„Wiem, że prezes mnie nie oszuka”
Weszło

„Wiem, że prezes mnie nie oszuka”

W sierpniu utalentowanego pomocnika Legii chciało kupić CSKA Moskwa, ale kluby nie doszły do porozumienia. Mistrzowie Polski byli gotowi zaakceptować siedem milionów euro plus bonusy od kolejnej transakcji, ale taka kwota nie padła w negocjacjach. 19-latek został w Warszawie. Sebastian Szymański opowiada nam o transferze, braku powołania na mundial, roli w Legii i zaufaniu trenera Ricardo Sa Pinto – czytamy w „Przeglądzie Sportowym”. Zapraszamy na przegląd prasy, który dziś – z racji „Ligowego Weekendu” jest bardzo obszerny.

PRZEGLĄD SPORTOWY

4

Dziś o 13 okaże się, z kim reprezentacja U-21 zagra w barażach o awans do ME.

Polska była najlepszym spośród zespołów, które w swoich grupach eliminacyjnych zajęły drugie miejsce, i jedynym niepokonanym z barażowej czwórki. Nie daje to nam dziś jednak żadnej przewagi. Kulki z napisami Polska, Grecja, Austria i Portugalia trafi ą do jednego koszyka, nikt nie będzie w żaden sposób rozstawiony czy uprzywilejowany. Losowanie odbędzie się o 13 w siedzibie UEFA w szwajcarskim Nyonie. Dziś rano uda się tam polska dwuosobowa delegacja w składzie Czesław Michniewicz (selekcjoner reprezentacji U-21) i Bartosz Łaski (administrator zespołu). Kto zostanie wylosowany jako pierwszy, będzie gospodarzem pierwszego meczu. Baraże muszą zostać rozegrane w dniach 12–20 listopada. Prawdopodobnie będą to piątek i poniedziałek (16 i 19.11). Daty zostaną ustalone na miejscu, godziny będą dogadywane w porozumieniu ze stacjami telewizyjnymi.

– Szanse w barażach będą równe, niezależnie od tego, na kogo wpadniemy. Naszym największym atutem jest mądrość – uważa selekcjoner reprezentacji U-21.

Ma pan preferencje, na kogo chciałby wpaść?

Obejrzałem w środę ostatnie mecze Grecji, Portugalii i Austrii. Uważam, że wszystkie cztery reprezentacje są na zbliżonym poziomie. Portugalia ma indywidualności, Grecja to trochę fantazji, w Austrii rządzi dyscyplina. Szanse będą równe, niezależnie od tego, kogo wylosujemy. Patrząc nawet na bilans bramkowy, wszyscy wyglądają podobnie, chociaż akurat my mamy najlepszy: najwięcej strzelonych, i najmniej straconych goli.

5

Nowa epoka w Garbarni.

Tarnowianin obejmował Brązowych w III lidze, a zostawił na zapleczu ekstraklasy. Wprowadzając klub na ten szczebel po raz pierwszy od czterdziestu czterech lat, na pewno wpisał się w jego bogatą historię. Pożegnanie odbyło się jednak w kiepskiej atmosferze. Szkoleniowiec sugerował, że stracił pracę, bo nie wystawiał Marcina Siedlarza, syna wiceprezesa klubu. – W tej historii nie ma drugiego dna – ucina Marek Siedlarz, odsyłając do obszernego klubowego oświadczenia, w którym działacze Garbarni tłumaczą zwolnienie zasłużonego szkoleniowca wyłącznie względami sportowymi.

7

Felieton Michała Pola.

Kto liczył, że wraz z nowym selekcjonerem po katastrofalnym mundialu zostanie otwarty nowy, lepszy rozdział, ma prawo czuć się zawiedziony. I nie ma co się pocieszać, że przecież Adam Nawałka też nie miał wybitnego początku, a jednak dziś cenimy go za to, co zrobił z kadrą w obu eliminacjach i Jerzy Brzeczek, oprócz tego, że jest osobą o innym charakterze, umiejętnościach i doświadczeniu, to jeszcze ma zupełnie inny „materiał ludzki” do dyspozycji. Na innym etapie kariery, w innym wieku, zdrowiu itd. W ogóle wszystko co dotyczy kadry – forma i jakość zawodników, pomysły na grę, ustawienie taktyczne, ale także jakość dopingu i frekwencja na trybunach – popsuły się na tyle, że trudno być optymistą. Wygląda na to, że karnawał skończył się wraz z końcem eliminacji do mundialu. MŚ zainicjowały post, którego końca niestety nie widać.

