„Plan Brzęczka: pierwszymi rozgrywającymi mają być bramkarze”
Weszło

„Plan Brzęczka: pierwszymi rozgrywającymi mają być bramkarze”

– Zmianę w grze reprezentacji było widać już w dwóch pierwszych meczach pod rządami Jerzego Brzęczka, będzie też widoczna w kolejnych. Selekcjoner chce, żeby kadra ograniczyła wybijanie piłek i starała się budować akcje od tyłu, gdzie pierwszym rozgrywającym jest bramkarz. To na nim spoczywa duża odpowiedzialność. W stylu preferowanym przez selekcjonera ogranicza się przypadek, piłka ma być częściej na ziemi niż w powietrzu. To na pewno bardzie j ryzykowne – czytamy w „Przeglądzie Sportowym”. Zapraszamy na przegląd prasy, która żyje przede wszystkim tematami reprezentacyjnymi. Nie brakuje jednak wątków ligowych.

PRZEGLĄD SPORTOWY

4

Według pomysłu selekcjonera kadra ma ograniczyć wybicia i utrzymywać piłkę na ziemi.

Zmianę w grze reprezentacji było widać już w dwóch pierwszych meczach pod rządami Jerzego Brzęczka, będzie też widoczna w kolejnych. Selekcjoner chce, żeby kadra ograniczyła wybijanie piłek i starała się budować akcje od tyłu, gdzie pierwszym rozgrywającym jest bramkarz. To na nim spoczywa duża odpowiedzialność. W stylu preferowanym przez selekcjonera ogranicza się przypadek, piłka ma być częściej na ziemi niż w powietrzu. To na pewno bardzie j ryzykowne, bo błąd może skończyć się stratą gola. Na szlifowanie tego wariantu Brzęczek poświęcił już czas podczas pierwszego zgrupowania. W Katowicach ma go mniej, ale możemy być pewni, że w mec zach z Portugalią i Włochami kadra nadal będzie tak grała.

W meczach z Portugalią i Włochami od siebie i kolegów oczekuję zwycięstw, solidnej formy i dobrej gry – mówi Kamil Glik.

Stoper reprezentacji Polski uważa, że czwartkowy mecz na Stadionie Śląskim z aktualnym mistrzem Europy to szansa, by zrewanżować się za porażkę w ćwierćfinale EURO 2016 – ponad dwa lata temu biało-czerwoni odpadli z turnieju po ćwierćfinałowej porażce w karnych z Portugalczykami. – Będzie okazja osłodzić tamte wspomnienia, które wciąż siedzą w głowach i wracają, kiedy zbliża się mecz z tym przeciwnikiem – uśmiechał się Glik.

5

W czwartek Robert Lewandowski po raz setny zagra w kadrze. Z tej okazji sto faktów dotyczących Lewego.

1. W jego pierwszej drużynie, Varsovii, nazywali go „Bobek”. Był najbardziej filigranowy, taki mały, że aż zdrobnili mu imię.

2. Mówili na niego też „Główka”, bo wiele goli strzelał właśnie tą częścią ciała. Wszyscy dziwili się, jak taki mizerak radzi sobie wśród rosłych przeciwników. Nawet strój z trudem można było dla niego dopasować. Grał w koszulkach, których krótki rękaw sięgał mu niemal do dłoni, a spodenki musiał zawijać dwa razy w pasie.

3. Na jednym z pierwszy obozów Varsovii kręcił się wokół trenera Krzysztofa Sikorskiego. – Coś chcesz „Bobek”? – pytał szkoleniowiec. – Nieee… Sikorski znał jego nieśmiałość. Przywołał go do siebie i kazał mówić, o co chodzi.. – Mam urodziny, a mama zapomniała dać mi cukierków dla kolegów. – To trzeba było powiedzieć. Pojadę do sklepu albo kierownik. – Naprawdę?! – Ile chcesz? Kilogram? Dwa? – Kilogram – rozchmurzył się malec.

4. Lewandowski nie ma cech lidera, a pewność siebie budowały w nim umiejętności piłkarskie. ‚Bobek” był nieśmiały, a mimo to odgrywał ważną rolę w drużynie.

5. Zdarzały się mecze, które wygrywali po 8:0. Przy wysokim prowadzeniu trener przymykał oko na ich boiskowe fantazje. Lewandowski lubił takie chwile. Uciekał wtedy z piłką do linii bocznej i ćwiczył na rywalach nowe zwody.

