył Włochom po mistrzostwie, był SZEŚĆ RAZY WIĘKSZY niż trofeum Jeulesa Rimeta. Przed finałem włoska szatnia otrzymała od wodza telegram:

„Wygrajcie, albo zginiecie”.

Wygrali wszystko, co było do wygrania: mundiale w 1934 i 1938, a także złoto na igrzyskach olimpijskich w 1936 (bez Meazzy i kilku innych sław, w Italii rządziło już wówczas zawodowstwo w futbolu).

Między 1936 a 1939 nie przegrali ani jednego meczu. Meazza był już wówczas kapitanem.

WorldCup1934poster

Meazza był niekwestionowaną gwiazdą drużyny, MVP turnieju w 1934, kapitanem w 1938. Poza tym jednak działał też na tłum swoją historią. Oto chłopak znikąd, chłopak, który stracił ojca na wojnie, a który wybija się na sam szczyt. Niektórzy uważali, że Mussolini również tu widział potencjał propagandowy Peppino, mającego status gwiazd filmowych. Po prawdzie jednak trudno o zawodnika, który mniej wcielałby w życie prorodzinne idee, jakie chciał w Italii wprowadzić Il Duce, choć sam otoczony wianuszkiem kochanek.

Peppino Był niezwykle elegancki w grze, wybitny technicznie. Obunożny. Pełen polotu, grający ryzykancko, bez strachu. Wiele o jego stylu mówi firmowe wykończenie „Finte alla Meazza”. Przyjmował piłkę daleko od bramki, jechał z obrońcami wyprowadzając ich w pole, aż wreszcie znalazł się przed samym bramkarzem. Z tym bawił się jak matador z bykiem na arenie: zwroty, zmyłki, kiwki, aż wreszcie bramkarz na kolanach, a Meazza wbiega z piłką do pustej bramki.

Był też wybitnym wykonawcą stałych fragmentów gry, ze szczególnym uwzględnieniem rzutów karnych. Jego filozofię pięknie uzmysławiają słowa, jakie wypowiedział po zmarnowaniu jedenastki.

„Nie ma nic smutniejszego, niż gdy bramkarz obroni karnego dlatego, że nie zrozumie kiwki”.

Poza boiskiem miał równie wiele luzu i polot. Palący jak smok – jako jedyny kadrowicz miał oficjalne pozwolenie – bywalec burdeli, kasyn, mistrz tanga balujący do rana w nocnych klubach, obwożący się po Mediolanie w swoim kabriolecie, do którego kobiety zainteresowane choćby jedną nocą z Peppino wrzucały liściki. W późniejszych latach miał coraz większą awersję do treningów, często w ich trakcie jeszcze odsypiając zarwane noce. Z równie wielką częstotliwością pisały o nim dzienniki sportowe, jak i prasa obyczajowa.

Z działaczami nieustannie szło na noże, ale miał trzy nieodparte argumenty: po pierwsze, wszyscy kibice go uwielbiali. Po drugie, nawet po całej nocy hulanek był jednym z najlepszych w lidze. Po trzecie, mógł gwizdać na kary, był jednym z pierwszych piłkarzy zatrudnianym do reklamowania produktów, mógł się więc pochwalić niezależnością finansową.

O jego wyskokach krążyły legendy. Raz miał się obudzić i nie pamiętać co się działo, mało: nawet nie rozpoznając ani pokoju, w którym się znajdował, ani dwóch kobiet, które spały obok niego w łóżku. po sprawdzeniu zegarka okazało się, że jeszcze chwila, a spóźni się na mecz. Przyszedł pięć minut przed gwizdkiem, gdy już wszyscy zastanawiali się jak zastąpić Peppino. Działacze grzmieli, że tego już za wiele. Ale Meazza strzelił hat-tricka i gwieździe jak zwykle wybaczono.

Innym razem założył się przed meczem z Juve z Giampiero Combim, kumplem z reprezentacji. Zakład? Peppino strzeli albo przewrotką albo „Finte alla Meazza”. O zakładzie wiedziało tylko dwóch zainteresowanych. Meazza, co zrozumiałe, grał dziwnie, bo wynik wynikiem, ale utrzeć nosa koledze trzeba. Koniec końców Inter wygrał, a Meazza strzelił dwa gole. Jakie? Przecież wiecie: jedną przewrotką, drugą w swoim stylu.

Nawet na mistrzostwach świata, w najistotniejszych meczach, miał zachowywać zimną krew. Półfinał mundialu z Brazylią w 1938 przesądził jego karny. Karny, którego Balilla strzelał z rozdartymi szortami, trzymając się jedną ręką za spodenki.