8

Jest piątek, więc mamy tradycyjnie Ligowy Weekend.

4

Wiem, że prezes mnie nie oszuka i w sprawie transferu podejmie decyzję najlepszą dla Legii i mojego rozwoju – mówi Sebastian Szymański.

W sierpniu utalentowanego pomocnika Legii chciało kupić CSKA Moskwa, ale kluby nie doszły do porozumienia. Mistrzowie Polski byli gotowi zaakceptować siedem milionów euro plus bonusy od kolejnej transakcji, ale taka kwota nie padła w negocjacjach. 19-latek został w Warszawie. Sebastian Szymański opowiada nam o transferze, braku powołania na mundial, roli w Legii i zaufaniu trenera Ricardo Sa Pinto. 

Ostatnie miesiące były trudne – odpadliśmy z europejskich pucharów, a wcześniej nie znalazłem się w kadrze na finały MŚ. Przeżyłem decyzję trenera Adama Nawałki, ale tłumaczę sobie, że nic wielkiego się nie wydarzyło, że znalazłem się w gronie odrzuconych. Oczywiście żałuję braku nominacji, bo teraz byłbym dojrzalszym i bardziej śmiałym piłkarzem. Na zgrupowaniach w Juracie i Arłamowie byłem zestresowany, nie potrafiłem „sprzedać” wszystkich umiejętności. Przynajmniej jednak zobaczyłem, jak funkcjonuje reprezentacja. Przeżyciem było spotkanie z Kubą Błaszczykowskim – fenomenalny człowiek i wspaniały piłkarz. Każdy może brać z niego przykład na boisku i poza nim. Nie rozumiem krytyki, która ostatnio na niego spadła.

Obawiałem się, że Hiszpan może się nie sprawdzić w ekstraklasie –mówi szef skautingu Wisły Kraków, Marcin Kuźba.

Kiko Ramirez, były trener Wisły, zarzucał panu, że nie chciał pan zatrudnienia Carlitosa. To prawda?

Trener przyszedł do nas do biura, włączył nam dziesięciominutowy skrót występów Carlitosa i na koniec powiedział, że bierzemy tego zawodnika. Nikt wcześniej nie widział go na żywo. Ja wolę oglądać piłkarzy z trybun stadionu, a nie na wideo, a już zwłaszcza nie na krótkim filmie, w którym są zmontowane najlepsze fragmenty. Ówczesny dyrektor sportowy (Manuel Junco – przyp. MT) też był za tym, by go sprowadzić. Ja absolutnie nie byłem przeciwny! Po prostu go nie znałem. Później oglądałem wiele jego meczów w III lidze hiszpańskiej na InStacie i nie widziałem tam żadnego spotkania na poziomie, na jakim później grał w Polsce. Byłem nastawiony sceptycznie. Obawiałem się, że może się tu nie sprawdzić. Jeszcze przed poprzednim sezonem rozgrywaliśmy sparing z Rakowem Częstochowa. Carlitos w nim wystąpił i później nawet trener i dyrektor sportowy mówili, że chyba będzie miał problem z regularną grą. Potem jednak przyszła liga i Carlitos odpalił. Czasem trafi się taka perełka. Strzelił ponad dwadzieścia goli w ekstraklasie. Dla nas miało to duże znaczenie, wiele od niego zależało w poprzednim sezonie, bo tylko on zdobywał bramki i decydował o wynikach. Teraz już obrońcy trochę go poznali, wiedzą, czego się po nim spodziewać i ma trudniej.

4

Trener Ivan Djurdjević ma pomysł, jak poukładać Lecha. Nie stanie się to jednak z dnia na dzień.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Kolejorz potrzebuje przebudowy, ale nie odbędzie się ona na łapu–capu. Pierwszy krok zrobiono latem, kiedy pozbyto się najsłabszych ogniw. Rewolucja jednak trwa i jej główne uderzenie ma nastąpić po sezonie. Dlaczego? Bo zimą nie uda się zapełnić wszystkich luk nowymi graczami, a do tego kilka miesięcy później zapadną ostateczne decyzje dotyczące tych lechitów, którym wygasają kontrakty.

6

Matej Pučko ciężkiej pracy się nie boi. Jako dziecko pomagał rodzicom prowadzić gospodarstwo.

