post Avatar

Opublikowane 20.10.2018 10:00 przez

Dominik Klekowski

Powiedzmy sobie szczerze – Olek Fogler był jednym z ojców zwycięstwa nad Interem Warszawa dwa tygodnie temu. Dzięki niemu otworzyliśmy wynik spotkania i zaczęliśmy grać z większą lekkością. Postanowiliśmy zatem przepytać stopera KTS Weszło przed ósmą kolejkę Ósmej Ligi Mistrzów. Tematy przewodnie – juniorskie czasy w Polonii, przemyślenia po karierze przygodzie z piłką na dość wysokim poziomie i anegdota z udziałem Tomasza Brzyskiego. 

Zapraszamy.

*

Uściślijmy – rozmawiam z piłkarzem czy fizjoterapeutą? 

Z fizjoterapeutą, który spełnia się w zawodzie.

Jak w ogóle trafiłeś do KTS-u? 

W sumie to ciekawa historia. Bardzo mocno namawiał mnie kolega z juniorskich czasów w Polonii Warszawa i zarazem nasz kapitan – Michał Madej. Nie ukrywam, że z samym futbolem skończyłem na dobre trzy lata temu. Wiadomo, momentami w głowie wracałem do którychś meczów, czy nawet myślałem o ponownej grze. Mam wrażenie, że wznowiłem przygodę z piłką w idealnym momencie. Robimy w KTS-ie świetne rzeczy. Liderujemy w lidze, ludzie przychodzą na stadion.

Nie sądziłeś, że ta B-klasa będzie ciut trudniejsza? 

Najniżej grałem w czwartej lidze i wydawało mi się, że ta ósma będzie znacznie słabsza. A tu nie ma gorszych drużyn. Wszyscy są w miarę równi. Zespoły można podzielić na dwie grupy – jednym się chce, drugim się nie chce.

A jeśli chodzi o umiejętności na obu szczeblach? 

Tu również nie ma wielkiego przeskoku. Różnica jest, lecz nie jakaś olbrzymia.

Nie żałujesz trochę remisu z Amigosami? 

To był bardzo specyficzny mecz. Przez pierwsze 45 minut zostaliśmy w blokach, nie potrafiliśmy odpowiednio wejść w to spotkanie. Zaskoczyła nas postawa i ustawienie przeciwników. Trudno było przedrzeć się przez zasieki defensywne i często nasze akcje nam zwyczajnie nie wychodziły.

Czego brakowało w waszej grze? 

Trudno wybrać, ale myślę, iż najbardziej determinacji. Woli zwycięstwa, walki. Wiadomo, to jest młody zespół i musimy do siebie nawzajem dotrzeć. Z każdym kolejnym meczem będzie nam zacznie łatwiej. W tej kwestii potrzeba cierpliwości. Mam nadzieję, że to jak najszybciej się zazębi.

Frekwencja dopisuje, momentami wyglądała na mecze Bruk-Betu Termalici Nieciecza w Ekstraklasie. Wróciły wspomnienia? 

Jeszcze grając w Polonii w czwartej lidze, gdy zespół odradzał się i wstawał z kolan, miałem do czynienia z podobną frekwencją. W zasadzie nic dziwnego, ponieważ jest to zespół z bardzo bogatą historią, tradycją. Dwa, dwa i pół tysiąca – z taką frekwencją miałem do czynienia. Cieszę się, iż ludzie tak pozytywnie odbierają nasz zespół. Widać, o jakim projekcie mowa. Z drugiej strony jednak kompletnie nie spodziewałem się, że przyjdzie aż tylu obserwatorów. Pomaga temu fajny, piknikowy klimat – piwko, kiełbaski, śmieszne przyśpiewki.

Szok?

Może nie szok, ale zdecydowane zdumienie. Nie przewidywałem, że ludziom chce się oglądać futbol na tak niskim poziomie. Jak sam powiedziałeś – czasami frekwencyjnie przebijaliśmy pojedyncze spotkania Ekstraklasy, co już samo w sobie jest niewyobrażalne. Ósma liga mistrzów, nie? (śmiech)

Zaskoczył cię ten profesjonalizm w KTS-ie? 

