Czy już czas dzwonić po Juppa Heynckesa?
Niemcy

Czy już czas dzwonić po Juppa Heynckesa?

28 września 2017 roku z pracą w Bayernie Monachium musiał się pożegnać Carlo Ancelotti. Choć Włoch słynął zawsze z doskonałych kontaktów z zawodnikami, w stolicy Bawarii nie udało mu się osiągnąć z piłkarzami porozumienia. Do mediów przeciekały informacje o tym, że podopiecznym Carletto nie podobają się treningi, nie podoba się taktyka, nie podobają się decyzje personalne szkoleniowca. Minął od tamtych wydarzeń rok, a niemiecki „Bild” niemalże kopiuje swoje przecieki z szatni Bayernu. Zamieniając tylko nazwisko „Ancelotti” na „Kovac”.

Jest taka scena w filmie „Wściekłe psy”, gdzie dowodzący grupą gangsterów Joe Cabot, przedstawia plan kradzieży diamentów i przydziela wszystkim uczestnikom akcji pseudonimy. Prosty przywilej lidera, który ustawia sobie grupę tak, jak uważa za słuszne. Jednak momentalnie wzbudza to protesty. „Pan Brązowy” jest niezadowolony ze swojej ksywy, bo brzmi ona trochę zbyt podobnie do „Pana Gówno”. Z kolei „Pan Różowy” marudzi, ponieważ jego pseudonim kojarzyć się może z „Panem Cipką”. Do kłótni włącza się „Pan Biały”…

Powstaje spór i to na temat kwestii zupełnie marginalnej z punktu widzenia szefa. Tak się jednak dzieje, gdy ekipa składa się z mnóstwa mocnych charakterów, zamkniętych w jednym pomieszczeniu. Ludzi o wielkim mniemaniu o sobie, którzy – z racji umiejętności, doświadczenia, krnąbrnego charakteru, czegokolwiek – roszczą sobie kolejne prawa i chcą z butami włazić w kompetencje dowódcy.

– To nie spotkanie pierdolonej rady miasta – skwitował cały spór wspomniany Cabot. – Słuchaj no, „Panie Różowy”. Są tylko dwa sposoby na wykonanie tej roboty – po mojemu albo wcale.

Cóż, Niko Kovac chyba nie może sobie pozwolić na luksus tak daleko idącej pewności siebie. W tej chwili jest zmuszony by paktować, szukać kompromisów. Czasem być twardym, innym razem iść na ustępstwa. Jak na razie efekty tego lawirowania są cokolwiek marne.

*

– Jeżeli prezes zwalnia trenera, którego sam zaproponował, powinien odejść wraz z nim – zauważył kiedyś niezapomniany Brian Clough. Jednak świat futbolu nie posłuchał tej wskazówki. Stąd plotki i ploteczki o zwalnianiu kolejnych szkoleniowców to chleb powszechny w mediach. Zwłaszcza, gdy dotyczą one menedżerów ze światowego topu. Brylują w tym oczywiście Brytyjczycy. Los Jose Mourinho wydaje się być przesądzony, angielskie bulwarówki już wykopały dla niego grób i tylko czekają, aż będzie można oficjalnie złożyć w nim pogruchotane kości Portugalczyka i zatrzasnąć wieko.

Z kolei niemiecka prasa zasmakowała ostatnio we krwi Kovaca. To jest trochę tak jak z piraniami – dopóki nie krwawisz, możesz włożyć rękę do stawu pełnego tych drapieżnych stworzeń. Nie zareagują. Ale kiedy tylko wyczują najdrobniejsze zranienie, wówczas nie odpuszczą i rozszarpią ofiarę na strzępy. Nie sposób się opędzić. I lekko skaleczony Kovac zaczyna już odczuwać pierwsze ataki. Tym bardziej, że pogłoski na temat chorwackiego szkoleniowca rozpuszcza „Bild”. Stosunki redakcji z władzami Bayernu są, nazwijmy to, dość zażyłe. Po remisie monachijczyków z Ajaksem – który był jednocześnie trzecim ich meczem bez zwycięstwa z rzędu – na Kovaca spadła lawina krytyki i nieprzychylnych pogłosek.

EpUktkpTURBXy9jZDQ0YTg5ZDhlYTBiZTA0Y2UyMWFjMjE4ZGY1MThiOS5qcGeTlQMAzOfNDYDNB5iTBc0DFM0BvJUH2TIvcHVsc2Ntcy9NREFfLzE0MGIxY2ZlN2YwYWM1MmVkYzAxMGQ3MDk3OGU4NGJlLnBuZwDCAA

Pirania.