5

Ostatnio Artur Jędrzejczyk został ojcem, odzyskał miejsce w Legii i jest jej kapitanem, wrócił też na pozycję stopera i do kadry.

Kiedy tylko jest w odpowiedniej formie fizycznej, właściwie nie popełnia błędów. Liczę, że Jurek Brzęczek mu zaufa i w meczach z Portugalią oraz Włochami wystawi obok Kamila Glika. W tym momencie to idealny kandydat do środka obrony – komplementuje Jędrzejczyka Marek Jóźwiak, były obrońca reprezentacji Polski.

Jesień ubiegłego roku i tegoroczna wiosna to były paskudne momenty dla piłkarza. Równo rok temu przeszedł operację palca, z bólem zmagał się od początku tamtego sezonu i grał na środkach znieczulających. Półtora miesiąca później (w listopadzie) miał artroskopię kolana po urazie, którego doznał w towarzyskim spotkaniu reprezentacji z Meksykiem.

Napoli chce jak najszybciej przedłużyć kontrakt z Piotrem Zielińskim.

Obecna umowa 24-letniego rozgrywającego z SSC Napoli obowiązuje do 30 czerwca 2021 roku i jest w nią wpisana klauzula odstępnego na poziomie 65 milionów euro. Kiedy reprezentant Polski podpisywał kontrakt z tym klubem (Napoli kupiło go z Udinese za 14 milionów euro), wydawała się astronomiczna. Dziś nie odstrasza nikogo, przede wszystkim zespołów z Anglii – wielkim zwolennikiem talentu naszego pomocnika jest menedżer Liverpoolu Jürgen Klopp. Już wiosną media spekulowały, że The Reds są gotowi zapłacić Napoli 40 milionów funtów, ale do transakcji nie doszło. W ostatnich dniach pojawiły się informacje, że Zielińskiego chętnie widziałby w Arsenalu menedżer Kanonierów Unai Emery. W klubie z Londynu miałby zastąpić Walijczyka Aarona Ramseya.

6

Pod nieobecność Cristiano Ronaldo i Goncalo Guedesa najgroźniejszym piłkarzem Portugalczyków ma być Andre Silva.

W poprzednim sezonie, grając w Milanie, strzelił w lidze zaledwie dwa gole. Dlatego też trener Gennaro Gattuso nie protestował przeciwko jego wypożyczeniu do Sevilli. Tam w debiucie w lidze hiszpańskiej z Rayo Vallecano (4:1) wystarczyło mu 45 minut, by wynik z poprzednich rozgrywek wyrównać. Spotkanie zakończył hat trickiem, czyli w pierwszym meczu pobił zeszłoroczne osiągnięcie. Już wtedy szkoleniowiec Sevilli Pablo Machin wiedział, że trafił z doborem napastnika.

Do minionego weekendu 22-letni Portugalczyk był najlepszym strzelcem ligi hiszpańskiej. Przewodził w tej klasyfikacji z siedmioma golami, ale w ostatniej kolejce wyprzedził go Cristhian Stuani z Girony (osiem goli). O ile my zachwycamy się skutecznością Krzysztofa Piątka w Genoi, tak dla Portugalczyków podobnym fenomenem na początku rozgrywek jest właśnie Andre Silva. Po roku męczarni w Milanie wrócił z zaświatów.

4

Euzebiusz Smolarek wspomina gole ze słynnego meczu z Portugalią i zdradza tajemnicę… salutowania.