Na razie wszystko wygląda dobrze na papierze. Zawodnicy, sprzęt, sponsorzy. Póki nie zobaczymy efektów, nie możemy popadać w jakąś nadmierną euforię. Jeśli chodzi stricte o sam profesjonalizm, to faktycznie, zdziwiłem się. Większość drużyn z wyższych lig może nam pozazdrościć.

Przez samą markę klubu, wasi przeciwnicy niechętnie spoglądają w waszą stronę. Odbierasz to podobnie? 

Ja ogólnie do tych rozgrywek podchodzę z humorem, aby się w nich nie zatracić. Ostatnio na Twitterze miała miejsce jednak dziwna sytuacja. Jeden z arbitrów, sędziujących nasze mecze, został oznaczony i mocno zwyzywany poprzez zawodnika innej drużyny. Pisał: „KTS ma już zrobiony awans!” czy „Sędziowie są po stronie KTS-u”. Uważam, że było to nie miejscu i zwyczajnie nie powinien głosić takich spiskowych teorii. Dla mnie prowadzenie tych spotkań stoi na naprawdę wysokim poziomie. Nie ma się do czego przyczepić.

Puchar Polski – rozczarowanie czy „zrobiliśmy wystarczająco dużo”?

Akurat nie miałem przyjemności grać w spotkaniu z Promnikiem Łaskarzew. Musiałem pozałatwiać kilka spraw związanych z moją pracą. Patrząc jednak na sam wynik – udało nam się naprawdę wiele osiągnąć. Szczególnie chodzi mi tu o przejście KS Konstancin, co stanowiło nie lada wyzwanie. Tworzymy fajny projekt, przychodzą coraz to lepsi zawodnicy. Wydaje mi się, że będziemy pięli się z roku na rok. Dlatego jedyne, co pozostaje, to czekać na następny sezon i walkę o dalsze rundy w Pucharze Polski.

Swoją karierę…

Przygodę, nie karierę!

W takim razie, swoją przygodę z piłką wznowiłeś po trzyletniej przerwie. Skąd w ogóle pomysł, aby wrócić do futbolu? 

Tak jak już wspominałem, to wszystko zasługa Michała Madeja. Męczył mnie cały czas. Na pierwszych castingach, co sam przyznawał, wszystko nie wyglądało za ciekawie. Przyszło mało potencjalnych zawodników. Jednak po kolejnej prośbie, namówił mnie, Michała Kropiewnickiego oraz Maćka Joczysa. W czwórkę znaliśmy się już wcześniej, z czasów gry w juniorskich drużynach Polonii Warszawa. Pomyślałem sobie, iż dobrze będzie wrócić do piłki, w szczególności gdy otaczają mnie moi koledzy. Raz – mecze, a dwa… Wiadomo, co jest po meczach. (śmiech)

Byłeś głodny tego futbolu? 

Byłem, ale jednocześnie przez te wszystkie lata rozłąki miałem z nią kontakt. Pracowałem jako fizjoterapeuta w czwartoligowej Pogoni Grodzisk, dzięki uprzejmości trenera Krzysztofa Chrobaka. Szkoliłem również młodsze grupy piłkarskie w akademiach. Jasne, nigdy nie zastąpiło mi to prawdziwego meczu. Wyjścia na murawę w pierwszym składzie. Traktowałem te czynności jako zamiennik. Strasznie tęskniłem, piłka jest moją życiową pasją.

W ciągu tych trzech lat nie dostałeś żadnej oferty z niższych lig? 

Dostałem wiele. Między innymi z AGAPE Warszawa. Były również tematy Kosy Konstancin, KS Konstancin, Huraganu Wołomin, ale jakoś nie ciągnęło mnie do wznawiania gry.

Dlaczego? 

Z powodu mojego zawodu. Piłka piłką, ale jestem osobą, która zawsze daje z siebie wszystko. Podchodzę do moich zajęć z sercem, a niektóre osoby tego nie potrafiły docenić. Nie chcę poruszać tego tematu i rozdrapywać starych ran. Druga sprawa – moją pasja również była fizjoterapia. Musiałem utrzymać swoją rodzinę, a z pensji w czwartej, czy nawet niższej lidze, staje się to niemal niemożliwe. Albo kontynuuje swoją przygodę z futbolem, albo kończę studia i zaczynam normalną pracę. Wybrałem, jak widać, drugą opcję.