Przynajmniej według legendy, bo na video nic takiego nie widać. Można tylko podejrzewać ile opowieści o Meazzy ubarwiono, podkolorowano, a ile w nich prawdy. Pewne jest jednak, że wokół faceta, który chodzi spać o 22, takich historii by nie tworzono.

***

„Meazza był najlepszy. Co prawda uwielbiały go kłopoty, często wywoływane przez intensywne życie nocne, ale zawsze zachowywał pasję do gry. Gdy zjawiał się na boisku, zawsze starał się zrobić coś takiego, żeby wszystkim na stadionie opadły szczęki”.

Peppino Prisco, były dyrektor sportowy Interu.

***

„Peppino nigdy nie chciał słuchać o taktyce. Nie interesowała go. Dlaczego miałaby, skoro posiadał umiejętności techniczne porównywalne z Pele”.

Bruno Acari, trener i boiskowy kolega Meazzy.

***

Intensywne życie upomniało się w końcu o Meazzę. Pod koniec lat trzydziestych zaczęły nękać go kontuzje. W Interze zawsze wybitna gra stanowiła parasol ochronny, ale gdy tego brakło, działacze nie mieli skrupułów.

Peppino zaczął tułaczkę, zwiedzając Milan, Juve, Varese i Atalantę. Był już po swoich najlepszych czasach, więc błyszczał tylko okazjonalnie. Na ostatni sezon wrócił jeszcze w szeregi nerazzurri, by pomóc im w walce o utrzymanie, co udało się osiągnąć. Pozostawał jednak niezmiennie sławą, ikoną, czego dowodem epizodyczny występ w filmie „Milano miliardaria”, w którym zagrała też Sophia Loren.

Nie miał mentalności dobrej dla trenera, choć próbował tego fachu. Jak jednak człowiek, który sam niespecjalnie lubił trening, a polegał na wybitnym talencie, mógł sprawdzić się w tej robocie? Jego praca trenerska nie była owocna, ale miał doskonałe oko do zawodników. To on wypatrzył Giacinto Fachettiego, a przede wszystkim piętnastoletniego Sandro Mazzolę.

Po latach Mazzola wspominał przedmeczową mobilizację w stylu Meazzy.

– Wezwał nas przed meczem pełen powagi, tak jakbyśmy właśnie mieli grać mecz pierwszej drużyny. Jak zawsze palił przy tym „Durbany”, swoje ulubione papierosy. Zamyślił się, a potem powiedział: „Chłopcy, mam plamę na swojej karierze. Pół roku grałem w Milanie. Idźcie i ją zmażcie. Wygrajcie”. Tak też zrobiliśmy.

Nie może dziwić więc, że choć rok po jego śmierci San Siro nazwano stadionem imienia Giuseppe Meazzy, tak milaniści nie korzystają z tej nazwy. Co innego Inter, dla którego domowe starcia to nigdy San Siro, a zawsze gościna u idola, który może nie jest idealnym wzorem do naśladowania, ale żył tak, jak chciał.

Leszek Milewski

Fot. Wikipedia

Opublikowane 21.10.2018 12:43 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 6
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
wertico
wertico

Leszek jak zwykle w formie. Pozdrawiam.

tss
tss

„po którego imieniu nazwano tego kolosa” – * „na cześć którego nazwano ten kolos”. Poza tym fajny artykuł 🙂

pejsbuk
pejsbuk

No!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

armaj
armaj

Co to q..a jest „swoisty pas Polsatu”????

Weszło
07.08.2020

Ronaldo nie zbawił Juve. Lyon wyrzuca „Starą Damę” z Ligi Mistrzów!

Nie było tak, że Juventus nie próbował skonsumować tego Lyonu. Więcej – robił to całkiem uroczo. Spocony Sarri nerwowo przygryzał coś przypominającego peta. Bentancur przeplatał przebłyski talentu ze skrajnym piłkarskim debilizmem. Bernardeschiemu zdarzyło się przechytrzyć nie tylko rywali, ale i samego siebie. Ronaldo walnął dwie bramki i choć nie grał wielkiego spektaklu, to miał takie […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

To jest Varane? To jest jakaś popierdółka, a nie Varane!