W mojej klasyfikacji meczów dwa gole i wygrana 2:1 z Portugalią nie zajmują pierwszego miejsca. Jasne, to było wspaniałe uczucie, lecz dopiero zaczynaliśmy eliminacje, a celem był awans do EURO 2008. Nie miałem zatem takiej satysfakcji, jak po bramkach z Belgią. Strzeliłem, wygraliśmy, awans mieliśmy w kieszeni. Wtedy nerwy puściły, ponieważ stres był ogromny. Jako sportowiec czułem spełnienie. Cel został osiągnięty. Dlatego wyżej stawiam tamten triumf. Po golach z Belgią salutowałem. Spontaniczna cieszynka, chociaż… nie do końca. Kiedy pytano mnie, skąd ten pomysł, powiedziałem, że zdradzę po zakończeniu kariery. Dziś mogę to zrobić. To był gest wobec taty. Ojciec odszedł z Feyenoordu Rotterdam, choć tego nie chciał. Musiał. I jego nowym klubem był Utrecht. Bardzo szybko zagrał z nim przeciwko Feyenoordowi. W tacie siedziała pewna zadra. No i strzelił gola, podbiegł do ławki rezerwowych, salutując byłemu trenerowi z Feyenoordu na zasadzie: dziękuję, pozdrawiam! Byłem wtedy dzieciakiem, ale zapadło mi to mocno w pamięć. Po latach postanowiłem zrobić coś podobnego. Z szacunku syna do taty, do nazwiska Smolarek. Po raz pierwszy salutowałem w Borussii Dortmund. 

5

Jarosław Niezgoda, który w ostatnich miesiącach zmagał się z przewlekłymi problemami zdrowotnymi, ma niebawem wrócić do treningów.

Gdy wiosną piłkarze Legii rozjeżdżali się na zgrupowania reprezentacji, Jarosław Niezgoda mógł się zastanawiać, kiedy i do niego przyjdzie upragnione powołanie. Dziś ma zupełnie inny problem: czeka na moment, kiedy znów będzie mógł wybiec na boisko. I kiedy wreszcie nic nie będzie go bolało. Wygląda na to, że jest coraz bliżej, do treningów z normalnym obciążeniem ma wrócić w następnym tygodniu.Oznacza to, że jego ponad czteromiesięczny rozbrat z piłką powoli dobiega końca.

Po rozstaniu z Dariuszem Dźwigałą Nafciarze dogadali się z nowym trenerem.

Umówiliśmy się, że dopóki wszystko nie będzie dopięte na ostatni guzik, to nie podamy do informacji publicznej nazwiska nowego trenera. Sam zainteresowany prosił o to. Mogę powiedzieć tylko, że w sprawie finansów jesteśmy już dogadani, podobnie co do długości kontraktu. Szkoleniowiec złożył wniosek o rozwiązanie kontraktu w swoim obecnym klubie – mówi prezes Wisły Płock Jacek Kruszewski. Nowy trener Nafciarzy nie będzie wyborem oczywistym, ani szkoleniowcem, który sporo pracował już w ekstraklasie.

6

Wśród kandydatów do zastąpienia Dariusza Dudka są szkoleniowcy z Czech, Słowacji oraz Portugalii.

Dudek pracował w klubie ponad rok (ma najdłuższy staż z trenerów, którzy byli zatrudnieni przy Kresowej w ostatnich latach), kupił nawet w Sosnowcu mieszkanie. Latem świętował z drużyną awans do ekstraklasy, a w poniedziałek podał się do dymisji, bo zespół wygrał w tym sezonie tylko jedno spotkanie. – Długo rozmawialiśmy, ale nie miałem pełnego przekonania, aby namawiać go do pozostania – mówi ze smutkiem Marcin Jaroszewski, prezes Zagłębia, który przyjaźni się z Dudkiem.

7

Setka Lewego, czyli efekt ambicji.

Wołosik: Przed Robertem Lewandowskim jedna z ważniejszych setek w karierze. I choć na boisku bardzo rzadko setki marnuje, tę ustrzeli bez kłopotu. Wystarczy, że w czwartek wyjdzie na mecz przeciwko Portugalii. Wtedy w swoim kapitalnym, futbolowym CV będzie mógł dopisać: 100 meczów rozegranych w reprezentacji. Nie ma większego ryzyka, by wkrótce nie został rekordzistą, bo Kuba Błaszczykowski wyprzedzający „Lewego” o trzy spotkania, jest o tyle samo lat od niego starszy, więc zapewne szybciej pożegna się z biało–czerwoną koszulką, zaś Michał Żewłakow – również mający 102 reprezentacyjne mecze – już dawno wziął rozwód z graniem.

Olkowicz: Spoglądam na klasyfikację i wyłączając czołówkę, o której wspomniałeś, kolejnych kandydatów aspirujących do Klubu Stu od tego celu dzieli daleka droga. Umówmy się – nieosiągalna. Są to Kamilowie: Glik, 62 mecze i Grosicki – 60. Ta dwójka z identycznego rocznika co Lewandowski (1988) do setki dobijałaby z długą siwą brodą. Inna sprawa, że nie każdy piłkarz obsesyjnie marzy o tej setce. Jacek Bąk, który śmiało mógł nieco pokombinować i doczołgać się do stu reprezentacyjnych gier, powiedział pas mając za sobą 96 występów.