Skrzydłowego Korony trudno jest zatrzymać. Przekonali się o tym już obrońcy Zagłębia Sosnowiec, Wisły Kraków i Jagiellonii. Kilka lat wcześniej przekonali się o tym też… jego rodzice. Kiedy pomocnik Korony miał dziesięć lat, po raz pierwszy pojechał do piłkarskiej szkoły w Lublanie. – Od razu wiedziałem, że zrobię wszystko, by tam trafić – mówi. To jedyny ośrodek w Słowenii, gdzie młodzi zawodnicy mogą codziennie trenować. Żeby się tam uczyć, trzeba spełniać dwa warunki: po pierwsze dobrze grać w piłkę, po drugie opłacić czesne.

7

Wywiad z Dariuszem i Jackiem Bayerami.

Przekładając waszą ówczesną popularność na teraźniejszość, bylibyście lokalnymi celebrytami.

Jacek: Nie daj Boże! Tak spokojnie, przy małym piwku pewnie byśmy nie siedzieli.

Dariusz: Przy dzisiejszych rozwiniętych mediach byłoby takie zagrożenie (śmiech). Wtedy plusem jako takiej rozpoznawalności była możliwość załatwienia wielu rzeczy. W urzędzie lub u mechanika w Polmozbycie. Młodzi mogą nie zrozumieć, że kiedyś, gdy nie miało się znajomości to… d…a blada.

Jacek: Nie wspomnę o mieszkaniach. Jagiellonia, jako klub budowlany, potrafiła to zorganizować. Bywali piłkarze, którzy tylko z tego powodu chcieli u nas grać, choć akurat ja miałem dostać i… nie dostałem. Proponowano mi mieszkanie pod warunkiem, że podpiszę nowy kontrakt. Zdenerwowałem się, bo już w starej umowie był zapis o mieszkaniu. Przepadło.

Dariusz: Ale ty, Jacek, nie spełniłeś bardzo ważnego warunku – nie ożeniłeś się! Kiedy tylko któryś z zawodników żenił się, klub szybciutko wręczał klucze.

Jacek: No tak. Wtedy jeszcze byłem kawalerem.

Dariusz: Jedynym nieżonatym, któremu udało się wyrwać mieszkanie, był Jarek Michalewicz. Pamiętam dokładnie – przy ulicy Dobrej, bo organizowaliśmy tam imprezki. Wtedy bonusami były talony na dywany, telewizory, głośniki do sprzętu grającego.

4

Pierwszy mecz w życiu Adam Buksa oglądał z barków taty. Dzisiaj na nim opiera się ofensywa Pogoni.

Z gromady brzdąców wyróżniał się pewien blondynek. Nie umiejętnościami, bo na to jeszcze za wcześnie. Zresztą i tak utrudniałby mu to wiek. Był o połowę młodszy od dziesięcioletnich dzieciaków biegających po boisku Bronowianki. Od reszty chłopców odróżniał go sposób poruszania. W jednej ręce trzymał spodenki, które były na niego o tyle za duże, że gdyby je puścił, opadłyby mu do kostek. – Ciągle mi spadały. Była to spora trauma, długo to przeżywałem, dla mnie to był debiut – opowiada nam 17 lat później Adam Buksa.

W 2001 roku został ustawiony na jednej z ofensywnych pozycji, ponieważ był najmłodszy i tam ewentualny błąd byłby najmniej kosztowny. Do dziś biega w ataku, choć teraz dlatego, że tam daje drużynie najwięcej. W ostatnich trzech spotkaniach Pogoni strzelił trzy gole i wywalczył rzut karny wykorzystany przez Kamila Drygasa, a granatowo-bordowi odnieśli trzy zwycięstwa z rzędu i razem z Legią są najlepszą ekipą ostatnich pięciu kolejek.

5

Trenerzy z mocnymi piłkarskimi nazwiskami dostają kredyt zaufania, ale czar w końcu mija i zaczyna się surowe rozliczanie.

Mechanizm jest tak prosty, że w swej przeraźliwej prostocie aż genialny. Weźmy na trenera byłego piłkarza. Nie zaistniał jeszcze jako szkoleniowiec? Nie szkodzi, kibice taki wybór zrozumieją, może nawet pochwalą, przecież ten facet kiedyś nieźle kopał piłkę. Dla akcjonariuszy i sponsorów klubu nominacja też jest OK, bo taki nowy trener broni się wizerunkowo, zagrywka ma sens marketingowy i nawet dobrze, że jest trochę pod publiczkę. Dopiero później następuje sportowa weryfikacja, kończy się miodowy miesiąc. Pojawiają się pretensje, wzywanie na dywanik, stawianie warunków i nieprzyjemne napięcie, które zwykle udaje się rozładować wręczeniem dymisji.