Ponoć:

– nie wszyscy zawodnicy są zadowoleni ze swojej pozycji w zespole, niektórym nie podoba się stosowana przez trenera rotacja. Najwięcej pretensji ma rzekomo James Rodriguez, który nie czuje się gorszy od Thomasa Mullera i chciałby spędzać na murawie znacznie więcej minut. Nie po to zmienił Madryt na Monachium, żeby znów być tylko ekskluzywnym rezerwowym.

– piłkarzom brakuje intensywności zajęć, typowej dla treningów u Juppa Heynckesa i Pepa Guardioli. Podobnie jak konkretnych planów taktycznych – poprzednicy Chorwata lubowali się w tworzeniu schematów gry w ofensywie, Kovac stawia na improwizację, daje swoim najważniejszym zawodnikom wolną rękę w kwestii kreowania zagrożenia pod bramką przeciwnika.

– asystent trenera, Peter Herman, jest niezadowolony, że jego przełożony nadużywa ojczystego języka w rozmowach z pozostałymi członkami sztabu, nawet gdy w zasięgu znajdują się również inni rozmówcy, którzy mówią wyłącznie po niemiecku.

Oczywiście to wszystko tylko medialne spekulacje, ale szkoleniowiec Bayernu jednak potraktował je poważnie, bo postanowił zdementować i wyśmiać. Tymczasem książę Aleksandr Michajłowicz Gorczakow celnie zauważył, że nie należy wierzyć właśnie niezdementowanym informacjom. – To wszystko śmieszne – oburzał się Kovac, dopytywany o doniesienia „Bilda”. – Kilka tygodni temu wychwalali nas i pisali, że zdobędziemy mistrzostwo nie przegrywając meczu. Nie mogę takich artykułów poważnie traktować. Nie ma mowy o kryzysie. Po prostu przechodzimy przez trudniejszy okres, co przytrafia się każdej drużynie. 

I nawet można by było dać wiarę temu stanowisku, gdyby nie to, że poruszamy się w realiach Bayernu. Klubu ze wszech miar specyficznego, gdzie od paru ładnych lat można mnóstwo wyczytać z rzuconych półgębkiem uwag, z pełnej dezaprobaty mimiki piłkarzy. Z reakcji gwiazd na bycie zmienionym, ze sposobu w jaki przybijają z trenerem piątkę. Jeżeli zawodnikowi coś w stolicy Bawarii nie pasuje, to oczywiście rzadko się trafia, by mówił o tym wprost. Zdarzyło się to Robertowi Lewandowskiemu, który otwarcie skrytykował politykę transferową klubu. I łatka enfant terrible monachijskiej drużyny nie odklei się od niego już nigdy.

Standardowo dzieje się jednak w ten sposób, że piłkarz Bayernu – z jakiegoś powodu niezadowolony – nie wykłada kawy na ławę. Będzie natomiast puszczał tak wymowne sygnały, że w końcu wszyscy i tak się zainteresują jego, mniej lub bardziej wydumanym, problemem.

Niektóre sygnały można zresztą łatwo przeoczyć w całym ferworze medialnych doniesień. Znowu – trochę jak w filmie „Wściekłe psy”, podczas kultowego już konfliktu gangsterów o napiwek dla kelnerki, połączonego z dogłębną analizą warstwy lirycznej przeboju „Like a virgin”. Teoretycznie ta scena nie mówi widzowi nic konkretnego, satysfakcjonuje go tylko wciągającym dialogiem. Bohaterowie debatują o kompletnych pierdołach. W praktyce – dowiadujemy się o nich wszystkiego co kluczowe. Tak naprawdę już wtedy można się domyślić, kto okaże się policyjną wtyką, kto zatroszczy się o umierającego kolegę i kto zakończy całą chryję, trzymając w garści walizkę pełną kosztowności.

Kiedy Niko Kovac trafił do stolicy Bawarii, głośno było o surowych regułach, jakie ma zamiar wprowadzić w zespole. Zakaz używania smartfonów podczas posiłków i zabiegów odnowy biologicznej. Ostro po kieszeni miał dostać każdy przyłapany z telefonem w łapie. – Jeżeli razem jemy, to naturalne i normalne jest, żebyśmy ze sobą rozmawiali, a nie bawili się telefonami. Chciałbym, żeby piłkarze byli ze sobą w kontakcie. To samo jeżeli chodzi o zabiegi podczas odnowy biologicznej. Zawodnicy mają się wtedy relaksować, a nie rozpraszać tym, co znajdą w telefonie – tłumaczył trener.