Trudna decyzja? 

Pewnie. Poświęciłem dwanaście lat życia w piłkę. Dwanaście lat i teraz ten cały trud miał pójść w gwizdek.

Sam fakt, że cały czas kręciłeś się wokół futbolu, pomógł ci w przetrwaniu tej rozłąki. 

Gdy przychodziłem do Polonii Warszawa na stanowisko fizjoterapeuty wiedziałem, że mój kolega prowadzi jej drugi zespół. Nawet dostałem od niego propozycję powrotu do regularnych występów, ale z drugiej strony zdawałem sobie sprawę, iż jest to niewykonalne. Treningi pierwszej drużyny i drugiej momentami pokrywały się, co z góry wykluczało mój angaż. Ów kontakt utrzymywał mnie przy „życiu”. Ogromnie zazdrościłem zawodnikom pierwszej drużyny, ale przede wszystkim bolało mnie serce.

Byłeś w tej Polonii niemal od zawsze, a ludzie w klubie okrutnie cię potraktowali. 

W momencie, gdy kończysz wiek juniora i powoli wchodzisz do seniorów, zaczynają się różne animozje. Wiedziesz prym, jesteś kapitanem w młodszych drużynach, grasz wszystko od deski do deski. Nagle przychodzi nowy trener, z innym spojrzeniem, zaczynają się układy itd. Piotrek Dziewiecki powiedział mi kiedyś: „Pewnych rzeczy nie jesteś w stanie przeskoczyć”. Do tej pory nie wiem, o co mu chodziło, ale poniekąd otworzył mi oczy na realia futbolu w niższych ligach.

Nie masz wrażenie, że trochę za mało czasu poświęciłeś na samodoskonalenie się? 

Aktualnie pracuję jako fizjoterapeuta, ale nie tylko. Interesuje się również przygotowaniem motorycznym, zwłaszcza u młodzieży. Powiem ci jedno – gdybym za juniora miał taką świadomość, wiedzę, jak teraz, myślę, że mógłbym spokojnie łączyć swoją pracę z pasją.

Często młodzi adepci futbolu mają problem z podzieleniem rzeczy na ważne i ważniejsze. U ciebie było podobne? 

Tak. I dlatego chciałbym przestrzec wszystkich juniorów. Głowa jest najważniejsza. Bez tego ani rusz. Na imprezy, nocne życie i zabawy przyjdzie jeszcze czas. Potrzeba maksymalnego skoncentrowania na swoich celach, bez wyjątków. Ja swojej szansy nie wykorzystałem, czego trochę żałuję. Rok, czy półtora w młodym wieku aspirującego piłkarza może zaważyć o wszystkim. Naprawdę o wszystkim. Mam nadzieję, że nowe pokolenie będzie mądrzejsze. Często podpatruję rozgrywki CLJ-tki. Muszę przyznać, iż jest tam wielu chłopaków z papierami na duże kariery. Ale musi dojechać w odpowiednim momencie głowa.

Mając 18 lat, czekała na ciebie Polonia z wieloma świetnymi zawodnikami. Nie wyobrażałeś sobie, jak może wyglądać twoja piłkarska przyszłość? 

Wówczas absolutnie wszystko wiązałem z piłką. Wtedy do Polonii przyszedł Józef Wojciechowski. Wszyscy wiedzieli, jakimi sumami obraca. Tylko raz miałem przyjemność przebywać na treningu pierwszej drużyny. Wchodząc do szatni, oglądałem tych wszystkich zawodników i zastawiałem się, że niemożliwe, iż ci ludzie zarabiają takie kosmiczne pieniądze. Oświeciło mnie. Skoro oni pobierali duże sumy, to dlaczego ja miałbym być gorszy? Mimo wszystko żyłem w takim delikatnym świecie fantazji. Z perspektywy czasu wiem, że myślenie, w akurat tamtej chwili, o pieniądzach było złe i niepotrzebne. Praca, pokora, praca, pokora… ale jest jak jest.