7

Kibu Vicuna poznał polską piłkę od podszewki. Jego byli współpracownicy opowiadają, jakim jest człowiekiem.

W dzieciństwie biegał za piłką na podwórku z Julenem Lopeteguim, obecnym trenerem Realu Madryt. Już wtedy był mały i nie miał takiej smykałki do gry, jak inni koledzy. Szybko zorientował się, że nie będzie wybitnym piłkarzem. Pierwsze zajęcia jako szkoleniowiec prowadził w wieku 16 lat. Był na stażach w Athleticu Bilbao u Marcelo Bielsy czy Atletico Madryt u Diego Simeone. Terminował też u kolegi, u Lopeteguiego w FC Porto. Przez ponad 10 lat był asystentem Jana Urbana. Pracowali razem w Legii, Zagłębiu Lubin, Lechu czy Śląsku. W czerwcu zaczął samodzielną pracę w litewskim FK Trakai. Po czterech miesiącach dostał propozycję prowadzenia Wisły Płock i ją przyjął. W niedzielę będzie debiutował jako pierwszy trener w ekstraklasie.

8

Po drugim zerwaniu więzadeł krzyżowych zdałem sobie sprawę, że nie ma już miejsca na złe decyzje – mówi pomocnik Cracovii.

Była tegoroczna Wielka Sobota, gdy Cracovia rozgrywała w Niecieczy kluczowy mecz w walce o awans do grupy mistrzowskiej. Tuż przed przerwą Damian Dąbrowski, dla którego był to pierwszy występ w podstawowym składzie w sezonie, wyskoczył do piłki z Vlastimirem Jovanoviciem z Bruk-Betu. Bez udziału rywala upadł na murawę i już wiedział, co mu się przytrafiło. To uczucie poznał doskonale dziewięć miesięcy wcześniej, gdy na pierwszym treningu pod wodzą trenera Michała Probierza zerwał więzadła krzyżowe w lewym kolanie. Tym razem nie wytrzymało prawe. Po szesnastu miesiącach praktycznie wyjętych z życiorysu Damian Dąbrowski znów jest na boisku. I wierzy, że najgorsze ma już za sobą.

Adam Marciniak już zastanawia się, co robić po zakończeniu kariery. Piłka albo biznes.

Jest 24 sierpnia, w studiu Canal+ po meczu Korona – Arka gości szkoleniowiec gdynian Zbigniew Smółka. Trener nie gryzie się w język i krytykuje postawę swojej drużyny w przegranej 1:2 potyczce. – Tak doświadczony piłkarz nie powinien popełniać takich błędów – denerwował się Smółka, wskazując na Adama Marciniaka. Ktoś te słowa mógł odebrać jako słowny atak.

Obrońca sprawę widzi jednak inaczej. Rozumie, o co mogło chodzić Smółce. – Nie byłem zły na szkoleniowca, bo akurat w Kielcach zagraliśmy słabo. Zresztą trener publicznie i wcześniej podczas rozmowy ze mną wyjaśnił, o co mu chodziło. A miał na myśli to, że doświadczeni zawodnicy Arki, w tym ja, spisali się poniżej oczekiwań. Nie minął się z prawdą. Tym bardziej nie ma mowy o żadnej złości, to była trzeźwa ocena spotkania z Koroną. Pomijając tę wypowiedź, trener Smółka konsekwentnie na mnie stawia – mówi „PS” kapitan żółto-niebieskich.

4

Chwila z… Wojciechem Łobodzińskim.

Dużo pan osiągnął w piłce?

Nie. Przede wszystkim straciłem sześć lat. Kiedyś twierdziłem, że grając w reprezentacji, wyciągnąłem maksa ze swoich możliwości, dziś myślę, że mogłem zajść dalej. Nie udało się z powodu afery korupcyjnej.

Będę całkowicie szczera. Kiedy przed rozmową myślałam „Łobodziński”, to pierwsza moja myśl brzmiała „korupcja”.

Pogodziłem się z tym. Swoje odcierpiałem, więcej niż inni. Dług, i to z nawiązką, spłacam postawą na boisku i poza nim. Każdy zasługuje na drugą szansę, ja mocno na nią zapracowałem. W Legnicy odżyłem. Miedź uratowała mi piłkarskie życie. Dziś mogę już mówić o tym zupełnie szczerze.

