Kolejny francusko-bałkański skandal. Crvena Zvezda ustawiła mecz z PSG?
Weszło

Kolejny francusko-bałkański skandal. Crvena Zvezda ustawiła mecz z PSG?

Jak tak dalej pójdzie, każde starcie w europejskich pucharach francuskiego klubu z przedstawicielem Bałkanów już na starcie będzie się źle kojarzyć. Siedem lat temu na kilometr śmierdziało ustawką w meczu Dinama Zagrzeb z Lyonem, które goście wygrali 7:1, strzelając aż sześć goli w drugiej połowie. Teraz istnieje podejrzenie, że ustawione zostało spotkanie PSG z Crveną Zvezdą. 

Pamiętacie tamte scenki z Zagrzebia? Lyon aby awansować do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, musiał w ostatniej serii wysoko pokonać Dinamo i liczyć, że zgodnie z planem Real Madryt ogra Ajax. Francuzi tracili do Holendrów trzy punkty, a że w bezpośrednich konfrontacjach padały bezbramkowe remisy, w razie czego liczyłby się ogólny bilans bramek. Ten Lyon miał słaby (minus cztery), a Ajax dobry (plus trzy). Musiałyby się wydarzyć cuda, żeby Olympique okazał się lepszy. I wydarzyły się. Dinamo szybko zaczęło grać w dziesiątkę i choć prowadziło, to tuż przed przerwą goście wyrównali, a zaraz po zmianie stron strzelili trzy gole. Później dołożyli kolejne trzy, co przy wysokiej porażce Ajaksu dało awans Lyonowi.

Trudno było nie zauważyć, że coś nie gra. Obrońcy pozorujący grę, bramkarz nie wyciągający rąk do końca. No i Domagoj Vida, który po jednej z bramek puszcza oczko do chcącego mu szybko zabrać piłkę Bafetimbiego Gomisa, jakby chciał go zapewnić, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.

Ostatecznie sprawa rozeszła się po kościach, ale wielki niesmak pozostał na zawsze. Dziś mamy nową aferę, tyle że z udziałem Serbów. Zaczęło się od doniesień „L’Equipe”, że UEFA i francuska prokuratura wszczęły dochodzenie w sprawie meczu 2. kolejki fazy grupowej LM, w którym PSG rozbiło Crveną Zvezdę aż 6:1. Z pozoru wyglądało to normalnie, bo europejski gigant mierzył się z kopciuszkiem, który zaimponować może co najwyżej fanatycznymi kibicami.

Wiele wskazuje jednak na to, że 3 października nie wszystko odbyło się czysto. UEFA jeszcze przed meczem dostała cynk, że mamy tu do czynienia z brudną grą, ale prawdopodobnie chodzi o udział jednej strony. Wysoko postawiony dyrektor Crvenej Zvezdy miał obstawić u różnych bukmacherów za łączną kwotę 5 mln euro porażkę swojego klubu różnicą pięciu goli. Zyski z wygranych zakładów to już dziesiątki milionów. W sprawę miało być wtajemniczonych kilku zawodników „Czerwonej Gwiazdy”.

Wygląda na to, iż oszukańcze zakłady zawarto na egzotycznych rynkach. ARJEL, francuska instytucja nadzorująca rynek internetowych bukmacherów, nie wykryła podejrzanych zakładów na rynkach francuskim i 22 krajów partnerskich (w większości europejskich).

Obie strony wydały już oficjalne oświadczenia. PSG rzecz jasna stanowczo się od wszystkiego odcina i ostrzega, żeby nie przypisywać mu żadnych niecnych intencji, bo będzie bolało. „Paris Saint-Germain jest do dyspozycji śledczych i nie będzie tolerować najmniejszej nawet próby zniszczenia swojej reputacji lub reputacji szefów klubu. W związku z tym klub zastrzega sobie prawo do podjęcia kroków prawnych przeciwko każdemu, kto zniesławia klub i jego pracowników” – czytamy.

A co ma do przekazania Crvena Zvezda? Oczywiście wielkie oburzenie, ale… z nutką niepewności, czy na pewno nikt z klubu nie kręcił lodów. „Z najwyższą dawką złości i obrzydzenia przyjęliśmy insynuacje gazety „L’Equipe”, poddające w wątpliwość uczciwość działań naszych pracowników i piłkarzy w związku z meczem z PSG. Tekst ten może poważnie zaszkodzić wizerunkowi i reputacji naszego klubu, dlatego oczekujemy od UEFA oraz organów śledczych serbskich i francuskich zbadania sprawy do końca i ustalenia prawdy. Dzisiejsze technologie i różne inne mechanizmy rozwinęły się tak bardzo, że po prostu niemożliwe jest, aby ten przypadek pozostał nierozwiązany. Prawda o tym wszystkim musi wyjść na jaw jak najszybciej i należy rozwiać jakiekolwiek wątpliwości co do zaangażowania któregokolwiek z członków naszego klubu w nieuczciwych działaniach”.

Nie brzmi to jak oświadczenie, w którym autor dałby sobie rękę uciąć, że nie ma tematu. I trudno się dziwić, słysząc o realiach piłkarskiego biznesu na Bałkanach. PSG ciężko o coś podejrzewać, bo niby z jakiego powodu gigant wypchany kasą szejków miałby ustawiać mecz na takim etapie, w którym jest zdecydowanym faworytem? Byłoby to postępowanie skrajnie irracjonalne.

Tak czy siak, inaczej się teraz ogląda skrót, w którym znany z Korony Kielce Milan Borjan przepuszcza gola za golem, co?

Nie robimy sobie wielkich nadziei, że będzie jakiś konkretny ciąg dalszy, ale… może zostaniemy miło zaskoczeni.