8

SUPER EXPRESS

Rozmówka o Krzysztofie Piątku z byłym trenerem Andrzej Bolisęga, obecnie zastępcą burmistrza Dzierżoniowa i członekiem zarządu Dolnośląskiego ZPN.

Jak wypatrzył pan Krzysztofa Piątka?

Wszystko zaczęło się w 2006 roku. Założyłem w Dzierżoniowie szkółkę piłkarską dla dzieci. Pojechaliśmy na mecz do pobliskiej Niemczy. I właśnie tam w trakcie meczu zobaczyłem Krzysia Piątka. Wystarczyło kilka akcji i od razu chciałem mieć go u siebie. On wtedy dopiero zaczynał, miał 11 lat. Następnego dnia Krzysiek był już na naszych zajęciach, a od nowego roku szkolnego został uczniem szkoły sportowej w Dzierżoniowie.

Czym zwrócił na siebie pana uwagę?

Jak obserwuję go teraz, to mogę powiedzieć, że tak samo zachowywał się na samym początku. Piłka sama go szukała na polu karnym. Nie wiem, skąd on ma ten dar, że zawsze spadała koło niego.

4

Kamil Glik przed meczem Ligi Narodów z Portugalią.

Nie uważam że jakość ich drużyny z powodu nieobecności Ronaldo drastycznie spadnie. Kilku ich zawodników znam osobiście. Grałem w Monaco z Bernardo Silvą, dziś gwiazdorem Manchesteru City. To świetny zawodnik, z roku na rok jest coraz ważniejszą postacią w reprezentacji Portugalii, trafił do dużego klubu za wielkie pieniądze. Niski, lewa noga, świetnie wyszkolony technicznie. Oglądanie go to sama przyjemność, cieszę się, że miałem okazję z nim grać i trenować.

GAZETA WYBORCZA

Rosyjscy piłkarze „świętowali” dziesięciolecie przyjaźni. Pobili trzech ludzi, w tym wysokiego urzędnika ministerstwa przemysłu i handlu.

W niedzielę Zenit Sankt Petersburg (z Kokorinem) pokonał FK Krasnodar (z Mamajewem). Po meczu obaj zawodnicy polecieli do Moskwy, by świętować dziesięciolecie przyjaźni. Bawili się hucznie, a imprezę skończyli rano w kawiarni w centrum miasta. Jeden z gości zwrócił im uwagę, że są za głośno, co skończyło się awanturą. Pobity został Denis Pak, dyrektor departamentu w ministerstwie przemysłu i handlu. Na nagraniu z monitoringu można zobaczyć, jak Mamajew bije go pięściami, a Kokorin uderza w głowę krzesłem. Poza tym mający koreańskie pochodzenie Pak usłyszał, że jest „brudnym kitajcem” (czyli Chińczykiem) i ma wynosić się do Chin. Oberwało się też innemu urzędnikowi państwowemu, który pił kawę z Pakiem i próbował bronić kolegi. Zawiadomiono policję, o zdarzeniu dowiedziały się media.

4

Robert Lewandowski zagra dla Polski po raz setny, a Kuba Błaszczykowski po raz 103. i pobije rekord wszech czasów. Ale uroczystości na razie nie będzie.

Nigdy za sobą nie przepadali, łączyła ich co najwyżej szorstka przyjaźń. Ale to poza boiskiem. Na boisku współpracowali harmonijnie, potrafili stawać w swojej obronie i skakać do oczu faulującym rywalom, czasami wręcz nie mogli bez siebie żyć. Bo od niemal dekady właściwie zawsze obowiązuje reguła, że jeśli reprezentacji Polski ma się powodzić, to muszą o sukces zadbać i obecny kapitan Lewandowski, i poprzedni kapitan Błaszczykowski. Razem. Czy zmierzymy ich sylwetki liczbą fanów na portalach społecznościowych i ogólną rozpoznawalnością, czy rozstrzygającymi akcjami na Euro 2012 lub Euro 2016, zakasowują całą konkurencję.