Przez sześć lat nie było pana w ekstraklasie. Świadomie skazał się pan na pierwszoligowy czyściec?

Często słyszę od trenerów pytanie: „Gdzieś ty się podziewał?”. Odpowiadam, że musiałem odpokutować za błędy popełnione w młodości. Gdyby nie afera korupcyjna, na pewno nieprzerwanie byłbym w ekstraklasie. Wiem, że przeszłość będzie się za mną ciągnęła do końca życia, ale w I lidze łatwiej było się odbudować. Poza tym znałem ludzi z klubu i właściciela. Cieszę się, że trafiłem na taką osobę jak Andrzej Dadełło. W piłce nie spotkałem tak dobrego, szczerego, normalnego człowieka, bardzo mi pomógł. Choć uważam, że w 90 procentach jestem kozłem ofiarnym.

5

GAZETA WYBORCZA

Brak interesujących treści.

SUPER EXPRESS

Eugen Polanski o problemach ze znalezieniem klubu i planach po zakończeniu kariery.

Ile jest prawdy w doniesieniach, że myślisz o zakończeniu kariery?

Mam w głowie takie myśli, ale chcę jeszcze trochę zaczekać. Sytuacja nie jest taka, jakbym sobie życzył. Myślałem, że jeśli nie w Bundeslidze, to uda znaleźć się klub w innej lidze w Europie. Mam 32 lata i jestem zdrowy, więc mógłbym jeszcze pograć, ale oferta musi być odpowiednia. Mam rodzinę, dzieci i muszę to uwzględniać.

Czy to oznacza, że nie chcesz wyjeżdżać z Niemiec?

Nie. Rodzina może zostać w Niemczech, tym bardziej że niedawno przeprowadziliśmy się do Moenchengladbach, dzieci poszły do nowej szkoły i nie chcę tego zmieniać. Mogę wyjechać sam, żeby kontynuować karierę, muszę zarabiać na rodzinę. Oferta musi być odpowiednia pod względem finansowym, ale także sportowym, żebym po trzech tygodniach nie żałował wyboru.

4

Rozmówka z Czesławe Michniewiczem.

Miał być awans, na razie są tylko baraże… Rozczarowanie?

Zacznę od końca: mamy tylko baraże, których nie było od 14 lat. Celem był awans. Nie przegraliśmy meczu w eliminacjach, walczyliśmy z Danią, która od 10 lat nie przegrała meczu w eliminacjach, a była na wszystkich mistrzostwach Europy w,ostatnim czasie. Kluczowe były stracone punkty z Finami i Wyspami Owczymi. Zabrakło punktu.

5

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (36)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

1. Kuźba mi zaimponował swoją wypowiedzią o Carlitosie. Na jego miejscu pewnie większość ludzi zarzekałaby się, że Hiszpana od dawna chciała sprowadzić do klubu i należy bić im za to pokłony.
2. Wywiad z braćmi Bayerami nosi tytuł „Tamten klimat już nie wróci”. Ja tam się z tego cieszę.
3. Spodziewam się kolejnej porcji szydery z Sebastiana Szymańskiego i zwyczajnie mi już go szkoda. Po pierwsze to już przestało być zabawne, bo ileż razy można czytać o bocznej siatce, suchoklatesie i 7 melonach z Moskwy. Szkoda mi jest go tym bardziej, że sam (o ile się nie mylę) niewiele zawinił i nie był sprawcą zamieszania wokół swojej osoby. Po trosze media, po trosze działacze sprawili, że zrobiła się wokół niego dziwna atmosfera. Na pewno to na gracza dobrze nie wpłynęło, a szkoda bo chłopak ma papiery. Nie rozumiem tych, którzy się z niego śmieją. To zawiść?
4. Wojciech Łobodziński jest, jak mówi, w 90% kozłem ofiarnym. Zawsze mnie intrygowało takie podejście do matematyki. Zastanawiałem się nad tym i jednak doszedłem do wniosku, że kozłem ofiarnym albo się jest albo nie. Nie można nim być tylko w jakiejś części. Powiedzenie mówi, że nie można być trochę w ciąży. Łobodziński uważa, że jest.
5. Na koniec młodzieżówka. Czegokolwiek nie mówić, to Wyspy Owcze są i będą wyrzutem sumienia tej drużyny. Są baraże… No i całe szczęście, bo klęska byłaby totalna, a na razie jest tylko niesmak, bo grupa nie była (wydaje się) trudna. Wszystko wskazywało na to, że będziemy walczyć z Danią o pierwsze miejsce, taka ocena sytuacji była dość uprawniona. My zaś rzutem na taśmę wkulgaliśmy się do baraży i ktoś jeszcze mówi tu o realizowaniu celu. Oczywiście cel jeszcze może i będzie zrealizowany, ale póki co należałoby chodzić w pokutnym worku, zamiast udzielać kuriozalnych wywiadów.
Naszym atutem jest mądrość mówi selekcjoner. No i moim też zawsze była. Gdy mnie podczas podwórkowych meczów ktoś ogrywał, to zawsze wiedziałem dlaczego. Niestety nie umiałem się przeciwstawić, bo umiejętności mi brakowało. Ale mądrość była po mojej stronie, zawsze umiałem swoją porażkę racjonalnie wytłumaczyć, wiedziałem dlaczego przegrywam. A oni głupki lepsi byli i nie wiedzieli czemu, przegrańcy.

