Normalnie za ten remis moglibyśmy pochwalić. Dziś – niekoniecznie
Weszło

Normalnie za ten remis moglibyśmy pochwalić. Dziś – niekoniecznie

Gdyby reprezentacja U-21 nie sfrajerzyła się w dwóch meczach z Wyspami Owczymi, dziś moglibyśmy ją chwalić za konsekwentną grę i cenny remis na terenie faworyzowanej Danii. Wcześniejsze wpadki sprawiały jednak, że punkt w Aalborgu nie za bardzo nas urządza, bo mamy już minimalne szanse na zajęcie pierwszego miejsca w grupie, a nawet obecność w gronie czterech najlepszych zespołów z drugich miejsc (wezmą udział w barażach) może być zagrożona.

Podopieczni Czesława Michniewicza wyszli ustawieni mocno defensywnie. Często broniliśmy  szóstką w linii, przed którą ustawionych było kolejnych 2-3 zawodników. Duńczycy potencjał mają największy w tej grupie i nawet wygrana 3:1 u siebie nie zmieniła nastawienia biało-czerwonych. Mimo niepewnego początku i bronienia się długimi fragmentami, tak naprawdę to biało-czerwoni stworzyli sobie więcej sytuacji.

Super wyszła nam kontra w 19. minucie, którą Kamil Grabara rozpoczął znakomitym wybiciem. Daniel Iversen z problemami odbijał piłkę po strzale Szymona Żurkowskiego, a nogami interweniował po dobitce nadbiegającego Konrada Michalaka. Niedługo potem po podaniu Bartosza Kapustki Dawid Kownacki minął Victora Nelssona i wydawało się, że wyjdzie sam na sam. Za szybko jednak zwolnił, obrońca zaczął go doganiać i ostatecznie znów bohaterem gospodarzy został Iversen. Tych dwóch okazji szkoda najbardziej.

Duńczycy objęli prowadzenie po bezmyślnym podaniu do nikogo w wykonaniu Michalaka. Z powodzeniem występujący już w pierwszym zespole Borussii Dortmund Jacob Bruun Larsen minął opuszczającego strefę Mateusza Wieteskę i wycofał piłkę na linię pola karnego. Ktoś ją przepuścił i Philip Billing płaskim strzałem pokonał Kamila Grabarę. Nie zdążyliśmy jednak jeszcze tego przepłakać, gdy Nelsson zagrał ręką w polu karnym po uderzeniu Kownackiego – sędzia bez wahania podyktował rzut karny. Napastnik Sampdorii zamienił go na bramkę. 1:1. Błyskawicznie odpowiedzieliśmy, ale to nadal było za mało. Jeszcze przed zejściem do szatni mogliśmy prowadzić, gdy Kowancki bez przyjęcia zagrał do Michalaka, a jego strzał przeleciał tuż obok słupka.

Wcześniej, jeszcze przy 0:0, podobną szansę przez błąd Pawła Bochniewicza miał Larssen i skończyło się podobnie, czyli minimalnie niecelnym strzałem.

W drugiej połowie mecz zrobił się mniej ciekawy. Dla gospodarzy remis nie był zły, więc nie rzucali wszystkiego na szalę. My natomiast za późno postanowiliśmy zagrać odważniej. Dopiero wtedy Iversen musiał się mocno wysilić po mocnym uderzeniu Szymańskiego w bliższy róg. W ostatnich minutach kotłowało się w polu karnym Duńczyków, ale taki zryw powinien nastąpić trochę wcześniej.

Szanse na wygranie grupy i bezpośredni awans na Euro U-21 mamy minimalne. Musielibyśmy pokonać Gruzję w Gdyni (dość prawdopodobne) i liczyć na to, że Dania potknie się u siebie z Wyspami Owczymi (mało realne). W kontekście drugiego miejsca złą wiadomością jest remis Wysp Owczych z Litwą. Dorobek punktowy z ostatnią drużyną w tabeli nie będzie liczony, a obecnie tabelę zamykają Litwini, których dwukrotnie pokonaliśmy. Na Farerach stracilibyśmy tylko dwa „oczka”, ale by tu karta się odwróciła, Litwa musiałaby pokonać na wyjeździe Finlandię.

Strasznie sobie namieszaliśmy, trzeba bawić się w różne kombinacje, a wystarczyło po prostu zrobić swoje, gdy było się zdecydowanym faworytem.

Dania U-21 – Polska U-21 1:1 (1:1)
1:0 – Billing 40′
1:1 – Kownacki 43′ karny

Fot. FotoPyk