Już w połowie września „Bild” doniósł, że Kovac wycofał się ze swoich pomysłów, anulował zakazy i zdał się na „zdrowy rozsądek” zawodników. Krótko mówiąc – ogłosił kapitulację. Na co wtedy nikt nie zwrócił większej uwagi, bo Bawarczycy radzili sobie przyzwoicie, ogrywając kolejno Hoffenheim, Stuttgart i Bayer Leverkusen. Ale – jeśli odwinąć taśmę i prześledzić zdarzenia jeszcze raz – to mógł być ten moment, w którym monachijskie piranie poczuły krew.

*

Zatrudnienie Chorwata w roli trenera Bayernu od początku wiązało się określonym z ryzykiem. Skoro szatni nie zdołał tam okiełznać Carlo Ancelotti, jeden z najwybitniejszych menedżerów swoich czasów, to cóż dopiero Kovac? Jasne, zrobił fajny wynik prowadząc Eintracht Frankfurt i był przed laty bardzo solidnym piłkarzem. Jednak ego Arjena Robbena czy Francka Ribery’ego fruwa na takich wysokościach, jakie Kovac może najwyżej obserwować przez teleskop. Biorąc pod uwagę, jacy szkoleniowcy w ostatnich latach poradzili sobie w Bawarii – trzeba do tego żelaznego charakteru, wybitnego warsztatu udokumentowanego trofeami i treningowego reżimu, który zakrawa o zamordyzm.

Warsztat Kovaca trudno na razie jednoznacznie ocenić, niedostatek jeżeli chodzi o trofea jest w jego przypadku oczywisty. O treningach prowadzonych przez Chorwata już wiemy, że są raczej lekkie i mało wymagające. Charakter natomiast dość dobrze oddaje kapitulacja w kwestii smartfonów. Sumując – nic zatem dziwnego, że zespół zaczyna się rozłazić już na początku października. – To nie jest Eintracht Frankfurt – miał w stronę swojego trenera wrzasnąć James Rodriguez. Który mógłby złośliwie zripostować, iż rzeczywiście – gdyby to był Eintracht, może James by wreszcie grał w pierwszym składzie. Ale jest w tym okrzyku trochę smutnej dla szkoleniowca prawdy, bo na pewno łatwiej mu było zgrywać twardziela w klubie ze średniej półki.

Pytanie tylko, czy problem Bayernu aby na pewno tkwi w błędnym doborze trenera? Rację ma chyba Steffan Effenberg, który – oczywiście z typowo publicystyczną swobodą – sporządził listę piłkarzy, jakich w Monachium trzeba po prostu czym prędzej zastąpić. Zdaniem charyzmatycznego ex-pomocnika, do odstrzału są: Neuer, Boateng, Hummels, Ribery, Robben i Lewandowski. – Byli filarami w poprzednich latach, ale nie odnieśli wielkiego triumfu w Lidze Mistrzów w ciągu pięciu ostatnich sezonów. Krzywa mocy w ich przypadku spada, a nie idzie w górę – uzasadniał swoje zdanie Der Tiger na łamach t-online.de.

Coś w tym jest, że włodarze Bayernu zupełnie przespali wymianę pokoleniową. Z jednej strony trudno im się dziwić – Bawarczycy kilka razy dosłownie otarli się w ostatnich latach o awans do finału Champions League. Cały czas mogło się wydawać, że zespół nie potrzebuje rewolucji tylko jeszcze tego jednego, jedynego elementu, który pozwoli powrócić na europejski szczyt. Lecz tego tajemniczego elementu znaleźć się nie udało i skutki są opłakane. Mamy 2018 rok, a klub wciąż jest zakładnikiem zdrowia, formy i dobrego samopoczucia 69-letniego duetu Robbery.

b83c84f3606b3baa565b1c7d0f9e130a36f7ac34-1024x576

Duet Robbery przyłapany w momencie dokonywania fuzji.

Bayern w 2013 roku sięgnął po Puchar Mistrzów z Neuerem, Boatengiem, Alabą, Robbenem, Riberym i Mullerem w wyjściowej jedenastce. Po drugiej stronie barykady, jeszcze w barwach Borussii Dortmund, grali Lewandowski i Hummels.