FC Bazuka Bolencin

Z tymi Hiszpanami to jest generalnie u nas w lidze tak, że jeżeli chociaż trochę im się chce, są zdrowi jak normalny dorosły człowiek i nie mają jakichś defektów w stylu, że do końca poprzedniego sezonu nie zdążyli zebrać swoich kolan i kostek z boisk jakiejś Seguda B, to zazwyczaj są strzałami w dziesiątkę.
Samą techniką, tacy Quintana, Carlitos czy nawet Llonch; zjadają naszych Żurkowskich czy Szymańskich na śniadanie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Z Szymanskim jest ten problem, ze chlopak jest chimeryczny. Nie specjalnie wyroznia sie w Eklapie i zasadniczo niczym nie imponuje. Ani szybki, ani techniczny, ani inteligentny, ani podania, ani strzalu na b.dobrym poziomie nie prezentuje. Dodatkowo jest takim patyczakiem, ze odbilby sie pewnie i od Adriana Sikory.
Nie twierdze, ze jest slaby, ze nic z niego nie bedzie, ale nie podzielam optymizmu i nadziei wielu obserwatorow. Patrzac na niego nie widze drugiego Dudy tylko drugiego Kapustke.

Carlito

MJ piszesz o chimeryczności, Gino o zawiści w stosunku do Szamańskiego, a po prostu chłopak w tej beznadziejnej lidze niczego nie pokazał. Gdyby miał 30 lat na karku, to nikt by o nim nie pisał. Gdyby był taki kozak, to już by ktoś wyłożył konkretną kasę, ale na jakiej podstawie?

Szaweł Littletailor wyjaśnia i rozlicza oponentów
Pogranicze Półświatka

no wypraszam sobie, zagrał niezłą połowę z…juz nawet nie pamietam z kim

HWDP

Nie pamiętasz bo pewnie rajty osrałeś resztę meczu spędziłeś nad rzeką…

Szaweł Littletailor wyjaśnia i rozlicza oponentów
Pogranicze Półświatka

w Pruszkowie, gdzie obecnie stacjonuję, nie ma rzek

HWDP

No to nad Wisłą. Ale tu chyba za pranie osranych rajtów można mandat dostać…

dejwid Ildefons dzbankowiak
prezes bałwanów i pierwsza beksalala na Weszło

„w Pruszkowie, gdzie obecnie stacjonuję, nie ma rzek”
Tiaaa… Utrata to pewnie przez Sosnowiec płynie. :)
A jedynym miejscem i to zapewne bardzo częstego stacjonowania twojego jankowiak to może być tylko kibel i to nie z powodu naturalnej potrzeby fizjologicznej dzbanie. :) :) :)
Przy okazji jankowiak – wyjaśnisz zagadkę skąd u ciebie aż taki ubytek włosków w tak młodym wieku? :) Jak nic w kasku pomykałeś za zasrańca. :) Tylko dlaczego? :) Adres dzbanie twój mam, więc mogę przesłać ci bez problemu garść spod pachy. :) :) :) Przykleisz na super glue(też ze 2 tubki mogę dołączyć) i trochę do człowieka dzbanie a może bałwanie się upodobnisz. :) :) :) :)

Travis

Krawczyk Krawczyk ty stary brudasie

dejwid Ildefons dzbankowiak
prezes bałwanów i pierwsza beksalala na Weszło

Goń się tumanie, czyli synu brudu i kurzu.
PS. Lepiej napisz kto cię tak spier*** to może cię pomszczę. Obstawiam jakiegoś borsuka, czyli bezdomnego. :) :) :)

HWDP

No i jesteś frajerze. Rozglądam się dookoła, odliczam czas ale – nie zgadniesz – nic się nie dzieje. A wiesz dlaczego? Bo jesteś zwykłą internetową pizdą. Nie masz żadnego adresu, żadnego ip, żadnych znajomych, honoru ani oleju w głowie.
Możesz sobie co najwyżej poszczekać w internecie. Do budy!!!

