Rezerwowi nie dali plamy, kilka kompromitacji. Noty za Portugalię
Weszło

Rezerwowi nie dali plamy, kilka kompromitacji. Noty za Portugalię

Niewiele możemy znaleźć pozytywów po porażce z Portugalią, a jeśli chodzi o wyjściowy skład, nie ma ich praktycznie wcale. Jeżeli ktoś delikatnie zapunktował, to jedynie ci, którzy pojawili się na boisku w drugiej połowie. Wystawianie not za ten mecz nie należało do przyjemności, mimo że wynik 2:3 sugeruje zacięty bój. Tradycyjnie skala 1-10. 

Łukasz Fabiański (4) – Obronił kilka strzałów tuż sprzed pola karnego, ale to raczej były uderzenia, które klasowy bramkarz bronić po prostu musi. W sytuacjach na ostrzu noża tym razem nie pomógł. Chodzi oczywiście o wyjście z bramki przy drugim golu i uderzenie Bernardo Silvy na 1:3, przy którym – mimo że był trochę zasłonięty – chyba mógł zrobić więcej.

Bartosz Bereszyński (3) – Mimo klasy rywala, rozczarowanie. W ofensywie został rozczytany, żadna z jego szarż nie była udana. W defensywie od pewnego momentu brakowało mu asekuracji i coraz częściej miał problemy. W największym stopniu winny przy drugim golu, to jemu bez problemów uciekł Rafa Silva. Na plus jedna kluczowa interwencja, gdy zszedł do środka i jako ostatnia instancja zdołał wybić piłkę spod nóg przeciwnika.

Kamil Glik (3) – Zabrakło komunikacji z Bereszyńskim, kiedy temu uciekł Rafa. Glik próbował jeszcze ratować sytuację, gdy Portugalczyk minął już wychodzącego Fabiańskiego i skończyło się to samobójem. Za to trudno mieć większe pretensje, bardziej można mieć uwagi do wcześniejszych zachowań. Przy pierwszym golu stoper Monaco razem z Bednarkiem nie pokrył Andre Silvy. Do tego kilka nerwowych wybić i wyprowadzeń piłki, czasami było po nich groźnie.

Jan Bednarek (3) – Dwa świetne przerzuty do Bereszyńskiego w pierwszej połowie, zablokował groźny strzał Pizziego, ale też mocno był zamieszany w bramkę na 1:1. W drugiej połowie z łatwością dał się obrócić Bernardo Silvie, gdy ten podawał Renato Sanchesowi na sam na sam. W 75. minucie Bednarek minimalnie niecelnie strzelał głową.

Artur Jędrzejczyk (2) – Był bardziej gościnny na swojej stronie niż jadłodajnie Caritasu w wigilijny wieczór. Kto chciał, przechodził z piłką dalej. Oczywiście to nie wyłącznie jego wina, często miał małe wsparcie, ale to nie tłumaczy wszystkiego. W grze do przodu Jędrzejczyka nie było, a jeśli już próbował, źle się to kończyło. To od jego zepsutego podania zaczęła się akcja, po której Sanches wyszedł jeden na jeden z Fabiańskim. Na dziś obrońca Legii nadaje się chyba tylko jako alternatywa na środek defensywy.

Piotr Zieliński (4) – Obiecująco zaczął, był pod grą, ale w gruncie rzeczy nic z tego nie wynikało. Niby zrobił fajne kółeczko czy balans ciała, lecz ciągu dalszego brakowało. Za często tracił piłki w prosty sposób, jak w 48. minucie, gdy odebrano mu ją na naszej połowie i Mateusz Klich ratował wszystko faulem na żółtą kartkę. Na plus nieźle wyglądający strzał z daleka na początku drugiej połowy i wrzutka do Bednarka, po której niewiele zabrakło do gola. Zielińskiemu nie można zarzucić, że nie chciał, że chował się za kolegami, lecz to nie wystarczy, by uznać, że podołał.