Pięć lat w futbolu to jednak jest szmat czasu, przepaść. Czy w zasadzie sześć, bo przecież celem FCB jest triumf w 2019 roku. Przepaść, zwłaszcza jeżeli spojrzymy akurat na tę konkretną grupę zawodników. Podatnych na kontuzje, podatnych na fochy i podatnych na transferowe spekulacje, które regularnie telepią monachijską szatnią. A to Ribery niezadowolony ze zmiany w 89 minucie, a to kolejny uraz Alaby, a to Lewandowski do Madrytu, a to Boateng do Paryża… Przede wszystkim jednak, jest to grupa zawodników (w większości) odpornych na wszelkie próby zmian. Nie zaglądających do kalendarza. Przekonanych, że potrzeba im tylko ciężkich treningów zaordynowanych przez Juppa Heynckesa, odrobiny zdrowia i szczęścia, a znowu będzie jak dawniej.

Kovac to chyba rzeczywiście nie jest odpowiednia osoba, żeby usiąść z Riberym i Robbenem przy jednym ognisku i wyśpiewać rzewną balladę pod tytułem: „Kiedyś to było…”, przygryzając pieczonego kartofelka. Jednak z jakiegoś powodu postawiono w Bawarii akurat na szkoleniowca o takim profilu. Z jakiegoś powodu ściągnięto Goretzkę i Gnabry’ego. Być może Hoeness i Rummenigge, rozleniwieni brakiem konkurencji na krajowym podwórku, zrozumieli wreszcie, choć bez wątpienia poniewczasie,, że drużyna potrzebuje zmian. Zmian istotnych, nie zaś kosmetycznych. Wstrząsu, nie uzupełnień. Pytanie tylko, czy nie zrozumieli tego za późno, by udało się zachować mocarstwową pozycję w Europie.

W kraju Bayern zawsze będzie mocny. Jednak przez kilka lat wymieniało się bawarski klub jednym tchem z Barceloną i Realem Madryt. Głupio by było zanotować degradację z powodu naiwnej wiary w piłkarską nieśmiertelność podstarzałych skrzydłowych.

Jeżeli włodarze Bayernu naprawdę wierzą w swojego trenera i potencjał swojej młodzieży, to pozwolą Kovacowi stanąć przed Rodriguezem, Hummelsem, Robbenem, Lewandowskim, czy kimkolwiek, kto będzie rościł sobie jakieś specjalne przywileje. Stanąć i powiedzieć: – Są tylko dwa sposoby na wykonanie tej roboty. Po mojemu, albo wcale. A jeśli nie? Cóż, oby Jupp Heynckes miał włączony telefon. Może trzeba będzie znowu oderwać go od pielenia w ogródku.

fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (57)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Diego Armando Siemaszko
Arka no!!!

.

iFuktkpTURBXy9jNGNhOTAwODU2MmNmODRiZjJmYzhiZTgxYWQ3ZmRhMS5qcGeSlQLNA8AAwsOVAgDNA8DCww.jpg
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

xXx: ReMontada
*Polska znów przegrała!*

A jaki telefon tu krypto-reklamujesz?

JesusChristPose
Legia Warszawa

nokia 3310

skynet

nokia 711

xXx: ReMontada
*Polska znów przegrała!*

Mówisz że Czesiu to zatwardziały PiSior? 😉
PS Przy okazji: Uważaj! Skynet to też samo zło!

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

A to Guardiola sobie poradzil? Niby kiedy? Przeciez szambo zaczelo wyplywac w momenicie gdy okazalo sie, ze odchodzi.
Tez niektorzy byli niezadowoleni z pozycji w zespole, z treningow, nic nie wnoszacych odpraw i klepania pilki w poprzek boiska do usranej smierci.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Ale argument. Ancelotti tez ugral i Kovac pewnie tez ugra. W obecnej sytuacji to zaden wyczyn. Wyczyn to nie wygrac.
Za Lysego klub nie zrobil zadnego postepu. Stanal w miejscu. A zadanie mial jasno okreslone – wprowadzic na wyzszy pulap. I Pep nie podolal.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Postep polegac mial na regularnym graniu w finale LM i wygraniu (choc raz). Lysy regularnie zbieral oklep w LM do finalu nie docierajac ani raz (taka ciekawostka, ostatni raz dotarl tam 8 lat temu).
Akurat za Guardiola nikt nie teskni. Za Juppem tak.
Za ostatnim razem Jupp byl trenerem przez niepelny sezon (26 kolejek)
Heynckes managed Bayern in 26 Bundesliga matches. He won 22, lost three and one match ended with a draw. In the Champions League, Heynckes was in charge of 10 matches. He won seven, lost one and two matches ended with a draw. His only defeat was against his old club, Real Madrid, in the first leg in the semi-finals.
Osiagnal wiec bardzo dobre wyniki.
Derilis czasem lepiej sie zastanowic, sprawdzic niz glupoty wypisywac.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