Travis

Treść usunięta

Travis

Treść usunięta

dejwid Ildefons dzbankowiak
prezes bałwanów i pierwsza beksalala na Weszło

Tylko minusować jak zwykle dzbanie potrafisz? Nie było mnie raptem kilkanaście dni i już jakąś żenującą krucjatę znowu zacząłeś? To mam dla ciebie niespodziankę – chcesz bym podał tu numer telefonu do ciebie? Niewiele trudu mnie to kosztowało. :) A co najmniej kilka osób po których tu jedziesz na pewno ucieszyłoby się z tego dzbanie.
PS. To nie koniec niespodzianek mości dzbankowiak. :) :) :)

Szaweł Littletailor wyjaśnia i rozlicza oponentów
Pogranicze Półświatka

człowieku, co ty wygadujesz? ubzdurales sobie cos! jestes w stanie wskazac, co konkretnie masz na mysli piszac o krucjacie?

dejwid Ildefons dzbankowiak
prezes bałwanów i pierwsza beksalala na Weszło

Napiszę ci dzbankowiak jeszcze tylko tyle – wypatruj pozdrowień ode mnie. :) :) :) Amen.
PS. Przeginaj dalej pałeczkę, a zamieszczę numer telefonu do ciebie. Poznasz na własnej skórze czym jest „gorąca linia” przez 24 h. :)

Szaweł Littletailor wyjaśnia i rozlicza oponentów
Pogranicze Półświatka

mam wrażenie, że denerwuje Cię samo moje istnienie, bo zupełnie nie mam pojęcia o co innego może chodzić. w którym miejscu następuje przegięcie pałeczki – jestes w stanie wskazac?

dejwid Ildefons dzbankowiak
prezes bałwanów i pierwsza beksalala na Weszło

Uzbroi się w cierpliwość, a zapewniam cię, że zostaniesz o tym dobitnie poinformowany. Mam nadzieję, że wtedy załapiesz, że przeginanie pałeczki w nie każdym przypadku jest wskazane. :)
PS. Nadal nie odpowiedziałeś – czy mam ci z poniedziałku wysłać(adres mam :) ) wysłać garść włosów spod pachy i 2 tubki super glue? :) :) :)

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Carlito
Jest roznica miedzy mlodym „zapowiadajacym sie” pilkarzem, a 30-latkiem. Co takiego pokazal Piotrowski, ze siegnelo po niego Genk? Ale jest mlody, cos tam umie, moze uda sie z niego zrobic Pana Pilkarza.
Polska to nie jest ojczyzna 17 czy 18-letnich perelek. Sukcesy osiagaja glownie 22+ lrtni gracze, ktorzy braki techniczne nadrabiaja cechami wolicjonalnymi oraz checia samodoskonalenia.

Carlito

I ja o tej różnicy właśnie piszę :) Na 30letniego Szymańskiego nikt z zachodu/wschodu by nawet nie spojrzał, a że chłopak w miarę młody, to się nim ktoś tam zainteresuje. Tylko tutaj wiek wydaję się być jego największą zaletą, niestety. A zagraniczne kluby stać, żeby wtopić na młodym (obiecującym?) zawodniku z Polski, bo jego cena nie jest wygórowana.
Ale Szymańskiego nikt nie kupił póki co, bo oprócz peselu musi jeszcze cokolwiek pokazać na boisku. A to, że ponoć jest to zawodnik wyróżniający się w naszej lidze nie świadczy o niej najlepiej…
Dużą krzywdę zawodnikom robią dziennikarze pisząc, jacy to oni nie są zajebiści, że interesują się nimi duże kluby europejskie itd. A później ci sami dziennikarze szydzą z zawodników, że słabi, że poziom niski. A piłkarz jeden z drugim już zdążył odlecieć i uwierzył, że gra super.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Carlitos
Sprawdz ilu mlodych zdolnych, za jaka kapuste i co z nich wyszlo sprowadzaja Brytole, Hiszpanie czy Wlosii.
Za „potencjal” sie placi jak za kozie dziewice w Abchazji.
U nas sie podniecaja byle czym, bo poziom jest tak gowniany, ze taki Szymanski wyglada na obiecujacego pilkarza.

