Rafał Janicki – uosobienie słabości defensywy Lecha
Weszło

Rafał Janicki – uosobienie słabości defensywy Lecha

Legendy głoszą, że w Rafale Janicki widziano niegdyś solidnego ligowego stopera. Brr, aż ciarki przechodzą nam po plechach. Gdybyśmy go nie znali i brali pod uwagę tylko to, co prezentuje w obecnym sezonie, prędzej stwierdzilibyśmy, że mamy do czynienia z nieopierzonym młokosem, w którego inwestowanie wpisane są liczne popełniane przez niego błędy. Ale nie – mówimy o doświadczonym, 26-letnim zawodniku będącym zarazem uosobieniem słabości defensywy Lecha.

Jasne, nie odbieramy mu, że kiedyś – ale to naprawdę, kiedyś tam – uchodził za solidnego obrońcę. Wybił się dzięki zadziorności, agresywności i nieustępliwości. Był też jedną z cegiełek w murze, jaki Lechia postawiła w fazie finałowej sezonu 16/17 (0 straconych goli w 7 meczach). Problem w tym, że – jeżeli chodzi o obecny sezon – nie przypisalibyśmy mu żadnej z wymienionych cech, a i defensywę Lecha, którą współtworzy, trudno nazwać murem.

Można mówić, że średnia not 3,89 nie jest aż tak tragiczna (ale jest słaba, bardzo słaba). Że w dwóch-trzech spotkaniach wyglądał przyzwoicie. To wszystko prawda, jednak obnażają go indywidualne błędy, po których Lech stracił już kilka bramek.

Żebyśmy nie byli gołosłowni, kilka przykładów.

Pierwsza kolejka, Wisła Płock. Gol na 1:1. Zawinił przede wszystkim Burić, który zaliczył pusty przelot. Janicki dość łatwo pozwolił jednak na dośrodkowanie.

A jeżeli ta sytuacja was nie przekonuje, uważacie, że się czepiamy, to zapraszamy w dalszą podróż.

4

Wisła Kraków, 5 kolejka. Gol na 1:2. Spójrzcie na stopklatkę. Nie, Janicki nie wybił piłki głową. Tak, Martin Kostal znalazł się w sytuacji jeden na jeden.

4

Gol na 4:2. Janicki znów zagubiony jak Sławek Peszko w operze. Krycie na radar, które nie przeszkodziło Ondraskowi strzelić gola, posyłając piłkę między jego nogami.

4

5:2. Wóz z węglem Janicki nie jest w stanie zarówno przeciąć piłki, jak i później dogonić Imaza, który w dalszej fazie akcji asystuje Kolarowi, gdy stoper Lecha bezradnie stoi na linii bramkowej.

4

A jeszcze na siłę można dokooptować do tego bramkę na 2:2, kiedy Janicki niespecjalnie przeszkadzał Kostalowi, gdy ten posyłał prostopadłą piłkę w pole karne do Imaza.

Nota za to spotkanie? Jeden.

Lecimy dalej. Legia Warszawa, ósma kolejka. Gol na 1:0. Kto nie przeciął prostopadłej piłki do Nagy’a, a potem ratował się nieporadnym wślizgiem? Oczywiście Janicki.

4

No i świeży kąsek. Miedź Legnica. Gol na 2:1. Przy kim bez problemu obrócił się Szczepaniak? Oczywiście przy Janickim.

4

Jak widzicie – można przytaczać statystyki, noty, odwoływać się do cyferek z InStata, ale najwierniejszym odzwierciedleniem tego, jak prezentuje się dany zawodnik i tak będzie boisko. A boisko Rafała Janickiego weryfikuje brutalnie. Do tego możemy dorzucić jeszcze kuriozalną postawę na wyjeździe w Soligorsku, gdy wespół z bramkarzem doprowadził do tego, że Lech musiał gonić wynik z rywalem teoretycznie dużo od siebie słabszym.

Najgorszy dla kibiców Lecha jest fakt, że Kolejorz w początkowej fazie sezonu był na Janickiego skazany. Teoretycznie wciąż jest, tym bardziej pamiętając Goutasowi fatalny mecz z Arką, no i przede wszystkim nie zapominając o niedyspozycji Rogne, który powoli wraca do zdrowia w rezerwach. Kiedy jednak pierwszy złapie dobrą formę, a drugi nie będzie się co chwilę łamał, wydaje się, że Janicki wróci na ławkę, a wtedy wszyscy związani z Lechem odetchną z ulgą.

No bo jeżeli ktoś uważał, że Janicki wciąż jest solidnym środkowym obrońcą, no to chyba najwyższy czas zmienić swoje przekonania. Swoją drogą – raport Adama Nawałki, w którym – przypominamy – dla stopera Lecha znalazło się miejsce na szerokiej liście zawodników obserwowanych (na której nie było chociażby Macieja Wilusza) wygląda teraz jeszcze mniej poważnie niż w momencie jego ogłoszenia.

Tam naprawdę było miejsce dla Janickiego… Naprawdę.

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (8)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Borubar
Pogoń Szczecin

Swego czasu widziano go w kadrze (sic!). Ja natomiast, ale także spora grupa trzeźwo myślących osób, nigdy nie uważałem go za dobrego stopera, nawet takiego solidnego.
Mamy tutaj do czynienia z kreacją dziennikarską. Przecież to ordynarne i oderwane od rzeczywistości pompowanie Rafała, jeszcze kiedy grał w Lechii, było działaniem skoordynowanym i wyraźnie służebnym wobec pewnych osób ze środowiska menadżerskiego.
Przecież ten proceder trwa nadal, tylko zmieniają się obiekty adoracji. Dziś nikt już nie mówi o Janickim, ale taki Wieteska znalazł się na ustach tzw. influencerów. To nic, że jest beznadziejnym defensorem, że gubi krycie, nie potrafi się ustawić, jest mało zwrotny. Ważne, że dołożył łepetynę i odbił nią piłkę do siatki. Gol strzelony! A to, że dwa stracone po jego błędach, to się wytnie.

PiotrekB

Akurat my kibice Legii mamy cały czas do niego pretensje o błędy w defensywie które notorycznie ten Wieteska popełnia

Borubar
Pogoń Szczecin

Ja wiem, zauważyłem. Zresztą przecież te wielkie pochwały zbierał Wieteska za grę w Górniku.

Misquamacus

NIepoprawnie użyty wyraz sic.

Yarek

Mam nadzieję, że po sezonie znajdzie się w gronie osób z którymi Lech zakończy współpracę…

N.

Kilka lat temu stoperów nie brakowało, mało było dobrych, ofensywnych zawodników-teraz w tej lidze trudno znaleźć porzadnego polskiego zawodnika w miejsce Janickiego.
Długo śmiano się z Rzeżmiczaka, ale dziś za rozsadny lontrakt bylby chetnie wzięty przez każdą drużynę z ekstraklasy.

Mx1237

Mimo wszystko wydaje mi się, że najsłabszym ogniwem Lecha jest nieporadny trener, który nie zna nawet podstawowych zasad ustalania systemów gry stosownie do posiadanych zawodników. Nikt nie rozlicz poszczególnych żołnierzy za przegrane bitwy jeżeli dowódca jest niekompetentny i przegrywa dość proste bitwy.

mazovia

Złamanie nogi Marquitosowi to boiskowy bandytyzm, Dla takich rzeźników nie powinno być miejsca w normalnych klubach

wpDiscuz