Manchesteru i Valencii pojedynek na kapiszony
Weszło

Manchesteru i Valencii pojedynek na kapiszony

Widzieliśmy już wiele bezczelnych remisów 0:0, ale na szczęście mecz na Old Trafford nie okazał się jednym z nich. I choć w ostatnim czasie nie dzieje się dobrze w żadnym z tych zespołów – w Manchesterze United również z powodów pozasportowych – to z jego pojedynku z Valencią wyszło całkiem niezłe spotkanie. Szkoda tylko, że bez żadnych kropek nad „i”, bez żadnych owoców na szczycie tortu.

Trochę więc mamy paradoks, skoro wynik padł jaki padł, ale całkiem miło zaskoczyli nas zarówno podopieczni Mourinho jak i Marcelino. Mamy bowiem w pamięci to jak wyglądała większość dotychczasowych meczów obu tych ekip, więc spodziewaliśmy się najgorszego – cofnięcia się, partyzantki typu podskocz-przypieprz-odskocz, chowania się za podwójną gardą, ale w zasadzie nie uświadczyliśmy tu nic takiego.

Przede wszystkim bowiem nie oglądaliśmy dziś na Old Trafford żmudnego futbolu reakcji. Okej, nikt tu nie miał za cel zdominowania adwersarza, lecz z tego też wynikał fakt, że co rusz działo się pod jednym lub drugim polem karnym. Zarówno Valencia jak i Manchester postanowiły dziś korzystać z prostych środków ofensywnego wyrazu. Nie mylcie jednak prostoty z prymitywnością. Nikt tu nie lagował na pałę. Nawet jeśli dość często stawaliśmy się świadkami dłuuuugich, górnych piłek, nie dostrzegliśmy w nich wyraźnych objawów desperacji. Nie, po prostu oba zespoły najlepiej potrafią wykorzystywać fazy przejściowe. Dlatego obserwowaliśmy ochocze próby jak najszybszego uruchamiania napastników – z jednej strony Pogby i Maticia, z drugiej przede wszystkim Kondogbii. Obrońcy obu ekip też w tym względzie nie próżnowali.

Sęk w tym, że u każdego szwankowała skuteczność. Na palcach jednej ręki możemy zliczyć klarowne… Albo nie, inaczej – wyjątkowo groźne sytuacje stworzone przez Nietoperze i Czerwone Diabły razem wzięte. I w tym względzie w sumie wygrywa ekipa gospodarzy, tyle że również w sposób dość osobliwy, bo głównie po stałych fragmentach. Najpierw z wolniaczka ładował Pogba, ale nie złapał Neto na drzemce. Potem z bardzo ostrego kąta z lewej strony w poprzeczkę przyłożył Rashford po takim samym stałym fragmencie. W międzyczasie szczęścia szukał jeszcze atakujący z prawej strony – bo wygoniony tam podaniem Pogby – Lukaku, lecz znów, uderzył zbyt blisko środka. Podejścia Valencii? Jeszcze mniej skuteczne. Trochę na zasadzie sprawdzenia, czy De Gea nie przyciął komara.

Nie ma o czym gadać. W zasadzie to by było na tyle.

Poza tym akcje Valencii i Manchesteru kończyły się przeważnie w momencie, gdy trzeba było posłać to jedno, kluczowe dogranie, ewentualnie celniej przymierzyć. Parę strzałów wylądowało na trybunach, choć można było je wykonać lepiej. Kilka centr nie dotarło do adresatów, na posterunkach stali obrońcy. Akcje 1 na 1? Więcej sztuki dla sztuki niż prawdziwego pożytku. Zwłaszcza ze strony Los Ches, którzy nie wykonali ani jednego skutecznego w ostatniej tercji boiska. Słabo, bardzo słabo.

Musimy więc trochę ponarzekać na tych, którzy w tym względzie mocno nas zawiedli. Po pierwsze – Goncalo Guedes. Cholera no, rozumiemy Marcelino, gdy mówi, że Portugalczyk nie jest w pełni dyspozycji fizycznej, ale z drugiej strony, ile jeszcze mamy na niego czekać? Na jego najlepszą wersję? Nie przykładajmy do poważnego zespołu ekstraklasowej miary… Tak czy siak, jego decyzyjność mocno dziś irytowała. Kiedy trzeba było uderzać, Goncalo szukał podania. No i oczywiście odwrotnie.

Jego vis-a-vis, Alexis Sanchez, zresztą nie zachowywał się lepiej. Chyba trochę brak mu pewności siebie? Z czego innego mogłaby wynikać ten jego brak efektywności? Doceniamy jego chęci, ale Chilijczyk często miał po prostu złe pomysły. Ewentualnie – zastanawiał się nad nimi zbyt długo, aby były skuteczne, bo zaskakujące dla rywala. Za dużo czasu im dawał na doskok do niego, na wypchnięcie go, żeby poważnie zagrozić bramce Neto w jakikolwiek sposób. Zaledwie dwa wygrane dryblingi z pięciu i zero strzałów celnych mówi wiele. Kluczowe podania? Niby trzy, ale wszystkie to efekty dośrodkowań, w tym z rzutu rożnego. No nie, sorry, to za mało, aby nas przekonać. Mourinho zapewne też.