4

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (27)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
mechanikabg

Rozgrywanie pilki od Szczesnego?
Jurek.. to jebnie.

zenek122
Drużyna Pierścienia

Czy leci z nami siostrzeniec?

Trzydziesci srebrnikow

Dlatego Zieliński stanie w bramce.

Borubar
Pogoń Szczecin

A ja chcę gwiazdkę z nieba.
Trudno już określić, jak bardzo odpłynął p.o. selekcjonera Jurek Brzęczek. Ze wszystkich truizmów, które dało się wypowiedzieć, ten jest najbardziej absurdalny.
Jak zwykle sama idea kombinacyjnej gry, rozgrywania od bramkarza oraz minimalizacji podań górą brzmi nieźle. Szkoda tylko, że Jurek nie ma do niej wykonawców.
Żaden z naszych bramkarzy nie słynie z dobrej gry nogami. Nie mamy do tego narodowych predyspozycji. Nasi golkiperzy są świetni na linii, bazują na refleksie. Jak tylko próbują zrobić coś ponad standardowe obowiązki bramkarza, kończy się to spektakularną klapą.
Kolejna sprawa to oczywiście linia defensywna. Taka taktyka wymaga wyszkolenia technicznego stoperów. Nie tylko umiejętności dokładnego, kierunkowego przyjęcia, a w zasadzie sklejenia, piłki. Trzeba też mieć wizję gry. Rozumieć, co się stanie nie tylko po pierwszym podaniu. Należy wyobrazić sobie kolejne fazy rozgrywania. Bardzo lubię Kamila i dlatego powstrzymam się od dalszego komentarza, jeśli chodzi o stoperów. Warto jednak zwrócić uwagę na bocznych obrońców. Tu też nie mamy piłkarzy predestynowanych do takiej taktyki. Bartek Bereszyński ze swoją wydolnością i warunkami fizycznymi to wypisz wymaluj kandydat na kontry! Jemu nie będzie przeszkadzała górna piłka. Źle za to skończy się rozgrywanie, w którym ten piłkarz w Sampdorii udziału nie bierze. Nie bez powodu.
No i wisienka na torcie, czyli pan modniś Grzegorz Krychowiak. Defensywny pomocnik, który z przyjęciem piłki ma problem nie mniejszy niż kopacze znani nam z pierwszoligowych boisk.
Jurek, tak podejrzewam, w ogóle nie wie, na czym polega taktyka, o której mówi. Jeżeli wdroży, znaczy spróbuje wdrożyć to w życie, obok określenia polska myśl szkoleniowa funkcjonować będzie równolegle określenie suicydalna myśl szkoleniowa.

Yasiu

Akurat Fabiański nogami gra całkiem nieźle. W pozostałych kwestiach masz niestety 100% racji – selekcjoner szybko zaczął nam odpływać.

Borubar
Pogoń Szczecin

Zgodzę się, że gra nieźle nogami pod warunkiem, że zawężamy pojęcie gry nogami do celnych wykopów i rozsądnych i bezpiecznych podań.
Miejmy jednak świadomość, że taktyka, którą powyżej przedstawiono, wymaga od bramkarza aktywnego uczestnictwa w rozgrywaniu na własnej połowie. Ponadto wiadomym jest, że nawet najlepszym zespołom zdarza się niewymuszony lub wymuszony błąd przy takiej grze. I tu mamy kolejną ważną rolę, którą musi odegrać golkiper – asekuracja, która w dzisiejszej piłce wymaga od bramkarza gry na styku, bardzo ryzykownych wyjść. Obawiam się, że Łukasz zwyczajnie nie podoła takim wymaganiom.
Poza tym jeszcze jedna ważna kwestia. Fabiański nie będzie bronił wiecznie, więc jeśli nie chcemy w każdym meczu oglądać dwóch-trzech sytuacji takich jak przy drugim golu Senegalu, musimy (tzn. Brzęczek musi) porzucić ten chory pomysł.

wojsal
Arka Gdynia

To dać Fabiańskiego do drugiej linii – niech rozgrywa.

KRIS101

Już to Brzęczek praktykował w GieKSie. Pierwsze 10 spotkań było ok. Potem rywale się zorientowali i przy rozpoczynaniu z „piątki” podchodzili wysoko i wobec braku możliwości rozegrania, szła laga do przodu i strata. Zobaczycie jak to śmiesznie będzie wyglądać. Mam nadzieje że „kadrowicze” mają trochę oleju w głowie i będą grali po swojemu.

