Małomiasteczkowe derby Pomorza w I lidze
Weszło

Małomiasteczkowe derby Pomorza w I lidze

Wielkie derby w Polsce zaczynają umierać. Z każdym rokiem jest coraz gorzej. Niespełna tydzień temu w Krakowie odbyły się wyłącznie w obecności dzieci kibicujących obu klubom, a pomimo tego i tak skończyło się kompromitacją. Smutna sprawa, bo w kalendarzu próżno szukać kolejnych starć tego typu. Jasne, za dwa tygodnie Arka zmierzy się z Lechią, ale poza tym posucha. Tym bardziej więc doceniamy małomiasteczkowe derby, które również zostaną rozegrane na Pomorzu. Już jutro Chojniczanka podejmie na własnym stadionie Bytovię. I wiecie co? Ostatnie mecze tych drużyn gwarantują piękne bramki, emocje i piłkarską wojnę. A przecież tego oczekujemy najbardziej w spotkaniach derbowych. 

Dla większości kibiców w Polsce ten mecz jest bez znaczenia. Ba, zapewne sporo osób nawet nie wie, że mowa o derbach regionu. Niezwykle ważnych dla ludzi z niewielkich Chojnic i Bytowa. Obie miejscowości dzieli jedynie 60 kilometrów, a więc nie rzadkością jest, gdy kibice Chojniczanki i Bytovii wpadają na siebie codziennie o ósmej rano w pracy. Dla nich pierwsza liga nie jest powodem do żartów, a najważniejszym rozgrywkami. Chodzą na nią od wielu lat i kibicują swoim drużynom. Mecze derbowe stały się szczególnym dniem w ich kalendarzach. Nie wyobrażają sobie, by w ten dzień nie pójść na stadion. Na trybunach zwykle jest gorąca atmosfera, co kończy się wyzwiskami. Do ostrzałów z rakietnic na szczęście nie dochodzi.

– Kibice z Bytowa mogą nie jeździć nigdzie przez cały rok, ale w Chojnicach zawsze się pojawiają. Oczywiście nie jest to mecz przyjaźni. Zwykle są nieciekawe pozdrowienia na trybunach. Nie powiedziałbym, że to jest chamstwo, ale dzieciom nagrań z tego spotkania bym nie puszczał. Do rękoczynów na stadionie raczej nie dochodzi. Na razie Chojniczanka leje Bytovię na poziomie pierwszoligowym, ale tylko na boisku. Miejmy nadzieję, że podobnie będzie tym razem – zaczyna opowiadać nam Michał Sagrol, lokalny dziennikarz z „Czasu Chojnic”.

Nie podlega dyskusji, iż ten mecz jest szczególny dla Chojniczanki i Bytovii. Nieważne jest miejsce w tabeli i pora rozgrywania tego spotkania. Może być początek sezonu, mogą walczyć o utrzymanie albo spadek, mogą grać o przysłowiową pietruszkę, a atmosfera i tak będzie gorąca. Dobrym przykładem jest ostatni derbowy mecz, w którym obie drużyny grały już o nic. Pomimo tego piłkarze Chojniczanki wyszli bardzo nabuzowani i roznieśli przeciwników zza miedzy. Tak okazałym zwycięstwem (4:0) chociaż w minimalnym stopniu przeprosili kibiców, którzy liczyli na awans. Poza tym mecz rozegrano w ramach ostatniej kolejki, a więc udało się w fajny sposób pożegnać trenera Krzysztofa Bredego i niektórych piłkarzy – dodaje Sagrol.

W Totolotku zwycięstwo Chojniczanki można obstawić po kursie 1,95

Od czterech lat małe derby Pomorza rozgrywane są na poziomie I ligi, ale w obu drużynach są piłkarze, którzy pamiętają starcia na niższych poziomach. Kibice tym bardziej, bo gdy kilka dni temu zapytaliśmy sympatyków obu klubów o najbardziej pamiętne derby, często wspominali mecz z 2013 roku. Wówczas w dzień dziecka Chojniczanka wygrała z Bytovią na własnym stadionie 3:1, a tym samym znacznie przybliżyła się do awansu z II ligi. Co ciekawe wynik otworzył Kosuke Ikegami, który wcześniej był testowany w bytowskiej drużynie. Tamtego dnia chojniczanie byli dużo lepsi od przeciwnika, którym nie pomógł dobrze dysponowany Maciej Gostomski. Ówczesny golkiper Drutex Bytovii Bytów obronił nawet rzut karny, ale na niewiele się to zdało. Jego koledzy zdołali odpowiedzieć tylko jednym trafieniem.