WARSZAWA 17.05.2014 MECZ 28. KOLEJKA IV LIGA GRUPA MAZOWIECKA POLNOC SEZON 2013/14 --- POLISH FOURTH LEAGUE FOOTBALL MATCH IN WARSAW: POLONIA WARSZAWA - MLAWIANKA MLAWA 2:2 MATEUSZ SOLTYS DOMINIK LEMANEK ADRIAN LIGIENZA ALEKSANDER FOGLER FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Największy sukces w karierze? Awans z Polonią do trzeciej ligi. Olek pierwszy od prawej.

fot. FotoPyk

Starsi koledzy z „jedynki” nie zrobili ci żadnych kawałów? 

Mnie nie, ale byłem świadkiem jednej sytuacji z udziałem Tomka Brzyskiego. „Brzytwa” skierował takie słowa w kierunku młodego bramkarza Mateusza Matrackiego: „Ty jebany szczurze, wypierdalaj z mojego miejsca!”. Takie sprawy w szatni są oczywiście na porządku dziennym, jednak dla juniora wchodzącego do pierwszej drużyny jest niespodzianką. Niemiłą niespodzianką. Został na miejscu zjedzony, a chyba powinien otrzymać delikatne poklepania po plecach.

Ostry jak Brzytwa! Dla innych też był tak surowy? 

Miałem z nim chwilową styczność, ale z tego co słyszałem od kolegów z drużyny, to tak.

Awansowałeś z Polonią do trzeciej ligi. Możesz go nazwać największym sukcesem w tej swojej przygodzie? 

Zdecydowanie. Nigdy nie ukrywałem, że drużyna z Konwiktorskiej zajmuje specjalne miejsce w moim sercu. Jednak przede wszystkim byłem mocno w ten awans zaangażowany. Co mecz opaska kapitańska na ramieniu, ciągłe występy w pierwszym składzie. Czułem się ważnym ogniwem. Szczególnie zapadło mi w pamięć ostatnie spotkanie z Bzurą Chodaków. Wychodzisz na stadion, wypełniony niemal po same brzegi, który dodatkowo skanduje twoje nazwisko. Magiczna chwila. Wychowałem się na tej arenie, co sprawiło, iż sukces nabrał jeszcze większej wartości emocjonalnej. W tamtym momencie towarzyszyło mi wzruszenie.

W pewnym momencie w klubie za dużo ludzi chciało rządzić, przez co cały projekt spalił na panewce.

Nie masz do nich żalu po tym, jak cię potraktowali? 

Pozostał duży żal, ale nie lubię rozmawiać o takich rzeczach. Było, minęło, nie lubię rozdrapywać starych ran. Dziękuje klubowi za to, iż mogłem przeżyć tak wspaniałe chwile, pozdrawiam chłopaków.

Nadal czujesz ogromny sentyment do samej Polonii? 

Przeżyłem w tym klubie tyle wzlotów, tyle upadków, że w tym momencie sam nie wiem, co czuję. Ostatni rok pracowałem jako fizjoterapeuta i do tej pory mam zgrzyt z władzami Polonii, ale nie chcę wchodzić w szczegóły.

WARSZAWA 01.08.2017 SESJA FOTOGRAFICZNA PILKARZY POLONII WARSZAWA III LIGA SEZON 2017/18 --- POLONIA WARSAW PHOTO SESSION MARCIN BOCHENEK KAROL WORACH JAN BALAWEJDER MATEUSZ TOBIASZ BAZYLI KOKOT GRZEGORZ WOJDYGA BARTOSZ WISNIEWSKI DANIEL CHOROS MARCIN KLUSKA PIOTR MASLANKA TOMASZ CHALAS SEBASTIAN SZYMERSKI TOMASZ SIRYK MARCIN GAWRON PATRYK ZYCH PRZEMYSLAW SZABAT RAFAL ZEMBROWSKI MICHAL OSWIECIMKA MATEUSZ MALEK WOJCIECH SZYMANEK PIOTR WOJDYGA KRZYSZTOF CHROBAK ALEKSANDER FOGLER KACPER MALCZEWSKI MARIUSZ WIERZBOWSKI MARIUSZ MARCZAK FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Olek pracował w Polonii jako fizjoterapeuta. Na grupowym zdjęciu czwarty od prawej w dolnym rzędzie.

fot. FotoPyk

Co sądzisz o samym Józefie Wojciechowskim? 