Czy Real Madryt miał szanse ograć dziś Manchester City? Oczywiście. Problem „Królewskich” polegał jednak na tym, że do Manchesteru przywiózł dwóch piłkarzy zdolnych do walki o awans. Jeden nazywa się Thibaut Courtois, a drugi Karim Benzema. Ponadto przywiózł atrapę Piotra Polczaka i sobowtóra Jana Sobocińskiego, bo nie damy sobie wmówić, że na środku obrony ekipy […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Alarm COVID-owy w Legii: zakażony ma być masażysta

Sami widzicie, co się ostatnio dzieje w kraju – bijemy kolejne rekordy zakażeń koronawirusem, niebezpiecznie zbliżamy się do granicy tysiąca przypadków dziennie. A ludzie futbolu, choć z szeregiem przywilejów, to wciąż ludzie i choroba magicznie ich nie omija. Niestety, z tego co słyszymy, doczekaliśmy się kolejnego przypadku w Ekstraklasie. Tym razem w Legii. Nie chodzi […]
07.08.2020
Kanał Sportowy
07.08.2020

HEJT PARK. Andrzej Grajewski gościem Krzysztofa Stanowskiego

Andrzeja Grajewskiego nie każdy lubi, ale jedno trzeba mu oddać – nudy z nim nie ma. Dzisiaj były właściciel Widzewa Łódź przejmuje antenę Kanału Sportowego. Dzwońcie i pytajcie „Grajka” o co tylko chcecie. Dyskusję poprowadzi Krzysztof Stanowski. Start o 19:00, więc nie ma strachu, zdążycie na Ligę Mistrzów. 
07.08.2020
Blogi i felietony
07.08.2020

Działacze nie potrafią zrobić głupich testów na wirusa, więc jak mają robić transfery?

Wyobrażam sobie, że prezes polskiego klubu ekstraklasowego przychodzi do roboty, siada do biurka, wytęża umysł i stwierdza: „kurwa, moglibyśmy jednak zrobić testy na koronawirusa”. Potem patrzy przez okno, widzi, że chłopaki już biegają, wcześniej się witali i siedzieli w jednej szatni, ale stwierdza: „oj tam, oj tam”. Robi te testy, wychodzi zakażenie, on jest zaskoczony. […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Każda medialna wojenka z Błaszczykowskim jest z góry skazana na porażkę

Współwłaściciel Wisły Kraków wytacza poważne działa przeciwko byłemu prezesowi Wisły Kraków. Były prezes Wisły Kraków odpowiada na Twitterze i rzuca nowe światło na sprawę. W większości tego typu przypadków powiedzielibyśmy – słowo przeciwko słowu, poszukajmy luk w stanowiskach obu stron, może prawda leży gdzieś pośrodku? Natomiast w tej sytuacji Piotr Obidziński stoi na z góry […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

„Puchar już nie jest nasz”. Rozliczenia Pucharu Polski z 2005 roku

Sąd Okręgowy we Wrocławiu prawomocnie skazał dwóch z trzech oskarżonych osób w sprawie ustawienia finału Pucharu Polski z 2005 roku, w którym zmierzyła się Dyskobolia Grodzisk Wielopolski i Zagłębie Lubin. Zadzwoniliśmy do bohaterów tamtego finału, a także do osób obecnie związanych z oboma klubami, żeby spytać, jak zapamiętali mecz sprzed piętnastu lat i jak by zareagowali, […]
07.08.2020
Bukmacherka
07.08.2020

Sianokosy w BETFAN! Zgarnij ekstra bonus od depozytu

Legalny polski bukmacher BETFAN przygotował dla swoich graczy ofertę specjalną z okazji powrotu Ligi Mistrzów! Wszyscy, którzy zaznaczyli na swoim koncie zgody marketingowe, mogą otrzymać ekstra bonus. Zasady są proste, ale dla jasności wszystko raz jeszcze wytłumaczymy. W promocji bierze udział każdy, kto – jak wspomnieliśmy – zaznaczył zgody marketingowe. To pierwsza odsłona tego typu […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

„Francuzi w tym formacie Ligi Mistrzów widzą szansę, a nie problem”

Paris Saint-Germain już zdążyło awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Olympique Lyon jest blisko sensacji, jak byłoby bez wątpienia wyeliminowanie Juventusu. Czyżby zatem francuskie kluby miał rozegrać najlepszy sezon od dawna w Lidze Mistrzów? Przedwcześnie zakończone rozgrywki ligowe przeszkodzą im w tym czy może pomogą? O tym opowiadał w rozmowie z nami Eryk Delinger, ekspert w […]
07.08.2020
Kanał Sportowy
07.08.2020

STANOWISKO #20 – Ekstraklasa jak polskie wesele

Dlaczego Ekstraklasa przypomina polskie wesele? Dowiecie się po obejrzeniu najnowszego „Stanowiska”. Tym razem Krzysztof Stanowski wziął na warsztat popisy działaczy ekstraklasowych klubów, którzy dopuścili do zakażeń koronawirusem wśród zawodników, bo nie zaczekali na wyniki testów. 
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Finał Pucharu Polski z 2005 roku ustawiony. Dyskobolia musi stracić tytuł!

