„Drzewa Umierają Stojąc”, wersja: Artur Jędrzejczyk
Weszło

„Drzewa Umierają Stojąc”, wersja: Artur Jędrzejczyk

Artur, co ty właściwie zrobiłeś? Już abstrahując od decyzji personalnych Jerzego Brzęczka, od sensu tej zmiany, albo bardziej od sensu wcześniejszego postawienia na Recę. Wchodzisz na ostatnie minuty, masz po prostu nic nie zepsuć. Tylko tyle. Przychodzi jednak rzut rożny i…

I sami nie wiemy, co powiedzieć.

Już moment dośrodkowania zwiastował zbliżającą się katastrofę. Jędrzejczyka nie usprawiedliwia nic, ale na pewno nie pomogli mu Glik i Bednarek, którzy… no właśnie. Którzy kryli samych siebie i zapewnili obrońcy Legii w pakiecie drugiego zawodnika do krycia.

4

Problem w tym, że Jędrzejczyk nie zrobił nic, by chociaż spróbować sobie poradzić. Włosi – co oczywiste – agresywnie nabiegali na piłkę, tymczasem on nie splamił się nie tyle próbą interwencji, co chociaż wykonaniem kilku kroków w kierunku bramki.

5

Bezradność reprezentacji Polski miała wiele twarzy, ale ta jest chyba najbardziej wyraźna. Gość wchodzi na ostatnie minuty, ma tylko nic nie zepsuć, zachować minimum koncentracji, a popełnia takiego babola. Do tego krycie całej obrony – dodając jeszcze Glika i Bednarka – nie funkcjonuje w kluczowym momencie meczu, gdy pozostaje nam tylko się bronić, bo sędzia przecież i tak za chwilę odgwiżdże koniec spotkania.

To zachowanie przebiło chyba nawet środek pola z pierwszej połowy, który był kreatywny jak budowlaniec po dwunastu godzinach roboty i bezsensowne, długie wyrzuty z autu, którymi się popisywaliśmy.

Oczywiście nie uważamy, że wejście Jędrzejczyka nie miało sensu. Jeżeli potwierdzą się doniesienia o kontuzji Recy, było ono nawet uzasadnione. Problemem jest to, co po tej zmianie się wydarzyło. Stąd ogólna refleksja, że to nie jest pierwszy raz, kiedy selekcjoner nie trafia z roszadami. Ale to temat na zupełnie inne opowiadanie. Odsyłamy do not pomeczowych, w których oceniliśmy również Brzęczka.

Fot. FotoPyk