Akurat trafiłem na czasy, w których wszystko było dobrze. Pieniądze na czas, pensje, wypłacane etc. Nie rozmawiałem z nim praktycznie ani razu, więc jedyne, co mogę powiedzieć to to, że zdecydowanie miał gest.

Nie miałeś z nim styczności face-to-face? 

Niestety nie. Widziałem się z nim raz, kiedy musiałem uzupełnić jakieś papiery w jego biurze ulokowanym w Markach. Powiedział „dzień dobry” i tyle. Jednak mój brat miał wiele okazji. Polonia wówczas miała zgrupowanie nad Zegrzem, w „Hotelu 500”. Przed meczem z Legią w kwietniu 2006 roku pojechał tam, zebrał chłopaków i powiedział, że rzuci taką i taką kwotę, jeżeli wygrają. Z planu wyszły nici. Dostaliśmy w czapę 0-2.

Twoje zainteresowanie Polonią zapoczątkował twój tata, który również był mocno związany z tym klubem? 

Tata wychował się przy Polonii, przy Konwiktorskiej, więc ta drużyna zawsze była obecna w moim domu. Kibicował jej od zawsze. Jednak tak samo brat. On podobnie zaraził mnie tym zespołem. Jako pięciolatek latałem na jego mecze w juniorach i kibicowałem mu. Tata, brat – zwyczajnie byłem skazany na Polonię.

Zazdrościłeś bratu debiutu w Ekstraklasie? 

Trochę tak. Wiem, że dla niego to była wielka chwila. Polonia grała wówczas na wyjeździe z Arką Gdynia, w ostatniej kolejce Ekstraklasy w sezonie 2005/06. Zwyciężyli 1-0, Bartek zanotował czyste konto i trafił do najlepszej jedenastki. Coś niezwykłego z jednej strony i zaskakującego z drugiej. Gigantyczne osiągnięcie.

Debiut w pierwszej lidze w Polonii przeskoczyłby w rankingu sukcesów awans do trzeciej? 

Pewnie, że tak. Dla chłopaka, który poświęcił kilkanaście lat temu klubowi, jest to w ogóle nieporównywalne. Po cichu liczyłem na coś podobnego, ale nie udało się.

Miałeś ofertę z Victorii Londyn, w której gra twój brat? 

Nie, ale pozostaję w kontakcie z inicjatorem, Emilem Kotem. Bartek wielokrotne namawiał mnie do przeprowadzki. Powtarzał, że pracę w Londynie na spokojnie dostanę. Ja jednak nie umiałbym z dnia na dzień zebrać się, spakować i wyjechać do innego kraju. Za bardzo czuje przywiązanie do Warszawy.

Jak rozumiesz słowo przywiązanie? 

Rodzina, dziewczyna i miasto, w którym wychowałem się, w którym przyszedłem na świat, w którym spędziłem najwspanialsze życiowe chwile. Ja do takich rzeczy przywiązuje dużą wagę. Prawdopodobnie największą. Dlatego tym bardziej podziwiam brata. Dziesięć lat temu rzucił wszystko, wyjechał do Wielkiej Brytanii i żyje.

Wspomniałeś o waszej czwórce – Kropiewnicki, Madej, Joczys i ty. „Kropa” jest jednak o dwa lata młodszy od ciebie. Jak się poznaliście? 

Przede wszystkim chodziliśmy do tej samej szkoły. Tak się złożyło, że grałem z przyjacielem Michała, Jackiem Karbowniakiem, w Młodej Ekstraklasie. Pewnego razu przedstawił nas sobie i życie nocne pomogło nawiązać relację. Czasami coś zjedliśmy, wypiliśmy… Kontakt utrzymujemy od ośmiu lat.

Do samego KTS-u, oprócz Michała Madeja, przekonał cię fakt, że to jednak było „Weszło”? 