– Często mecze z Bytovią były niesamowicie ważne. Wcześniej oni mieli serię, że z nami wygrywali, a później my doszliśmy do głosu. Najlepiej wspominam mecz w II lidze, gdy wygraliśmy 3:1 i umocniliśmy się w tabeli na drugim miejscu na finiszu rozgrywek. Później wygraliśmy w Jarocinie i awansowaliśmy do I ligi. Takich spotkań się po prostu nie zapomina. Inna sprawa, że po kilku latach już w I lidze dostaliśmy od nich lanie (1:6) na inaugurację świateł w Chojnicach. Los sprawia, że mecze z Bytovią zwykle bywają szczególne i historyczne – powiedział nam Jarosław Klauzo, wiceprezes Chojniczanki.

Cały czas mam w pamięci mecz, gdy przegraliśmy 1:3, a fatalnego urazu doznał Michał Pietroń. Przykro trochę, bo chojniczanie później awansowali, a my zostaliśmy w II lidze na jeszcze jeden sezon – powiedział nam z kolei Janusz Wiczkowski, prezes Bytovii Bytów.

ryba

źródło/90minut.pl

Drutex Bytovia po raz kolejny więc musiała obejść się smakiem. Rozczarowanie sponsora było bardzo duże, bo inwestował w klub ogromne pieniądze, a to znowu wystarczyło na zaledwie trzecią lokatę, która nie gwarantowała awansu. Dodatkowy niesmak powodował fakt, że awansował dużo biedniejszy rywal zza miedzy. Leszek Gierszewski (właściciel Drutexu) choć był bardzo rozczarowany, o czym napisał w specjalnym oświadczeniu, postanowił nadal wspierać lokalny klub. W drużynie doszło do wielu zmian, a w trakcie sezonu 2013/2014 posadę trenera objął były selekcjoner reprezentacji Polski, Paweł Janas.

Pilka nozna. I liga. Dolcan Zabki - Bytovia Bytow. 20.09.2014

Fot. FotoPyk

Tym razem determinacja i cierpliwość przyniosły efekt w postaci awansu. Chojniczanka na swojego największego rywala musiała więc czekać tylko rok. Od sezonu 14/15 małomiasteczkowe derby Pomorza były już rozgrywane w I lidze. Bilans w spotkaniach na tym poziomie jest zdecydowanie na korzyść drużyny z Chojnic. Ba, można powiedzieć nawet, że chojniczanie zdominowali derby, bo jak inaczej nazwać pięć zwycięstw, dwa remisy i tylko jedną porażkę?

Kurs w Totolotku na więcej niż 2,5 gola w meczu wynosi 1,85

Chojniczance w ostatnich latach – poza blamażem sprzed trzech lat – idzie bardzo dobrze w meczach z Bytovią. Choć trzeba uczciwie przyznać, że sromotne lanie, które przyjezdni sprawili nam trzy lata temu, wpisało się już na stałe w historię naszej piłki. Wówczas w Chojnicach wszyscy mieli doskonałe humory, bo pierwszy raz mogli obejrzeć mecz wieczorem. Inauguracja sztucznego oświetlenia nie wypaliła jednak, tak jak byśmy sobie tego życzyli. Właściwie nie wypaliła wcale, bo jak świętować, gdy największy rywal wbija ci sześć bramek? Co prawda rany się już zagoiły, ale blizny pozostaną – mówi Michał Sagrol.

Bardzo bolesna porażka. Chyba najwyższa Chojniczanki od kiedy jestem w klubie, a to przecież już 12 lat. W każdym razie nie przypominam sobie większego lania na naszym stadionie. Kibice też przeżyli ten mecz, bo mieliśmy pełny stadion, ponieważ wszyscy chcieli pierwszy raz w Chojnicach obejrzeć mecz przy sztucznych światłach – tłumaczy nam Jarosław Klauzo.

Nieco inaczej tamto spotkanie wspomina Łukasz Wróbel, grający asystent trenera w Bytovii: – Zdarzają się takie mecze raz na rok albo nawet dwa lata. W tamtym spotkaniu wszystko nam wychodziło, a Chojniczance wręcz przeciwnie. Pamiętam, że mieli sytuacje stuprocentowe przy wyniku 0:2 albo 1:2. Ten mecz naprawdę mógł się inaczej potoczyć, gdyby doprowadzili wtedy do remisu. Nam jednak wszystko wychodziło, bo praktycznie każdą akcję kończyliśmy golem. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś powtórzymy taki mecz.

Jak będzie tym razem? Trudno powiedzieć, bo obie drużyny co prawda są wysoko w tabeli, ale ostatnich kolejek nie mogą zaliczyć do udanych. Bytovia nie potrafi odnieść zwycięstwa od czterech spotkań, a Chojniczanka od dwóch. Na dodatek chojniczanie w środę zmienili trenera. Do klubu wrócił Maciej Bartoszek, którego w Chojnicach wszyscy bardzo dobrze wspominają. Zresztą nic dziwnego, bo od jego odejścia nowi trenerzy niekoniecznie sobie radzili. W każdym razie nie tak dobrze jak był szkoleniowiec Korony Kielce, o czym najlepiej świadczą statystyki:

Hermes – 1,67 punktu na mecz
Piotr Gruszka – 1,22
Artur Derbin – 1,5
Krzysztof Brede – 1,68
Przemysław Cecherz – 1,61

Oczywiście większość z tych trenerów punktowała na poziomie niezłym, solidnym, ale żaden z nich nie zbliżył się na 1,79 punktu na mecz notowanego przez łysego szkoleniowca.