UBecja_Forever

Ni chuja nie masz pojęcia o kibicach Bayernu i opowiadasz głupoty. Juppa lubią i cenią jako trenera i człowieka. Po prostu jest bardzo lubiany. Guardioli nie znoszą i nie chcą aby wrócił. Chcieli natomiast jego odejścia mimo dobrych wyników. Odejścia Juppa nie chcieli mimo, że odpadł w 1/4 LM.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

UBecja_Forever

Dla większości kibiców Bayernu ważniejsze jest mistrzostwo Niemiec niż wygrana LM. Poza tym Niemcy są specyficzni i cenią sobie specyficzną narodową mentalność. Jupp taką prezentuje. Guardiola niekoniecznie. ‚Problem’ jest nie w kibicach, a we władzach Bayernu, które nie zamierzają się ścigać na transfery. Właśnie dlatego Guardiola ‚uciekł’ z Bayernu i poszedł wydawać bajońskie sumy szejków w City. Potrafię bez problemu zrozumieć opinię, że Jupp jest lepszym trenerem od Guardioli. Osiągnął praktycznie to samo z Bayernem bez narzekania, że nie ma pieniędzy. Pep poszedł do City, pierwszy sezon obsrał totalnie, w drugim wygrał mistrza, ale w LM znowu kompromitacja, a pieniędzy wydał tyle, że Bayernowi by pewnie starczyło na 10 lat do przodu albo i lepiej.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

UBecja_Forever

Ja napisałem jedynie, że kibice Bayernu wolą Juppa, że go lubią i cenią. Jest za co. Mają taką mentalność, że bliżej im do niego niż do Guardioli. Większość kibiców Bayernu jest dumna z drogi obranej przez klub i wierna jego wartościom. Bawaria ogólnie jest pod tym względem specyficzna. I tylko o to mi chodziło w odpowiedzi na twoją wypowiedź. Liga zawsze jest najważniejsza, a LM to dodatek. Może gdyby byli przyzwyczajeni do wygrywania jej co sezon, to pogląd byłby inny, ale teraz to nie jest jakiś mus.

Odnośnie Guardioli, to jakie ja prezentuję płytkie spojrzenie na niego? Oceniam po prostu suche fakty.Poszedł do City bo tam mu zapewnili kosmiczne pieniądze, o jakich by mógł pomarzyć w Bayernie. Na dziś dzień po 2 pełnych sezonach śmiało można powiedzieć, że niewiele mu dały i w tym kontekście nie bardzo rozumiem dlaczego jakikolwiek kibic Bayernu miałby tęsknić za pepem skoro on w Europie nadal chuja ugrywa, a mistrzostwo Niemiec zdobywają i bez niego. Argumenty świadczą jednoznacznie przeciw niemu bo pokazują, że żadne pieniądze same w sobie nie gwarantują sukcesu. Coś o czym władze Bayernu doskonale wiedzą.

Nie bardzo rozumiem Twój tok myślenia i to nachalne gadanie, że ‚jak już pep wygra LM to powiecie, że 1:0 a nie 5:0’ – po pierwsze, to nie wsadzaj mi w usta czegoś, czego nie powiedziałem i nie zakładaj, że to powiem, po drugie, jakie to ma znaczenie? Rozmawiamy o tym co jest tu i teraz, a że minęły 2 sezony od odejścia Pepa z Bayernu chyba łatwo ocenić, że nie ma za czym tęsknić.