Szczerze muszę przyznać, iż starałem się odłączyć od świata social-mediów. Nie miałem Twittera. O samym istnieniu portalu „Weszło” oczywiście wiedziałem, lecz nie zdawałem sobie sprawy, że doszło do stworzenia radia i rozwinięcia na tak dużą skalę. Aczkolwiek ten fakt nie wpłynął na moją końcową decyzję.

A obecność Wojtka Kowalczyka? 

Nie pamiętam czasów gry Wojtka aż tak dobrze, aby móc się wypowiadać na ten temat. Przychodząc do KTS-u, wiedziałem, że był wielkim piłkarzem. Poznałem kompletnie nowego człowieka. Człowieka oddanego temu, co robi. Trzyma naszą paczkę w ryzach i na razie wychodzi mu to, jak widać, bardzo dobrze. Niektórzy źle mówią o Wojtku, ale wielu klubom życzę takiej solidarności z klubem, jaką on posiada. Bo takich ludzi brakuje w polskiej piłce.

Nie rozumiem również podważania jego więzi z Legią. On ją kocha, jest legionistą. A tego nie da się wyplenić. Przecież poświęcił temu klubowi wiele lat. Wydaje mi się, że on mówi na to: „a niech jadą ze mną”. Po spotkaniu ze Starymi Babicami powiedział, iż on krytykę przeżyję, ale obyśmy my mieli spokój. Ja takie podejście szanuję. Wielu ludziom brakuje dystansu.

W końcu to tylko piłka nożna. 

Właśnie, a niektórzy przenoszą to nad życie. Czasami trzeba wyluzować.

Masz jakieś indywidualne czy drużynowe cele na ten sezon? 

Indywidualne cele? Aby dwójka mi się ponownie nie zwinęła! (śmiech) A tak na serio, to awans. Żeby w wypadku ponownego spotkania za dwa, trzy lata moglibyśmy mówić, iż wykonaliśmy kawał dobrej roboty.

rozmawiał Dominik Klekowski

4

fot. Maciej Biały/400mm.pl

Opublikowane 20.10.2018 10:00 przez

Dominik Klekowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 1
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mozej
mozej

fajnie, że robicie wywiady z chłopakami z KTS-u – róbcie więcej takich wywiadów 🙂

Weszło
11.07.2020

Ileż można oszukiwać przeznaczenie?

Kapitalny pomysł na thriller „Oszukać przeznaczenie” przyniósł taki sukces sprzedażowy, że nakręcono aż pięć części, a nie wykluczamy, że to jeszcze nie koniec. Polskim odpowiednikiem tego filmu były od lat losy Korony Kielce – klubu skazywanego co kilkanaście miesięcy na murowany spadek do I ligi, a następnie ratującego się, często w cudowny sposób. Dziś już […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

„Lechowi jako drużynie brakuje doświadczenia, bo rzadko wygrywa ważne mecze”

Sobotnia prasa to rozmowa z Mariuszem Rumakiem o Lechu Poznań i Jakubie Moderze, sylwetka nowego piłkarza Piasta Gliwice, pogawędka z Markiem Koniarkiem przed GKS Katowice – Widzew Łódź i kilka ciekawych tekstów z lig zagranicznych.  PRZEGLĄD SPORTOWY Pucharowa porażka z Cracovią odebrała Legii Warszawa spokój. Teraz gra idzie nie tylko o przypieczętowanie mistrzostwa. Sobotnia konfrontacja […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Arce i ŁKS-owi został już tylko mecz o honor

Co prawda pandemia sprawiła, że międzynarodowej imprezy w to lato nie zobaczymy, ale spotkanie Arki z ŁKS-em pozwoli nam poczuć się, jak za starych – niekoniecznie dobrych – lat. Wtedy, gdy na mundiale czy Euro jeździliśmy w wiadomym celu. Mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor. Gdynianie i łodzianie dwa pierwsze mają już za […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Krok nadal niespieszny, ale mistrzostwo coraz bliżej!