Nieco inne problemy na początku sezonu miała Bytovia, gdy Drutex zdecydował się odejść z klubu. Mówiło się wówczas nawet o tym, że bytowianie nie wystawią drużyny w I lidze. – Wisieliśmy na włosku. Byliśmy w dużym szoku, gdy dowiedzieliśmy się, że Drutex wycofał się ze współpracy. Wówczas w poniedziałek miałem odbyć rozmowę z przedstawicielem sponsora, aby omówić letnie transfery, a także ustalić szczegóły odnośnie do obozu przygotowawczego. Nie zdążyłem tam jednak dojść, bo prezes został wezwany rano do firmy. Dowiedział się na miejscu, że nasz główny sponsor rezygnuje ze współdziałania. Tak naprawdę do dziś nie wiemy dlaczego tak się stało – powiedział nam pod koniec sierpnia Adrian Stawski, trener Bytovii Bytów

Bytovii udało się jednak zebrać nowych, mniejszych sponsorów i wystartować w lidze. I to jak wystartować, bo chyba nikt się nie spodziewał, że bytowianie po 13. kolejkach będą tracili jedynie cztery oczka do miejsca dającego awans. Co prawda, jak już wspomnieliśmy, ostatnio nie jest kolorowo, ale prezes klubu, Janusz Wiczkowski uważa, że teraz jest idealny moment, by się przełamać: – Cieszymy się na sobotni mecz, bo trafił się w bardzo dobrym momencie. Przegraliśmy ostatnio dziwne spotkanie na własnym stadionie, dlatego teraz chcemy udowodnić, że nadal jesteśmy w dobrej formie. A także zamazać ostatnie słabsze wyniki w starciach z Chojniczanką.

***

Jak przebieg meczu typują prezesi obu klubów?

Jarosław Klauzo: Interesuje mnie tylko zwycięstwo Chojniczanki Obie drużyny w ostatnim czasie nie odnosiły najlepszych wyników, więc każdy na pewno będzie chciał się przełamać.

W Totolotku zwycięstwo Bytovii można obstawić po kursie 3,60

Janusz Wiczkowski: Myślę, że będzie to podobne spotkanie do tego, które rozegraliśmy w Częstochowie, ale tym razem będziemy bardziej skuteczni w ataku. Przewiduję również, że mecz rozstrzygnie się w ostatnich minutach. Oby nie w doliczonych, bo ostatnio mamy z Chojniczanką przypadłość, że w końcówkach dochodzi do rozstrzygnięć.

Bartosz Burzyński

Fot. główne/oficjalna strona Chojniczanki/Aleksander Knitter

KOMENTARZE (4)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Odzidzia_Pajszao

Z biegiem lat kibicowania te niższe ligi, z pierwszą na czele, wydają mi się coraz sympatyczniejsze. Ok, wiadomo, poziom tam jest jaki jest, ale z drugiej strony brak tego idiotycznego zadęcia Ekstraklasowego, udawania Wielkiej Piłki. No i nie ma tam aż tak wielkiej kasy, wszystko się trzyma jakichś w miarę zdroworozsądkowych ram finansowych. Jasne, i tam jest masa problemów, ale szczerze mówiąc na tym etapie mojego podejścia do polskiej piłki, to sto razy bardziej mnie ciekawi wynik z meczu Chojniczanka – Bytovia niż jakiegoś „hytu” Ekstraklasy.

Jan Serce

Zdecydowania wolę I ligę niż tę spedaloną klapę.

Czym niżej tym więcej prawdziwego sportu, piłki i ambicji, a mniej komerchy, nabuzowanych chuj wie czym kopaczy i pseudo działaczy.

Staszek Anioł

Jak widzę tego potworka „Drutex Bytovia”, to mnie aż skręca. Wyrwijcie ten chwast czym prędzej, jakoś o „KGHM Zagłębiu” nie piszecie w kółko…

Siema

To są przecież pseudo-derby… Prawdziwy rywal derbowy Chojniczanki to Piast Człuchów, ale że odjechali im ostatnio na kilka lig do góry, to chyba z braku laku na tę Bytovię się spinają. To jest kuriozum. Obie te ekipy jeżdżą na Lechię, pewnie nie raz stali obok siebie na młynie w Gdańsku, a jak grają ze sobą to się wyzywają od najgorszych.

wpDiscuz