Czytelniku, czy przekonałbyś sztab Rakowa, że warto ściągnąć Marcela Pracowitego?
Weszło

Czytelniku, czy przekonałbyś sztab Rakowa, że warto ściągnąć Marcela Pracowitego?

Drogi czytelniku! Jeśli autentycznie jarasz się piłką nożną, spędziłeś długie noce przy Football Managerze, głowiąc się czy lepszy dla twojej drużyny będzie Felipe Futboleirão czy też inny Jose Balón del Oro, jeśli nie powiększałeś sobie budżetu w edytorze tylko zgrabnie manewrowałeś tym co pan prezes poświęcił, jeśli masz analityczny umysł, a do tego lubisz świat cyferek i statystyk to zgłoś się do… Nie, tym razem nie do nas, lecz do Rakowa Częstochowa!

Okej, trochę sobie śmieszkujemy, bo sporo dziwactw już w futbolu widzieliśmy. Ogłoszenia klubów na portalach aukcyjnych, trenerskie CV rozsyłane niczym łańcuszki na fejsie i inne takie. Ale tym razem sprawa jest w sumie poważna, wszak pierwszoligowy klub na serio poszukuje ludzi, którzy od kulis mogliby jeszcze bardziej usprawnić jego działanie w roli „asystenta w dziale sportowym”.

Nie myślcie sobie przy tym, że zwykły życiorys i list motywacyjny wystarczą, aby stanąć w szranki innymi potencjalnymi pracownikami I-ligowca (a być może przyszłego ektraklasowicza). O nie, bez powodu nie wypisywalibyśmy we wstępie – choć nieco z przymrużeniem oka – niektórych kryteriów. Bo żeby w ogóle być branym pod uwagę, trzeba jeszcze wypełnić szereg zadań. Trochę jak w grze RPG, więc powiedzmy, iż fani wypełniania questów i łamigłówek również mogą poczuć się jak ryba w wodzie.

  1. Należy opisać jakie wymogi infrastrukturalne względem stadionu musiałby spełnić Raków, aby w sezonie 2019/20 mógł bez problemów występować w ekstraklasie. Hmm, chyba ktoś tu właśnie poczęstował nas spoilerem!
  2. Odpowiedzieć ilu zawodników spoza UE mogłoby występować w drużynie w przyszłym sezonie.
  3. Wyjaśnić opinię na temat TPO w futbolu, aczkolwiek only in english.

No ale bezsprzecznie najlepsze są poniższe dwa punkty, dla których nie bez kozery napisaliśmy taki, a nie inny wstęp do tego tekstu.

  1. Należy oszacować koszt pozyskania wymyślonego zawodnika, Marcela Pracowitego. Brzmi jak niezbędny w każdej drużynie zadaniowiec, prawda? PS. Wyceny transfermarktu kłamią!
  2. Trzeba przedstawić sztabowi szkoleniowemu raport na temat Pracowitego. Do dyspozycji mamy pierdyliard statystyk, na których powinniśmy się oprzeć. Celność podań, współczynnik expected goals, skuteczność dryblingów, główek, celność podań, dośrodkowań i co tam jeszcze tylko oferują tęgie głowy z InStata.

Szczerze? Podoba nam się podejście sterników Rakowa, którzy zdecydowali się właśnie na taki sposób rekrutacji. Jasne, wiedza teoretyczna, a następnie umiejętność przełożenia jej na praktykę to dwie różne kwestie, aczkolwiek władze klubu zapewne potraktowały ewentualny dysonans pomiędzy nimi jako ryzyko wkalkulowane. Bo że do częstochowian zgłosi się sporo świeżaków – w to ani trochę nie wątpimy. Z drugiej strony jeśli ktoś rzeczywiście będzie potrafił konstruktywnie oraz kreatywnie odpowiedzieć na zadane zagadnienia, raczej nie będzie to byle Janusz, który z kanapy poprawia nawet Kloppa czy innego Guardiolę. Na pierwszy rzut oka proponowane sito nie tylko wywołuje nam banana na gębie, nie tylko wygląda  pomysłowo, oryginalnie, ale przede wszystkim powinno zadziałać w miarę skutecznie.

W końcu też, jakkolwiek spojrzeć, poza powyższymi to wszystko oznacza chęć zaprzestania kręcenia się na karuzeli z tymi samymi, zblazowanymi postaciami. Dzięki niej ciekawą – pewnie nawet wymarzoną – robotę mógłby dostać ktoś, kto normalnie miałby ogromny problem przebicia się przez niemal zabetonowaną hierarchię szkoleniowo-organizacyjną. Tym bardziej, że przecież nie mówimy o pracy typu wolontariat, która zwłaszcza w niższych ligach jest na porządku dziennym. Potencjalnemu pracownikowi Rakowa raczej nie powinna się potem przytrafić rozmowa typu:

– Tato, co dziś na kolację?
– Satysfakcja z mojej pracy.

No, a przynajmniej tak rozumiemy fragment ogłoszenia o pracy w pełnym wymiarze czasowym. No i słyszymy, że w Rakowie źle nie płacą, więc… ***tu był fragment o tym, że sami zaaplikujmy do klubu z Częstochowy, ale wyciął go naczelny***

Jeśli chcielibyście spróbować swoich sił, szczegóły znajdziecie tutaj: (kilk!). Powodzenia!

Fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Korniszon

„– Tato, co dziś na kolację?
– Satysfakcja z mojej pracy.”

Eno nie przesadzajmy, jest jeszcze kasa z ustawianych meczy 😉 Masz tu dwie dychy i leć po gołąbki do Fresha, tatuś musi zadzwonić do jednego pana 😉

Frodo Vagins
Drużyna Pierścienia

Meczów

Korniszon

„Forma meczy nie jest niezgodna z systemem gramatycznym polszczyzny – ma bliski analogon w postaci formy mieczy, której nikt przecież nie kwestionuje. Jest jednak – jak pokazuje Korpus Języka Polskiego PWN – czterokrotnie rzadziej używana od formy meczów. Poza tym występuje głównie w prasie, drukach ulotnych i w języku mówionym, prawie zaś nieobecna jest w książkach, czyli wydawnictwach, które są redagowane staranniej. Można by ją uważać za wariant gorszy, ale słownikarze w ogóle ją dyskredytują. Czynią to zgodnie z oczekiwaniem społecznym, gdyż osób, którym forma meczy się nie podoba, jest wiele. Nie jest Pan w swoich odczuciach odosobniony.”

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/;3133

Misquamacus

No, więc meczy to ci baba w stodole.

Stan Levy
Dawajcie, zbanujcie mnie jeszcze raz!

„***tu był fragment o tym, że sami zaaplikujmy do klubu z Częstochowy, ale wyciął go naczelny***”
Nic wam to nie da, żeby dostać pracę trzeba się podpisać pod tym co się napisało, a takie wyzwanie od zawsze przerasta weszlackich pismaków.

wpDiscuz