Niezależnie od tego, jak zakończy się trwający sezon La Liga – dzisiejszy mecz z Deportivo Alaves będzie jeszcze przywoływany przez ekspertów zajmujących się ligą hiszpańską. Katalończycy będą rozpamiętywać, co by się stało, gdyby Joselu był odrobinę dokładniejszy, gdyby Varane miał odrobinę słabszą koordynację. Kastylia będzie z kolei wskazywać – tutaj Real pokazał, że da się […]
11.07.2020
Weszło
10.07.2020

Pan Piłkarz Igor Angulo załatwił Raków

Czy można czasem było mieć jakieś „ale” do Igora Angulo? Oczywiście. Ale nie można mu odmówić: to w polskich warunkach Pan Piłkarz, który ma rzadką umiejętność: potrafi uprawiać dyscyplinę zwaną piłkę nożną. Hiszpan właśnie zanotował trzeci kolejny sezon ESA, w którym strzelił ponad piętnaście bramek. Dzisiaj miał bezpośredni udział przy CZTERECH golach Górnika Zabrze. MIŁE […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Warta znów z nadziejami na bezpośredni awans. Bohaterem odkurzony Spławski

Piątek na zapleczu Ekstraklasy sprawił, że I liga znów będzie ciekawa. Albo inaczej – będzie jeszcze ciekawsza. Warta wykorzystała porażkę Stali i zbliżyła się do wicelidera na dwa punkty. Z kolei Zagłębie Sosnowiec po raz pierwszy od sierpnia znalazło się w strefie spadkowej. Dziś nieoczywistym bohaterem przełamania warciarzy był napastnik, który w pewnym momencie był […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Panu Sirkowi to już chyba podziękujemy

Pamiętacie, jak Cezary Kulesza nie chciał za wszelką cenę przyznać, że wtopił sporo siana na sprowadzeniu Ognjena Mudrinskiego, więc wymyślił sobie śmiałą teorię, iż w ten sposób wypromował Patryka Klimalę? Prezes Jagiellonii w wywiadzie wił się jak piskorz, w końcu palnął coś bez większego ładu, ale na potrzeby tego tekstu uznajmy może, że coś w […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Sandecja odbija się od dna i… idzie po baraże!

Uwielbiamy w tym sezonie relacje z meczów I ligi. Każda porażka właściwie dowolnej drużyny spoza podium to „niebezpieczne zbliżenie się do strefy spadkowej”, każde zwycięstwo – nawiązanie walki o baraże. Nie inaczej jest w przypadku Sandecji, która po dzisiejszym zwycięstwie Odry Opole nad Wigrami Suwałki znalazła się w czerwonej części tabeli. Sęk w tym, że […]
10.07.2020
Inne sporty
10.07.2020

Powrót Kubicy i podładowany kalendarz F1

Nowe wyścigi w kalendarzu, niepewność co do jutrzejszych kwalifikacji, zaskakujące wyniki treningów, a przede wszystkim widok Roberta Kubicy w bolidzie Alfy Romeo Racing Orlen. Najwięcej emocji dostarczają nam zazwyczaj niedzielne zmagania, ale i dzisiaj w świecie Formuły 1 nudno nie było, a wręcz przeciwnie. Podsumowujemy dla was ostatnie wydarzenia wokół najlepszej serii wyścigowej świata. Już […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Dlaczego teza o tym, że ktoś nie chce awansować do Ekstraklasy, jest bzdurą?

Wśród osób węszących teorie spiskowe często na finiszu sezonu w I lidze pojawia się teza, że „klub X przegrywa, bo nie chce awansować do Ekstraklasy”. Poszukiwacze drugiego dna twierdzą, że danego zespołu nie stać na wejście do polskiej elity, dlatego manewrując wynikami starają się wypisać z walki o awans. Tym razem podobne hasła padają pod […]
10.07.2020
Blogi i felietony
10.07.2020

Lech dostarcza piłkarzy do reprezentacji i trofea innym klubom

Mówi się o Lechu, że jest dostarczycielem piłkarzy do lepszych europejskich lig, bo rzeczywiście sporo zarabia z transferów. Mówi się też, że dostarcza zawodników do reprezentacji Polski, bo rzeczywiście w ostatnich latach sporo wychowanków zadebiutowało w kadrze. Natomiast rzadko się mówi o tym, co najważniejsze. Lech jest też dostarczycielem pucharów dla innych drużyn. Od czasu […]
10.07.2020
Kanał Sportowy
10.07.2020

STANOWISKO #16 – KTO ZNISZCZYŁ KORONĘ KIELCE?