Tu nie ma sensu bawić się w przydługie wstępy. Sąd Okręgowy we Wrocławiu uprawomocnił wyroki wobec dwóch z trzech oskarżonych osób w sprawie ustawienia finału Pucharu Polski z 2005 roku, w którym zmierzyła się Dyskobolia Grodzisk Wielopolski i Zagłębie Lubin. Wniosek jest jasny – ekipa z wielkopolski nieuczciwie sięgnęła po to trofeum. To czarna historia, […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Piaskownica w Wiśle. Publiczne pranie brudów

Wisła Kraków ogłosiła wczoraj pozyskanie niezłego piłkarza. Stefana Savicia, który robił grę wicemistrzowi Słowenii. Było się czym w obozie Białej Gwiazdy pocieszyć. Ale sukces sprowadzenia ciekawego zawodnika udało się skutecznie przykryć publicznym praniem brudów. BŁASZCZYKOWSKI ODPALA ARMATY Co się dokładnie stało? Otóż Kuba Błaszczykowski pojawił się w Foot Trucku, czyli kanale Łukasza Wiśniowskiego i Kuby […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

15 pytań przed powrotem Ligi Mistrzów

11 marca 2020 roku. Tego dnia odbyły się ostatnie spotkania Ligi Mistrzów w sezonie 2019/20, które udało się rozegrać zanim świat, nie tylko ten futbolowy, gwałtownie wyhamował i przystanął na pewien czas. Tak wiele wydarzyło się od tamtego dnia, że mamy poczucie, jakbyśmy mówili o naprawdę mocno zamierzchłej przeszłości. No ale nadszedł wreszcie właściwy moment, […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Quiz piłkarski. Czy pamiętasz finalistów Champions League?

Wraca Liga Mistrzów, uznaliśmy więc, że po krótkiej nieobecności na stronie wrócić mogą też nasze quizy. Na dzień dobry zadanie, które dla zajaranych piłką wymagające raczej nie będzie, ale nie zdziwimy się też, jeśli komuś pamięć spłata figla. Chodzi o wskazanie wszystkich drużyn, które choć raz zagrały w finale najważniejszych klubowych rozgrywek na Starym Kontynencie […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Olympiakos z pretensjami do Marciniaka. Czy słusznie?

Miękki karny, anulowany gol, kontrowersje przy innych sytuacjach w szesnastce. Dość gorący wieczór zaliczył Szymon Marciniak, który sędziował mecz Wolverhampton z Olympiakosem. I raczej Pireus może sobie odpuścić w kontekście wyjazdów wczasowych, bo za klasykiem tamtejsi kibice dziś mają na ustach: „Marciniak, przestań mi Olympiakos prześladować”. Pytanie: czy słusznie? OFSAJD NIEZGODY Najpierw kwestia anulowanej bramki. […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

KONKURS! Wygraj bilety na Ligę Mistrzów w Multikinie

Wraca Liga Mistrzów. I to w momencie, kiedy zazwyczaj emocje w piłce sponsorują sparingi i nowy zawodnik na testach w Wiśle Płock. Czeka nas piłkarski maraton z najlepszymi zwieńczony turniejem w Portugalii. Czy Polacy odegrają w nim główne role? Czy Barca uratuje sezon, czy PSG wreszcie zagra o pełną stawkę? A może zakasują faworytów czarne […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Legia chce „lepszego Luquinhasa”, Lech daje milion euro za Sykorę

– Richard poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w portugalskiej Tondeli. Zagrał bardzo dobrze, był pozytywną niespodzianką, bo wcześniej w Portugalii nikt o nim nie słyszał. Pomógł drużynie utrzymać się w lidze i wrócił do Internacionalu Porto Alegre, brazylijskiego klubu, z którym ma kontrakt do grudnia 2021 r. Internacional nie wiąże z nim przyszłości i stąd […]
07.08.2020
Weszło Extra
07.08.2020

Nie ma co strugać piłkarza. Ostatnio byłem ligowym dżemikiem 

Spadek z Koroną Kielce i zjazd formy do – jak sam przyznaje – poziomu ligowego dżemiku. To nie był udany sezon dla Jakuba Żubrowskiego. Piłkarza, który – mamy takie wrażenie – jak mało kto potrzebował zmiany otoczenia.  Dziś przygotowuje się do sezonu jako zawodnik Zagłębia. Ale z Kubą porozmawialiśmy raczej o minionych latach, zwłaszcza, że było […]
07.08.2020