Poza tym mówisz, że ‚wszyscy’ cisną po nim łacha, że nie wygrał LM. Tzn pytam, kto konkretnie ciśnie? Komentarze na Weszło? Czy paru stulejarzy na necie? Pep nie był lubiany za swój sposób bycia i przez wielu zawodników i przez kibiców. Myślę, że to ma tutaj większe znaczenie że nie chcą go z powrotem, a nie dlatego że nie wygrał z nimi LM, więc ‚słaby jest’

Nie da się jednak ukryć, że skoro wywalił tyle chajsu na wzmocnienia, a nadal się w LM kompromituje w barwach City, to znaczy, że coś jednak jest na rzeczy. Sztuką jest wydać niewiele i wygrać LM, a nie rozjebać bank i nie wygrać.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

UBecja_Forever

Ej, ale Ty masz serio jakiś problem z ogarnianiem rzeczywistości. Rozmawiamy o Guardioli bo sytuacja dotyczy Bayernu i jego dwóch byłych trenerów. O tym były posty w tym temacie i o tym, czy by było fajnie gdyby tam wrócił, czy nie. Nie bardzo rozumiem co inni nie związani z Bayernem trenerzy mają do tego? Ja mam wyjebane tak samo na Guardiolę, Mourinho, Juppa, czy Kovaca. Fakty są takie, że dostał wpierdol od Liverpoolu w obydwu meczach i naprawdę słabe jest teraz podpieranie się tym, że ‚może, a gdyby’ bo sytuacja nie była na styku. 0:3 i 1:2. To mówi wszystko. Przecież o Bayernie też można mówić, że był ruchany w LM bo powinien zajść dalej. Tylko po co? Przy takiej ilości pieniędzy jakie dostał trzeba sobie umieć radzić i nie dostawać od Liverpoolu w pizdę 0:3. A na mecze z Monaco też masz jakieś nieszczęśliwe zrządzenie losu? Mourinho jest obecnie takim samym koleżką. Pieniądz, pieniądz, pieniądz. Już mu się nie chce szukać – chce gotowe. Ależ to były czasy jak potrafił wygrać LM z FC Porto dysponując skromnymi środkami.

A co do modelu prowadzenia się przez Bayern to oni troszeczkę lepiej wiedzą niż jakiś derlis z netu jak mają prowadzić klub. Przynosi to ogromne zyski, a i tak są zawsze poważnym kandydatem do walki o LM. Jakoś świat im wcale tak nie odjechał, a z tą ligą Europy to jak rozumiem sobie żartujesz bo chyba oczywiste jest, że w lidze są hegemonem, również finansowym i wydają więcej niż inni, więc ciężko by im było zająć miejsce, które nie jest premiowane awansem do ligi mistrzów. Systematyczność i dążenie do celu. Moim zdaniem ma to sens no, ale wiadomo że gimbusy wyśmieją bo nie ma transferów za 100-200 milionów. A mnie się wydaje, że 3/4 tych mega transferów to debilne przepłacanie za przeciętnych grajków tylko dlatego, że rynek oszalał.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Kurwa idz zjebie trollowac gdzies indziej. Co za kasztan
Po 7 kolejkach:
18/19 BD-17 pkt BM-13 pkt
17/18 BD-19 pkt BM-15 pkt
16/17 BM-17 pkt Koln-15 pkt
15/16 BM-21 pkt BD-17 pkt
14/15 BM-17 pkt Hoff-13 pkt
13/14 BD-19 pkt BM-19 pkt
12/13 BM-21 pkt SGE-16 pkt
11/12 BM-18 pkt Werder-16 pkt

To kiedy to Bayern mial po 7 kolejkach 5+ pkt przewagi? Za Lysego nawet tych 5 pkt przewagi nie mial.

Derilis z kazdym kolejnym postem tylko bardziej wskazujesz, ze jestes jakims wcieleniem Szeligi czy Buszewskiej.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

UBecja_Forever

Pretensje o nieuznane bramki i niesłuszne boiskowe sytuacje są praktycznie zawsze, ale koniec końców liczy się końcowy wynik. Dwumecz z Liverpoolem to deklasacja City. Wolę jednak opierać się na faktach niż zastanawiać się co by było gdyby bo przecież Liverpool nie wygrał na farcie 1:0 u siebie i nie zremisował 0:0 na wyjeździe po 2 nieuznanych golach dla City. Także nie róbmy przesady. Zapytam raz jeszcze. A na kompromitację z Monaco też masz dla nich jakąś wymówkę?