W swoim najnowszym „Stanowisku” Krzysztof Stanowski bierze na tapet działalność Krzysztofa Zająca. Człowieka, który rozmontował Koronę Kielce i – co gorsza – nie ma zamiaru kończyć swojej destrukcyjnej działalności. „Tam nie ma nic. Tam jest gruzowisko, tam jest ściernisko. Żal mi kibiców Korony. Panie Krzysztofie Zającu – jedyne, co pan ma w miarę fajne to […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Ścieżka po Ligę Mistrzów znana. Lewandowski w ćwierćfinale z Barcą lub Napoli

Robert Lewandowski zakończył Bundesligę mistrzostwem, nastrzelał przez cały sezon pół setki bramek, ale czeka go jeszcze granie kluczowe: Liga Mistrzów. Trzeba powiedzieć szczerze: jeśli Bayernowi powiodłoby się w tych rozgrywkach, Lewy byłby faworytem w grze o Złotą Piłkę. Dziś poznaliśmy dalszą ścieżkę Champions League – Lewandowski, po spodziewanym domknięciu dwumeczu z Chelsea, wpadnie na zwycięzcę […]
10.07.2020
Bukmacherka
10.07.2020

Combo Dnia w eWinner – wygrane faworytów w sobotę po kursie 4.75!

Kapitalną, weekendową promocję przygotował nam legalny polski bukmacher eWinner! W ramach jednego zakładu możemy postawić to, co zwykle wpadłoby na „taśmę”. Wygrane faworytów w trzech topowych ligach – angielskiej, hiszpańskiej oraz włoskiej, mogą dać nam solidny zastrzyk gotówki. Dlatego też wybieramy „Combo Dnia” na nasz sobotni typ na czołowego europejskie rozgrywki. Combo Dnia w eWinner […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Górnik Zabrze – pierwszy polski klub, dla którego Grecy są wzmocnieniami

W ostatnich latach nie brakowało greckich zawodników na polskiej ziemi. Kolejne kluby decydowały się na piłkarzy z tego kraju, mimo że ci konsekwentnie się nie sprawdzali, każdy był mniejszym lub większym niewypałem. Mogło się wydawać, że latem tę klątwę zdjęła wreszcie Pogoń Szczecin, bo dobry początek miał Kostas Triantafyllopoulos. Szybko jednak zaczął ujawniać swoje gorsze […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Czy Legia i Lech powinny rzucić bańkę za Bohara?

– Jeśli na stole pojawi się kwota w granicach miliona euro netto, to wtedy Damjan będzie mógł kontynuować karierę gdzie indziej. Choć w zasadzie powinienem powiedzieć „co najmniej” milion euro – powiedział ostatnio „Super Expressowi” Artur Jankowski, prezes Zagłębia Lubin. Jak na polskie warunki to oczywiście duża suma, ale jeśli kiedykolwiek chcemy gonić poważniejszą piłkę, […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Szlakiem Podstawskiego. Pogoń ściąga kapitana rezerw Porto

Tomas Podstawski przed transferem do Pogoni Szczecin: bimbalion meczów w juniorskich kadrach Portugalii, wieloletnia podpora rezerw Porto, ale nie przebił się w jedynce. Teraz z tego samego klucza w Szczecinie pojawia się Luis Mata, 23-letni lewy obrońca, który rozegrał ponad pięćdziesiąt meczów w kadrach Portugalii od U15 do U21, a w Porto B po paru […]
10.07.2020
Weszło Extra
10.07.2020

Nawet fus może coś pokazać

W Zagłębiu przebił się dopiero w wieku 22 lat. U Mariusza Lewandowskiego zaczynał jako czwarty bramkarz. Dominik Hładun długo się przebijał. Ale gdy już się przebił, został w bramce Zagłębia na dłużej. Dziś budzi zainteresowanie innych klubów, mówi się o możliwych przenosinach do Legii. Czy bramkarz może być spokojny? Czego uczy Grzegorz Szamotulski? Ile daje […]
10.07.2020