Grzegorz Krychowiak (2) – Fatalny występ. Mało dawał jeśli chodzi o czarną robotę, czyli swoje podstawowe zadania. Regularnie spóźniony z doskokiem, źle ustawiony, a jego zachowanie przy golu Bernardo Silvy, akcji wyprowadzającej Sanchesa sam na sam czy strzale tegoż zawodnika w samej końcówce to wręcz kompromitacja. Na dobrą sprawę Krychowiak powinien wylecieć z boiska w 62. minucie za celowe uderzenie rywala w tył głowy. Sędzia był łaskawy.

Mateusz Klich (3) – Podobnie jak Zieliński całkiem zachęcająco prezentował się do momentu objęcia prowadzenia, ale w przeciwieństwie do pomocnika Napoli, później nie miał już nawet przebłysków. Klich na dłuższą metę chyba nie za bardzo odnajduje się w drużynach, które głównie bronią i grają z kontry, przez co mało jest momentów, gdy można poklepać w środku pola z kilkoma partnerami.

Rafał Kurzawa (2) – Czwartkowy mecz idealnie pokazał, dlaczego zawodnik ten latem trafił tylko do Amiens. Kurzawa byłby idealnym piłkarzem, gdyby musiał wyłącznie atakować i dogrywać ze stałych fragmentów (asysta przy golu Piątka nikogo nie zdziwiła). Trzeba też jednak biegać, przesuwać, powalczyć i tutaj były as Górnika Zabrze wypadł jak jakiś oldboj. Kompletnie odpuścił Cancelo w 31. minucie i dzielnie odprowadzał Bernardo Silvę, gdy ten schodził do środka i podwyższył prowadzenie gości. Najszybszy bieg Kurzawa prawdopodobnie wykonał schodząc do zmiany.

Robert Lewandowski (4) – Sprytnie wyblokował Rui Patricio przy rzucie rożnym dającym nam prowadzenie. Ma przypadkową asystę za gola Błaszczykowskiego. Generalne jednak to też nie był jego dzień. Odcięty od podań, niewiele mógł zdziałać, długo nie potrafił nawet wywalczyć rzutu wolnego za jakiś faul – dopiero pod koniec przesadzać zaczął William Carvalho. Widać, że „Lewy” aktualnie nie znajduje się w szczycie swojej formy.

Krzysztof Piątek (5) – Wykorzystał jedyną okazję, którą miał i niewiele więcej można o jego występie napisać. A skoro tak, w pewnym sensie zrobił swoje, przenosząc na reprezentację strzelecką serię z Genoi. Trudno jednak stwierdzić, że współpracował z Lewandowskim, panowie raczej się nie wspierali.

Tomasz Kędziora (6) – Postawił na proste granie, nie wychylał się i to wystarczyło, żeby wypaść bardzo solidnie. W obronie radził sobie nieźle, a kapitalna interwencja przed linią bramkową po strzale Sanchesa była czymś ponad normę.

Jakub Błaszczykowski (6) – Wszedł naładowany, wyraźnie chciał się pokazać i udało się. Naprawdę świetnie trafił w piłkę w 77. minucie, pokazując, że nawet grając w Wolfsburgu raz na miesiąc przez kwadrans i tak jest w stanie dać coś reprezentacji. Z jednej strony – smutne w kontekście całej drużyny. Z drugiej – dobrze, że tym razem tak zasłużona postać (to był mecz nr 103 w kadrze, pobicie rekordu Michała Żewłakowa) nie dała powodów do większej krytyki.

Kamil Grosicki (6) – Jego wejście pokazało, jak bardzo brakowało nam klasycznych skrzydłowych. Biegał, szarpał i raz świetnie ograł rywala, zdaniem sędziów utrzymał piłkę w boisku i wypracował gola na 2:3. Podobnie jak w przypadku Kuby, „Grosik” ciągle ma jakieś problemy w klubie, ale wygląda na to, że lepszych na boki pomocy i tak nadal nie mamy.

Fot. FotoPyk