Fidel

Już na mistrzostwach każda „akcja” szła przez bramkarza. Świetny plan! Oczywiście rozumiem, że nie chodzi naprawdę o rozgrywanie przez Wojtka czy Łukasza tylko o ograniczenie wybijania piłek na pałę ale nie ma co się oszukiwać do czego to będzie prowadzić. Lepiej by zakazał obrońcom odgrywać do bramkarza po otrzymaniu podania od niego. Niech główkują.

wojsal
Arka Gdynia

To nie wina obrońców, że grają do tyłu. Grają do tyłu, bo nikt z pomocników nie jest zainteresowany przejęciem piłki od obrońców i by grać do przodu.

Fidel

Fakt, brak ruchu z przodu często wymusza zagranie z powrotem do bramkarza.

efrenbatareyes

Oj, pismaki małej wiary. Dopóki selekcjonerem jest wujo – licznik Kuby się nie zatrzyma, bez względu na wiek, formę, zdrowie. To nieistotne szczegóły w opinii Brzęczka, bo trener wie na co Kubusia stać. Mało tego, jest też przekonany, że Kuba podbije wolfsburg – wierzy w to. Ręce opadają. Chuj z faktami, selekcjonujemy za pomocą wiary, przypuszczeń i po znajomości… Do tego publiczna zjeba piłkarzy (Krycha, Klich), pominięcie Grosika – to nie może się udać.

xXx: ReMontada
*Polska znów przegrała!*

Nadmuchano aferę z KokorinKokorinem z powodów… homofobicznych, i przykre, że to właśnie GW uczestniczy
w tej ohydnej nagonce określonych sił.

Turbokoń
Polonia Warszawa

Rozgrywanie piłek od bramkarza – może to ma sens, w końcu od lat, co mecz praktycznie słychać „za łatwo oddajemy ciężko zdobytą piłkę rywalom”.

KUBA97

To Brzęczek ma jakiś plan na kadrę????Powołania temu zaprzeczaja- jak nie „ziomki” z Płocka to jakiś inny wynalazek/ gracze,którzy grają mało lub wcale w klubach. A Portugalia nawet bez Ronaldo będzie ciężkim rywalem.

Tomasz Kurzak

Problemem rozgrywania od tyłu nie są bramkarze, bo ci daliby sobie radę. Problemem jest brak wykonawców do takiej gry. Wystarczy zobaczyć jak to wyglądało gdy graliśmy ze słabszymi drużynami w eliminacjach i trzeba było grać pozycyjnie. Wszystko kończy się na kilkunastu podaniach między obrońcami w tą i z powrotem, w końcu podanie do Krychowiaka, który wali lagę na jeden z boków. I tak do zajebania. Niestety, ale nawet Glik się nie czuje zbyt dobrze z piłką przy nodze, a nie mamy w środku pola nikogo, kto nie boi się wziąć od obrońców piłki i jej nie stracić. Delikatny pressing i jest panika. Oglądając najwyższy poziom klubowy widać to, że ci zawodnicy w środku pola będąc zaatakowani sobie z tym radzą na spokojnie. Jakieś kółeczko, oddanie, wzięcie na plecy, zastawienie. A do naszego biegnie jeden zawodnik i w głowie tylko strach i szybka laga byle gdzie, albo do bramkarza. Bo w zasadzie my moglibyśmy grać zupełnie inaczej skoro nie mamy skrzydeł, ale bez metronomu w środku pola się nie da. Zwykły rozdzielacz piłek jest potrzebny jak tlen, od kreowania i tak są inni. Dlatego taki Mączyński nie był dla kadry zbędny, bo choć będąc w tym i tak słaby, to przyjmował rolę tego klepacza, który w środku pola przyjmie piłkę i poda choćby do najbliższego. Jednak to robił. Czy ktoś sobie przypomina jakąkolwiek akcję środkiem pola, która nie wyszła z przypadku? Od wieków gramy dwoma schematami. Albo szybka kontra, albo rozegranie do boku i wrzutka. Jak już się trafi prostopadłe podanie to też jest efektem wejścia bokiem, przypadku, albo bardzo słabego rywala. Cofniętego rozgrywającego potrzeba nam najbardziej, bo jeden taki zawodnik zmieniłby oblicze tej repry. Ktoś w końcu łączyłby tą klepiącą między sobą obronę i tego Zielińskiego i Lewego z przodu. Chyba nie znam drugiej takiej drużyny, która żeby przejść na połowę rywala może to zrobić tylko długą piłką, bądź przez zagranie bocznego obrońcy ze skrzydłowym. W środku jest pieprzona ofensywna dziura, bo tam stawiamy sobie gości od destrukcji, albo polegamy na Kryśce, mogącym tylko walić hajtowe przerzuty. Krótko do przodu i z wyjściem na pozycję to on chyba w życiu ani razu nie kopnął.