Odnośnie obecnych wyników Bayernu to przecież jesteśmy pod artykułem, który mówi jasno dlaczego one takie są. Przecież one nie są wynikiem tego, że Bayern ma słabych piłkarzy i nie zrobił mega transferów i liga mu odjechała, tylko tego, że ważni piłkarze mają Kovaca za śmiecia i grają na jego zwolnienie tak jak grajki z Zagłębia Lubin grają na wyjebanie Lewandowskiego. Więc nie korzystaj z podpórki obecnymi wynikami skoro sam post niżej napisałeś, że to wina braku trenera. No przecież nie dostali w czapkę 0:3 od Gladbach dlatego, że mają za słabych piłkarzy, a tamci silnych. Fakt, że zarząd widocznie nie doszacował ego piłkarzy zatrudniając Kovaca, ale polityka klubu z wydawaniem pieniędzy moim zdaniem się broni, a o Pepie rozmawiamy dlatego, że jest przykładem trenera, który ich trenował i nie zdobył LM, poszedł do klubu gdzie dali mu dużo więcej i też nie zdobył. No, ale takich przykładów jest więcej, na czele z wiecznie niespełnionym PSG. Dlatego mnie się wydaje, że koncepcja ‚wyjebmy mnóstwo kasy to będzie LM’ ma sens głównie na papierze. W realnym życiu w jakiś sposób może i zwiększa to szanse, ale czy procentowo jest to warte wydawania tak wielkich pieniędzy? W Bayernie widocznie uznali, że nie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

UBecja_Forever

Nie róbmy jaj. Nie śledzę żadnych twoich wypowiedzi ani nikogo innego tutaj. Wchodzę na komentarze i komentuję, nie przywiązuję wagi do nicków. Nic nie mam do Guardioli, nie wiem skąd wniosek, że akurat ja (bo jak rozumiem jestem częścią tego ‚wyście’) mam go za śmieciarza, a nie trenera. Natomiast fakty są takie, że rozmawialiśmy o Bayernie w kontekście tego, czy tęskni się za Pepem, czy nie. Ja jedynie zwracam uwagę na fakty, że nawet wyjebanie kosmicznych pieniędzy nie gwarantuje żadnego sukcesu w LM, a że mowa jest o Bayernie i o konflikcie dwóch polityk to mówie o Guardioli, a nie np o innym trenerze, który też dostał chajsy i nie osiągnął sukcesu w LM. Pep na pewno ma swoje atuty jako trener, ale w kontekście polityki Bayernu nie okazał się kolesiem, który przy znacznie większych pieniądzach jakie ma do dyspozycji w City wszedł na wyższy poziom w LM, a co za tym idzie chuja Bayernowi udowodnił i nie ma za czym tęsknić. Tylko tyle i aż tyle.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

UBecja_Forever

Jupp zrobił Bayernowi grzeczność wracając na moment i jasno postawił sprawę, że tylko do końca sezonu. To nie jest już czynny trener, więc nie warto nawet na jego temat rozmawiać(vide głupkowaty tytuł artykułu bo dzwonić to oni mogą, ale on nie wróci). Nie za bardzo rozumiem natomiast Twoją dalszą wypowiedź. O co chodzi z tym traktowaniem? To Heynckes był przez klub niby lepiej traktowany niż Guardiola(nie mówię o kibicach)?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

UBecja_Forever

Kibice nie hejtowali Guardioli od początku. To postępowało kiedy coraz bardziej ujawniała się jego roszczeniowa mentalność i zaczęło wychodzić, że jest bardzo konfliktowym gościem. Jak sam napisałeś piłkarzy dostał bardzo dobrych. Jupp nie narzekał, że mu nie zrobili super transferów i że nie ma kim grać, tylko nimi grał i to też jest w cenie i w oczach zarządu i w oczach kibiców. Natomiast co do ściągania piłkarzy. Myślę, że tych najlepszych w Niemczech Bayern ściągnie bez problemu, a to przecież miała być oś ich polityki. Co do zagranicznych, też nie widzę problemu. Jeszcze do niedawna transfer Ronaldo do Juve wydawał się niemożliwy, wszyscy pukali się w czoło i to nawet nie tylko z powodu finansów Portugalczyka, ale chodziło o klub/ligę. Czego gość może tam szukać? Bayern to firma, genialne zaplecze i mocne kontrakty. Jeżeli będzie potrzeba sięgnąć do kieszeni żeby kupić jednego, czy dwóch wybijających się piłkarzy, to zrobią to bo ich stać. Skoro potrafili wyjebać tyle pieniędzy na jakiegoś Tolisso, czy innego Renato Sanchesa. Momentem przełomowych pewnie będzie odejście Robbena, Ribery’ego i paru innych.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