jeremy

Panie Ivanie Pan się nie śpieszy z rewolucjami. Kibice w Poznaniu są cierpliwi i poczekają aż Jevtić wróci do formy, bramkarze zaczną bronić, Janicki skończy asystować przy golach przeciwników, Rogne i Vujadinović zaliczą dwa tygodnie bez kontuzji, kontry będą wyprowadzane do przodu, Jóźwiak odda celny strzał, Dioni odpali a prezes Rutkowski dżunior znajdzie temu „Carlitosowi z Poznania” jakiegoś kolege w III lidze hiszpańskiej, żona Tiby urodzi i facet przestanie się stresować a może i Radut pokaże na boisku chociaż 5% tego czym zachwyca trenerów i prezesów na treningach….

Szczepek
Legia Warszawa

To są ulubione tłumaczenia ludzi, których posada zależy od wyników: jak najdalej w czasie odłożyć moment kiedy powininen być zweryfikowany.
„Drużyna nie potrzebuje rewolucji a ewolucji”, „Wdrożyliśmy się długofalowy plan i wyniki zobaczymy za 5 lat” (Rudy Zbyszek), czy doniczka Probierza.

Carlito

Najważniejsze, że „Trener Ivan Djurdjević ma pomysł, jak poukładać Lecha.” Bo się obawiałem, że jednak nie ma. Kibice mogą już spać spokojnie.

demagog

Łobodziński wielki poszkodowany, kozioł ofiarny. Zapłacił niecałe sto tysięcy kary, dostał wyrok w zawieszeniu i olaboga nie mógł grać w ekstraklasie. Katharsis w chuj. Niech się cieszy, że nie dostał zakazu wykonywania zawodu przez x lat i że polska piłka jest tak przeżarta korupcją, którą środowisko uważa ją za normalne zjawisko, że nie spotkał go ostracyzm piłkarzyków i działaczy. Powinien skończyć w A klasie, na śmietniku historii, ale nie skończył, bo w tym kraju człowiek z prawomocnym wyrokiem trenuje reprezentantów Polski. Elo.

FC Bazuka Bolencin

No i mielibyśmy szansę na kolejną wspaniałą biografię (tytuł np. „Sprzedany”), okraszoną wspaniałą laurką w postaci lukratywnego wywiadu na portalu weszło, przerywanego co jakiś czas reklamą wspaniałej lektury :)

Laguna

Korupcja to za mało na poczytną biografię, może gdyby zaczął pić, rozbijać się po kasynach. Cóż, jeszcze ma czas.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Errata. Światowa piłka jest przeżarta korupcją.

FC Bazuka Bolencin

„Od reszty chłopców odróżniał go sposób poruszania. W jednej ręce trzymał spodenki, które były na niego o tyle za duże, że gdyby je puścił, opadłyby mu do kostek. – Ciągle mi spadały. Była to spora trauma, długo to przeżywałem, dla mnie to był debiut – opowiada nam 17 lat później Adam Buksa.”
Spodenkowy klasyk jednak i tak pozostaje tylko jeden:

KUBA97

Szanse będą równe
Dostaniemy po równo od każdego w łeb

Plus będzie taki,że Żurkowski czy Jóźwiak będą mogli być sprawdzeni w dorosłej kadrze. :-)

xXx: ReMontada
*Polska znów przegrała!*

No…. wszystkich się przecież oszukać nie da!
Zawsze będą jakieś wyjątki.

Bartek99
CHrześcijańska Unia Jedności

Ponawiam prośbę do wszystkich czytelników. Jeśli wyczytacie w wypowiedzi, lub usłyszycie od któregokolwiek ze skazanych ws korupcji słowo „Przepraszam” (najlepiej skierowane do kibiców), to dajcie proszę znać. Z góry dziękuję.

Carlito

Jak Łobodzińskiemu to pomoże, to będę całkowicie szczery. Kiedy przed rozmową myślałem „Łobodziński”, to pierwsza moja myśl brzmiała „zajebany jestem”.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Na załączonym obrazku przedstawiciel Pokolenia Zombies – prowadzi go przez życie i-phone.

wpDiscuz