efrenbatareyes

Karol ma predyspozycje do takiego grania, jak dla mnie. Niestety, wszyscy od niego wymagają nie wiadomo czego (on sam pewnie nie wie), a w takiej roli radziłby sobie świetnie. Zresztą pozycja/funkcja o której napisałeś jest niezbędna w dzisiejszej piłce.

wojsal
Arka Gdynia

Czy Linettiemu ktoś zabrania rozgrywać?

Tomasz Kurzak

Nie zabrania, po prostu nie potrafi brać za to odpowiedzialności. Ten chłopak jest kruchy psychicznie i zjada go ważna rola. To podobny typ charakteru jak Zieliński. Musi mieć dookoła siebie ludzi którzy jak w 1 z 10, biorą „wszystko na siebie”. Dobre uzupełnienie składu, dobrze współpracujący gdy ktoś ogarnia, ale sami gry nie pociągną. No może raz na 20 meczów jak nogi hulają, a wczoraj był dobry seks to ruszą dupy, ale regularności nie można oczekiwać. Zbyt wątli i niestabilni psychicznie. Linetty ma umiejętności, ale się regularnie spala.

dude
RVM

JB to geniusz!

xXx: ReMontada
*Polska znów przegrała!*

Różnie gadają…
Są tacy co twierdzą, że to… geniuszka! 😀

wojsal
Arka Gdynia

Bramkarz rozgrywający… Bramkarz ma podać do obrońcy, a obrońca do rozgrywającego. To jest proste jak konstrukcja cepa. Problem jest taki, że trener reprezentacji nie znalazł w 40-milionowym narodzie ani jednego rozgrywającego. Inna rzecz, że rozgrywanie w zespole, w którym wszyscy są schowani za przeciwnika nie jest proste. Istnieje coś takiego jak: gra bez piłki. Tylko nasze gwiazdy tego nie potrafią.

michalszostak
Premier League

Gra bez piłki wymaga BIEGANIA, a czy muszę przypominać jak bardzo na na owe bieganie narzekał nasz 60 krotny reprezentant, Grosicki?
Panie, piłka nożna powinna polegać na siedzeniu.

michalszostak
Premier League

Jeśli mamy budować akcje od tyłu, to tylko do czasu aż trafi ona do Krychowiaka. Ten wiadomo ze zwolni i zagra do tyłu, a szczytem marzeń jest zestawienie dupa i wymuszenie faulu.
Przecież my nie umiemy tak budować akcji, nie umielismy i przez kolejne minimum 10 lat, się nie nauczymy tego, bo są potrzebni WYKONAWCY.

Nonsens90

Wujković będzie wystawiał Kubusia dokąd ten będzie żył, przecież nie może być tak, że jakiś Lewandowski będzie miał więcej maczów w reprze od Kubcia.

Juri

rozgrywanie piłki od tyłu, atak pozycyjny etc kłóci się z polską naturą. nigdy tego nie umieliśmy dobrze robić i słusznie z tego rezygnowano. nasz styl to kontry ew szarże skrzydłami, szybka piłka która huj wie gdzie poleci ale zdarza się że leci prawidłowo tam gdzie trzeba. to się ładnie nazywa :” rozgrywanie od bramkarza” ale jest huj warte, wystarczy że przeciwnicy się zorientują po pierwszych 15stu minutach zaczną podchodzić pressingiem wyżej i zacznie się rozpaczliwe wybijanie przez Szczęsnego po autach lub zastawianie dupą na wymuszanie faulu przez Krychowiaka

pejsbuk

chachacha

Reklama Jedrzejczyka

wpDiscuz