I pomimo tego, że jak na jajo do jaja spotkanie Manchesteru United z Valencią oglądało się nieźle, niewiele ono w sumie powiedziało nam na temat jednych i drugich. Nie licząc paru akcji Czerwonych Diabłów z końcówki, w zasadzie było to starcie dwóch różnorzędnych ekip, które dużo chciały, lecz niewiele mogły. Wzajemnie próbowały podobnych sposobów, by się pokonać, lecz równie dobrze niwelowały swoje atuty. W efekcie zamiast poważnej wymiany ognia wyszła z tego bitwa na kapiszony.

Manchester United – Valencia 0:0

Fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (10)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Scarecrow
NIE dla żydow-Cześć i Chwała Szatanowi

Pogba by mógł trochę dupsko ruszyć – nie ważne czy lubi Mou czy nie, to nie on opłaca jego pensję, w każdym spotkaniu chce dać znać całemu światu, że jest niezadowolony, dziecinne to jest w chuj

JuvePerSempre

Co do Pogby, nie rozumiem zachowania szefostwa United. Jesli sprawiasz problemy to nie lepiej takiego goscia odsunac na 2 tygodnie i pokazac, ze klub jest zawsze ponad pilkarza? Czy dlatego, ze kosztowal 100mln i potrafi zagrac jak maestro jak mu sie chce, wystarczy aby ciagle gral skoro podobno, tak maci atmosfere? Pogba pokazal w Juve gdzie najlepiej sie czuje na boisku i kiedy jest w stanie dac z siebie 100%, ale United z Mourinho probuja zrobic z niego Pirlo, bo przeciez z nim gral. To jest ofensywny srodkowy pomocnik, ktory w razie wypadku powinien grac DM, nie wykorzystujac jego potencjalu w ataku Mourinho pokazuje, ze poswieci dobro kazdego klubu aby tylko nie przyznac sie do bledu. Na nastepnym meczu LM przeciwko Juve, ma sie pojawic na Old Trafford sir Alex Ferguson, cos sie boje o to aby nie trzeba go bylo reanimowac w czasie wpierdolu serwowanego przez mistrza Wloch… To by bylo piekne, gosciu ktory zawsze plul na Juventus jak byl trenerem Interu, zostanie wywalony z klubu po kompromitujacej porazce 0:5 na wlasnym boisku z tymze wlasnie klubem.

Rudy z UE

W tej druzynie nie ma team spirit to widac, mourinho stracil szatnie. Jakby wszyatko bylo cacy to nawet inne gwiazdy nie pozwolily by takiemu pogbie walic w chuja, po prostu nie daly by zyc za takie postepowanie, a tu kazdy to zlewa bo nie jeden ma osobisty problem z murinio. Zreszta ten gosc zawsze bardziej jechal na tym ze dobieral sobie burakow do skladu ktorzy gotowi byli lamac nogi a on ich potem tlumaczyl glupimi usmieszkami na konferencjach. Teraz tyle kamer na czele z VAR ze nikt nie chce z siebie robic np. drugiego realu madryt ktory prowadzil murinio i jego domeno bylo przeszkadzanie w grze i kopanie po wczesniejszym nie skoszeniu trawy przed meczem na jego rzadanie

Scarecrow
NIE dla żydow-Cześć i Chwała Szatanowi

Czytałem, że Valencia olał spotkanie z Derby i nawet na trybunach się nie pojawił, zajebisty kapitan
Do Pogby się od razu przyjebał i pozbawił fukcji vicekapitana a Ekwadorczyka pomimo tak samo lekceważącego stosunku nie spotkała żadna kara

asddsa

wlasnie dlatego zaden murzyn nie ma i nie bedzie miec szans nawet na top 3.

R4 K.O. 87
Manchester United

Nie da sie patrzec na gre United, cos okropnego, z meczu na mecz bardziej mecza bule, co 5 spotkan jakis nieoczekiwany przeblysk i tak od kilku lat, ktos kto wychowal sie na erze Sir Alexa cierpi niemilosiernie w tej chwili, tym bardziej, ze odwieczni rywale zza miedzy i Lpool najczesciej graja az milo patrzec, przykre to, ale daj Boze, ze po burzy wyjdzie slonce, GGMU

Alie_Verema
Widzew. Lech. Barcelona

„Parę strzałów wylądowało na trybunach, choć można było je wykonać lepiej.” Jakość trybun jest oceniana według jakich kryteriów?

derlis

co? 😀

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz
WordPress Lightbox