UBecja_Forever

Nie mówię, że to był zły ruch dla Ronaldo, ale świat w to nie wierzył. Mógł też przecież zostać w Realu gdzie jednak jest zawsze wyrównana walka o mistrza. Odnośnie Douglasa Costy, to ja do dziś nie mogę się nadziwić, że Juventus go od nich wyciągnął, ale w zasadzie cuda jakich dokonują ludzie z Juve(i kwoty za jakie to robią) powinny dawno przestać mnie dziwić.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Jakie kurwa gorsze? Ja pierdole czlowieku robisz z siebie jelop do kwadratu bo ci sie w googlach nawet sprawdzic nic nie chce.
Heyneckss poprowadzil w zeszlym sezonie Bayern w 26 meczach ligowych z wynikiem: 22-1-3
i w 10 w LM: 9-1-1 (przegrywajac 1 mecz w 1/2 z obronca trofeum i druzyna ktora pierwsza wygrala 3 razy z rzedu LM).
To jak to wygladalo za Lysego (od 12 kolejki)
13/14:
Liga: 22-2-2
LM: 5-2-3 i gangbang 5:0 od Realu
14/15
Liga: 19-2-5
LM: 6-1-3 odpadl z Barcelona
15/16
Liga: 20-3-3
LM: 6-2-2 (odpadl z Atletico)

To w ktorym momencie Jupp osiagnal gorsze wyniki od Lysego, ktory nie przejmowal druzyny w trakce sezonu?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Heynecks 2.5 sezonu:
3 Mistrzostwa, 2 Puchary krajowe, 2 razy final LM, 1 raz zwyciestwo w LM, 1 Superpuchar.
Guardiola 3 sezony:
3 Mistrzostwa, 2 Puchary krajowe, 1 Superpuchar

Lysy taki zajebisty jest ze w ciagu tej dekady zaliczyl najwieksze kompromitacje w LM:
W Barcelonie: wpierdol 0-8 od Bayernu
W Bayernie: wpierdol 0-5 od Realu
W Man Cityb wpierdol 1-5 od Liverpoolu (rok wczesniej odpadniecie w 1/16 z Monaco.
Jesli chodzi o ilosc wpierdoli w LM w fazie knock-out to Guardiola jest rekordzista. Dokonal tego z 3 roznymi druzynami i w 3 meczach ogarnal 1-18. Na tym szczeblu nikt do „magika z Karalonii” nawet sie nie zblizyl.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Pomylilem sie, zdarza sie.
Przynajmniej nie trwam w glupocie.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Na marginesie dyskusja byla o osiagnieciach Guardioli w Bayernie.
Ancelotti osiagnal jeszcze wiecej a w Bayernie polegl. Za zaslugi to pomniki stawiaja.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

No tak. Pomylic sie wstyd.
Za to wypisywac brednie jako prawdy objawione cud, miod i orzeszki.
W TVP kolega pracuje czy w TVN?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

JesusChristPose
Legia Warszawa

to jest jakby art o Bayernie M. naprawdę musisz wpierdalać te swoje legijne fobie nawet tutaj?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Alie_Verema
Widzew. Lech. Barcelona

20 minuta i już 2 w plecy… Chyba szybko będzie ta zmiana trenera….

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

xXx: ReMontada
*Polska znów przegrała!*

Dobry Bayern to martwy Bayern!

MarsZorro

Podejrzewam że Heynckes podczas dzisiejszego meczu zdążył już zmienić numer telefonu

cinek882

Po dzisiejszym wyniku widać, że to nie kryzys tylko otwarty bunt. Piłkarze chcą zwolnic Kovaca.

FC Bazuka Bolencin

Generalnie rację miał gość, który podsumowywał w Eleven dzisiejsze mecze Bundesligi – „Bayern uzależnił się za bardzo od indywidualności i od tego co one wykreują. A brakuje zespołowości”.
Zresztą obnażyła to dobitnie młodzież Ajaksu ostatnio w LM.

JesusChristPose
Legia Warszawa

Każdego dnia dziękuję Bogu, że nie jestem kibicem Bayern München

Pre

Ile mistrzunio lewy zasadzil brameczek? czy tyle co na mundialiku?

Tsubasa Ozora
Nankatsu

Wiecie co jest najlepsze w Bayernie i tych zawodnikach? Niby gwiazdy, swoje wygrali, niby mają swoje lata, a zarówno przy Ancelottim, jak i Kovacu, narzekają na lekkie treningi. Czaicie? Trenujemy za lekko, chcemy więcej i ciężej… W naszych krajowych realiach nie do pomyślenia. Tam największe gwiazdy, zwycięzcy Ligi Mistrzów, mistrzowie świata, itd. Mają pretensje do trenerów, że treningi są za lekkie, że nie mogą trenować indywidualnie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz