post Avatar

Opublikowane 26.09.2018 09:52 przez

redakcja

Gość stojący za serwisem Zonal Marking. Człowiek objaśniający piłkarską taktykę w sposób niezwykle przystępny, dzięki czemu dziś na Twitterze śledzi go ponad 200 tysięcy osób, a z jego usług regularnie korzystają największe sportowe media. A od niedawna – również autor książki „The Mixer” na 25-lecie Premier League, gdzie opisuje przemianę najpotężniejszych w wielu aspektach krajowych rozgrywek, wydanej w Polsce pod tytułem „Premier League. Historia taktyki w najlepszej piłkarskiej lidze świata”. 

Gdy tylko pojawiła się okazja, by porozmawiać z Michaelem Coxem, nie wypadało zastanawiać się ani chwili. Przy kubku gorącej czekolady w pierwszy typowo jesienny dzień w tym roku porozmawialiśmy zarówno o jego dziennikarskim raczkowaniu, jak i o sprawach znacznie bardziej bieżących.

Dlaczego właściwie nie robi wywiadów? Jak wpłynął na poziom telewizyjnych ekspertów? Czemu twierdzi, że Paul Scholes był najbardziej przereklamowanym, a Aljosa Asanović i Tugay Kerimoglu najbardziej niedocenianymi zawodnikami w historii Premier League? Które zespoły uważa w tym momencie za najbardziej interesujące?

***

Skąd w ogóle pomysł na Zonal Marking, od którego tak naprawdę twoja dziennikarska kariera nabrała niesamowitego rozpędu?

W Anglii śledzę dwa sporty – piłkę nożną i krykieta, który u was nie jest chyba szczególnie popularny? W każdym razie opakowanie jednego i drugiego bardzo mocno się różni. Krykiet jest trochę jak baseball – wszystko kręci się wokół statystyk, strategii, taktyki. Czytałem szczegółowe raporty z krykieta i te piłkarskie, które tak naprawdę opisywały tylko przebieg meczu, nic więcej. Chciałem więc przenieść podejście z krykieta do futbolu. Wtedy coraz popularniejsze stawały się heatmapy, ułatwiony został dostęp do statystyk dla zwykłych ludzi, wciąż jednak większość nie potrafiła z tego właściwie korzystać. Wyczułem, że jest potrzeba lepszego wyjaśniania piłki nożnej.

Stawiałeś sobie jakiś cel, gdy startowałeś z Zonal Marking?

Nie przejmowałem się cyferkami – użytkownikami na stronie, wyświetleniami. Zasadniczo chciałem po prostu zostać dziennikarzem, wkręcić się jakoś w to zamknięte środowisko. Pomyślałem, że pisanie w trochę inny sposób niż wszyscy może zwiększyć moje szanse. Ale gdyby nie wyszło, pewnie nadal robiłbym to hobbystycznie.

Dziennikarstwo jako takie większość kojarzy z wywiadami, z odkrywaniem życia piłkarzy poza boiskiem. Ty tego praktycznie nie robisz.

Wolę trzymać dystans. Uważam, że jeśli utrzymujesz z jakimś zawodnikiem dobre stosunki, zawsze będzie to wpływać na twoje osądy. Zawsze będziesz go podświadomie faworyzował. A w tym, co robię, ważne jest pozostanie „bezpartyjnym”. Rzadko robię wywiady. Wielu dziennikarzy uważa to za najważniejszą rzecz w swojej pracy, ale dla mnie zupełnie tak nie jest.

Kiedy poczułeś, że odniosłeś sukces, że Zonal Marking stało się naprawdę rozpoznawalne?

Podczas mistrzostw świata w 2010 roku. Trafiłem na świetny czas, bo eksperci telewizyjni kompletnie nie przykładali się do swojej pracy, opakowanie tego turnieju stało na najniższym poziomie od wielu lat. Ludzie byli sfrustrowani, szukali alternatywnego źródła informacji. Zacząłem dostawać wiadomości, że zapewniam im naprawdę dobrej jakości relacje meczowe. Miałem szczęście, że wystartowałem właśnie w roku mundialu, w dodatku takiego, gdzie eksperci potrafili stwierdzić, że nie wiedzą za wiele na przykład o reprezentacji Korei Północnej, choć przecież Koreańczycy rozegrali jakieś piętnaście meczów w eliminacjach. Dostępnych do obejrzenia. Mało tego, przecież researcherzy pracujący w BBC dostarczali tym ludziom briefy, a oni nie poświęcili czasu by choćby na nie zerknąć.

Zmusiłeś ich, by bardziej się przykładali.

Możliwe. Uważam, że świadomość kibiców rosła, przez co domagali się lepszej jakości. Koniec końców wydawcy śledzą te same konta w social media, widzieli, co się o nich pisze. Lubię myśleć, że blogerzy w jakiś sposób wpłynęli na poziom dzisiejszego komentarza piłkarskiego. Możesz zobaczyć, że obecnie analizy, jak choćby te Neville’a i Carraghera w Sky Sports stoją już na najwyższym poziomie.

Po paru latach prowadzenia Zonal Marking i współpracy z największymi mediami sportowymi, przyszedł czas na książkę o 25 latach Premier League. Jak wyglądał proces jej tworzenia? Nie jest  to biografia, więc jak się domyślam, pomiędzy pomysłem na jej napisanie, a postawieniem ostatniej kropki, było całkiem sporo meczów oglądanych z odtworzenia?

O tak. To był długi proces, w końcu musiałem przebrnąć przez 25 sezonów Premier League. Naszkicowałem sobie, o czym mają być kolejne rozdziały, a później nanosiłem poprawki, bo okazało się, że wydarzenia, które zapamiętałem jako najważniejsze, czasami wcale nie były tak ważne, a inne, które moja pamięć umniejszała, okazywały się bardzo znaczące. Nie powiem ci, ile meczów łącznie obejrzałem, ale też nie wszystkie oglądałem w całości. Weźmy na przykład Blackburn i ich mistrzowski sezon – tam skupiałem się na obejrzeniu wszystkich goli i wyciągnięciu najlepiej obrazujących ich ówczesną taktykę. Na szukaniu goli zdobytych po wrzutkach skrzydłowych, a więc dzięki ich głównej taktyce. Choć taktyka to w przypadku tamtego Blackburn czy Newcastle z tego okresu dość szumne sformułowanie. To nie były zespoły, które jakoś dostosowywały się do przeciwnika – chodziło raczej o posiadanie dobrych zawodników i graniu swego. 

Poza tym przeczytałem sporo biografii i autobiografii piłkarzy, by znaleźć szczegóły niekoniecznie istotne dla innych, ale bardzo ważne z punktu widzenia książki o ewolucji taktyki w Premier League.

Która historia jest twoją ulubioną?

Ciekawa jest na przykład ta o Gianfranco Zoli, który zaraz po przyjściu do Chelsea był tak sfrustrowany, że z braku sprzętu nie ma jak trenować rzutów wolnych, że sam pojechał do sklepu i kupił sobie sztuczny mur. Nie do pomyślenia. Wtedy jednak ligowe kluby trenowały często na obiektach uniwersyteckich. Zabawny był ten powrót do lat 90., kiedy wszystko w angielskiej piłce było tak prymitywne, tak surowe i tak nieprofesjonalne. Piłkarze pili na umór, jedli śmieciowe żarcie. Ale to były złote czasy angielskiej piłki – powoli wchodziła w erę atrakcyjnego dla oka futbolu, jednocześnie zachowując sporo ze swojego oldschoolowego charakteru. Sporo osób nostalgicznie wspomina tamte czasy, w końcu to wtedy rodziła się Premier League, jaką znamy dziś. 

A mecz?

Zdecydowanie najlepsze spotkanie w dziejach Premier League, Liverpool – Newcastle 4:3 z 1996 roku.

Spotkanie, w którym każdy gol zmieniał kierunek wyniku.

Zabrzmi to głupio, ale aż do momentu, kiedy oglądałem tamten mecz na potrzeby książki, nigdy nie widziałem go w całości. Kiedy wreszcie to zrobiłem, byłem zdumiony, jak świetne to było widowisko. Dziś byłoby to nie do powtórzenia, nie sądzę, że jeszcze kiedyś zobaczymy podobne starcie. Oba zespoły po prostu za każdym razem mając piłkę chciały strzelić bramkę. Nawet gdy Newcastle prowadziło 3:2, zawsze do ataku ruszała czwórka, piątka, czy nawet szóstka graczy. Dziś pewnie pomocnicy zostaliby bardziej z tyłu, zabezpieczyliby wynik. Tam nie było o tym mowy. Niesamowicie oglądało się spotkanie o takiej intensywności, w dodatku okraszone atmosferą wieczoru na Anfield. 

Do którego okresu w dziejach Premier League wróciłeś z największą przyjemnością?

Najlepszy pojedynczy sezon to 2013/14, kiedy Liverpool niemal wygrał Premier League, choć ostatecznie to Manchester City zgarnął tytuł. Niemal do końca w grze była też Chelsea. Z kolei okres, to ten rywalizacji Manchesteru United z Arsenalem w latach 1997-2003. Rywalizacja była wtedy niesamowicie zacięta, a jednocześnie wypełniona obustronnym szacunkiem. Arsenal darzył Manchester United dużym respektem, a Czerwone Diabły doceniały to, jak Kanonierzy potrafili się zaadaptować do zmieniającej się ligi i podnieść im poprzeczkę. Niektóre spotkania między nimi były naprawdę intensywne, a o jakości pojedynczych piłkarzy można by pisać książki.

Szczególnie o rywalizacji Roy Keane kontra Patrick Vieira.

Jeden z największych duetów rywali w dziejach, choć uważam, że trochę za mocno skupiano się na tej dwójce, gdy Arsenal grał z United. Działo się bowiem dużo więcej. Ale obaj byli twardzielami, jakich w Anglii szczególnie się szanuje.

A najtrudniejszy okres do przebrnięcia?

Ten po Euro 2004 i zwycięstwie Porto w Champions League. Mourinho przyszedł wtedy do Chelsea, Benitez do Liverpoolu. Miałem momenty kryzysu. Szczególnie podczas oglądania właśnie starć Chelsea z Liverpoolem. Co sezon cztery-pięć meczów we wszystkich rozgrywkach. Mourinho i Benitez kompletnie zmienili podejście do piłki na wyspach. Tradycjonaliści uważali, że zajmowanie się rywalem to oznaka słabości. Masz grać swoje, jeśli zagrasz na maksa, masz wysokiej jakości zawodników, to zawsze wygrasz. A oni zajmowali się grą rywala w równej mierze, co grą swoich drużyn. Taktyka stała się dwudrogowa, menedżerowie przestali patrzeć tylko na to, kogo mają do dyspozycji, a zaczęli zastanawiać się, jak pokrzyżować rywalom szyki.

Taktyka reaktywna wciąż ma się dobrze, z tym, że na przykład Guardiola czy Klopp podeszli do niej zupełnie inaczej. Zasadniczo ich koncepcja nie odbiega daleko od Mourinho czy Beniteza, ale ogląda się to dużo lepiej.

W pełni się zgadzam. Obaj pokazują, że możesz wykorzystać taktykę w pozytywny sposób, dzięki niej znaleźć przestrzeń dla swoich graczy. Mourinho i Benitez zawsze skupiali się na kształcie gry w obronie. Z kolei taki Guardiola patrzy na przeciwnika pod kątem tego, jak zaszkodzić mu znajdując słabe punkty, miejsce dla swoich kreatywnych graczy, wykorzystując indywidualną jakość. Piszę o tym w książce, znakiem firmowym Mourinho i Beniteza jest sposób, w jaki traktują skrzydłowych. Nie robią wiele, by pomóc im rozwinąć się w grze do przodu, chcą przede wszystkim, by wracał, by bronił. Niesamowite, ale Benitez w 2007 roku chciał sprowadzić do Liverpoolu jako skrzydłowego… Daniego Alvesa, jednego z najlepszych bocznych obrońców ostatnich lat na świecie. Zresztą przecież to samo Benitez teraz robi z Kenedym w Newcastle. Z ofensywnie usposobionego lewego obrońcy zrobił skrzydłowego.

W książce piszesz przede wszystkim o rewolucjonistach. Zawodnikach, menedżerach, którzy zmieniali oblicze angielskiej piłki. Kto z nich był najważniejszy?

Arsene Wenger. Jeśli chodzi o rozwinięcie Premier League w ligę, jaką jest dziś – na pewno on. Kwestia diety, pozyskiwania zawodników z zagranicy, chęć grania ofensywnego futbolu, atrakcyjnego dla widza. To wszystko były nowinki. A jednocześnie uważam, że z topowych menedżerów, dziś Wenger jest najmniej interesujący taktycznie, brakuje mu nowych pomysłów. 

Widzisz takich ludzi, rewolucjonistów w dzisiejszej Premier League?

To oczywista odpowiedź, ale wiadomo – Pep Guardiola. Książka została wydana po jego pierwszym, nie najlepszym sezonie, ale dziś już musiałbym mu poświęcić obszerny rozdział. Najbardziej interesujący w jego Manchesterze City jest trójkąt pomocników. Nikt nie spodziewał się, że właśnie w taki sposób, jak obecnie, Guardiola wykorzysta De Bruyne czy Silvę. To, co czyni go tak ciekawym, to fakt, że między okresem, kiedy odnosił sukcesy z Barceloną, a przyjściem do Premier League minęło kilka lat. W tym czasie wielu próbowało kopiować jego styl z Barcy, a on przybył do Anglii już z zupełnie innym podejściem. Wyewoluował. W Monachium zaczął grać bardziej bezpośrednio, mocniej skupił się na przejściu z obrony do ataku. Ciekaw jestem, jak bardzo może jeszcze zmienić City.

Uważasz, że jego sposób gry wreszcie stanie się przewidywalny, możliwy do rozczytania?

Nie wydaje mi się, by mu to groziło. Zauważ, że już w Barcelonie starał się, by jego zespół ewoluował. Po to sprowadził Ibrahimovicia. Nie wypaliło, ale pokazało to, że chciał zmienić system na taki, w jakim Barcelony wcześniej nie oglądaliśmy.

W kwestii zawodników-rewolucjonistów – widzisz kogoś takiego?

Ederson zmienił sposób, w jaki postrzegamy bramkarza – to połączenie tradycyjnego golkipera z bramkarzem-libero. Nie tylko bardzo pewnie gra nogami, ale jeszcze dysponuje tymi długimi, potężnymi wykopami, dzięki czemu jest w stanie tworzyć City okazje bramkowe w sposób, z jakiego drużyn Guardioli nie znaliśmy – jednym, długim podaniem w strefę podbramkową. Zupełnie jak za starych czasów. Oprócz niego Benjamin Mendy jest też bardzo interesujący. Sposób, w jaki dośrodkowuje piłkę jest niezwykły – nie zagrywa jej w strefę zagrożenia, a raczej wybiera zawodników, do których posyła piłkę i dostarcza ją z dużą precyzją. Może za jakiś czas spojrzymy jak na rewolucjonistę na N’Golo Kante? Dostrzeżemy, że wyznaczył standardy swoim pressingiem, swoją reaktywnością – że to było coś unikalnego. W Chelsea jest zresztą wielu zawodników… może nie rewolucjonistów, ale jedynych w swoim rodzaju. Hazard jest fantastyczny, Azpilicueta jest niezwykły, doskonały na każdej pozycji w defensywie. Nawet Cesc Fabregas – znamy go już ładnych kilkanaście lat, ale jego liczby są nie z tej ziemi. 2. najlepszy asystent w historii ligi. Dużo mówi o nim to, że Conte początkowo go ignorował, ale w końcu nie mógł się oprzeć jego jakości w rozegraniu, w kreowaniu. Uważam, że to jeden z najlepszych zawodników w historii ligi, może za jakiś czas ludzie bardziej go docenią, bo obecnie nie ma to miejsca.

Jacyś Anglicy? Mówimy o ich lidze, a nie wymieniasz żadnego z nich.

W zasadzie jedynym takim był Rio Ferdinand – ktoś na kształt dzisiejszego Johna Stonesa. Świetny z piłką przy nodze, ale niekoniecznie doskonały w obronie. Jeśli chodzi o typowe atrybuty stopera, nie był szczególnie wyróżniającą się postacią. Może jeszcze Ashley Cole, jako atakujący lewy obrońca. Pewnie powinienem mu poświęcić więcej miejsca w książce, ale sam widzisz, że ta ma już prawie 500 stron!

A trenerzy?

Bo tak naprawdę angielską piłkę zmienili obcokrajowcy. Może Sam Allardyce był kimś takim z jego podejściem do analiz, dokładnych statystyk. Wykorzystywał liczby, stosował naukowe podejście. Tylko że później na boisku jego Bolton grał bardzo prostą piłkę, opartą o długie podania i stałe fragmenty. Ale mimo to jemu najbliżej do miana „rewolucjonisty”. Do tego grona dorzuciłbym też mniej znanych – Mike’a Walkera z Norwich, które za jego czasów grało ładny, atrakcyjny futbol. Albo Franka Clarka z Nottingham, odnoszącego sporo sukcesów w Europie, dzięki graniu piłki bardziej wyszukanej niż reszta stawki.

Nie widzisz nikogo, kto mógłby na dziś wejść do tej kategorii?

Szczerze? Nie bardzo. Weźmy Eddiego Howe’a. Wykonuje świetną robotę w Bournemouth, ale wciąż jest dwa stanowiska od pracy, w której będzie mógł wygrać ligę. Nie wydaje mi się, by którykolwiek z zespołów top 6 na dziś byłby skłonny po niego sięgnąć. Chelsea i Arsenal dopiero co zatrudniły nowych menedżerów i nazwisko Howe nie pojawiło się w jakichkolwiek spekulacjach. Pewnie musiałby najpierw udowodnić swoją wartość w Evertonie, jedynym dla menedżera pomoście pomiędzy resztą ligi a top 6. Nie zrozum mnie źle, bardzo podoba mi się praca Howe’a, ale trudno wymieniać go wśród najlepszych menedżerów w lidze. Ale, co gorsza, zobacz, że wśród zespołów wchodzących z Championship też próżno szukać utalentowanych Anglików. Wolves prowadzi Nuno Espirito Santo, Fulham – Slavisa Jokanović. A Neil Warnock to stare, zgrane nazwisko.

Problem widać, gdy przychodzi do mianowania selekcjonera. Southgate spadł z Middlesbrough, Allardyce – jak ustaliliśmy – nie preferował wyszukanego futbolu…

Ale czy można się dziwić? Hiszpanie mają ze trzy-cztery razy więcej trenerów w najlepszych ligach Europy niż Anglicy. Nie szkolimy dostatecznie wielu świetnych szkoleniowców, mających szansę wejść na najwyższą półkę. I nie zapowiada się na to.

Skoro już rozmawiamy o reprezentacji – przekonuje cię gra trójką z tyłu?

Uważam to za pozytywną zmianę, mamy zawodników, którzy odnajdują się w takim systemie bardzo dobrze. Największym problemem jest tak naprawdę pokrycie całych boków boiska przez osamotnionych wahadłowych. Nakłada się na nich zbyt wiele zadań, co kosztowało nas awans do finału mistrzostw świata. Trippier i Young mieli tyle zadań, że nie byli już w stanie odciąć bocznych obrońców Chorwacji, którzy z lubością podłączali się do ataków. Sime Vrsaljko na swojej stronie zdominował grę, dokładnie jak w spotkaniu z Rosją. Jeśli chcemy być konkurencyjni dla Chorwacji czy Hiszpanii w Lidze Narodów, musimy zamykać korytarze przed ich bocznymi obrońcami. Jeśli tego nie zrobimy, z łatwością zepchną nas do obrony sprawiając, że będziemy się bronić piątką i będzie nam bardzo trudno wyjść z tego defensywnego ustawienia.

Jakiego typu zawodnika na dziś najbardziej brakuje reprezentacji Anglii?

Dobrego podającego pomocnika. Brakuje nam kogoś, kto weźmie na siebie rozegranie. Mam nadzieję, że Harry Winks będzie coraz więcej grał w Tottenhamie, bo to taki typ piłkarza – wiedzący, jaki ma cel, gdy jest w posiadaniu piłki.

Zawodnik w typie Michaela Carricka.

Dokładnie. Podczas swojej kariery Carrick zaliczył ile, z 30 meczów w reprezentacji?

34.

Rzadko był graczem pierwszego wyboru, nigdy nikt szczególnie go nie doceniał. To taki typ, którego nie cenimy, co moim zdaniem jest niesprawiedliwe. Cieszę się, że natychmiast został asystentem w United – to inteligentny, interesujący gość. Moim zdaniem z zadatkami na bardzo dobrego menedżera.

Pilka nozna. Eliminacje do MS 2014. Anglia - Polska. 15.10.2013Michael Carrick w pojedynku z Adrianem Mierzejewskim, fot. FotoPyK

Rozmawiając o środku pola, nie sposób nie wspomnieć o dylemacie z Gerrardem i Lampardem w roli głównej. Napisałeś w książce, że reprezentacji Anglii w ich właściwym wykorzystaniu zabrakło… transferu Gerrarda do Chelsea.

Uważam, że to wymusiłoby zmianę systemu, Eriksen musiałby przejść na 4-3-3, czemu cały czas się opierał. Problemem Anglików było to, że mieliśmy Beckhama i Owena, zawodników potrzebujących gry w 4-4-2. A Gerrard i Lampard pasowali idealnie do 4-3-3, gdzie oprócz nich w środku pomocy byłby zawodnik zabezpieczający. Nigdy nie udało nam się sprawić, by obaj grali w reprezentacji na takim poziomie, jak w klubie. Zmarnowaliśmy niesamowite pokolenie, mówię to bez cienia przesady. Ludzie nie doceniają, jak mocny personalnie był tamten zespół. A był potężny. Spójrz na ekipę z 2006 roku. Gdybyśmy mieli dziś ułożyć najlepszą obronę w historii Premier League, pewnie byłaby to w komplecie defensywa z mistrzostw świata w Niemczech – Cole, Terry, Ferdinand, Neville. W pomocy – Gerrard i Lampard. Zawodnicy, którzy rok wcześniej zajęli 2. i 3. miejsce w plebiscycie Ballon d’Or. 

Kto, twoim zdaniem, jest najbardziej niedocenianym piłkarzem ery Premier League?

Na myśl przychodzą mi dwaj gracze. Tugay Kerimoglu, doskonały grający głęboko rozgrywający, zdolny do zagrania niesamowitej diagonalnej piłki, odgrywający rolę, jakiej w tej lidze nie odgrywał chyba nikt. Może Xabi Alonso i Michael Carrick. Będąc u szczytu formy, byłby czołowym zawodnikiem każdej drużyny w Anglii. Drugi to Aljosa Asanović z Derby County. Niemal o nim zapomniałem, ale gdzieś trafiłem na wywiad, podczas którego Arsene Wenger stwierdził, że to jego ulubiony piłkarz z mistrzostw świata w 1998 roku. A pewnie gdybyś spytał kibiców w Anglii o niego, niewielu wiedziałoby, o kogo chodzi. 

A najbardziej przereklamowanym?

Takim naczelnym przykładem reputacji znacznie przewyższającej to, jakim był piłkarzem, jest Paul Scholes. Bardzo dobry, z brylantową techniką, ale rzadko należał do najważniejszych zawodników na boisku. Nigdy w czasie, kiedy grał, nie mówiło się o nim, jako o jednym z najlepszych. Ale kończył karierę w czasie, kiedy modna była gra Barcelony, ludzie widzieli w nim podobieństwo do pomocników Blaugrany w sposobie, w jaki obchodził się z piłką. Ale Scholes był nierówny, oglądaliśmy go przez kilkanaście lat, a tak naprawdę miał trzy, może cztery znakomite sezony. Spójrz na Lamparda, Gerrarda, nawet Fabregasa – oni takich lat mieli z osiem-dziewięć. Scholes był bardzo dobry, ale nie zasługuje na aż tak ogromne uznanie, jakim dziś się cieszy.

W swojej książce piszesz o zmieniających się dominujących trendach w lidze angielskiej. Sezon dopiero się zaczął, ale widzisz już jakąś tendencję, która może być dominująca?

To mogą być rozgrywki lewych obrońców. Nie wiem, dlaczego, ale póki co bardzo wielu gra znakomicie. Szczególnie Marcos Alonso w Chelsea. Ale i Benjamin Mendy nadaje grze City nowy wymiar, i Andy Robertson wygląda świetnie. To zabawne. Popraw mnie, ale w poprzednim sezonie nie było chyba żadnego wybijającego się ponad przeciętność, a teraz wydaje się, że nawet mniej popularne ekipy mogą liczyć na tego gracza. Ben Chilwell doczekał się debiutu w kadrze, Jose Holebas wygląda doskonale. Nie wiem, czy to już trend, ale wielu gra na naprawdę wysokim poziomie.

Najbardziej interesujący taktycznie zespół 2018/19 to…?

Nie spodoba ci się ta odpowiedź, bo jest najbardziej oczywista, ale Man City. Nawet nie chodzi o to, jak dobrzy są, tylko o to, że tak naprawdę co mecz, kiedy ogłaszają skład, nadal nie wiesz, w jaki sposób zagrają, jakie będzie ustawienie na boisku. To fascynujące. Ciekaw jestem też, co Niko Kovac zrobi w Bayernie. W poprzednim sezonie dużo frajdy miałem z oglądania Napoli, ze względu na Sarriego. Ale nie sądzę, że Ancelotti ma taki sam taktyczny mózg. Wciąż fascynuje mnie też Atletico i ich bezwstydna defensywna gra. Robią to z taką intensywnością, zawodnicy tak doskonale rozumieją swoje role w systemie… Myślę, że trochę bierzemy sukces Simeone w kolejnym sezonie jako pewnik, a przestaliśmy doceniać, jak niesamowitą robotę wykonuje dzień po dniu.

Rozmawiał SZYMON PODSTUFKA

Opublikowane 26.09.2018 09:52 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 18
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
fronda
fronda

Książka super.Jak ktoś ogląda PL to obowiązkowo do przeczytania.Pisana lekko,nie nudzi.

Szymon Podstufka
Szymon Podstufka

Mogę tylko potwierdzić. Spodziewałem się szczerze mówiąc trochę nudnawej momentami wycieczki po taktyce, a wyszła z tego opowiedziana w naprawdę przystępny sposób historia Premier League.

Scarecrow
Scarecrow

Wąskie 4-4-3 i granie false 9? Panie Cox, ja tak gram w FMie od 2010 roku – gardzę typowymi skrzydłowymi i nieustannym wkopywaniem piłki na główki – albo wchodzę do bramki rywala klepiąc środkiem albo w ogóle

OzjaszGoldberg
OzjaszGoldberg

To już w CM 01/02 grałem bez skrzydłowych ale było to takie 4-4-2 jak na fotce, które modyfikowałem w 4-3-3 gdzie pozycję DM likwidowałem na rzecz podwieszonego napastnika, nie gram już w CM więc niestety nie mam screen żadnego, ale chyba da radę to sobie wyobrazić

championship-manager-01-02-best-tactic.png
OzjaszGoldberg
OzjaszGoldberg

Arkadiusz Bąk wymiatał na tej pozycji podwieszonego napastnika 🙂

Tomaszz
Tomaszz

W CM 01/02 po prostu nie opłacało się grać skrzydłami. Ja grałem 4-1-2-1-2 bez skrzydłowych i też było dobrze.

Pumpkin
Pumpkin

Dokładnie. w CM 01/02 najważniejszy był środek pola. Grałem 4-3-2-1 (drzewko) w Schalke i masakrowałem wszystkich przeciwników.
Ale w FM-ach, w zasadzie od kiedy pojawił się w nich tryb 3D gram 4-2-3-1, z klasycznymi skrzydłowymi lub schodzącymi napastnikami ze skrzydła i fałszywym napastnikiem na pozycji OP. Działa.

tmbukmacher
tmbukmacher

https://typyzibiego.wordpress.com/ – na 5 kuponów trafił aż 4! kursy nawet podchodzące pod 100! zdjęcia kuponów ma na blogu! polecam go bo gram z nim i wiem że jest uczciwy. Już jest kolejny kupon z kursem 50-100 na blogu!

MionelLessi
MionelLessi

Gość zakochany w Manchesterze City.

efrenbatareyes
efrenbatareyes

O żesz, Scholes przereklamowany?! O Fergusonie nic, a przecież wymienieni trenerzy Pep, czy Mou to przy nim amatorzy na dorobku. Wiadomo, tiki taka, pitu pitu, a o facecie, który dominował w tych rozgrywkach nawet słowa w wywiadzie. Do tego opierał się na zawodnikach, których sobie wychował, a teraz ci wielcy stratedzy muszą wydać po kilkaset baniek i wtedy mają zajebiste zespołu i mogą błysnąć geniuszem.

LOBO
LOBO

Zastanawiasz się nad tym co czytasz czy tak tylko pierdolisz? Przecież on mówi o trenerach, którzy odcisnęli piętno na sposobie gry angielskich drużyn i o ile Ferguson był świetnym trenerem to widocznie jego spojrzenie na piłkę i to jak ustawiał swoją drużynę nie było czymś co wpłynęło na taktyczny rozwój klubów premier league.

efrenbatareyes
efrenbatareyes

To zwykłe pierdolenie o tym odciskaniu piętna. Zwolnią ich, przyjdzie kto inny i drużyna gra inaczej. Jak gra Arsenalu czy City ma się do Boltonu? Nijak. Inni zawodnicy, inna taktyka, inny styl. Przerost formy nad treścią. Moim zdaniem tak się dzieje jak statystyki i wykresy taktyczne stanowią główne odniesienie, a nie pomocnicze. Stąd takie kwiatki, że Scholes jest przereklamowany. Gość spojrzał w statystyki i cyk, wie, a całkowicie nie zauważa pracy, techniki, wydajności, czy przydatności do zespołu zawodnika. To samo z trenerami. Można mówić o ich preferencjach co do stylu i taktyki, ale nie o piętnie na angielskiej piłce. Piłka zmienia się globalnie, zespoły z topowych lig bronią i atakują tak samo. Różnice wynikają z jakości i kreatywności piłkarzy i preferencji trenera. Zresztą ostatnio Zidan pokazał czym jest styl… niczym, trzeba wygrywać jakkolwiek. Co do Utd i Alexa to zawsze grali bardziej „europejsko”, a sam trener zawsze był na bieżąco z nowinkami taktycznymi, pomimo swego wieku. Pomocnicy latali boxtobox bez podziału na defensywnych i ofensywnych, boczni obrońcy atakowali, trzysta klepek w środku pola – kto tak w Anglii grał? Tylko Arsenal (Wegera wspomniał). Tylko Fergi był za mądry, aby „styl” odciskać (jak Zidan), więc jak się da, klepiemy, jak trzeba bronimy i kontra itp To sytuacja boiskowa oraz cechy zawodników determinowały wybór taktyki. W przeciwieństwie do Pepa, Mou którzy są zakochani sami w sobie i nie dostrzegają, że szkodzą drużynie. Więc kurwa tak, Ferguson był nowoczesny, grał innym stylem od pozostałych – został pominięty. Pewnie też przereklamowany w opinii „ekspertów” od taktyki cyfrowej.

19
19

„Wolę trzymać dystans. Uważam, że jeśli utrzymujesz z jakimś zawodnikiem dobre stosunki, zawsze będzie to wpływać na twoje osądy. Zawsze będziesz go podświadomie faworyzował. A w tym, co robię, ważne jest pozostanie „bezpartyjnym”.”

Bardzo mądre słowa, tego brakuje na naszym podwórku.

dude
dude

Fajny wywiad.

WhiteStarPower
WhiteStarPower

Good job Mr.Underhundred

Marchewagce
Marchewagce

A kogo to obchodzi?? Gra albo grał w eklapie? Dawać wincyj eklapy!!!

Filet
Filet

Przy czym? Przy jakim kubku? Że co kurwa? Świat zwariował. Dwóch facetów umawia się na gadanie o piłce nożnej i zamawiają hot cioklet. Cioklet… cio… ciooo

OzjaszGoldberg
OzjaszGoldberg

Do tego wegańskie, bezglutenowe ciasteczka, mniam. No homo!

Weszło
03.07.2020

Hejt Park: grillujemy Kowala!

W Hejt Parku można dziś grillować Kowala. A z tego co wiemy – Wojtek czeka na wasze trudne pytania. Prowadzi Krzysztof Stanowski. Zapraszamy!
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

ŁKS to nie drużyna. ŁKS to stan umysłu

Nie uwierzycie – ŁKS Łódź wyglądał dziś jak ekstraklasowa drużyna! Nie przez siedemnaście minut, nie po tym, jak mocno przymrużyliśmy oczy. Nic z tych rzeczy. Zupełnie szczerze musimy powiedzieć, że z przyjemnością obserwowaliśmy pierwsze 45 minut w wykonaniu drużyny Wojciecha Stawowego w meczu z Wisłą Kraków. Problem polega na tym, że sędziowie mają w zwyczaju […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Stal z walkowerem za mecz z rezerwami Lecha? Wyjaśniamy sprawę

1 lipca. II liga. Rezerwy Lecha Poznań podejmują Stal Stalowa Wola. Na boisku kilka znajomych nazwisk. Ze starszych – chociażby Grzegorz Wojtkowiak, Krzysztof Kiercz czy Michał Fidziukiewicz. Z młodszych – przykładowo Paweł Tomczyk. Ale przy tym, nie oszukujmy się, ten mecz nikogo w kraju nie elektryzował. Dół tabeli trzeciego poziomu rozgrywkowego, środek tygodnia, wielkiego natężenia […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Stanowisko: Ile zarabiają polscy sędziowie?

Ile zarabiają polscy sędziowie? Czy to zarobki adekwatne do wykonywanej pracy i dlaczego niekoniecznie? O tym Krzysztof Stanowski w cotygodniowym „Stanowisku”. Polecamy także nasz duży tekst, który poświęcamy tej sprawie. 
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Inni grają w piłkę, my „wyciągamy wnioski”

Przypomnijcie sobie, jak wiele słyszeliście wywiadów pomeczowych trenerów i piłkarzy, w których ci przekonują, że trzeba wyciągnąć wnioski. Jestem pewien, że setki. „Wyciągamy wnioski” notorycznie, regularnie, jakby były mistrzostwa świata w „wyciąganiu wniosków”, to zajęlibyśmy drugie miejsce, by potem „wyciągać wnioski”, dlaczego nie pierwsze. Potem jak sprawdzić, czy ktoś rzeczywiście „wyciągnął wnioski”, to raczej nikt. […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Czy polscy sędziowie zarabiają za mało? „Stawki nie rosną od lat”

W sobotnim „Stanie Futbolu” pół-żartem, pół-serio rzuciliśmy, że niespodziewanym następstwem błędu Piotra Urbana w meczu Zagłębia Sosnowiec z Odrą Opole będzie nasz tekst o podwyżkach, na które zasługują polscy sędziowie. Wtedy mówiliśmy o tym z przymrużeniem oka, ale postanowiliśmy zbadać ten temat, zapytać, jak wyglądają warunki pracy polskich arbitrów i… stwierdziliśmy, że taki tekst faktycznie […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Quiz piłkarski. Kogo jeszcze nie gościliśmy w Ekstraklasie?

Choć niełatwo w to uwierzyć, bo czasami wydaje nam się, że w Ekstraklasie wylądował już każdy możliwy wynalazek – są na mapie świata kraje, z których nasze kluby jeszcze nikogo nie ściągnęły. Nawet całkiem piłkarskie. Ciekawi jesteśmy, czy będziecie potrafili je wskazać. Oczywiście nie wszystkie, a 25 z nich. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego quizu! […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Od obrońcy sezonu do składowej beznadziejnego ŁKS-u

Różnie toczą się kariery piłkarzy po trzydziestce. Jedni starzeją się pięknie – jak Arkadiusz Malarz czy Marcin Robak, którzy dopiero na finiszu swojej kariery naprawdę rozwijają skrzydła. Inni grają bardzo długo, ale gasną powoli i trzymają przyzwoity poziom – do głowy przychodzi nam tu Arkadiusz Głowacki. W przypadku Macieja Dąbrowskiego oglądamy jednak proces nie spadku […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Czy FC Strefa Spadkowa utrzymałby się w lidze?

Nie żebyśmy chcieli odbierać szanse, wiemy, że piłka lubi nieprawdopodobne scenariusze. Wiemy niemniej też, że zostały cztery kolejki, a tabela jest dość nieubłagana. Widzimy w niej tąpnięcie, prawdziwą punktową przepaść między ostatnim bezpiecznym zespołem, a tymi, które zajmują pozycje spadkowe. Zadajemy sobie więc dziś pytanie: jak wyglądałby zespół złożony z graczy ze strefy spadkowej? Na […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

„Jestem dobrym trenerem. W Wiśle Płock podziękowano mi przedwcześnie”

„Po moim odejściu Wisła nie zrobiła żadnego progresu, podziękowano mi przedwcześnie”, „niektórych zawodników nazywam tłukami piłkarskimi”, „Wisła Płock nie ma swojego DNA”, „mam żal, że nie dano mi dłużej popracować w Płocku”. To pierwszy wywiad Dariusza Dźwigały na temat odejścia z Wisły Płock. Ale nie tylko, bo rozmawiamy o filozofii gry, wyszkoleniu technicznym ekstraklasowiczów, powtarzalności […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Rafał Gikiewicz: Chcę pojednać się z bratem

W piątkowej prasie sporo ciekawego. Rafał Gikiewicz mówi o konflikcie z bratem, Tomas Pekhart przedstawia swoją historię, Dominik Hładun i Jakub Łabojko komentują doniesienia transferowe na swój temat, jest sylwetka Thiago z Cracovii i kilka innych rzeczy. Zapraszamy.  PRZEGLĄD SPORTOWY Dawid Kownacki miał fatalny sezon, w którym będąc najdroższym piłkarzem w historii Fortuny Düsseldorf, nie […]
03.07.2020
Weszło Extra
03.07.2020

Krzysztof Zając. Prezes, który doprowadził do spadku Korony

Krzysztof Zając to jeden z najgorszych prezesów ostatnich lat w Ekstraklasie. Główny odpowiedzialny spadku i możliwego upadku Korony Kielce. Spadku, bo kielecki klub spada właśnie do pierwszej ligi. Upadku, bo z trzech lat rządów Zająca Korona może się nie otrząsnąć. Nie ma kompetencji, by prowadzić klub piłkarski. Dał się poznać jako człowiek działający na oślep, […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Pechowy wieczór Teodorczyka i Zielińskiego, czyli wtorek z Serie A

Wtorkowe mecze Serie A nie były być może majstersztykiem i najwyższą jakością serwowaną nam przez calcio w ostatnich tygodniach. Ale porażki Napoli i Romy przyniosły nam wiele odpowiedzi i jeszcze więcej pytań. Niestety, jeśli chcemy w dzisiejszych spotkaniach znaleźć pozytywne wieści o naszych stranierich, to trochę się rozczarujemy. Bo o ile Zieliński i Teodorczyk wypadli nieźle, […]
03.07.2020
Hiszpania
03.07.2020

Tempo pełzające, ale do mistrzostwa już tylko cztery kroki!

Nieprawdopodobnie wymęczył dzisiaj własnych kibiców Real Madryt. Po euforii z wtorkowego wieczoru, gdy Barcelona zremisowała z Atletico Madryt, już po kwadransie dzisiejszego meczu nie pozostał nawet ślad. Masz szansę odjechać na 4 punkty odwiecznemu rywalowi, grasz u siebie z Getafe, tytuł jest już naprawdę na wyciągnięcie ręki. I co? Właściwie masz szczęście, że rywal niczego […]
03.07.2020
Weszło
02.07.2020

Operacja „bij mistrza” rozpoczęta. City zlało Liverpool na kwaśne jabłko

Chyba trochę za bardzo poświętowali piłkarze Liverpoolu przyklepanie mistrzowskiego tytułu. Można się było oczywiście spodziewać, że The Reds w dzisiejszym spotkaniu z Manchesterem City nie pojawią się na murawie zmobilizowani w stu procentach. Dla nich sezon się tak naprawdę zakończył, pozostało ewentualnie kilka rekordów do pobicia, ale to wszystko. Jednak świeżo upieczonym mistrzom Anglii zwyczajnie […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Idzie, idzie Podbeskidzie. I pewnie dojdzie, ale w Bełchatowie ledwo się ruszyło

Podbeskidzie Bielsko-Biała mogło dziś odskoczyć Warcie Poznań na pięć punktów i uczynić milowy krok w kierunku Ekstraklasy. Zamiast tego w Bełchatowie ledwo się ruszyło, rzutem na taśmę ratując remis. GKS w dość naiwny sposób stracił prowadzenie, ale i tak zespół ten kolejny raz zasłużył na pochwały. Bieda tam ciągle taka, że nawet ta przysłowiowa mysz […]
02.07.2020

Ostatni taniec polskiego Toma Cruise’a czyli Szymona Podstufki

Starzy Słowacy to marka sama w sobie, ale dzisiaj mamy dla was coś ekstra. Ten odcinek to jednocześnie pożegnanie Szymona Podstufki. Najbardziej emocjonujący moment w sporcie od czasów rozstania Michaela Jordana z Chicago Bulls. Do tego wiadomo, stały zestaw, cmentarz w Chotomowie, Apoloniusz Tajner, tęczowy Paczul. Słowem: warto!
02.07.2020
Blogi i felietony
02.07.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

W poniedziałek doszło do sensacyjnego wydarzenia na boiskach Ekstraklasy. Otóż sędzia z Krakowa, Tomasz Musiał, sędziował mecz drużyny z Krakowa, Cracovii. I, ku zdumieniu wszystkich, ani nie podyktował pięciu karnych dla Pasów, ani nie wyrzucił trzech Portowców w pierwszym kwadransie gry. Co więcej, choć jest synem Adama Musiała, legendy Wisły Kraków, a także byłym juniorem […]
02.07.2020